Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

kora78 napisał(a):
niedobre :(
Marta na podtrzymaniu ciazy, w szpitalu.
nie o psie, ale ludzie najwazniejsi.


Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze, trzymam kciuki. Pozdrów Marteczkę od dogomaniaczki urodzonej w Wałbrzychu;)

Posted

Zostalam poproszona o opis tego wszystkiego, co sie wydarzylo.

Ogolnie to w rodzinie mamy zamieszanie, bo smierc bliskiej osoby, choroba drugiej, Marta sie pewnie tym za mocno przejela, przeforsowala moze jesczze i wyladowala na podtrzymaniu ciazy, kolejny stres. Ze 2 dni po tym, jak poszla do szpitala, szwagier dal mi znac, ze z psem cos jest nie tak, myslal, ze w okolice oka cos go ugryzlo, bo oko mial spuchniete. Domowymi srodkami probowal podzialac, ale nie pomoglo. Do tego doszedl kolejnego dnia moze nie brak apetytu, a niemoc jedzenia. Bo Monti nie mogl pyska otworzyc. Myslelismy wiec, ze to ząb. Juz gdybalismy, ze narkozy nie przezyje, przy wyrywaniu zeba i jak by to Marcie powiedziec. Szwagier pojechal z nim do weta rano dzis, dopiero wtedy Marcie powiedzial, bo nie wolno jej denerwowac teraz, wiadomo, nie moze miec stresow juz takich silnych.
No i jak przypuszczalismy. Monti do domku juz nie wrocil :(

Wet mowil, ze to objawy neurologiczne, ze nie otwieral pyska. Bo chcial jesc, a nie mogl, nie pil. Wet chcial mu pysk otworzyc to Montis zaczal wyć z bolu :( i to oko zapadniete. to objawy neurologiczne, nie do cofniecia. Nie bylo, jak go podtrzymac przy zyciu, nie do wyleczenia to bylo.
Ja z wetem nie rozmawialam, tak mi to przekazano, w szoku tez.

Monti bedzie skremowany.

Marta ma nie ryczec i nie smucic sie, bo dziecku zaszkodzi. Marta to czyta, Marta wiem, ze beczysz! nie becz glupia, bo ja Ci dam!

Czas na wspominki i sentymenty bedzie pozniej, teraz Marta nie roztkliwiaj sie, nie mysl o tym, nie becz cholero!
i prosze tu nie rozdrapywac teraz nic, bo Marta bedzie ryczec, a jej nie wolno. dziekuje.

Posted

Marto, Monti spedził u Ciebie najpiekniejsze chwile swojego życia, był kochany i potrzebny.
Będzie czuwał TAM nad Tobą i Twoim Maleństwem, na pewno nie chce smutku i łez.
Ściskam serdecznie.

Posted

Marta, bardzo mi przykro, ze stalo sie to wlasnie teraz.
Jak mowie dziewczyny, dalas Montiemu najwspanialszy dom kiedy go tak bardzo potrzebowal i tak tez to zapamietajmy.

Czas myslec o sobie teraz!

Posted

Dziewczyny mam prośbę, by któraś napisała do moda o zmianę tytułu wątku, bo ja tabletem to nawet linka do PM nie mogę wstawić
W 1 poscie napisalam, jak chcialabym zeby to wygladalo

Posted

Martuniu trzymaj się , razem z dzieciąteczkiem się trzymajcie mocno mocno:calus::iloveyou::iloveyou::iloveyou::thumbs: Montus miał u Was najpiękniejszy swój czas ....Montuniu kochany :-(:-(serce placze :candle:

Posted

marta0731 napisał(a):
Wiecie co jest najgorsze..... że nawet nie mogłam się z nim pożegnać i po prostu być przy nim :-(:-(:-(


byłaś z nim ostatnie lata , jak szłaś do szpitala pewnie dostał buziaczka od Ciebie ... a pożegnać ...My się z NIMI nie żegnamy , rozstajemy się tylko na chwilkę , i byłaś przy Montisiu , myślami , ale byłaś , to bardzo ważne ...a teraz musisz się trzymać dla Maleństwa , musicie się trzymać razem , by w hołdzie Montisiowi znów kiedyś utulić jakiegoś psiaczka ale już z Maleństwem :glaszcze:

  • 5 weeks later...
Posted

Martuś ja nie wiedziałam, że tutaj tyle tragedii się wydarzyło!!! Montuś echhhhhhhhhhhhhhhh :-(:-(:-( Jakieś fatum w tym roku, tyle psiaków kochanych odeszło :shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake:


Martus trzymaj się jakoś .... :shake:

  • 1 month later...
  • 2 weeks later...
  • 1 month later...
Posted (edited)

Dopiero teraz weszłam na dogo i od razu zagladam do Kinia i Montusia. Strasznie mi przykro Martuś, moja najwieksza miłośc Fred tez odszedl na guza mozgu 29 wrzesnia. Biegaja teraz razem..i czekaja na nas. Fred mi sie od śmierci nie śnił, a myslalam ze bedzie inaczej.

Edytuje bo przeczytałam poprzednia stronę. To co było opisane zgadza sie z tym co przezywalismy z Fredem, ale ja nie byłam sama. Był noszony przez 2 miesiace po schodach dzien w dzien, sprzatanie i pranie a to były tylko siki. Cały ten trud był mało znaczacy, choc wsciklosc i beradnośc była. Całe zycie obiecywałam sobie że nigdy nie uspimy go w lecznicy tylko w domu, ale tej fatalnej niedzieli kiedy zebral sily i wszedl na lóżko, po czy pierwszy raz w zyciu błagalnie zapłakał wiedzielismy że trzeba to przerwać. W drodze nie było łez, było opanowanie, które bylismy mu winni. Zasnął bardzo spokojnie i godnie.

Montis, Fredziu badzcie szczesliwi

Edited by nombre

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...