Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 613
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Florentynka napisał(a):
No miejmy nadzieję, że tak. Mamy się kontaktować i spotykać pod koniec tygodnia. Przez telefon państwo byli zdecydowani, mam nadzieję, że są nadal.


Qrcze,niech juz bedzie po kontaktach i spotkaniach... Oczywiście pozytywnie po ...

Posted

Wiemy Asiu jak to jest , my się denerwujemy jeszcze z miesiąc po adopcji, jak juz psisko doopke na kanapie grzeje, czy aby na pewno jest wszystko ok? No ale co zrobić, takie 'hobby" żeśmy sobie znalazły, to teraz się denerwujemy:shake:

Posted

to nasze hobby bardzo stresujące, wierci w brzuchu, wprowadza nerwowość w codziennym życiu, a nawet nie daje spać po nocach. Rano budzisz sie z kołkiem w gardle bo rzeczywistość znowu cię dopada. Ile razy byłam nieprzyjemna dla swoich dzieci, opryskliwa bo coś tam z psami się działo, aż mi wstyd jak o tym pomyślę.
Przeżywam bardzo każdą adopcję, przed, w trakcie i po.....Dzwonię, pytam, sprawdzam - a potem się dziwię że rachunki za telefon jakieś inne.
No ale co z tym począć ? chyba pytanie retoryczne....

Posted

No i doopa...
Zadzwoniłam dziś do państwa...rezygnują. Bo pani w szpitalu, bo coś tam... Cholera, psiakrew, mogli przynajmniej dać znać!!! On nie ma ogłoszeń od ponad tygodnia, bo tak krzyczeli, że na 100 %. Niech to szlag i wszyscy diabli!
(.....piiiii....piiiii.....piiiii - cenzura wycięła co niecenzuralne). No dobra, pewnie każdy kto robi w adopcjach ma za sobą takie doświadczenia, może przez to trzeba przejść, ale jestem wściekła jak gniazdo os.
Okej, nie poddajemy się - odnawiamy allegro, robimy ogłoszenia i za chwilę znajdujemy dom dla Skutka.

Posted

Zajrzałam z nadzieją, że Skutek coraz bliżej domu, a tu taka doopa:angryy:
Ludzie są beznadziejni, mogli zadzwonić!!!! Niepoważni jak jasna cholera!!!:angryy::angryy::angryy:

Posted

na 100%, ile ja to razy słyszałam i doopa. Nie pisałyśmy na wątku Emilki ale z póltora miesiąca temu też miałyśmy taką chętną na nią na 100%, kazała allegro wycofać i pościągać ogłoszenia. A potem telefon że coś się przyplątało do domu i ona już ma psa i rezygnuje. Myślałam że krew mnie zaleje bo kto zna Emilkę to wie o co chodzi. Dobrze że jej ogłoszenia wciąż wisiały bo teraz dziewczynka ma szansę na kolejny domek, który zapewnia ze na .....................100%..:roll:

Posted

no tak ..nie dziwi nic, dziewczyny będzie dobrze, porobimy mu od nowa ogłoszenia,przecież śliczny i fajowy z niego psiak , w końcu jakieś tam zainteresowanie nim było...a te gupie ludzie niech żałują:mad:

Posted

Było, cholera, a ja głupia torba ludzi po brzytwie spuszczałam, bo wierzyłam w te 100%.
Nawet dziś oddzwoniłam do jednej zainteresowanej pani, którą onegdaj spuściłam po brzytwie, ale już adoptowała jakiegoś psa...

Posted

Ja mam to samo teraz ze Sproketem, tak kobieta, która chciała go adoptować wyjechała tak jak zapowiedziała a tutaj ludzie dzwonią w sprawie adopcji a ja nie wiem co robić. Bo z jednej strony babka zaangażowana i właśnie na 100% a z drugiej strony pies ciągle u mnie. Jak na razie stosuję metodę strusia i opowiadam o chorobie Sproketa, że muszą sie chwile wstrzymać bo on jest przeziębiony i do adopcji będzie nadawał się dopiero w przyszłym tygodniu. Wiem że to nie bardzo uczciwe i nie wiem ilu z tych ludzi poczeka na Sproketa. NIech ta kobieta już wróci.

Posted

Skutek przegina :mad:, stanowczo.
Bawiłam się dziś z Gjalpem - mocowaliśmy się na śniegu. Właśnie wygrałam rundę i stałam w tryumfalnej pozie nad pokonanym tybetaniszczem. I ten wstrętny Skutek wykorzystał sytuację, że tybetaniszcze unieruchomione i kółkami do góry i podbiegł, żeby mu się wpić w podgardle! Widać, że kastracja jeszcze mu nie doszła do mózgu.
Mam anioła, nie psa - przecież gdyby na miejscu Gjalpa był kto inny to ze Skutka by zostały strzępy! Widziałam gdzieś koszulkę z napisem w stylu "W niebie zabrakło aniołów więc przysłali mi mastifa tybetańskiego" - podpisuję się oburącz, a jakby kto widział taką koszulkę do kupienia to ja poproszę.

Posted

Zęby wyczyszczone nareszcie.
Czyli mamy nowego, lepszego Skutka ze ślicznym uzębieniem. I nasza wetka twierdzi, że on tych 6 lat raczej nie ma, tylko mniej. Że zęby ma wcale nie starte, tylko miał kupę kamienia.
Przynajmniej dziś nie będzie Gjalpa prześladował, bo zmulony jest.
A jakiego ślicznego kota mają w gabinecie - rude, pręgowane maleństwo! Ktoś przyniósł po wypadku, z bezwładnymi tylnymi łapkami i tekstem żeby "uśpić, bo ja się nim zajmować nie będę". Kota nie uśpiono, wyleczono i został jako etatowy kot gabinetowy.Skubaniec ani trochę nie boi się psów - wita się z każdym psem, który tam przychodzi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...