brazowa1 Posted September 8, 2010 Author Posted September 8, 2010 w sprawie adopcji suni najlepiej zadzwonic do jej opiekunki 600 757 965,Dominika. Czy moglibyscie chętnym do poznania suni przekazac ten nr telefonu? Quote
Betbet Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Nic, wstaje rano i myślę o tym psie... Quote
Ewanka Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Witaj Niuniuś, wszystkie ciotki o tobie myślą :) ... też mi się wydaje, że jeden docelowy "domek z babcią" to jest to, co Niuni potrzebne teraz najbardziej. Quote
Basia Z. Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 ale dobrze trzeba sprawdzić czy ta pani będzie sunie kochac jak dziecko, leczyć jeśli trzeba, czy ma łatwy dostęp do weta albo czy ktoś ją zawiezie i środki finansowe , bo przecież jej trzeba zrobić morfologię, zbadać serducho itd. ... bo, żeby nie było tak, jak w Krakowie albo, że ktoś ją weźmie i dopóki sunia pociągnie własnymi siłami to będzie żyła a jak chora to ...bo ja już się przekonałam, że starszy człowiek nie zawsze znaczy dobry człowiek Quote
Ewanka Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Basiu, masz rację, że ze starszymi ludźmi różnie bywa ... tak jak z młodymi ;) Ważne, żeby sunia trafiła do ciepłego, mądrego i odpowiedzialnego domku i przeżyła tam lata, które jej jeszcze zostały w dobrobycie :) Quote
sleepingbyday Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 betbet, ales mnie zdenerwowała..... Quote
brazowa1 Posted September 9, 2010 Author Posted September 9, 2010 Ktos z warszawy dzwonił do opiekunki. Ano,zobaczymy. Jednego nie przeskoczymy-odbrór suni MUSI byc osobisty. Adoptuje sie żywe zwierzę,nie fotografię.Może sie okazac,ze sunia nie jest taka,jak sobie projektowano,któs kto ją chce musi wpierw zobaczyć,zeby nie było rozczarowań i późniejszych pretensji (zycie nas tego nauczyło) Quote
Betbet Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Bardzo dobrze, jeśli będzie komuś zależało to po nią przyjedzie... Quote
tripti Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Betbet napisał(a):Bardzo dobrze, jeśli będzie komuś zależało to po nią przyjedzie... wiele osób pewnie by tak zrobiło, ale nie przekreślajcie tych, którzy nie mają możliwości osobistego stawiennictwa, to sunia w zaawansowanym wieku i może nie mieć zbyt dużo czasu. Quote
gameta Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 tripti napisał(a):wiele osób pewnie by tak zrobiło, ale nie przekreślajcie tych, którzy nie mają możliwości osobistego stawiennictwa, to sunia w zaawansowanym wieku i może nie mieć zbyt dużo czasu. właśnie dlatego że jest stara i nie ma za wiele czasu nie powinna podróżować w nieznane. Mało zwrotów z adopcji jest po 2 dniach? Bo według mnie zadziwiająco wręcz dużo... Quote
sleepingbyday Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 ja tez po zoskę nie jechałam i co.... Quote
Ewanka Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 ... mnie też Zorbę przywiozły wolontariuszki i jest szczęśliwym psem ;) ... nie każdy może jechać w danym czasie. Najważniejsze, żeby Osoba była ciepła, mądra i nie sprawiła zawodu małej suczynce ... żal patrzeć, że musi jeszcze czekac na swój domek, nigdy nie wiadomo ile sunia ma czasu. Quote
gameta Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Cóż, dyskusji nie podejmę, bo już kilkakrotnie na ten temat było ;) Jest jak jest, tylko "odbiór osobisty" Quote
sleepingbyday Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 eee, gameeeta, nie bądź taka ;-) Quote
Basia Z. Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 No nie wiem. Przede wszystkim trzeba żeby jakaś wiarygodna zaufana osoba sprawdziła domek i dowiedziała się jakie są powody i dlaczego nowy właściciel nie chce osobiście wybrać sie po pieska. Ja pierwszą adoptowana sunię Jagódkę odebrałam sama ze schroniska i przywiozłam pociagiem do domu i to dostarczyło mi tak niezapomnianych wzruszeń i stworzyło między mną i suczka tak silną więź, że juz zawsze będe chciała tylko osobiście jechać po wybrana psinkę i zabierać ją wprost ze schroniska a nie z domu tymczasowego czy żeby mi ją przywieziono. To było jedno z najpiękniejszych doświadczen mojego żecia. Nie zapomnę tych oczu zdziwionych wpatrzonych we mnie i w zieloną trawkę i w szeroki świat tak jakby niedowierzała że takie szczęście jeszcze mogło ją spotkać. W jej oczach było niedowierzanie, nadzieja i setki pytań. Sunia tez była staruszką i była miłością mojego życia. Zamordowali mi ja weterynarze ze Zduńskiej woli z ul. Kościelnej, którzy pomimo moichb starań do dziś pozostają bezkarni a ja mam w sercu ogromna niezagojoną ranę. Quote
Betbet Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 My ze znajomymi sami jechaliśmy 700 km żeby dowieźć psa do nowego domu. Ale tam był bardzo konkretny powód - dziecko na wózku inwalidzkim. Quote
Ewanka Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Są bardzo rózne sytuacje życiowe i optowałabym za elastycznością w kwestii odbioru osobistego psa. Ważne żeby nie przegapić jakiegoś cudownego domku, bo akurat nie może wybrać się na drugi kraniec Pl. ... lub nawet 100 km. Quote
tripti Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 ja "swoje" psy po tymczasach też osobiście odwożę do nowych domków i jakoś nawet lepiej mi z tym. A Ewankę też popieram, o tą elastyczność chodzi. Quote
Basia Z. Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Oczywiście, najważniejsze, żeby nie przegapić dobrego domku. Moja mama np kocha psy a gdyby miała adoptowac z daleka no to chyba, musiałby ją ktoś zawieźć samochodem, bo autobusem ani pociagiem na pewnoby sie nie wybrała zwyczajnie dlatego, że bałaby się , że nie trafi, że sie pogubi, że ją ktoś napadnie itd. starsi ludzie mogą mieć takie lęki no i może im zwyczajnie brakować sił Quote
gameta Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 sleepingbyday napisał(a):eee, gameeeta, nie bądź taka ;-) to nie ja mam w dysposycji psa, ba powiem więcej, nikt z dogo nie ma go w dyspozycji - słyszałaś o schronisku, które rozwozi psy? Quote
sleepingbyday Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 takich dyskusji to były setki. a prawny opiekun ma taka politykę i cześć. rozmawiałam kiedyś z kierowniczka kundelka rzeszowskiego, a to przeciez schron o dobrej reputacji. po kilku doświadczeniach zdecydowali, że osobiście i tyle. nie z widzimisię. oczywiście w drugą strone też można patrzeć, ale co ztego, możemy tylko teoretycznie poopowiadać rózne istorie i baj baj. a gameta, ty chyba nie załapałaś, co miałąm na myśli, nie? słuchajcie w radomiu jest 4 letni pudelek miniaturka, biały. we wtorek albo idzie do nowego domu, albo do schronu. pani idzie do domu opieki Quote
gameta Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 sleepingbyday napisał(a):a gameta, ty chyba nie załapałaś, co miałąm na myśli, nie? Nie, uczę młodego zasypiać samodzielnie, wrzeszczy od pół godziny, jest siny, ja też, więc słabo trybię Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.