Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

wilczy zew napisał(a):
Tej rewolucji,to współczuje.


nom :shake:
junoo napisał(a):
Śliczne zdjęcia.
Kupek to współczuję...
A co do psich legowisk. Jak jadę na jakieś wolne do rodziców i pakuję rzeczy dla Arona, koszatniczek i szylka to zawsze wychodzi, że mają więcej bagaży niż ja :shake:


Dziekujemy :)

heheh bo one 3 a Tys jedna :)

Ja jak się pakowałam wyjeżdzając gdzieś z samym Tazzem to juz on miał więcej rzeczy ;)

Jak wyjezdzasz do domu to zabierasz ze soba i koszatniczki i szynszyla? wow powiem Ci :)







A U nas jak zykle Idefix lepiej Tazz bez zmian. Wziełam wolne w pracy. czekam na 9 jak wet sie otworzy i będziemy jechac...


A Tyle co Magda jak byłam u niej tydzień temu powiedziała, ze Tazzman przytył... to znowu schudnie :splat:

Posted

My mieliśmy wczoraj rzyganko, bo posłuchałam pana w sklepie, że takie jakieś białe coś można podawać nawet szczeniaczkom yorka, więc kupiłam moim maluchom, żeby miały radochę.
Owszem miały 5 minut zabawy, a później 4 godziny rzyganka. Po pomnożeniu przez 6 łatwo sobie wyobrazić, jak to wyglądało.

Ale na szczęście jak wszystko wydaliły, to chętnie zjadły kolację i dziś już brykają zdrowe i całe. Czekam jeszcze na "drugą stronę", bo na razie normalna konsystencja kupali, ale spodziewam się rozrzedzenia.

Tak, że współczuję sensacji Fixowo-Tazzowych.

Posted

ty sie balas ze po moich specjalach beda sensacje a nie wyczytalam coby sie cos dzialo po wizycie u mnie?!
wspolczuje i moze ejdnak nie eksperymentuj wiecej bo chyba sie nie oplaca

coby chlopaki syzbko przeszli do normalnosci

Posted

Marako- co im dałąś? masakra :shake:

Magda- to nie był eksperyment, wczesniej jedli nic im nie było, te były nie wiem, za stare, za swierze, czy jakieś tam... chyba... ale juz nie ebde.

Au u Ciebie nie przypominaj mi :lol:


Malawaszka no obrzydliwiec mały :shake:


spadamy do weta :)

Posted

Saththa napisał(a):
nicz nie dała same sobie z pola wzieły :)


Hmm, z pola można wziąć parę różnistych smakołyków!

Ostatnio Honda nakarmiła srajki sarnimi kupami (tak sądzę po zapachu i kolorku) - po spacerze polnym, na którym mocno coś pałaszowała bardzo zapragnęła przywitać się z dzieciakami, więc ją wpuściłam do nich. A ona rzyg. No to one pędem pożywiać się smakołykiem od mamuśki. Nawet nie zdążyłam ich odgonić i tylko resztki zebrałam z ziemi.
Ale nic im nie było.

Posted

wilczy zew napisał(a):
Coooo wzięły??


kurcze teraz nie pamietam czy to był zołądek daniela czy zawartośc zołądka...


ulana napisał(a):
Jak tam chłopaki? Jakieś kłujki w doopcie zarobili u weta?

Nie zazdroszczę tych sensacji, ale chociaż masz o czym nam tu pisać.;)


BYłam tylko z zTazzmanem bo Idefix sam sobie poradzi na szczęscie.

Tazzman dostał przeciw zapalne, rozkurczowe zastrzyki i probiotyk w proszku...

a ja zadanie aby ugotowac chłopakom kurczaka z ryżem...

NIby proste ale...

Najpierw nie mogłam nigdzie dorwac filetów z kurczaka... w moim sklepie osiedlowym nie było musiałam jechac do netto, potem jako, ze sobie wymysliłam ze w jednym garnku ugotuje i filety i ryż... to ryż się nie chciał ugotować. a potem się oakzało, ze garnek za mały musiałłam zmieniac... a na samym koncu sie okazało... ze te chłopaki moje to z 5 dni to jeśc będa bo mnie się tyle ugotowało :splat:


marako napisał(a):
Hmm, z pola można wziąć parę różnistych smakołyków!

Ostatnio Honda nakarmiła srajki sarnimi kupami (tak sądzę po zapachu i kolorku) - po spacerze polnym, na którym mocno coś pałaszowała bardzo zapragnęła przywitać się z dzieciakami, więc ją wpuściłam do nich. A ona rzyg. No to one pędem pożywiać się smakołykiem od mamuśki. Nawet nie zdążyłam ich odgonić i tylko resztki zebrałam z ziemi.
Ale nic im nie było.


O jak milutko :loveu::)

malawaszka napisał(a):
hahaha trochę naturalnych probiotyków im przyniosła :D


Mądra dziewczynka :)

Chyba :evil_lol:

Posted

Sandra po co biegałaś za filetami.Trzeba było kupić nóżki kurze,tańsze i sporo jedzenia.Po ugotowaniu wyjełabyś kostki i już do szamania.

Posted

ło matko! ale współczuje! a tego co tez fixx wyrabia to juz strasznie strasznie wspolczuje! inka ostatnio zygła wiatraczkami klonowymi... pewnie na czyms smacznym w park lezały to zazarła:) albo chciała zasadzić nowe drzewko i nie wyszło :eviltong: a wczoraj byłysmy u cioci 6-7 godzin na świeżym powietrzu w tym 2 godzinki spacerki, brokat jak raz poszedł do lasu to stałysmy 15 minut i czekałysmy na debila bo pomylił ludzi i pobiegł za innymi i zanim zauważył i zawrócił to trochę mu zeszło :splat: a potem szwendał sie przy domu jak piłysmy kawe i z ostatniej rundki wokół terenu wrócił śmierdzący z paszczy końskim łajnem... czy zjadł czy tylko buźke ufaflał to nie wiem, ale zadowolony był strasznie - nic mu nie ma, generalnie bije mu tylko wiosna na dekiel i jemu się wydaje, ze jest szczeniaczkiem :huh:

Posted

Saththa napisał(a):
Najpierw nie mogłam nigdzie dorwac filetów z kurczaka... w moim sklepie osiedlowym nie było musiałam jechac do netto, potem jako, ze sobie wymysliłam ze w jednym garnku ugotuje i filety i ryż... to ryż się nie chciał ugotować. a potem się oakzało, ze garnek za mały musiałłam zmieniac... a na samym koncu sie okazało... ze te chłopaki moje to z 5 dni to jeśc będa bo mnie się tyle ugotowało :splat:


Hi, hi, hi. :) Przypomniało mi się jak pierwszy raz gotowałam krupnik. Okazało się, że nie ma właściwej kaszy, a że to czasy były inne i nawet nie miałam po co iść do sklepu, to wzięłam tą, co była w szafce, czyli pęczak. Szybko się okazało, że to nie jest zupa z pęczakiem, ale pęczak z zupą. :roflt: Na szczęście mój tata był niezawodny - zjadł i jeszcze przekonująco udawał zadowolonego. :)

O chłopaków się nie martw. Zjedzą, zjedzą.

Posted

Margi napisał(a):
Sandra po co biegałaś za filetami.Trzeba było kupić nóżki kurze,tańsze i sporo jedzenia.Po ugotowaniu wyjełabyś kostki i już do szamania.


Bo wet mówił cycki ;) a u mnie w pierwsyzm sklepie były filety z ud wiec nawet nie musiałabym obierac...

ania0112 napisał(a):
ło matko! ale współczuje! a tego co tez fixx wyrabia to juz strasznie strasznie wspolczuje! inka ostatnio zygła wiatraczkami klonowymi... pewnie na czyms smacznym w park lezały to zazarła:) albo chciała zasadzić nowe drzewko i nie wyszło :eviltong: a wczoraj byłysmy u cioci 6-7 godzin na świeżym powietrzu w tym 2 godzinki spacerki, brokat jak raz poszedł do lasu to stałysmy 15 minut i czekałysmy na debila bo pomylił ludzi i pobiegł za innymi i zanim zauważył i zawrócił to trochę mu zeszło :splat: a potem szwendał sie przy domu jak piłysmy kawe i z ostatniej rundki wokół terenu wrócił śmierdzący z paszczy końskim łajnem... czy zjadł czy tylko buźke ufaflał to nie wiem, ale zadowolony był strasznie - nic mu nie ma, generalnie bije mu tylko wiosna na dekiel i jemu się wydaje, ze jest szczeniaczkiem :huh:


Hahahahah Brokat wiosne poczuł :loveu:

Posted

Saththa napisał(a):

Najpierw nie mogłam nigdzie dorwac filetów z kurczaka... w moim sklepie osiedlowym nie było musiałam jechac do netto, potem jako, ze sobie wymysliłam ze w jednym garnku ugotuje i filety i ryż... to ryż się nie chciał ugotować. a potem się oakzało, ze garnek za mały musiałłam zmieniac... a na samym koncu sie okazało... ze te chłopaki moje to z 5 dni to jeśc będa bo mnie się tyle ugotowało :splat:



hahaha skąd ja to znam, ale od jakiegoś czasu gotuję osobno ryż i osobno mięso z warzywami bo jak ryż z mięsem to on szybciej się kisi...

Posted

malawaszka napisał(a):
hahaha skąd ja to znam, ale od jakiegoś czasu gotuję osobno ryż i osobno mięso z warzywami bo jak ryż z mięsem to on szybciej się kisi...


jak szybciej?? i p oczym poznac ze ryż skisł????

Posted

Saththa napisał(a):
jak szybciej?? i p oczym poznac ze ryż skisł????


śmierdzi :lol: jak się na samej wodzie ugotuje to na drugi i czasm trzeci dzień jest ok, a jak z mięsem i warzywami to na drugi dzien jest już kwaśny













jak się zapomni dać do lodówki :splat:

Posted

[quote name='malawaszka']śmierdzi :lol: jak się na samej wodzie ugotuje to na drugi i czasm trzeci dzień jest ok, a jak z mięsem i warzywami to na drugi dzien jest już kwaśny













jak się zapomni dać do lodówki :splat:

Hahahah wpakowałam do lodówki już :) znaczy ze jutro bedzie ok jeszcze?




Tak całkiem powaznie to... całkiem niezły mi tez ryż wyszedł... jak sobie trochę dosoliłam i dopieprzyłam to zjadłam ze smakiem... :splat:

Posted

Saththa napisał(a):

Tak całkiem powaznie to... całkiem niezły mi tez ryż wyszedł... jak sobie trochę dosoliłam i dopieprzyłam to zjadłam ze smakiem... :splat:


:evil_lol:psią strawę wyżera no!


jutro powinien być ok jeszcze, ale dlużej bym nie ryzykowała już

Posted

malawaszka napisał(a):
:evil_lol:psią strawę wyżera no!


jutro powinien być ok jeszcze, ale dlużej bym nie ryzykowała już



Głodna byłam jakoś :lol:

o kurde to duzo wyrzuce...

Posted

za dawnych czasow jak sie psom samemu gotowalo to ja czesto z ichniego garnka zylam, dorszw warzywach z ryzem czy makaronem, kasza z warzywami i mieskiem .... ale nie tesknie za tamtymi czasami
a wedle mnie jak wsadzilas ryz do lodowki to i 3 dni wytrzyma ale sprawdz nim dasz tym swoim delikatesom
bo moje .... wsio wszamia

a twoje psy smakowaly zawartosc zoladka daniela i mysle ze troche innych specjalow z niego
ale ze to dobry chow wiec nic im nie bylo

Posted

Saththa napisał(a):
Głodna byłam jakoś :lol:

o kurde to duzo wyrzuce...


Nie wyrzucaj, w lodówce postoi kilka dni. Ja gotowałam w sobotę, dzisiaj Fidek je ostatnią porcję. Dmuchając na zimne, dla delikatnych psów warto poporcjować i zamrozić. Zwłaszcza jak się ugotuje sagan. :evil_lol:
Mnie po poprzednim psie została fura małych pudełeczek.
Najszybciej psują się właśnie krupniki z wkładką mięsną.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...