kora78 Posted August 13, 2013 Posted August 13, 2013 niedobre :( Marta na podtrzymaniu ciazy, w szpitalu. nie o psie, ale ludzie najwazniejsi. Quote
andegawenka Posted August 14, 2013 Posted August 14, 2013 kora78 napisał(a):niedobre :( Marta na podtrzymaniu ciazy, w szpitalu. nie o psie, ale ludzie najwazniejsi. Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze, trzymam kciuki. Pozdrów Marteczkę od dogomaniaczki urodzonej w Wałbrzychu;) Quote
Alicja Posted August 14, 2013 Posted August 14, 2013 Odpoczywaj Marta i musi być dobrze :kciuki: Quote
Jagoda1 Posted August 14, 2013 Posted August 14, 2013 Marto, posyłam najlepsze i najcieplejsze myśli! Quote
marta0731 Posted August 16, 2013 Author Posted August 16, 2013 :placz::placz::placz: Dziewczyny nie ma już mojego Montisia:placz::placz::placz: [*] Quote
Alicja Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 marta0731 napisał(a)::placz::placz::placz: Dziewczyny nie ma już mojego Montisia:placz::placz::placz: :placz: ..... trzymaj się mocno :glaszcze: ..... Montisiu Quote
andegawenka Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Marteczko taka kolej rzeczy:glaszcze: teraz dbaj o siebie. Quote
wykrywka Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Marto bardzo mi przykro, przytulam Cię serdecznie :calus:. Żegnaj Montku [*] Quote
hecia13 Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Montek już za Tęczowym Mostem szczęśliwy [*] Quote
Alicja Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Martuś , dałaś mu najpiękniejszy czas , najcieplejszą opiekę u schyłku życia ...one wiedzą kiedy nadchodzi ich czas i po cichutku odchodzą .... :( Quote
kora78 Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Zostalam poproszona o opis tego wszystkiego, co sie wydarzylo. Ogolnie to w rodzinie mamy zamieszanie, bo smierc bliskiej osoby, choroba drugiej, Marta sie pewnie tym za mocno przejela, przeforsowala moze jesczze i wyladowala na podtrzymaniu ciazy, kolejny stres. Ze 2 dni po tym, jak poszla do szpitala, szwagier dal mi znac, ze z psem cos jest nie tak, myslal, ze w okolice oka cos go ugryzlo, bo oko mial spuchniete. Domowymi srodkami probowal podzialac, ale nie pomoglo. Do tego doszedl kolejnego dnia moze nie brak apetytu, a niemoc jedzenia. Bo Monti nie mogl pyska otworzyc. Myslelismy wiec, ze to ząb. Juz gdybalismy, ze narkozy nie przezyje, przy wyrywaniu zeba i jak by to Marcie powiedziec. Szwagier pojechal z nim do weta rano dzis, dopiero wtedy Marcie powiedzial, bo nie wolno jej denerwowac teraz, wiadomo, nie moze miec stresow juz takich silnych. No i jak przypuszczalismy. Monti do domku juz nie wrocil :( Wet mowil, ze to objawy neurologiczne, ze nie otwieral pyska. Bo chcial jesc, a nie mogl, nie pil. Wet chcial mu pysk otworzyc to Montis zaczal wyć z bolu :( i to oko zapadniete. to objawy neurologiczne, nie do cofniecia. Nie bylo, jak go podtrzymac przy zyciu, nie do wyleczenia to bylo. Ja z wetem nie rozmawialam, tak mi to przekazano, w szoku tez. Monti bedzie skremowany. Marta ma nie ryczec i nie smucic sie, bo dziecku zaszkodzi. Marta to czyta, Marta wiem, ze beczysz! nie becz glupia, bo ja Ci dam! Czas na wspominki i sentymenty bedzie pozniej, teraz Marta nie roztkliwiaj sie, nie mysl o tym, nie becz cholero! i prosze tu nie rozdrapywac teraz nic, bo Marta bedzie ryczec, a jej nie wolno. dziekuje. Quote
Jagoda1 Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Marto, Monti spedził u Ciebie najpiekniejsze chwile swojego życia, był kochany i potrzebny. Będzie czuwał TAM nad Tobą i Twoim Maleństwem, na pewno nie chce smutku i łez. Ściskam serdecznie. Quote
kizimizi Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 Marta, bardzo mi przykro, ze stalo sie to wlasnie teraz. Jak mowie dziewczyny, dalas Montiemu najwspanialszy dom kiedy go tak bardzo potrzebowal i tak tez to zapamietajmy. Czas myslec o sobie teraz! Quote
marta0731 Posted August 18, 2013 Author Posted August 18, 2013 Dziewczyny mam prośbę, by któraś napisała do moda o zmianę tytułu wątku, bo ja tabletem to nawet linka do PM nie mogę wstawić W 1 poscie napisalam, jak chcialabym zeby to wygladalo Quote
marta0731 Posted August 18, 2013 Author Posted August 18, 2013 Wiecie co jest najgorsze..... że nawet nie mogłam się z nim pożegnać i po prostu być przy nim :-(:-(:-( Quote
andegawenka Posted August 18, 2013 Posted August 18, 2013 Już napisałam i wspomniałam o nowym tytule wątku. Marta ja się z Karą pożegnałam, ale nie wiem czy to takie dobre....Potem bardzo sie posypałam zdrowotnie ,włącznie ze ślepotą... Quote
Nadziejka Posted August 18, 2013 Posted August 18, 2013 Martuniu trzymaj się , razem z dzieciąteczkiem się trzymajcie mocno mocno:calus::iloveyou::iloveyou::iloveyou::thumbs: Montus miał u Was najpiękniejszy swój czas ....Montuniu kochany :-(:-(serce placze :candle: Quote
Alicja Posted August 18, 2013 Posted August 18, 2013 marta0731 napisał(a):Wiecie co jest najgorsze..... że nawet nie mogłam się z nim pożegnać i po prostu być przy nim :-(:-(:-( byłaś z nim ostatnie lata , jak szłaś do szpitala pewnie dostał buziaczka od Ciebie ... a pożegnać ...My się z NIMI nie żegnamy , rozstajemy się tylko na chwilkę , i byłaś przy Montisiu , myślami , ale byłaś , to bardzo ważne ...a teraz musisz się trzymać dla Maleństwa , musicie się trzymać razem , by w hołdzie Montisiowi znów kiedyś utulić jakiegoś psiaczka ale już z Maleństwem :glaszcze: Quote
marta0731 Posted September 16, 2013 Author Posted September 16, 2013 Mój Mizi... to już miesiąc...:-( tak pusto..... Quote
Alicja Posted September 17, 2013 Posted September 17, 2013 [quote name='marta0731']Mój Mizi... to już miesiąc...:-( tak pusto.....[/QUOTE] ................. :glaszcze: Quote
Kapsel Posted September 23, 2013 Posted September 23, 2013 Martuś ja nie wiedziałam, że tutaj tyle tragedii się wydarzyło!!! Montuś echhhhhhhhhhhhhhhh :-(:-(:-( Jakieś fatum w tym roku, tyle psiaków kochanych odeszło :shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake: Martus trzymaj się jakoś .... :shake: Quote
nombre Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 (edited) Dopiero teraz weszłam na dogo i od razu zagladam do Kinia i Montusia. Strasznie mi przykro Martuś, moja najwieksza miłośc Fred tez odszedl na guza mozgu 29 wrzesnia. Biegaja teraz razem..i czekaja na nas. Fred mi sie od śmierci nie śnił, a myslalam ze bedzie inaczej. Edytuje bo przeczytałam poprzednia stronę. To co było opisane zgadza sie z tym co przezywalismy z Fredem, ale ja nie byłam sama. Był noszony przez 2 miesiace po schodach dzien w dzien, sprzatanie i pranie a to były tylko siki. Cały ten trud był mało znaczacy, choc wsciklosc i beradnośc była. Całe zycie obiecywałam sobie że nigdy nie uspimy go w lecznicy tylko w domu, ale tej fatalnej niedzieli kiedy zebral sily i wszedl na lóżko, po czy pierwszy raz w zyciu błagalnie zapłakał wiedzielismy że trzeba to przerwać. W drodze nie było łez, było opanowanie, które bylismy mu winni. Zasnął bardzo spokojnie i godnie. Montis, Fredziu badzcie szczesliwi Edited December 10, 2013 by nombre Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.