Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
julita104

pies w kagancu I NA SMYCZY???

Recommended Posts

Ja to teraz patrze z dwóch perspektyw małego i dużego psa. I tak

Denerwują mnie osoby które puszczają luzem małe szatańskie psy (które najlepiej to by zagryzły wszystko i wszystkich) i te jeszcze podburzaja psa, ale z drugiej strony wnerwia mnie jak puszczą dużego psa który od razu podbiega i jeży się do mojego małego, lub dużego (tu juz bez róznicy) a wiedzą że ich pies jest nieobliczalny a mają to gdzieś.

Acha a z tym gazem to bym uważała bo z tego co wiem posiadanie gazu nie jest legalne i trzeba mieć pozwolenie odpowiednie. Więc Policja może jeszcze wlepić mandat. więc jak już go używacie róbcie to bardziej tajniacko :)

Ale najważniejsze że nie bać się dzwonić na Policje jak ktoś jest w sytuacji zagrożenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE]żebyś nie miała aż takiej traumy - zwłaszcza że z psem pracujesz i się starasz - to poradzę Ci naprawdę fajny gadżet - elektroniczny odstraszacz psów.
Wygląda niewiennie, dziala na kilka metrów (a więc odganiasz agresora zanim dojdzie do zwarcia), jest nieduże więc spokojnie w kieszeni ponosisz.
Ceny też nie okropne - nawet od 100 zł.
[/QUOTE]

Berek czy piszesz o tym ultradzwiekowym odstraszaczu???? Bo jezeli tak to on jakos specjalnie nie dziala, probowalam na moich psach, tylko strzygly uszami:razz: . Jestem zla ze go kupilam bo zaplacilam za niego 196 zl:mad:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cortina, a probowałaś na CUDZYCH?
:lol:
Jak mowię - nie ma takiego narzędzia ktore byloby skuteczne na 100%.

Łańcuch dziala dobrze, ale trzeba mieć wprawę w posługiwaniu się nim no i działa tylko raz (jak już nim rzucisz, to módl się, zeby agresora na tyle zabolało żeby przestał). No i jest pretekstem do spięć z tamtym właścicielem ktory na ogół dostaje totalnego odpału jak widzi że jego ukochany pieseczek ucieka wyjąc po trafieniu go brzęczącym żelastwem.:lol:

Gaz - taki rozpylany w powietrzu to zahacza o wszystkich zainteresowanych (najmniej na ogół dostaje się go winnemu zajścia, zgodnie z jednym z praw Murphy'ego).

Żelowy brzmi lepiej - tylko trzeba uważnie kupować bo przeważajaca ilość towaru na rynku jest przedatowana i po prostu nie działa.

Paralizator fajny, ale to - hmmm - "wersja hard" - vide punkt o łańcuchu.
Mozemy zostać zlinczowani za zamordowanie pieska :evil_lol: ktory tylko chcial się bawić itd.
Zanim potraktowany tym pies dojdzie do siebie to chwilę potrwa - w tym czasie zaś musimy odpierać ataki histeryzującego właściciela. ;)
Jeszcze jeden minus - musisz dopuścić agresora bardzo blisko żeby tego użyć.

Jest jeszcze taser ktory wali ładunkami elektrycznymi na odległość, i to nawet dużą (coś koło 20 m.?). Problem: dostępność i cena (około 2 tyssiecy zdaje się).
No i nie wiem jak tasery traktuje nasze prawo - bo na paralizator to nie musisz mieć zgody, ale na to...?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie trzeba mieć zgody na gaz. Dla mnie to najskuteczniejszy sposób. Nie mialam jeszcze okazji go użyć ale dodaje on pewności siebie. Jak leci na mnie pies ( zdarzyło się już paręnaście takich sytuacji ) a ja nie wiedziałam jakie ma zamiary, z gazem w łapie zasłaniałam sobą psa stawałam w rozkroku wyprężona z oczami utkwionymi w nadchodzącego psa, każdy kapitulował albo dawał tzw CS, nawet te lecące z początku z warkotem, czasem nawet dawałam się powąchać. Zresztą gaz działa też na ludzi. Zawsze jak idzie ktoś z naprzeciwka z psem, a ja sobie gaz wyciagam z kieszeni i zaczynam się nim bawić, ludzie biorą swoje psy na bok i nie dopuszczają do kontaktu. Albo wystarczy krzyknąć " Jak pan/i nie zabierze tego psa to dostanie gazem po pysku ! ", ludzie natychmiast zabierają swoje pieski ( byłam naocznym świadkiem takiej sytuacji ). Ostatni sposób podoba mi się najbardziej bo żadnemu zwierzęciu nie dzieje się krzywda.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Sara']Nie trzeba mieć zgody na gaz. Dla mnie to najskuteczniejszy sposób. .[/quote]

Masz rację, nie trzeba miec zgody. Gdyby była takowa potrzebna, nikt by nie sprzedał gazu. Ja gaz kupuję w sklepie z bronią i raz już go używałam na labka, ktory próbował dopaść mojego sznaucera mini, a że zdążyłam go wziąć na ręce to labek rzucił się na mnie.

[quote name='Sara']Albo wystarczy krzyknąć " Jak pan/i nie zabierze tego psa to dostanie gazem po pysku ! ", ludzie natychmiast zabierają swoje pieski ( byłam naocznym świadkiem takiej sytuacji ). Ostatni sposób podoba mi się najbardziej bo żadnemu zwierzęciu nie dzieje się krzywda.[/quote]

Ja bym się do tego to już bym się nie posunęła.:shake: Co byś zrobiła, gdyby taki właściciel nie zabrał psa? Pies dostałby gazem po pysku? A gdyby wtedy psu się coś stało i potrzebne byłoby jego leczenie? Wtedy Ty jesteś odpowiedzialna za bezpodstawne użycie gazu i powinnaś za nie zapłacić.

A tak w ogole to po co krzyczeć, że pies dostanie gazem? Jeśli czujesz się zagrożana a obcy pies nie ma przyjacielskich zamiarów, to po prostu należy go użyć.

Gazu używasz w SWOJEJ obronie i na swoją odpowiedzialność, i tylko w przypadku realnego zagrożenia jego użycie jest uzasadnione.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Berek napisala:

[QUOTE]Paralizator fajny, ale to - hmmm - "wersja hard" -

Jeszcze jeden minus - musisz dopuścić agresora bardzo blisko żeby tego użyć.

[/QUOTE]

swoja droga jak kupowalam ten nieszczesny odstraszacz, to pokazywali mi paralizator wielkosci policyjnej palki:crazyeye: i przy takim mozna napierajacego psa troche szybciej powstrzymac:evil_lol: ale chodzic z czyms takim na spacery......ekhm.......lekko niewygodnie:cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Agnieszka K.']
[B]Ja bym się do tego to już bym się nie posunęła.:shake: Co byś zrobiła, gdyby taki właściciel nie zabrał psa? Pies dostałby gazem po pysku? A gdyby wtedy psu się coś stało i potrzebne byłoby jego leczenie? Wtedy Ty jesteś odpowiedzialna za bezpodstawne użycie gazu i powinnaś za nie zapłacić.[/B]

A tak w ogole to po co krzyczeć, że pies dostanie gazem? Jeśli czujesz się zagrożana a obcy pies nie ma przyjacielskich zamiarów, to po prostu należy go użyć.

Gazu używasz w SWOJEJ obronie i na swoją odpowiedzialność, i tylko w przypadku realnego zagrożenia jego użycie jest uzasadnione.[/quote]

No więc właśnie gdyby pies leciał na mnie z zębami i właściciel nie raczyłby go wziąć bez wachania psiknęłabym w psa gazem. Jeśli agresor jest w zasięgu właściciela jest zabierany na moją, w zasadzie groźbę. Jeśli leci pies ale nie wiem jakie ma zamiary najpierw sprawdzam, jeśli pies przyjaźnie nastawiony to pozwalam się przywitać ( właściciel i tak musi wysłuchać co ja na ten temat mimo wszystko myślę ). Niby dlaczego ja mam się przejmować tym że czyjeś zwierzę zostanie skrzywdzone skoro atakuje mnie i mojego psa ? W tym momencie jestem egoistką i dobro MOJEGO psa jest dla mnie priorytetem. I mało mnie wówczas obchodzi czy agresora to skrzywdzi czy nie. Skoro czuję się zagrożona ( i nie jest to bezpodstawne ) dlaczego mam płacić i nie mogę się bronić ? Nie broniłabyś swojego psa, nawet za cenę skrzywdzenia agresora ? ( i nie mówię tu o psiakach kalibru sznaucer min. którego wystarczy podnieść do góry i już dużo nie zrobi, ale o nieco wiekszych psach ) Bo ja tak. Zawahałabym się gdybym miała zabić atakującego mnie psa bo bardzo nie lubię krzywdzić zwierząt mimo wszystko. Co nie zmienia faktu że ważniejsze jest dla mnie zdrowie i życie własnego psa. I mogę odpowiadać za bezpodstawne uzycie gazu ( jesli jest tym obrona siebie i własnego psa ), dla mnie najważniejsze jest żebym ja i mój pies wyszedł z tego bez szwanku. Jamnika muszę bronić, sam nie da rady żadnemu psu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Agnieszka, ( stres wpływa na mnie otępiająco ) oczywiście nie przy każdym psie drę się że użyję gazu,teraz przeczytałam swój post jeszcze raz i się domysliłam skąd Twoja reakcja. Wrzeszczę że potraktuję psa gazem jeśli leci do mnie rozszczekany duży piesek albo z ząbkami na wierzchu ( na razie zdarzyło się to tylko raz, parę razy widziałam taką reakcję u znajomych psiarzy ). Natomiast jeśli czuję się niepewnie bo idzie ktoś z dużym psem i nie jestem pewna reakcji psa i czy właściciel zdoła go utrzymać na wszelki wypadek zawczasu wyciągam gaz, żeby właściciel mocniej przytrzymał smycz. Zazwyczaj to działa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[COLOR=Purple][FONT=Georgia]
Mam psa, który za szczenięctwa za wrażliwy doznał krzywdy ze strony drugiego psa (ma do dziś ślady - nie tylko na psychice). Od tego czasu moja sunia nie toleruje żadnych psów, które do niej pochodzą. Ja o tym wiem i jestem w pełni świadoma. Próbujemy nad tym pracować, ale uraz zwycięża. Dlatego, że jestem świadoma wiem, że ponoszę odpowiedzialność za psa. [/FONT][/COLOR][COLOR=Purple][FONT=Georgia]Wiem jak groźna jest sama masa - bez używania zębów. [/FONT][/COLOR][COLOR=Purple][FONT=Georgia]Jednego psa już mi bokserka zabiła - nie zagryzła a zabiła masą ciała - odbiła mu nerki i organy wewnętrzne i nie dało się odratować. Mój pies był na smyczy, a tamta oczywiście puszczona wolno.

[/FONT][/COLOR][COLOR=Purple][FONT=Georgia]Denerwuje mnie jak mało co, jak są puszczone samopas psy (nie ważny, wiek, wzrost, rasa, płeć), które podbiegają do nas z drugiego końca polany, ulicy, osiedla itd. Ja mojej suczki nie puszczam ze smyczy jeśli widze na choryzoncie innego psa, bo nie wiem, czy właściciel nie jest durny i czy zdoła swojego psa odwołać. Już nie mówiąc, że puszczam tylko i wyłącznie na dalekiej polanie, a na chodniku zawsze idzie na smyczy. Denerwuje mnie najbardziej na świecie jak później właściciel ma pretensje, ale sam nad swoim psem nie jest w stanie zapanować. Moja dziewczyna nie biegnie do obcych psów. W ogóle się nimi nie interesuje. Do spięć dochodzi jak te potwory podchodzą do niej. A już najbardziej nie lubię jak te psy są małe, a moja jest winna tylko za to, że jest duża i stoi na smyczy przy nodze, a tamte obszczekują ją z każdej strony i prowokują. [/FONT][/COLOR][COLOR=Purple][FONT=Georgia]Czasami są sytuacje nieuniknione. Jednak jeśli mój pies zapięty na smycz zrobi cokolwiek podbiegającemu rozwrzeszczanemu, prowokującemu innemu psu, można się spierać kto poniesie odpowiedzialność - jeśli pies jest sprowokowany to właściciel rozwrzeszczanego, puszczonego wolno ponosi opowiedzialność.[/FONT][/COLOR]
[COLOR=Purple][FONT=Georgia]Nienawidze nieodpowiedzialnych właścicieli i nienawidze zwyczaju prowadzania psów bez smyczy w miejscach publicznych.
Moja dziewczyna też musi się wybiegać, a niestety co chwila to ja ją zapinam, albo trzymam krótko(jak już jest zapięta np. na chodniku) i czekamy, aż właściciel w końcu dogoni swojego psa i to my musimy się bronić przed nahalnością i natarczywością!! Musimy się użerać z całymi watahami puszczanymi samopas po osiedlu, bez smyczy i często bez właściciela nawet daleko w tle.

Pomimo, że stoje po drugiej stronie - czyli to mój pies atakuje, rozumiem Twoją złość, bo moja jest taka sama - Ty masz psa na smyczy a z drugiej strony ulicy biegnie na Ciebie nieopanowane zwierzę. Co ważne - moja nigdy nie biegnie, żeby zaatakować nawet jak jest puszczona wolno, a atakuje dopiero jak do niej pies podejdzie. Zawsze jak widzę innego psa swoją trzymam krótko i ostrzegam właściciela, że moja dziewczynka nie jest przyjaźnie nastawiona do innych zwierząt. Ale na człowieka to ona nawet jednego zęba nie pokaże. Czasem to sobie poszczeka (są takie 4 osoby na świecie ;) ), ale na tym się kończy.

Ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mojego psa potraktował gazem, paralizatorem, łańcuchem itd. Ja rozumiem, że dla mojej suńki zrobiłabym wszystko i zabiłabym jakby ktoś jej zrobił krzywdę. Może dlatego sobie tego nie wyobrażam, bo atak na moją 29-kilową kruszynkę:loveu: nie jest tak groźny jak na jorka. I chociaż przyznam, że czasem użyłabym takich przedmiotów, to raczej na właścicielach, niż na zwierzęciu. Najgorsze co można w życiu spotkać to głupota ludzka.[/FONT][/COLOR][COLOR=Purple][FONT=Georgia]
[/FONT][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Sara']Agnieszka, ( stres wpływa na mnie otępiająco ) oczywiście nie przy każdym psie drę się że użyję gazu,teraz przeczytałam swój post jeszcze raz i się domysliłam skąd Twoja reakcja. .[/quote]

To się cieszę. Jeszcze raz podkreślę:
[B]Gazu używasz w SWOJEJ obronie i na swoją odpowiedzialność[/B], bo [B]Ty[/B] czujesz się zagrożona (a nie że czujesz że Twój pies może być zagrożony).

Nie możesz powiedzieć, że użyłaś go w obronie swojego psa (pomimo że tak naprawdę jest).

[quote name='Sara']Wrzeszczę że potraktuję psa gazem jeśli leci do mnie rozszczekany duży piesek albo z ząbkami na wierzchu .[/quote]
Ja nie wrzeszczę, jeśli zaszłaby taka koniecznośc, to użyłabym gazu.

Mój pies chodzi na spacery na łąki obok osiedla i większość mieszakających na nim psów znam. Jesli nie widzę potencjalnego agresora, to puszczam go ze smyczy. Zauważyłam jednak (i będzie to nie tylko moje odkrycie) że inaczej zachowuje się w stosunku do innych psow jak jest na smyczy, a inaczej jak biega luzem. Bez smyczy nigdy nie podejdzie do większych psów (z wyjątkiem tych z którymi się bawi), powącha z daleka i odchodzi.

[FONT=Georgia][COLOR=#800080][quote name='Imanca']Wiem jak groźna jest sama masa - bez używania zębów[FONT=Verdana][COLOR=#000000].[/COLOR][/FONT][/quote][/COLOR][/FONT]
Ja również zdaję sobie z tego sprawe. U mnie na osiedlu mieszka suczka shar-peia. Pies niby nie jest duży i od razu zaznacze ze nie jest agresywna. Ale ona właśnie "atakuje" masą swojego ciała, kilka razy "wpadła" na mojego psa, a raz nawet "oparła" się łapkami o moją nogę (efektem były siniaki na moim udzie).

Share this post


Link to post
Share on other sites
A ja "uwielbiam" włascicieli którzy na domiar tego że spuszcają psy to sie ich boją :mad: Ja oczywiście tez spuszczam psy bo chyba by im w domu całkowicie odbiło ale umiem panowac nad swoja bandą.

Wczoraj miałam taki przypadek moje puszczone luzem i podchodzi wielki owczarko-podobny - jeży się ale moje go olewaja, ja spokojnie prosze zabrać psa - nie odciagałam swojego dużego bo wiadomo co się może stać jak napręża się swojego psa , a ona co- boi sie podejsc do niego bo się jezy :angryy:
No to ja psa za chabety jak odszedł od moich czyli za obroże i sama jej przyprowadziłam psa.
Też mi właściciel odpowiedzialny :roll: :roll: :roll: .

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=Georgia][COLOR=Purple]Tego to już szkoda nerwów mi komentować. Mam już doskonałą wprawę w braniu za wrzasz cudzego psa, do którego właściciel boi się podejść!! Psa rozgrzeszam, skoro ma idiotę za właściciela. Ale właściciela chętnie bym uśpiła :evil_lol:[/COLOR][/FONT]

Share this post


Link to post
Share on other sites
najwieksza wada wlascicieli psow jest to ze sie ich po prostu boja i jak dochodzi do sciecia to stoja i sie gapia, az sie psy przestana gryzc. Jak mnie to wkurza, bo na ogol wtedy zostaje na placu boju sama z gryzacymi sie psami, swoja chwytam za tylne nogi i jest ok, ale jak drugi pies atakuje dalej to juz mi ciezko. Haga jak byla maluska to dwa razy zostala pogryziona przez ONkowata suke, suka jest ogolnie agresywna. Oczywiscie jak doszlo co do czego to kobieta stala i patrzyla jak pieciomiesieczny maluch dostaje baty. I wtedy to ja sie zaczelam robic agresywna:evil_lol: i dolatywalam do suki ostro z wrzaskiem "won od mojego psa":eviltong: . Musze wam powiedziec ze podzialalo:lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Cortina']najwieksza wada wlascicieli psow jest to ze sie ich po prostu boja i jak dochodzi do sciecia to stoja i sie gapia, az sie psy przestana gryzc. [/quote]

To akurat tez mnie wkurza ale czasami strach lub nieprzewidziana sytuacja powoduje zastygnięcie u pewnych grup osób.

he ja tez mówie do psów won a jak się wkurze to spie........ i jakoś działa

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Cortina']najwieksza wada wlascicieli psow jest to ze sie ich po prostu boja i jak dochodzi do sciecia to stoja i sie gapia, az sie psy przestana gryzc. Jak mnie to wkurza, bo na ogol wtedy zostaje na placu boju sama z gryzacymi sie psami, swoja chwytam za tylne nogi i jest ok, ale jak drugi pies atakuje dalej to juz mi ciezko. Haga jak byla maluska to dwa razy zostala pogryziona przez ONkowata suke, suka jest ogolnie agresywna. Oczywiscie jak doszlo co do czego to kobieta stala i patrzyla jak pieciomiesieczny maluch dostaje baty. I wtedy to ja sie zaczelam robic agresywna:evil_lol: i dolatywalam do suki ostro z wrzaskiem "won od mojego psa":eviltong: . Musze wam powiedziec ze podzialalo:lol:[/quote]

ja juz wogole nie rozumiem baby ze nic nie zrobila bo czego sie mial bac :roll: To jej pies nas atakowal, moje psy zbytniej siły nie maja. Fakt ze Tofik zaczoł warczec szczerzyc zeby i szczekac ale nawet nie ugryzł tego psa. Swoją drogą dochodze do wniosku ze straszna z niego ciapa :shake: Nawet sie chłopak nie umie bronić. Pojde z nim chyba na szkolenie na gresje :evil_lol: Jak go kupiliśmy mój mąz chciał go nazwac brutus. Twierdził ze bedzie go wołał, wszysy uciekną a dopiero potem pojawi sie pies to nikt nie bedzie wiedział kogo wolał bo dawno juz ich nie bedzie :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Imanca'][COLOR=purple][FONT=Georgia]
[/FONT][/COLOR][COLOR=purple][FONT=Georgia] Zawsze jak widzę innego psa swoją trzymam krótko i ostrzegam właściciela, że moja dziewczynka nie jest przyjaźnie nastawiona do innych zwierząt.[/FONT][/COLOR][COLOR=purple][FONT=Georgia]
[/FONT][/COLOR][/quote] Ja za takie ostrzeżenie usłyszałam że zaraz to animalsi zostaną wezwani bo się znęcam (przytrzymałam krótko Su żeby nie próbowała zjeść psa takiej staruszki,pies oczywiście bez smyczy:mad: ).
W sytuacjach gdy nie wiem co inny pies ma na myśli,poprostu zasłaniam Dzidzię sobą i stawiam nogę między psy- jak nadbiegnie agresor to zatrzyma się na moim kolanie, jeśli przyjazny pies to obejdzie moją noge i się przywita.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wyszłam dziś z Pysiem na szybkie siusiu i nie ubrałam mu szelek. Stawiam go na trawke i nie zdążyłam się obejrzeć jak widzę że mi pies ucieka. Chciałam bo złapać a tu pod ręcę wpakował mi się cudzy pies (już załapałam co się dzieje) i tylko zdążyłam tego psa pchnąć w bok i przez to nie złapał zębami mojego psa. Od razu szukam wzrokiem właściciela i mówię: "jeżeli to twój pies to ci zap.....dole", a ona : "a co mi zrobisz?" Zareagowałam tak ostro , ponieważ mają dwa psy agresywne i chodzą bez smyczy i bez kagańca. Już od pewnego czasu chodziłam z zamiarem zadzwonienia do SM, tymbardziej, że kilka dni wcześniej mój mąż wyszedł z Pysiem i był z tymi psami tym razem facet, który był kilka metrów dalej i krzyczy : "one nic mu nie zrobią" a psy skakały po mężu bo chciały dorwać naszego psa. Mój mąż się z nim nie kłócił tylko dał do zrozumienia facetowi, że nie życzy sobie aby jego psy podchodziły do naszego. Ale ja z tą babą (kazała mówić na siebie pani, ale na to trzeba sobie zasłużyć) tak się kłóciłyśmy, że wszyscy tylko patrzyli jak na głupie. Jak nerwy mi przeszły to zadzwoniłam do Straży Miejskiej i wytłumaczyłam w czym problem, dogadałam się z panem z którym rozmawiałam, że jeżeli zobaczę tylko jak wychodzą z tymi psami to mam zadzwonić po nich i oni przyjadą najszybciej jak się tylko da.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zapomniałam napisać, że jak jej wykrzyczałam, że za chodzenie z psami bez smyczy grozi mandat to teraz na podwórku nie ma pałętającego się samopas psa :lol: . Bo już mnie to dobija, wezmą te psy puszczą na całe dnie i wogle się nie marwią, że mogą kogoś pogryść.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie wyszedł facet z psami bez smyczy - oczywiście. Zadzwoniłam do SM z zapytaniem czy to się również liczy, bo facet siedzi przed klatką a psy biegają same i czy mogą przyjechać. Pan powiedział że jak najbardziej i wysłał patrol. Gdy podjechali samochodem to facet zabrał się szybciutko do klatki z psami, SM poczekali chwile i w końcu odjechali. Jak tylko odjechali to ta dziewczyna wyszła przed moje okna z jednym psem a w ręku trzymała smycz. I powiedzcie czy to nie jest chamstwo?! :angryy:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dodam, że mój Pysio ma niecałe trzy miesiące i bardzo boi się psów szczekających. A po tym incydencie, gdy poszliśmy na spacer i zaszczekał pies to mój Pysio zsikał się ze strachu. Mam nadzieję, że ten strach jest chwilowy. Poza tym słyszałam, że dorosły pies nie ruszy szczeniaka tu taka przykra niespodzianka. Nie wiem czy wychodzić z Pysiem dziś na dwór aby się załatwił czy może niech lepiej siedzi w domu i sika na miejscu.:???:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja mama zagroziła pewnemu państwu że sprawa zostala zgłoszona i do TOZ'u i do SM i że mają ich na oku -pies latał bez smyczy i kąsał mojego..sprawa zgłoszona nie została pies chodzi na smyczy.

[SIZE=1]kulkulka wystarczy zedytować post, moze noś ze sobą dezodorant tak na wszelki wypadek ? Żeby prysnąć właścicielowi , no a jak sytuacja bardzo powazna to i psu.[/SIZE]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak narazie to widzę, że są w szoku. Już widać że poopowiadali o wszystkim sąsiadom, bo siedzą przed klatką i patrzą w strone moich okien. Ale ja nie puszcze tego płazem. Nie lubię się kłócić ale jeżeli ktoś mnie zdenerwuje to jestem mściwa, no i wiem, że walczę o słuszną sprawe. Już widać efekty sąsiedzi z dalszych klatek chodzą z psami na smyczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...