Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 732
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ponieważ są na tym wątku specjalistki od kotów to mam prośbę:
POMOCY - Birka pojechała wczoraj do nowego (kociego) domu. Dom jest wspaniały i nie chciałabym dla niej innego. Na pierwszej wizycie zapoznawczej Birka kota się bała i jak zrobił grzbiet, to Birka zwiała z podkulonym ogonem. Cieszyliśmy się, że koty są bezpieczne, bo ona się boi.
Wczoraj zawieźliśmy ją na stałe i niestety ta cholera zaatakowała kota :( ledwo jej umknął przez ogrodzenie.
Jest obawa, że ona któremuś kotu zrobi krzywdę, albo koty się wystraszą, i po jakiejś kolejnej ucieczce przez płot będą się bały wrócić do domu. Państwo by tego nie chcieli, bo to kociarze i kochają te koty bardzo.
Może któraś kotkowa ciotka doradzi, co robić w takiejj sytuacji? Czy jest jakaś szansa?
Proszę o zajrzenie na wątek Birki i ewentualne porady :modla:

Posted

Jak się cieszę, że psiak już od kilku dni w dt siedzi :) superaśnie :) wypięknia nam chłopak cudownie :)

Jeśli chodzi o relacje pies z kotem - u mnie w domu jest tak, że dopóki koty są w domu, to psy ich nie gonią, nawet z nimi śpią, ale w momencie gdy koty są na dworze i psiaki też, to się zaczyna gonitwa, czasami nawet chwycą któregoś kota za obróżkę, ale nic im nie zrobią i to nie pierwszy przypadek, gdzie psy tolerują koty w domu, a na podwórku je gonią.... Ale koty zawsze do domu wracają i się nie boją, czasami z pazura przywalą któremuś psu i już :)

Posted

Właśnie wróciłyśmy od weterynarza (tym razem trafiłyśmy na tego naszego "od psów"; w piątek go nie było, był ten, do którego chodzimy z kotami). Dyzio ma zapalenie gardła. Dostał antybiotyk (w zastrzyku). Poza tym wet dał nam dla Dyzia lekarstwo w strzykawce (Betamox), będziemy Dyziowi robić zastrzyki co drugi dzień. Wet zaleca usunięcie kamienia nazębnego, ponieważ bez tego zabiegu zapalenie będzie nawracać (to jest siedlisko bakterii). Dyzio na razie woli miękki pokarm, chrupki omija z daleka (no, raz przegryzł trzy kulki...), co wskazuje na dyskomfort przy gryzieniu twardego pokarmu. Na razie nie brałyśmy rachunku, weźmiemy po zakończeniu leczenia. Zapłaciłyśmy 50 zł.
Orientacyjny koszt usunięcia kamienia: ok. 60-100 zł (wet w trakcie zabiegu zorientuje się czy czasem nie trzeba będzie usunąć też jednego zęba, który jest cały pokryty kamieniem w tej chwili; po usunięciu kamienia będzie widać, ile tego zęba Dyziowi zostało; stąd widełki cenowe)






ps. Dyzio szczeka! Dziś pierwszy raz szczeknął na mijanego psa :lol:

Posted

Aaa ciocia basia to ja :) kelani


[quote name='conceited']sie Ciocia troszke zapedzila :evil_lol:

dzis jednak Dyziolek jedzie znow do weta bo pokasluje, kaska sie przyda.

Wyslalam wszystkim z pierwszego posta prosbe o wplate, ale jeszcze nie wszyscy wplacili. Monia - czy ja nie zapomnialam o kims z Twoich bazarkow? wszyscy sa w pierwszym poscie uwzglednieni? aha, niech sie Ciocia Basia przyzna jaki ma nick na forum bo nie wiem kto wplacil :oops:[/QUOTE]

Posted

[quote name='conceited']Na 1 stronie dokonalam jakichs skomplikowanych (jak na mnie- humanistke), matematycznych obliczen, prosilabym o skorygowanie w razie czego :)
Troche nam pieniazkow brakuje.[/QUOTE]
Postaram się co miesiąc, parę złotych dla dziadeczka Dyzia wysłać.BeaBono i KateBono wyciągały mojego Edzia z Azorka, choć nie wiem, która córka, a która matka, ale będę im zawsze bardzo wdzięczna za to.Pozdrawiam dziadka i mizam, tak jak lubi.

Posted

conceited - wpłata (300 zł) doszła.

Od wczoraj męczyłam się, ale w końcu zrobiłam:

ZAPRASZAM SERDECZNIE na Bazarek dla Dyzia (na weta i ząbki):





Mile widziane hopsanie ! :loveu:

Posted

Piekny bazarek :) na tym zdjeciu, ktore widnieje w pierwszym poscie bazarku Dyzio wyglada jak skrzacik :)

Syla - to fakt, dziewczyny sa cudowne, od razu sie przy nich Dyzio zrelaksowal.

Posted

Dyzio niechętnie je chrupki, od czasu do czasu łyknie kilka sztuk. Próbowałam dać mu chrupki namoczone w wywarze z mięsa - powąchał i nawet nie spróbował. Mięso wcina chętnie. Dziś mu je "doprawiłam" olejem lnianym. Nie był zadowolony, trochę grymasił, ale w końcu zjadł. Jutro dodam do mięska oliwy z pestek winogron, zobaczymy, co on na to...
Gwoli wyjaśnienia. Nasze psiaki ,co jakiś czas, dostają w mięsie olej lniany, oliwę z oliwek, oliwę z pestek winogron, tran bądź NNKT w kapsułkach. "Doładowuję" je w ten sposób przez trzy-cztery tygodnie, a potem robię przerwę. Dyzio się akurat "załapał" na kurację omega3 i omega6 :evil_lol:
Parówki, szynka, serek, jogurt są "be". Aktualnym przysmakiem Dyzia są suszone kabanosy :lol:.
Dyzio nie chce mieć "swojego" pokoju. Zamiast spać na swoim legowisku w pokoju siostry, woli spać u mnie w pokoju - albo na posłaniu Pepsi , albo u mnie w łóżku.
Ponieważ dwukrotnie zdarzyło mu się "olać" drzwi do kuchni (za każdym razem w dwie godziny po wieczornym spacerze), wychodzimy z nim co 2-3 godziny na "siusiu"; ostatnie wyjście wypada około północy. Dyzio chodzi też oczywiście na długi popołudniowy spacer z Pepsi i Gufim. Na tym spacerze cała trójka biega swobodnie. Dyzio nie ciągnie już za sobą smyczy, nie ma tendencji do oddalania się, reaguje na swoje imię i "przytuptuje" zawołany. "Odzyskuje" głos - dzisiaj np. Guf "zapraszał" go do zabawy nader energicznie, nie spodobało się to dziadziowi, przysiadł na dupce i oszczekał Gufiaka :evil_lol:


wkleję zdjęcia zrobione przed kilkoma minutami :





Dyzio - "pies jednoszablozębny" - śpiący na moim łóżku :loveu:

ps. conceited, zmień proszę tytuł, to już nie jest brzydki dziadzio to DYZIO !!!!

Posted

hahaha...i nawet juz nie taki brzydki :eviltong: wykompany i ostrzyzony :evil_lol:

ale zmiana, jaki to los byl przewrotny dla Dyzia. Tyle lat w schroniskowym boksie, depresja, wycofanie, agresja lekowa, brak ruchu, zlosc i smutek, a tu przysmaki, kolderki, lozko, spacerki, kochane Ciocia do glaskania.
Nadal nie moge sie nadziwic jak szybko i jak bardzo ten pies sie u Was zmienil.
Jak zaczynalam mu watek (pod presja Dogo07 - bo sama nie widzialam nadzieji) to sie az balam dawac komus Dyziolka na DT bo myslalam, ze beda z nim same problemy, ze bedzie gryzl, warczal, wyl (tak jak w poprzednim "domu"),ze bedzie gdzies w kacie skulony siedzial, a tu taka przylepka, taki zwawy, wesoly pies... niesamowite. Takie akcje napawaja energia do dalszych dzialan.
Jeszcze Domi porobi Dyziowi fotki i moze zdarzy sie kolejny cud i Dyzio znajdzie dom staly? choc boje sie, ze nie tak dobry jak jego DT.
Zaraz zmienie tytul:diabloti:

Posted

Dyzio dostał dziś rano kerabol w strzykawce z wodą. Obraził się na nas-smaka "po" nie chciał, polazł do pokoju. Kerabol jest kwaśny, ale Dyziowemu futerku trzeba przywrócić "świetność" :lol: Na fotkach ma się ładnie prezentować bez photoshopa :evil_lol:

Taką typową "przylepką", to Dyziulek nie jest. Przyjdzie, by go pogłaskać, owszem, ale nie domaga się miziania bez przerwy. Swoje zdanie ma. Fochy potrafi strzelać, jak damulka. Na łapki też nie bardzo... po chwili wierzga łapuchami, chce, by go postawić na ziemi.
Warczy sporadycznie - patrz malamut. Gryzienie, pomijając, że nie ma czym "urąbać" - podczas drugiej wizyty u weta, "odmachnął" mu się za ponowną inspekcję tyłka :diabloti:
Wyć - nie wyje. Szczekać umie. Szczeka na razie tylko na spacerach do innych psów, w domu się jeszcze nie rozszczekał ani razu.

Cieszy mnie, że się otworzył, zaufał. Z drugiej strony troszkę się boję, że się przywiąże gagatek i będzie "przeżywał", gdy trafi do swojego domku.

Antybiotyk podany...





... "siódemka" się zapycha, kupimy "ósemki"

Posted

Bardzo podoba mi się to zdjęcie jak Dyzio rozwalony pupiną do góry leży czyli totalne rozprężenie i błogi spokój :lol:.
A na ile lat wycenił go vet ? Może to już gdzieś pisało na wątku ale ja przeoczyłam :oops:.

Posted

pierwszy wet (dr B) ocenił go na 8-10 lat, patrząc na oczka, nie dostrzegł zmian
drugi (dr M) się z tą opinią nie zgodził, widział początki zaćmy
Dyzio ma te 10 latek na pewno

(ja ufam bardziej "drugiemu", do niego chodzimy najczęściej z psami, ten "pierwszy" jest "zapasowy" i od kotów - na kotach zna się doskonale)

Posted

o... tam jeszcze nigdy nie byłam, ja z moimi jeżdże albo na Mieszka I do dr Płucza, albo na Zbąszyńską do dr Dąbrowskiego.
Ale tak pytam, żeby mieć ewentualnie jeszcze jakiś sprawdzonych wetów :)

Posted

owszem u mnie w NT też mam zaufanych wetów, ale od sterylki/kastracji i badań, do których nie potrzeba sprzętu, bo już np. usg,rtg i badania krwi nie zrobimy, więc jeździmy wtedy do Poznania.

Posted

Nawiązując do apelu z pierwszej strony przyznaję się, że Justyna z Poznania to ja, więc możecie mnie przepisać do stałych deklaracji:)

Posted

[quote name='Akrum']owszem u mnie w NT też mam zaufanych wetów, ale od sterylki/kastracji i badań, do których nie potrzeba sprzętu, bo już np. usg,rtg i badania krwi nie zrobimy, więc jeździmy wtedy do Poznania.[/QUOTE]

To z "moimi" jest podobnie. To jest mały gabinet, nie żadna "wypasiona" klinika z masą sprzętu. Jeśli potrzebny rtg, usg... to mamy w odwodzie Jagiełły (tam Guf miał operację łapy). Chodzimy do "naszych" od czasu Atlasa, czyli od 15 lat.

Te dentastixy na bazarek Alpena... to od nich dostałam :razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...