acroba Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Z tego co sie orientuje w temacie Pigi. Pigi jest niewyganianai w domu szaleje. Na dworze chodzi na dlugiej lince i z tego co pisala Dag wczesniej wynika ze jak poczuje wolnosc to natychmiast ucieka. Ona nie bawi sie w kotka i myszke,ona znika z oczu. Jak ktos widzial jak to robia np.husky to wie o co chodzi. To ze pies zna komendy i reaguje na nie np. na smycze pryska jak banka gdy pies poczuje wolnosc. Ogrom pracy zeby zmienic to w niej. Gosia>>> napisala: Tak na marginesie (przepraszam jeśli Cię urażę). Jeśli polecasz komuś taką obrożę, to proszę załóż ją sobie i potraktuje się ze 3 razy prądem. Jestem pewna, że zmienisz swoje zdanie. Jak pierwszy raz widzialam na oczy obrozke to byla pierwsza rzecz jaka zrobilam. Zalozylam sobie na reke a znajomy nacisnal guziczek :evil_lol: . Poczulam mrowienie i tyle. Potem zalozyl mi kolczatke i szarpnal... wole obrozke.... Quote
Nela Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Gosia nie dramatyzuj !!! Tutaj ta metoda jest bardzo czesto stosowana nawet w szkolkach dla psow !!! i to wlasnie przy komendzie "do nogi" To nie jest tak ze od razu piescisz psa pradem i ten pada na pysk oszolomiony najpierw stosujesz sygnal dzwiekowy, potem wibracje a dopiero na koncu prad i masz rozna skale natezenia pradu, czasami ta najnizsza dawka wystarcza !!!! w niektorych przypadkach jednorazowe uzycie pradu wystarcza !!! Zgadzam sie z Toba ze szkolenie psa powinno sie opierac na wiezi z czlowiekiem, ale sama Dag mowi ze nie daje rady skupic na sobie Pigi, moze dluzsza smucz czy linka pomoze, ale faktem tez jest to ze im dluzsza smycz tym masz mniejsza kontrole nad psem i mozesz niespodziewanie ze tak powiem "pasc na pysk" a to nie jest przyjemne.. tym bardziej ze Piga tak dobrze sie stoluje tu i tam ze napewno do slabeuszy nie nalezy Tak na marginesie (przepraszam jeśli Cię urażę). Jeśli polecasz komuś taką obrożę, to proszę załóż ją sobie i potraktuje się ze 3 razy prądem. Jestem pewna, że zmienisz swoje zdanie. :mad: hihihi To moze byc ciekawe hhihihi :cool3: :evil_lol: Quote
Asztir Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 to, że używa się obroży elektrycznej nie znaczy, że jest to dobra metoda. Należu ona do kar i w przypadku Pigi może pogorszyć sprawe i relacje ze światem. owszem pies nie kojarzy prądu z właścicielem, ale może skojarzyć z czymś innym i może wywołać agresje. Ja bym nad Pigą popracowała tak, że przez 6 miesięcy trzymałabym ją cały czas na lince nie pozwalając uciec - aby możliwość ucieczki stała się po prostu z jej punktu widzenia niemożliwa psychicznie. Cały czas pracowałabym nad gwizdkiem i zwykłym przywołaniem. Wiąże się to jednak z tym, że musiałaby Dag z nią biegać... Quote
Gosia>>> Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Nela napisał(a):Gosia nie dramatyzuj !!! Tutaj ta metoda jest bardzo czesto stosowana nawet w szkolkach dla psow !!! i to wlasnie przy komendzie "do nogi" To nie jest tak ze od razu piescisz psa pradem i ten pada na pysk oszolomiony najpierw stosujesz sygnal dzwiekowy, potem wibracje a dopiero na koncu prad i masz rozna skale natezenia pradu, czasami ta najnizsza dawka wystarcza !!!! w niektorych przypadkach jednorazowe uzycie pradu wystarcza !!! Zgadzam sie z Toba ze szkolenie psa powinno sie opierac na wiezi z czlowiekiem, ale sama Dag mowi ze nie daje rady skupic na sobie Pigi, moze dluzsza smucz czy linka pomoze, ale faktem tez jest to ze im dluzsza smycz tym masz mniejsza kontrole nad psem i mozesz niespodziewanie ze tak powiem "pasc na pysk" a to nie jest przyjemne.. tym bardziej ze Piga tak dobrze sie stoluje tu i tam ze napewno do slabeuszy nie nalezy Nie dramatyzuję. Szkolenie psa powinno się opierać na zupełnie innych zasadach. Nagrody, zaufanie i współpraca właściciela z psem a nie kara i rażenie prądem. Uwierz mi, że delikatne mrowienie pędzącego psa nie zatrrzyma, a już na pewno nie psa z temperamentem Pigi. Dla mnie taka metod jest idiotyczna i tylko dla ludzi którzy nie porafią sobie z psem poradzić i wogóle nie powinni go mieć. Ja również miałam różnego rodzaju problemy z moim psem i mam nadal. Ale wkładam dużo pracy w jego ułożenie i powoli widzę efekty. Nigdy mi nawet do głowy nie przyszło, żeby iść na łatwiznę i kupić taką obrożę. Quote
_dingo_ Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Pies jest inaczej zbudowany niż człowiek i to co dla człowieka może być delikatnym mrowieniem psa może już zaboleć... Psy generalnie są mniej odporne na elektryczność niż ludzie... Dzwięk, wibracja, a potem szok elektryczny ? To może prościej - Wrzask, szarpanie kolczatki i a potem spranie smyczą... Kolejność bodźców identyczna, w zasadzie nie widzę różnicy... A zaraz - nie, nie... Bo w przypadku sprania smyczą pies pokojarzy że to jego ukochany pan / pani dostali chopla na głowę... A w przypadku obroży elektrycznej mamy czyste ręce... Jak Piłat... :angryy: Quote
Asztir Posted January 29, 2007 Posted January 29, 2007 _dingo_ napisał(a): A zaraz - nie, nie... Bo w przypadku sprania smyczą pies pokojarzy że to jego ukochany pan / pani dostali chopla na głowę... A w przypadku obroży elektrycznej mamy czyste ręce... Jak Piłat... :angryy: co dla psa może stać się obłędem bo nawet nie wie kto gdzie i kiedy, mogą więc wyniknąć takie problemy jak niechęć do wychodzenia na pole, lub chodzenia w miejsca gdzie akurat uderzenie miało miejsce, albo też pies skojarzy z to z jakąś osobom czy psem i zaczną się dopiero problemy. Ogólnie przyjęte kary są bardzo niebezpieczne w szkoleniu psów bowiem nigdy nie wiadomo kiedy przyniosą korzyści a kiedy wyrządzą niesamowite szkody. Ponadto kary trzeba przypominać co jakiś czas... Dag wierz mi, że wszystkie psy uciekają. Moja Loona niesamowicie uciekała, tydzień temu uciekły mi oba psiaki bo brama się zacieła i się nie zamknęła :( Miałam serce w gardle. Jednakże dzięki przywołaniu na długie gwizdanie miałam Cartmana do 5 min w ogrodzie, na Loone czekałam jakieś 15 min, ale ciągle gwizdałam, poleciała do lasu i wróciła, ale było radochy :D najgorsze jest, że standartowo jak pies przybiega to ludzie na niego krzyczą, a on przecierz przybiegł, następnym razem więc nie przybiega i właściciel jest coraz bardziej wściekły i koło się zamyka. Praca nad takim psem jest ciężka. Loona była szkolona kolczatkowo początkiem i słuchała o ile była na smyczy potem już nie, klikerem szkole ją od niecałego roku a efekty zobaczyłam dopiero we wrześniu jak była spuszczona ze smyczy i nie podbiegła do innego psa tylko przyszła na komende. Pidze też trzeba czasu. Powodzenia :) Quote
Dag Posted January 29, 2007 Posted January 29, 2007 już niech się ta zima skończy... U Pigi najgorsze jest to, że ona teraz ucieka ... bardziej... Wcześniej było wiele fajnych spacerków z linką puszczoną luzem, a świnia jak już wpadała w galop, to dobiegała do pierwszego "paśnika" kilkanaście m. dalej i tam ją odławiałam. A teraz leciiiii.... Przedwczoraj znowu puściłam linkę, bo maupa nie chciała zrobić kupy przez 20 min, a mi nie chciało się wchodzić po kolana w mokry śnieg. Puściłam ją w "róg" pomiędzy budynkiem, o sztachetowym płotem i ustawiłam się na pozycji umożliwiającej dogonienie świni, jakby chciała polecieć gdzieś dalej. I co? Zrobiła kupę i przelazła przez sztachety płotu i poleciała hen hen za blok do śmietnika. Gdyby ochroniarz nie pokazał mi gdzie poszła, to znowu bym jej szukała ze 20min albo i dłużej. No właśnie- a jak już jesteśmy przy temacie robienia kupy... Jak odebrałam Pigę, to jej sie zdarzało załatwić w domu- no bo klatka, schronisko, pies z żółtą sierścią zasikany do połowy. Potem troszku przeszło, to przyszło zapalenie pęcherza i pies przez sen sikał pod siebie. POtem sucz wyzdrowiała i było fajnie- załatwianie sie w domu zdarzało się baaardzo sporadycznie. A od jakiegoś ponad miesiąca znowu. Wstaję- kupa. Albo siuśki. Albo siuśki i kupa. Po każdym jedzeniu ma 2 spacerki w krótkim odstępie czasu- tak 2-3h. potem dłuższa przerwa, potem znowu papu, spacerek, 3h i spacerek. A klempa i tak potrafi się zlać w miedzyczasie. Albo i kupę strzelić. Bo ja rozumiem, że np. nie wytrzymuje 6-7h. Ale czasami robi to tak np. godzinę po spacerku, na którym się ładnie załatwiła. Quote
Nela Posted January 29, 2007 Posted January 29, 2007 ......................... ja sie juz nie odzywam, gorzej bedzie jak kiedys poleci i tfu tfu ftfu tfu tfu tfu tfu cos sie jej stanie a szkoda psiny bo taka kochana jest!!! i sliczna !!! i jeszcze raz sie powtorze ze metode obrozy nie stosuje sie byle jak i byle gdzie i z byle powodu - to widze do was nie dociera- Asztir masz bardzo duzo racji a nawet 98%, dlatego sie jeszcze raz powtorze : metode obrozy nie stosuje sie byle jak i byle gdzie i z byle powodu trzeba wiedziec jak sie do tego zabrac !!! a wlasnie ja mam kolego co tez ma taka Pige !! Musze kiedys wstawic jej zdjecie !! Tez ja przygarnal ze schroniska - to mieszaniec bulterriera z dogiem argentynskim - przesliczna - dosyc mocno dominujaca ale posluszna !!! :lol: Quote
Nela Posted January 29, 2007 Posted January 29, 2007 acha, i nie myslcie sobie ze jestem jakims potworem !!! Zastanawiam sie nad ta metoda dla Milki bo to chodzacy odkurzacz i wszystko zre co spotka na swojej drodze, a ma cholernie wrazliwy zoladek - potem wymioty, biegunki, a nawet raz mi zemdlala w szoku bylam i raz dostala skretu kiszek. I nie myslcie sobie ze ona nie wie o co chodzi!!! Przeszlismy trening ze szkoleniowcem, powtarzam jej to co jakis czas, wiec jak znajdzie cos do jedzenia to w bierze to w pysk patrzy na mnie ucieka jedzac i zaraz potem kladzie sie na lopatki i ona nic nie zrobila niewiniotko - albo od razu sie kladzie na lopatki ale z pyska zdobyczy nie pusci i zre na lezaco !!! Kaganiec tez nie pomaga A tutaj niestety ludziska ze tak powiem sraja po krzakach fuuuuuuuuujjjjjjjjjjj a wtedy to masz jeszcze kaganiec do mycia!!!!!!!!!! To jakby bylo silniejsze od niej !!!!!!! Quote
BeaC Posted January 30, 2007 Posted January 30, 2007 .a tak apropo działania pradu na bullteriera... moja Lucha chodziła na tresurę i jednym z elementów tejże tresury było oduczanie psa łapania wszelakiego smiecia leżącego ... polegało to na tym , ze treserka ukryła kiełbase w trawie... podłaczona do pradu.. a sama siedziała w krzakach i pradnica kręciła jak pies chciał wziąść do pyska... poczatkowo nie chciałam do tego podchodzic wiedząc, że nie ma to najmniejszego sensu..ale co mi tam.... na tresurze było około 20 posów róznych ras i tylko jeden bulterier- moja Lucha... KAŻDY pies "odpuszczał sobie kiełbase po jednym góra dwóch kopnieciach w nos...... a co moja Lucha........ :diabloti::diabloti::diabloti::diabloti: podchodziła ze 30 razy albo i więcej... coraz szybciej uderzając nosem..... i wogóle nie chciała rezygnować... wszyscy łacznie ze mna mieli niezły ubaw... babke w krzakach bolała ręka od kręcenia korba... a ta... nic po pierwszym razie kazdy pies był jeszcze raz podporowadzany pod kiełbase... niby przypadkowo ją znajdywała... i wiecie co??? żaden nie podioł próby wzięcia kiełaby... pamiętał... a moja Lucha?????? ona nierezygnuje tak od razu..... podeszła jeszczez kilkanascie razy i w końcu ja odwołałam.... to nie miało żadnego sensu... prócz tego. że ze smiechu bolał mnie brzuch ( trzeba było zobaczyć ten jej upór w oczachz) Dag bule sa uparte totalnie ale podobno ich nauka nie idzie w las... jak dojrzeja około 3 lat to to czego sie ich nauczy jest jak wyryte w skale..... oby... czekam na ten dzień Quote
Asztir Posted January 30, 2007 Posted January 30, 2007 Nela ja nie uważam Cię za potwora, są różne metody szkolenia i jeżeli one działają to jest OK, przy tej jednak metodzie jest wiee problemów. Napiszę o nich chętnie w innym temacie, ale na razie spadam do pracy :roll: Co do Pigi i jej sików to współczuje :shake: gorzej niż ze szczeniakiem, ciekawa jestem z czego to wynika? Quote
Dag Posted January 30, 2007 Posted January 30, 2007 Asztir- coś wspominałaś wcześniej o niskobiałkowej diecie, bo Ci psa energia roznosiła... coś więcej pls... Co do Pigi- to zauważyłam pewną prawidłowosć w jej świńskim zachowaniu- jak dobrze się czuję, jestem wyspana i nie dzielę swojej uwagi na nią i Chrumę- to jest grzeczna i nawet pamięta całkiem dobrze, co znaczy "równaj". Spokojnie przechodzi za mną w drzwiach i dociera do niej to, co mówię. Jeżeli jednak tylko wyczuje, że jestem rozkojarzona, śpiąca i nie w pełni panuję nad sytuacją- natychmiast włazi mi na łeb. I to natychmiast- różnica widoczna jest ze spacerka na spacerek. Szkoda, że przy dawce kofeiny jaką dziennie pochłaniam redbulle już na mnie nie działają- tak to strzelałabym sobie jednego przed spacerem, ożywiała ciało i umysł i świnia nie miałaby szans ;) Co do obroży elektrycznej- ostatnio dużo czytałam i gadałam na jej temat- i własciwie stosowana- ma dla mnie sens. Chciałabym kiedyś móc zabrac Pigę i Chrumę na wyhasanie sie do saskiego, albo na pola mokotowskie, do lasu, na mazury...- po to między innymi chciałam drugiego psa- do wspólnego hasania. Nawet jeżeli przyjdzie moment, że zacznie wracać do mnie na komendę w 99 na 100 przypadków, nie wiem, czy w przeciagu następnych kilku lat będę w stanie jej zaufać, że wróci ZAWSZE- jak Chruma. A jak nie wróci na rozległym, nieznanym terenie? Najchętniej wszczepiłabym jej GPSa pod skórę. Już myślałam o zwiazaniu jej linką z chrumą- ale zrobiłyby sobie krzywdę, a poza tym szkoda Chrumy. Myślałam o przyczepieniu jej opony, ale z tym to raczej po polach sobie nie pohasa. Poza tym jak się zaweźmie, to umie dość szybko przegryzać linki. Przy tych wszystkich głupich pomysłach obroża elektryczna- nie na codzień, ale na zaplanowane hasanie (oczywiście, jak byśmy się nauczyły OBIE jej działania)- wydaje się mieć sens. BeaC- hihihi- tia, bullterriery są genialne. Ale Pig nie jest tak odporna na ból jak Chruma. W szale polowania na kotka- oczywiście- nic jej nie zatrzyma, ale tak normalnie- to w porównianiu z TurboChrumą- całkiem niezła histeryczka z niej jest... Raz w życiu słyszałam Chrumę kwiczącą z bólu- jak była szczeniakiem, a jakaś pancia próbowała ją podciągnąc do góry za przednie łapki (głupie babsko... grrrrr...). A Piga kwiczy. A to się z drzewem zderzyła, a to wyskoczyła mając linkę między łapkami, a to fyfnaście razy jak się Chruma w końcu wkurzyła i się odgryzła... No kwiczy no... Jeszcze o tym pomyślę. Quote
_dingo_ Posted January 30, 2007 Posted January 30, 2007 [quote name='Dag']Asztir- coś wspominałaś wcześniej o niskobiałkowej diecie, bo Ci psa energia roznosiła... coś więcej pls... Imho im pies lepiej odżywiony tym bardziej energetyczny i pewny siebie... Może się to przedkładać na "włażenie na głowę", a według mnie również na tendencje do dominacji... Fisher zdaje się stosował niskobiałkową dietę aby obniżyć pozycję psa w hierarchii... Więc w zasadzie - może i zadziała na "głupawki" ... Więc w sumie to może i tak jest, że twoją sukę tak roznosi bo wcześniej dostawała byle co, a teraz ma kopa w postaci wysokowartościowego żarełka :evil_lol: Quote
Sebastian Posted January 30, 2007 Posted January 30, 2007 Ehh, ja uważam że żadna dieta nie zniewoli charrakterrrku:evil_lol: :eviltong: Quote
Asztir Posted January 30, 2007 Posted January 30, 2007 No charakteru dieta nie zmienia, ale nadpobudliwość i owszem! Ja przeszłam na inną firmę i mięso z jagnięciny , są też specjalne niskobiałkowe dla psów starszych czy chorych, można zastosować. Myśle tak nad tymi kupkami właśnie pod względem karmy. Ja nie daje nic innego psom i kupy są 3 razy dziennie i jest OK. a czym Ty karmisz Pigę? A co do tych opon to kurcze zastanawiam się czymu nie wpadłam na pomysł, abyś kupiła sobie szelki z obciążeniem lub nauczyła ciągnąć właśńie opone czy wózek z obciążeniem - 3 koło przy bloku i już będzie lepiej i po tych ćwiczeniach dopiero zaczynać spacer z obiema. Co to kawy i zmęczenia to jak ja byłam chora czy niewyspana to nawet nie szłam z psami na spacer, wychodziły tylko na siuśki na ogród a tak to były zmuszone do spania w kaltkach i żanego podskakiwania a w dodatku dostawały 1/3 porcji dziennej w kongu aby miały się czym zająć i ewentualnie wieczorem przy szkoleniu klikerowym, doszło po 3 dniach do tego, że jak ćwiczyłam z jednym to drugi stękał bo tak chciały wpsółpracować. Co do obroży mam takie pytanie - skąd wiesz, że pies króci akrat do Ciebie jak dostanie strzała a nie poleci jeszcze szybciej i bardziej wystraszona w pola? Wadą zarówno kolczatki jak i prądu jest to iż nie uczą one zachowania poprawnego, dają tylko sygnał, że coś w tym momencie pies robi żle, choć jak widać na przykładzie powyższego bullika i chęci zjedzenia mięsa nawet i to może nie działać. Uwierz mi, że jakbyś mieszkała blisko to miałabyś u mnie do dyspozycji działke codziennie , a tak to zostaje oponka lub te obciąxniki :shake: Quote
Nela Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Asztir !! Jezeli chodzi o przypadek Luski to porownam to do spotkania psa z jezem - kluje a i tak pies nie odpuszcza !! Dopiero po jakims czasie !!! Tutaj wydaje mi sie ze Piga ucieka po to zeby JESC !!!! No chyba ze dla przyjemnosci tez - nie wiem. Ale ma w glowie gps'a zaprogramowanego na znalezienie jedzonka - bo Dag mowi ze za kazdym razem w jakim smietniku ja znajduje. Wystarczylo by poswiecic jakies dwa trzy dni no moze wiecej - isc gdzies na teren zamkniety, ogrodzony np stadion, boisko, park - pochowac w roznych odleglosciach i roznych miejscach zarelko i cwiczyc !!! jezeli nic nie dziala i trzeba uzyc pradu natychmiast po tym przywolujesz psa do nogi, glaszczesz i tulisz, i nawet ciasteczko mozesz dac!! Po ktoryms razie zrozumie !!!! Tak mi sie wydaje :roll: Dobrze by bylo zeby Piga kojarzyla jedzenie na podworku z czyms niedobrym dla niej, moze wtedy by nie uciekala.... nie wiem ( nie daj Boze zeby ktos gdzies jakas trutke wylozyl - to by bylo tragiczne w skutkach) Slyszalam o metodzie kilkera - jeden ze znajomych ja stosuje- jest dosyc skuteczna, ale tutaj tez pies nie wykonuje zadania dlatego ze mu kazesz i jest ci posluszny tylko dlatego ze zaraz po dobrze wykonanej komendzie dostanie ciasteczko. Ja naprzyklad bardzo duzo laze z moimi psami po miescie to musialabym nosic torbe ciasteczek ze soba. Ja w ogole nie lubie trzymac psy na smyczy - Zoran nigdy nie jest trzymany na smyczy - niego jestem strasznie dumna, ale z Milka musze jeszcze duzo pracowac, no i ten problem z jedzeniem mnie rozwala, caly czas leb przy ziemi i gdzie cos dorwac, znalezc, wyniuchac i zezrec. a tak na marginesie to mi sie do domu szczur przyplatal !!!!!!!!!!! :mad: :placz: musze znalezc jakis domek dla niego zanim moje kociska go zjedza !!!!!!!!!!!! Quote
BeaC Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Nela....... Luśka sobie NIE oduściła........ja ją odwołałam..... walilaby tak nosem do skutku:evil_lol::evil_lol::evil_lol: na szkoleniu był tez ASt... on tak nie robił:eviltong::eviltong::eviltong: Quote
Nela Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Wszystkie Bullowate sa uparte !!! hihihihihi jedne mniej a drugie wiecej !!! :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
Dag Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 BeaC- Jestem pewna, że Piga mogłaby iść z Twoją w zawody pt. która więcej razy w nos prądem dostanie, a i tak nie zrozumie...:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Chruma przypuszczam zachowałaby się w tej sytuacji jak z żabą... -o... cos się rusza... :-o i skacze... :crazyeye: :crazyeye: wziąć do mordy :razz: ??? hmmm... no może... dziwnie pachnie... i jakieś taki oślizgłe... hihihi znowu się rusza... aaaammm...aj!!! podskoczyło i udeżyło mnie w brodę!!! Panciaaaaa... to zielone mnie bije!!!! :placz: i zwiała. Nela- Ja sobie o tej obróżce pogadam ze szkoleniowcem, który wiem, że czasami w beznadziejnych przypadkach je stosuje. Zobaczymy, czy Piga się kwalifikuje na beznadziejny przypadek i czy da się wyrobić w niej odruch powrotu do panci. Myślałam też o klikerze i o gwizdku- tak jak Asztirowa podpowiadała. myślałam, pytałam, gadałam... i sama już nie wiem. Zdania są podzielone- jedni wychwalają klikera pod niebiosa, inni twierdzą, że na diabła komu kliker, jak się ma gębę i można psa pochwalić słownie. Klikera można zapomnieć, gęby raczej nie. Z gwizdkiem do samo- przeca Piga nie ma problemu ze słuchem- i tak samo jak słyszy i olewa moje "do mnie", tak samo będzie słyszeć i olewać gwizdek. Z tą różnicą, że moje "do mnie" budzi wszystkich sąsiadów, a gwizdek będzie budził wszystkie psy moich sąsiadów... Sama już nie wiem. Asztir- co do jedzonka... Piga była na Eukanubie i mgliscie pamiętam, ale z kupami było lepiej- tzn. mniej. Kilka miesięcy temu przeszłam na Nutrę, bo na dwie paszcze Eukanuba trochę za drogo wychodzi. W obydwu przypadkach kupowałam taką zwykłą, dla psów ras średnich, nie żaden "active, czy performance". Już się zastanawiam, czy nie przestawi Pigi spowrotem na eukanubę (z powodu tych kup), ale jak masz jakiś lepszy pomysł na dobrą, niskobiałkową i ogólnie niskoenergetyczną karmę- to powiedz pls. Quote
BeaC Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 witaj ponownie.... ja wiem że Luśka to moja pierwsza bullowata... i że jest toporna ale ja już z nia wojuje rok..... troche pomoglo ale do doskonalości jeszcze jej bardzo daleko... wprawdzie Lucha nie zwiewa wręcz odwrotnie.... bardzo sie pani pilnuje ...a le ma inne "za uszami" i to gorsze niz ucieczka..... inny chyba by juz ją odal do schronu ... albo uspił... ale trafiła kosa na kamień i tak zostanie....(ma panią równie uparta a może i bardziej) może Piga jak juz dojrzeje i uzmysłowi sobie że nie wszelakie żarło trza jeść, że Pani nakarmi a nie trzeba zdobywać( wkońcu to schronowa suka).. to jej przejdzie.....może potrzebuje wiecej czasu niż Chruma która od początku ktoś kochał...... ja w każdym razie trzymam za was kciuki i wierze w Pigę... no i w Ciebie Quote
andzia69 Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 dag - wybacz ,ze znowu tutaj - najwyzej skasuj mój post ale naprawdę potrzebna pomoc na leczenie i szukanie domów dla tych bid: wątek Mamby: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=39991 Togo : wątek Togo: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=3004277 Quote
Bila Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Dag, tak se myślę, może świnię, że tak powiem, trochę odstaw od biustu, spróbuj trochę świnię poignorować, powymagać (w domu, bo o tym myślę), mniej tulania, więcej ćwiczeń, właśnie w domu, bo tu byłoby Ci łatwiej wyegzekwować bezwzględne posłuszeństwo. Może by tak ją zdecydowanie w waszym stadzie „zdołować” (dużo ćwiczeń, spanie tylko na legowisku, tulanie dużo rzadsze) i może to się po mału przełoży na spacery. Quote
Asztir Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Dag napisał(a):BeaC- -o... cos się rusza... :-o i skacze... :crazyeye: :crazyeye: wziąć do mordy :razz: ??? hmmm... no może... dziwnie pachnie... i jakieś taki oślizgłe... hihihi znowu się rusza... aaaammm...aj!!! podskoczyło i udeżyło mnie w brodę!!! Panciaaaaa... to zielone mnie bije!!!! :placz: i zwiała. umarłam ze śmiechu :lol::lol::lol: Dag napisał(a): Myślałam też o klikerze i o gwizdku- tak jak Asztirowa podpowiadała. myślałam, pytałam, gadałam... i sama już nie wiem. Zdania są podzielone- jedni wychwalają klikera pod niebiosa, inni twierdzą, że na diabła komu kliker, jak się ma gębę i można psa pochwalić słownie. Klikera można zapomnieć, gęby raczej nie. Z gwizdkiem do samo- przeca Piga nie ma problemu ze słuchem- i tak samo jak słyszy i olewa moje "do mnie", tak samo będzie słyszeć i olewać gwizdek. Z tą różnicą, że moje "do mnie" budzi wszystkich sąsiadów, a gwizdek będzie budził wszystkie psy moich sąsiadów... Sama już nie wiem. Absolutnie się nie zgadzam, że to to samo, niech sobie pooczytają na czym polega szkolenie warunkowe. Tu chodzi o to, że jak już w domu wyszkolisz warunkowo - gwizdek - smakołyk i masz 500 na 500 to na polu pies powinien to jeszcze na lince przećwiczyć a potem w momencie gwizdania pies sam z siebie nie używając myślenia przybiegnie do ciebie bo same mięśie go tam skierują - to jak ze swiatłem Pawłowa, pies na widok światła się ślinił! Głosem tego nie uzyskasz, gwizdek ma ten sam dżwięk zawsze. To samo tyczy się klikera - jest szybki, taki sam i nigdy nie wyraża uczuć. Co do karmy pogadam z żywieniowcami :) Quote
_dingo_ Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Dag napisał(a):Chruma przypuszczam zachowałaby się w tej sytuacji jak z żabą... -o... cos się rusza... :-o i skacze... :crazyeye: :crazyeye: wziąć do mordy :razz: ??? hmmm... no może... dziwnie pachnie... i jakieś taki oślizgłe... hihihi znowu się rusza... aaaammm...aj!!! podskoczyło i udeżyło mnie w brodę!!! Panciaaaaa... to zielone mnie bije!!!! :placz: i zwiała. LOL :lol: Jednak jakie te bullowate różne są... Mój pies na działce tępi wszystkie nornice, myszy, krety, żaby i inne takie małe tałatajstwo... I jeszcze nigdy nie widziałem żeby uciekał przed czymś takim :lol: Za gryzoniami to wręcz całe podkopy potrafi robić... Ale też ma tę cechę jak w sytuacji z kiełbasą pod prądem, bo np. na działce są ropuchy, które mają trującą wydzielinę w skórze. Feliks oczywiście atakuje te ropuchy a potem przez godzinę pluje... I wie że z następną będzie to samo, ale mimo to atakuje te biedne ropuchy... Pod tym względem jest uparty jak osioł... :shake: Quote
mia_mia Posted February 1, 2007 Posted February 1, 2007 _dingo_ napisał(a):LOL :lol: Pod tym względem jest uparty jak osioł... :shake: jest uparty jak bullowaty:evil_lol: na szkoleniu kiedys trener polozyl kielbache na srodku placu i ktory psiak do niej podchodzil dostawal lancuszkiem [tzn. lancuszek ladowal pod nogami delikwenta, co bardziej uparte po tylku oberwały] a co na to Bułka? w najlepsze jadła kiełbache:mad: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.