ulvhedinn Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 Czekam na wieści od Syli z obawą, ale i z nadzieją..... Quote
Syla Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 Weterynarz pobrał malutkiej krew do badań, choć nie było to łatwe.To jakieś testy, mające coś powiedzieć o jej narządach wewnętrznych, typu wątroba czy nerki.Wyniki badań będę znała jutro, po południu.Nolka dostała kolejne zastrzyki.Antybiotyk, coś przeciwzapalnego i na wzmocnienie.Do domu dostałam kroplówki na dziś i na jutro.Papu, o nazwie Duphalyte i glukozę.Ma wenflon, więc to żaden problem, jej podłączyć.Siedziałam przy niej cały ten czas, bo ma wolniutko kapać.Nie zaczęła jeść, sama pije.Bardzo bym chciała, żeby choć na trochę, jej się poprawiło.Nie zdążyłam się nią nawet nacieszyć.Boję się tych jutrzejszych wyników, ale może to coś wyjaśni, nawet jeżeli zabrzmi jak wyrok.Nie ukrywam, że okropnie się czuję i bardzo się boję.Śpię dzisiaj w kuchni, na materacu, obok Nolki, o ile zasnę, te kroplówki, ma mieć rozłożone w czasie, nie naraz i bardzo wolno mają schodzić. Quote
anetek100 Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 oj Sylus Kochana ile Ty masz w sobie sił...dzielna jesteś i wspaniała..Nolka to cuzje ...darowałaś jej życie a dla niej nawet jeden bezpieczny pełen miłości dzień przy Tobie to ukojenie tego,co przeszła..jestem z Tobą i wierze, że będzie dobrze...wiem to:) Quote
inga.mm Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Zaglądam do Noluni z duszą na ramieniu. Tez boję się dzisiejszych wyników. Malutka, walcz, prosimy Cię. Quote
Secia Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Noleczko nie tak szybko, bądź jeszcze z nami. Trzymaj sie cieplutko w ramionach cioci Syly Quote
Syla Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Wcale nie jestem silna i dzielna.Cały czas łażę i ryczę.Ona wczoraj zaczęła płakusiać.Wydaje z siebie, takie "łał", ale głos ma podobny do głosu kota i takie płaczliwe.W nocy płakała, w ciagu dnia, jak nie śpi, to też.W drodze do weta i u niego.Noleczka ma niewydolność wątroby, biochemia wygląda źle.Kurcze, połowy rzeczy nie pamiętam, co mi wet mówił, bo siadłam i ryczałam.Zapytał mnie, czy dzisiaj usypiamy, bo to nie ma sensu, żeby umarła z głodu.Nie byłam na to przygotowana i mimo, że tak bardzo mi jej żal, to nie zgodziłam się.Uczepiłam się tego, że może jeszcze zacznie jeść.Dostała kolejne zastrzyki u weta, kroplówki do domu, dodatkowo sole mineralne w kroplówce i papu na jutro, glukozę, antybiotyk w zastrzyku, coś przeciwbólowego, przeciwzapalnego i na soki trawienne.....Zrobię Wam zdjęcie tylko tego co kupiłam na jutro dla niej.Same zastrzyki i kroplówki.Ważyła ok 3,25, dzisiaj już tylko 2,75.Ustaliłam z wetem, że jak nie zacznie jeść, to nie będę jej dłużej męczyć.W piątek ją pożegnam, bo ją trzeba widzieć, żeby zrozumieć i nie miejcie mi tego za złe.Ten jej płacz, wet określił jako mózgowy.Niby ją nie boli, ale ona tego nie kontroluje, odbywa się to jakby poza nią, w każdym razie tak to zrozumiałam.Idę podłączyć kolejną kroplówkę i z nią pobyć.Nie można jej podawać szybko, bo wymiotuje, wszystko wolno i najlepiej jak śpi.W nocy sporo po tych kroplówkach sikała, a dzisiaj ma te sole mineralne dodatkowo, to pewnie jeszcze wiecej.Jutro się odezwę, bo ona znowu płacze. Quote
anetek100 Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 ten płacz także pamiętam u swojego Jeżyczka:(chudzieńki bardzo, tylko leżał i płakal przeraźliwie.....ale nawet nie zdążyliśmy dac mu kroplówki..Nolcia wie,że przy niej jesteś..czuje Twoje ciepło..co moge napisac więcej tulę Cię wirtualnie..tulę Was Quote
LILUtosi Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Syla, nikt tu Ci nie ma za złe. Sama wiesz że w pewnym momencie możemy skrócić cierpienie. W naturze już dawno by została rozszarpana. Dla nas to najtrudniejszy moment. Przynajmniej ją będziesz tulić. Ja bym wolała żeby pies sam odszedł w śnie. Pewnie Ty też. Quote
inga.mm Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Nie zgadzam się! Jeszcze troszkę, Malutka, bądź z nami. Tak bardzo Cie kochamy. Syla, trzymaj się dzielnie. Jeśli będziesz musiała podjąć tę straszną decyzję, to ja Cie nie potępię. Odwrotnie. Trzeba mieć dużo odwagi, żeby takie decyzje podejmować, gdy kocha się zwierzęta. Ale miłość nie pozwala dopuścić do beznadziejnego cierpienia. Wiem, że zrobisz to co będzie dla Noluni najlepsze. Quote
amica Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 anetek100 napisał(a):ten płacz także pamiętam u swojego Jeżyczka:(chudzieńki bardzo, tylko leżał i płakal przeraźliwie.....ale nawet nie zdążyliśmy dac mu kroplówki..Nolcia wie,że przy niej jesteś..czuje Twoje ciepło..co moge napisac więcej tulę Cię wirtualnie..tulę Was Bardzo, bardzo mi przykro!!! :( :( Okazałas jej wielkie serce i ogromną miłośc, ona na pewno to czuje i nie mogłaby lepiej trafic. Jesli Nolka odejdzie w piatek to chce tylko napisac ze dałaś jej najwiekszy cud o jakim moze marzyc tylko nie jeden pies ze schroniska! Bardzo mocno Was tule! Syla brak mi słów, jesteś niewiarygodna! Quote
Awit Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 :-(:-( Maleńka istotka... Oby tylko ją nic nie bolało:-( Syla trzymaj się!! Noleczko daj Syli jeszcze trochę radości ze wspólnego życia.... Quote
maja602 Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że to jest jesień życia Noli. Dzięki Tobie jest to "złota" jesień. Dałaś tej kruszynie nie tylko dom ale przede wszystkim miłość i ona to czuje. Przez ostatnie tygodnie była z Tobą szczęśliwa. Robisz dla Noli wszystko co możesz ale przychodzi moment, że człowiek staje się bezsilny. Syla jesteś wspaniałą, dzielną osobą. Wszyscy na tym wątku jesteśmy z Wami. Quote
abra64 Posted April 14, 2011 Author Posted April 14, 2011 trzymaj się Syla Niestety śmierc jest nieunikniona wszystkich nas spotka, Noli napewno bedzie dobrze za TM, :-( Quote
anetek100 Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 dzis przynajmniej u mnie świeci słonko, to nutka energii i ciepła dla Was Quote
Agucha Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 Sylwuś, nawet nie wiem co napisać żeby choć troszkę podnieść Cię na duchu... w takiej chwili chyba nie ma odpowiednich słów... Wiem, że bardzo cierpisz patrząc na męki Noleczki. Masz za wielkie i za wrażliwe serce, żeby odpuścić i będziesz walczyć do końca. Ale wiem też, że poczujesz kiedy Nolka będzie miała już dość i Ona da Ci znak... pokaże, że już jest gotowa żeby odejść za Tęczowy Most.... i to właśnie da Ci pewność, że postępujesz słusznie i decyzja jest popychana miłością do tej kruszyny... JESTEM Z WAMI! Quote
Syla Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 anetek100 napisał(a):dzis przynajmniej u mnie świeci słonko, to nutka energii i ciepła dla Was U nas jest bardzo zimno i pochmurnie, popaduje deszcz.Z Nolką jest gorzej.W nocy miała 2 ataki telepania się.Wyglądało jak przy padaczce i szybko przeszło.Od rana już sama nie pije wody.Nie wchodziłabym tutaj nawet, nie mam na nic siły i ochoty, ale jestem księgową 3 piesków i muszę powpisywać wpłaty i rozliczenia.Niestety, weszłam na wątek Księcia z Palucha i on już też za TM, dzisiaj rano.Był ostatnie miesiące u Renatki w Sochaczewie i jeszcze niedawno zaśmiewałam się do łez, bo Ona, onka, nazwała Lalka, a teraz już go nie ma :-(Okropna ta wiosna.LILUtosi, w swoim życiu pomogłam odejść dwóm pieskom.Miłości mojego życia, Vikusi, tej z mojego awatarku, 27 grudnia 2007 roku i mojemu cudnemu śleputkowi-klekutkowi, Lejkowi, 8 października 2010 roku.Do dzisiaj mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłam, niby to, na rozum przyjmuję, ale już tak mam.Do dzisiaj nie wstawiłam tych ostatnich zdjęć Lejeczka, na wątek, bo jeszcze nie umiem, nawet ich nie oglądałam.Nolce zrobiłam kilka zdjęć we wtorek, potem już nie i pewnie też ich nie dam.Powiem Wam jedno i może to być głupie, ale bardzo byłam wdzięczna dwóm moim piesiom, tym, które odeszły same.To była Mucha, miała nowotwor listwy mlecznej i za życia była dla mnie niedobra, kobieta ją biła.Była u mnie 2 lata i cholera niebywała, gryzła nawet jak ją karmiłam.Od Renatki przyjechała do mnie mikrusia ratlerka, Majeczka i długo nie była, tylko 4 miesiące, odeszła we śnie i pewnie sama nie czuła, że umiera, bo zastałam ją w takiej samej pozycji, w jakiej zasnęła.Dobrze, że syn ma po południu lekcje, bo ciężko jest, a tak, to trochę, muszę się trzymać.Syn ma nauczanie indywidualne i nauczyciele przyjeżdzają do domu, przez 4 dni w tygodniu.Dziękuję Wszystkim, ale jak to czytam, to wcale nie jest mi lepiej. Edziaczek podchodzi nieśmiało i grzecznie się przytula, to w jego przypadku, aż niemożliwe...na pewno już czuje. Quote
Kasiaw201 Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 Trzymajcie się...........całym sercem jestem z Wami Quote
Secia Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 Syluś tak umierała Secia w maju, w zeszłym roku. Kochana nie wolno już tego przeciągać. Psiak już się gubi w przestrzeni, dlatego płacze. Moja miała 2 wylewy na moich oczach tydzień w tydzień. Miała mocznicę. Ratowałam ją 6 miesięcy. Też walczyłam ze sobą czy to już czy jeszcze nie. Ale śmierć z powodu zatrucia moczem jest okrutna, pozwoliłam jej odejść jak zaczęła popłakiwać. Syla ryczę jak smok jak to piszę, ciąglę widzę moją secię jak leży na posłaniu...... Quote
ulvhedinn Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Syluś, mogę tylko przytulić........ jesli małej się nie poprawi, to bedzie słuszna decyzja pomóc jej odejść..... Quote
Syla Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Stało się.Od drugiej osiemnaście Nolunia już za TM.Do końca byłam przy niej, nosiłam na rękach i przytulałam.Myślę, że nie cierpiała.Zrobiłam jej zastrzyk przeciwbólowy i podałam środek uspokajający.Późnym popołudniem jej się pogorszyło i ja już wiedziałam, że to tylko kwestia godzin, najdalej do rana. Quote
ulvhedinn Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Tak strasznie mi przykro...... dobrze, że dane było małej odejść we własnym domu, spokojnie.... miała swoją Panią... tylko czemu tak mało czasu miała na nacieszenie sie tym... ....ciągle nie mogę przestać mysleć, że może gdyby te .... ze schronu pozwoliły zabrać ją wcześniej, albo gdyby się przyłożyli do leczenia.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.