Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='kizimizi']WIEM ze NIKT nei chce go adoptowac! NIKT!


I w głównej mierze o to właśnie chodzi. On jest nieadoptowalny, spójrzmy prawdzie w oczy, nie pitu pitu biedny piesek. Będziemy płacić za hotel czy dt 10 lat... Jak nawet go ktoś weźmie - będą w kółko zwroty. Ja się nie piszę na to, by czekać X lat na to, aż się jakiś maniak znajdzie i go weźmie. Wybaczcie, za dużo psów w potrzebie.......... :(
Tak jak Kora napisała: Jeśli komuś zależy na Brego tak bardzo, niech przejmie wątek i działa dalej, a nie tylko posty "nie możemy go uśpić"
Czasem się nie da pomóc, po prostu, choć bardzo się starałyśmy, niestety.............. :(

Rozmawiałam z Tomkiem, do pani Woźniak się nie dodzwonił jeszcze, dlatego nie dzwonił. Ale w sumie po co... Skoro i tak w obecnym ds nie ma sensu praca ze szkoleniowcem...:shake:

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

co nie zmienia faktu, ze prawie 2 doby tomek dzwonil, dzwonil i sie dodzwonic nie mogl.. troche dlugo, jak na jeden telefon 10ciominutowy. dzieki tomek za pomoc :D


dzis rozmawialam z pania joanna. Szkoda jej go oddawac, ale jest w tej chwili nadal za tym, by go oddac. tz na poczatlku w ogole go niedotykal, odganal od siebie, teraz juz ciut bardziej. ale boja sie go oboje. a wczoraj ejszcze sytuacja- brego lezy na legowisku, pani przechodzac obok mowi, bregusiu moj kochany, no co. a on zaczal szczekac, warczec. pani stanela jak wryta, bojac sie. a z 2 pokoju przeleciala siostrzenica i nawrzeszczala na psa, ze ma isc na miejsce, bo dostanie. i sie uspokoilo.
obserwacja skonczyla sie wczoraj. w pon wet bedzie wnioskowal o powiatowego,zeby juz drugiej nie robic, kiedy te jedna wlasnie co skonczyli.

tylko jest glowny problm... ich wet nie chce go uspic, bo boi sie pozniej problemow.

a jesli edzie druga obserwacja, to znow 2 tygodnie brego bedzie musial u nich mieszkac i dochodzic na obserwacje do weta.

brego ma 2 kagance, materialowy i metalowy i oba sobie sciaga. byl niedawno z siosyta pani na wyjezdzie rowerowym do tych dziadkow. pani opowiadala w kontekscie kaganca, ale pokazalo sie, ze tez z ta siostra sam wychdozi i chyba bez smyczy przy rowerze leci...
jak byli goscie to go uwiazali na ogrodku, do plotu.

znajomi namiawiaja,zeby go zostawili, ale pani joanna juz nie chce.

Posted

Dziwicie się jej? W większości przypadków ( z wyjątkiem wybitnie nawiedzonych dogomaniaków lub masochistów) posiadanie psa powinno sprawiać właścicielowi radość, a nie być źródłem wiecznych stresów. Niestety, tak jak niektórzy ludzie, tak i psy bywają nieodwracalnie skrzywione psychicznie.

Posted

mnie do głowy przyszedł jeden pomysł. Pojechać do tych ludzi i pokazać im jak maja pracować z psem. Nie mówię tu o metodzie pozytywnych wzmocnień bo na Brega to nie działa. Mówię tu o metodzie szokowania, i zdominowania psa. Sam fakt, że pies na spacerze jest bez smyczy /nie mówie o ruchliwej drodze i samochodach/ uważam, że w przypadku Brega jest dobre ponieważ on na smyczy jest bardziej agresywny, spuszczsony ze smyczy ma więcej pokory. Ja byłabym gotowa jechac i spędzic dzień u nich - nawet biorąc urlop w pracy - problem w tym, że musiałabym mieć kasę na paliwo.
Kolejna kwestia jest taka, czy oni dadzą jeszcze jedną szanse i czy będzie kasa na paliwo?
Nie wiem czy to jest dobry pomysł ale na pewno jakiś jest....

Posted

Moim zdaniem pomysł dobry.
Ile wyjdzie za paliwo?

Ja jestem w stanie zrobić bazarek książkowy jeśli ktoś założy do tego czasu pieniązki.

Pytanie co na to właściciele...

Posted

wg mnie to zly pomysl, nic nie da, skoro oni nie cha go i nie beda i tak trzymali sie wyznaczonej drogi i sposobu postepowania z psem. wg mnie ten dom odpada, nie nadaje sie dla tego psa.

Posted

Rozmawiałam dziś z panią Joanną, na dzień dzisiejszy pies z nimi zostaje - oni w środę wyjeżdżają na święta i Brego zostanie z siostrzenicą, która się go nie boi i nad nim panuje. Powiedziałam jej o propozycji przyjazdu do nich i powiedziała, że porozmawia z mężem na ten temat. Mąż na ten dzień mięknie czy pies ma zostać. Z tego co zrozumiałam to siostrzenica sobie z psem całkiem nieźle radzi wiec można to wykorzystać pokazując jak wykorzystać jej przewagę nad psem. Z dodatkowych informacji wynika, że jest jakiś leśniczy, który chciałby Brega i jeszcze jeden facet ale ona musi się więcej o nim dowiedzieć. Oczywiście nie jest to związane z jakimiś decyzjami ale alternatywami. Jeśli Brego miałby od nich iść to może również u nich zostać do czasu znalezienia innego domu /choć to uważam może się zmienić po kolejnym ugryzieniu/ Wczoraj była sytuacja, kiedy Pani Joanna odezwała się do niego czułym tonem i pies chciał ja zaatakować - zareagowała siostrzenica upominając go - pies podkulił ogon i sie wycofał. Wytłumaczyłam, że dla psa pania Joanna zareagowała jako zalękniona i uległa więc on chciał tylko podkreślić swoją dominację. Wie już, że tak do niego nie może się zwracać. Czekam na wiadomości od niej - jeśli coś to wizyta może się odbyć po świętach. Teraz kwestia dodatkowa - ich decyzja to jedno - decyzja Wasza co o tym myślicie.
Co do rokowania tej rodziny to potencjał widzę w siostrzenicy więc nadzieja jest - a jeśli można ja wykorzystać to czemu nie dać jeszcze jednej szansy.... Może osoby, które do tej pory śledzą losy Brega i chcą by ratować go za wszelką cenę dorzuca się do paliwa. Może się to okazać ostatnią szansa psa na życie. Mieszkam w Sosnowcu - samochód pali ok 8 litrów na 100km - nie wiem jaka jest odległość do tych państwa więc obliczenia zostawiam Wam.

Posted

czy to nie ta siostrzenica co ma 16 lat?
Przepraszam za ironie ale jaki wy 'potencjal' widzicie? Pzreciez ona jets w wwieku szkolnym. Z apare lat pojedzie na studia i co wtedy? Nie mowiac juz ze dziewczyna sie moze szybko znudzic albo tez dac sobie spokoj.

Czy mozna sie dowiedziec co z ainne osoby sa zainteresowane jego adopcja? Bo skoro ci Pnastwo sobie z nim nie radza amy jedyne co mozemy zaoferowac to uspienie to nalezy dowiedziec sie jak najwiecej i ewentualnie skorzystac z tej okazji.
I zasadnicze juz pytanie; jak dlugo Brego moze u nich zostac. Oni zadecydowali sie go uspic tez i nie zrobili tego tylko bo wet sie nie zgodzil?

Posted

Tez uważam że Brego wyczuwa strach u tych państwa a siostrzenica się go nie boi i Brego nie podskoczy. Kizimizi jak widzę nie wiesz co taka osóbka może... Jestem w podobnym wieku i zajmuję się spanielami "gryzącymi", w schronie jak narazie ale i tak to ja się nimi zajmuję bo inni się boją i jakoś żaden mi jeszcze nie podskoczył.... Jeśli dziewczyna ma rękę do psa to trzeba to wykorzystać, uważałam iż ludzie są zbyt ulegli i nadal tak uważam, lecz jeśli to ma być zamiast uśpienia to wybieram ten dom.... Z tą rozmową to świetny pomysł choć z opowieści wydaje mi się że ludzie są uparci i uważają iż wiedzą najlepiej....

Posted

Znam młodsze osoby, które lepiej sobie radzą z psami niż nie jedna dorosła osoba. Czasem wystarczy to coś. Nawet jeśli kiedyś ma wyjechać to nie zmienia faktu, że do tego czasu może być podporą w szkoleniu swojego wujostwa. Myślę, że ona ma potencjał warty wykorzystania a błędy jakie zrobiła choćby wpuszczając psa do łóżka wynikły z niewiedzy a nie chęci zrobienia na złość bo podejrzewam, że wcześniej z nią nikt na ten temat nie rozmawiał /chodzi mi konsekwencje postępowania i ulegania/ Dla mnie kolejnym światełkiem jest informacja, że Pani Joanna, która najbardziej boi się psa wyjedzie na jakiś okres za granicę -wyjazd 11 czerwca. Zawsze łatwiej się pracuje jak jest mniej osób bo łatwiej ustalić jeden wzór postępowania a później łatwiej wprowadzić kolejną osobę w już ustalone zasady i nawyki /tak jak ja zrobiłam z dzieckiem/
Jutro zadzwonię do pani Joanny i postaram się zdobyć kontakt do siostrzenicy - bo będzie sama z psem przez kilka dni a to może oznaczać super warunki do pracy. Jeśli będzie chętna do współpracy to może coś dobrego się z tego wykluje.
Uważam, że jeśli da to szansę psu to należy z tego skorzystać. Nawet jeśli Ci ludzie zgodzą się przetrzymać Brega u siebie do czasu znalezienia innego domu to i tak lepiej aby wiedzieli jak pracować z nim aby nie było ugryzień.

A co do ludzi, którzy się interesują psem to pani Joanna ma się więcej dowiedzieć co i jak i jak coś to da mi znać - aby ewentualnie sprawdzić te domy. Ale ta ewentualność dopiero jeśli oni zrezygnują z psa.

Może dowiedzmy się, czy uzbierałaby się kasa na paliwo - czy osoby, które do tej pory raczej się nie udzielały a są za tym aby pies miał jeszcze szanse są gotowe dołożyć się - Niech osoby chętne zadeklarują konkretne kwoty. Jeśli uzbiera się więcej kasy to oczywiście zostaną przekazane na dalszą tułaczkę psa lub na inne psy zgodnie a Waszym uznaniem.

Posted

"A co do ludzi, którzy się interesują psem to pani Joanna ma się więcej dowiedzieć co i jak i jak coś to da mi znać - aby ewentualnie sprawdzić te domy. Ale ta ewentualność dopiero jeśli oni zrezygnują z psa. "

maja dac znac do Ciebie? dzwonisz, decydujesz... wiec bierzesz na siebie zalatwianie wizyt przeadopcyjnych i ogolnie dalsze losy psa?

Posted

kora78 napisał(a):
"A co do ludzi, którzy się interesują psem to pani Joanna ma się więcej dowiedzieć co i jak i jak coś to da mi znać - aby ewentualnie sprawdzić te domy. Ale ta ewentualność dopiero jeśli oni zrezygnują z psa. "

maja dac znac do Ciebie? dzwonisz, decydujesz... wiec bierzesz na siebie zalatwianie wizyt przeadopcyjnych i ogolnie dalsze losy psa?


Mają dać znać do kogoś z nas. Nikt nie podejmuje decyzji samodzielnie. Pani Joanna może da znać do mnie bo ma również mój numer. A pani Joanna jeśli się zdecyduje nie zatrzymać psa to wie, że nie może decydować o tym sama. Jeżeli chcemy się czepiać słów to znów będzie kolejna "wojna" na forum, która totalnie nic nie wniesie do życia psa. Ja w swojej wypowiedzi nie pisałam, że decyduje o psie i nie pisałam, że biorę wszystko na siebie. A jeżeli źle, że Pani Joanna ze mną rozmawiała to powiedz wprost, że mam nic nie robić w sprawie Brega to na forum nie będę się więcej wypowiadać i nie podejmę już z własnej inicjatywy żadnych działań. Jeśli uważasz, że lepiej już nie walczyć o psa to też powiedz i niech zapadną jakieś konkretne decyzje - czekam na odpowiedź bo nie wiem czy coś jeszcze robić

Posted

napisalas "da mi znac". wiec sie nie dziw, ze ja sie zdziwilam. :D wprowadzanie dodatkowego zamieszania, niestety moze doprowadzic do jakiegos nieprzewidzianego zdarzenia. panstwo "ds brego" juz wczesniej nie mieli jasnosci, kto, jak, z kim i o czym, skoro do asi dzwonili i mysleli, ze to faflok- osoba, u ktorej brego byl na dt, na poczatku. od samego poczatku najpierw telefony do mnie- jako kontakt z ogloszen, pozniej do asi- jako osoby od wizyty, ktora jako jedyna na oczy widzieli. pozniej tez rozmowy z toba. nie ma potrzeby wprowadzac dodatkowego zamieszania.

eh...... nie chce mi sie tlumaczyc, bo co napisze to bedzie zle. ide spac

Posted

kasiafiona napisał(a):
mnie do głowy przyszedł jeden pomysł. Pojechać do tych ludzi i pokazać im jak maja pracować z psem. Nie mówię tu o metodzie pozytywnych wzmocnień bo na Brega to nie działa. Mówię tu o metodzie szokowania, i zdominowania psa. Sam fakt, że pies na spacerze jest bez smyczy /nie mówie o ruchliwej drodze i samochodach/ uważam, że w przypadku Brega jest dobre ponieważ on na smyczy jest bardziej agresywny, spuszczsony ze smyczy ma więcej pokory. Ja byłabym gotowa jechac i spędzic dzień u nich - nawet biorąc urlop w pracy - problem w tym, że musiałabym mieć kasę na paliwo.
Kolejna kwestia jest taka, czy oni dadzą jeszcze jedną szanse i czy będzie kasa na paliwo?
Nie wiem czy to jest dobry pomysł ale na pewno jakiś jest....

Kasiafiona , a jak ma wyglądać to szokowanie i zdominowanie psa ? Metoda pozytywnego wzmacniania to nie tylko głaski , nagrody i czułe słówka . To raczej ustalenie konkretnych zasad i postawienie granic. Niektórzy chyba mylą pozytywne wzmacnianie z bezstresowym wychowywaniem i dlatego tak negatywnie podchodzą do tematu . Dla mnie metoda pozytywnego wzmacniania to praca nad tym żeby pies czuł respekt , szacunek , ale nie lęk .

Posted

[quote name='kora78']napisalas "da mi znac". wiec sie nie dziw, ze ja sie zdziwilam. :D wprowadzanie dodatkowego zamieszania, niestety moze doprowadzic do jakiegos nieprzewidzianego zdarzenia. panstwo "ds brego" juz wczesniej nie mieli jasnosci, kto, jak, z kim i o czym, skoro do asi dzwonili i mysleli, ze to faflok- osoba, u ktorej brego byl na dt, na poczatku. od samego poczatku najpierw telefony do mnie- jako kontakt z ogloszen, pozniej do asi- jako osoby od wizyty, ktora jako jedyna na oczy widzieli. pozniej tez rozmowy z toba. nie ma potrzeby wprowadzac dodatkowego zamieszania.

eh...... nie chce mi sie tlumaczyc, bo co napisze to bedzie zle. ide spac
Nie nie, wtedy myśleli, że dzwonią do Ciebie. ;)

Co do Brega, to może warto by było sprawdzić te osoby, które zastanawiają się nad adopcją? A przynajmniej porozmawiać z nimi, może są bardziej doświadczeni, może to jest dla Brega szansa? :roll:

Posted

Pisząc o metodzie szokowania mam na myśli szybsza reakcje od ataku psa. Dla psa taka reakcja jest zaskoczeniem - może to być uchwycenie psa za gardło /nie mówię o duszeniu aby była jasność tylko o uchwycie przypominającym złapanie przez innego psa - jak w stadzie/ zwalnianie tego trzymania w chwili gdy pies się zrelaksuje, ustąpi. Można w chwili ataku psa klepnąć w bok pyska tak aby nie zdążył ugryźć - dla niego znów w odbiorze jest kwestia nieudanego ataku - inny członek stada staje się silniejszy. Chodzi o szybką reakcję w chwili nieodpowiedniego zachowania się psa. Może to byc również dotyk w chwili napięcia. Dla psa zazwyczaj jest to coś czego w danym momencie się nie spodziewa. /Szokujemy/ Pies staje się zdezorientowany i odpuszcza -upuszcza napięcie. Nie jest to nic strasznego i nie jest przemocą w stosunku do psa. Trzeba tylko się tego nauczyć i wiedzieć jak z tego korzystać aby przyniosło pożądany efekt. W swojej pracy z psami również stosuje pozytywne wzmocnienia. Jedno nie wyklucza drugiego. Z mojego jednak doświadczenia z agresywnymi psami szokowanie pozwala na szybsze zdominowanie psa - co nie oznacza, że pies się boi. Staje się po prostu uległy - bo przegrywa walki, które zazwyczaj sam zaczyna poprzez atak na człowieka. W przypadku mojej suczki gdyby nie fakt, że nauczyłam się szybkich reakcji na jej ataki to pewnie by mnie zjadła.

Posted

ale ile razy zdarzyl ugryzc, lub podczas lapania za gardlo Cie zlapala jednak? ja bym sie bala... ja w naturze mam ucieczke, a nie walke ;P


czyli teraz ja mam dzwonic do pani j i sie dowiadywac, co dzis u weta wyszlo, czy ona sama do mnie zadzwoni czy do kasiafiony, czy co????? ja mialam do wczoraj dac odp, co z psem. dzis mieli byc u weta i sie dowiadywac, czy bedzie ta druga obserwacja. i dac mi znac.
zglupialam w tym zamieszaniu teraz...

i male p.s. co jesli bedzie decyzjao uspieniu, a ich wet nie chce tego zrobic? ktos ma jechac i go wiezc do innego? czy jezdzic od weta do weta i chciec uspic? ja i marta, co mamy tam 200km mamy jechac i szukac weta od upisneia? czy asiaginger, bo najblizej? nie zastanawiajac sie chwilowo nad kwestia- kto bedzie do tego zdolny emocjonalnie, bo jak nas znam, to zadna z nas trzech....

Posted

Cockermaniaczka napisał(a):
Czemu wet sie nie chce podjac uspienia bo nie kapuje;/Pies pogryzl kilka razy,jest agresywny wiec to jest powod ...I to nie blachy...


nie wiem czemu. pani mowila, ze powiedzial, ze nie chce miec pozniej problemow.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...