Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 769
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

:crazyeye: ale gafa ze mnie !!!! :oops2:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DAG !!!!!!!
:Rose: :ylsuper: :BIG: :drink1: :popcorn:
Mam nadzieje ze swin za mocna na imprezie nie spilas !!!! a te zdjecia to pewnie zaraz po ... hehe dobre wytlumaczenie ze sie rece trzesa !!! hihihi :lol:

Posted

Zeby nie było że nie pamiętam...pamiętam..pamiętam.
Wszystkiego najlepszego dla Chrumstwa z okazji urodzin....oj jak to zleciało... Od dzis Chrumstwo starsza się zrobiła a z tej okazji:
:tort::BIG::new-bday::cunao::tort:

Posted

acroba napisał(a):
Zeby nie było że nie pamiętam...pamiętam..pamiętam.
Wszystkiego najlepszego dla Chrumstwa z okazji urodzin....

No i dla Dag imieninowe :tort:, bo to w raczej dzis ten dzien. Wiem z doswiadczenia ;-)

Posted

Dziękujemy wszystkim bardzo!!!

Strumyk- życzenia zwrotne- wszystkiego naj!

Chruma się nażarła, Pigi przy okazji też:diabloti:
Ja się napiłam, czyli jest dobrze.

Buziaki.

Posted

Wrrrrrrrrrrrrr...


Wrrrracam do domu... wypuszczam Pigę z klatki... Piga w brązowej kupie.:angryy:

No fantastycznie- trzeba wyczyścić psa szmatą, bo przecież przed spacerem nie wykąpię cholery, coby się nie przeziębiła...:mad:

Czyszczę, czyszczę... i jakoś mi ten pies nie capi kupą...:crazyeye:

Szukam w klatce kupy...

Ni ma...

Za to jest rozgryziona tubka samoopalacza.:razz:


Pozazdrościła Chrumie karnacji.:evil_lol:

.......................................................................

Piga w domu jest psem prawie idealnym... no bo co z tego, ze raz na jakiś czas zżera cóś- typu samoopalacz, książka... nóż ostatnio zawlokła do klatki... co z tego, że jak dałam jej do wylizania garnek, to zeżarła mu rączkę, a jak zabieram ją do klubu, to najpierw stawiam wszystkie kosze na śmieci na stoły/parapety (włącznie z koszem w pokoju szefa:evil_lol: ). Co z tego, że jak dostaje szaleju, to zasuwa po domu z prędkością światła i odbija się od ścian i mebli buksując raciczkami po panelach tak, że obie z Chrumą chowamy się za drzwiami, coby uniknąć torpedy...

Chruma przyzwyczaiła mnie do większych demolek:diabloti:

Piga w domu jest najmilejszym, najbardziej przytulaśnym psem jakiego znam. Ona tak pięknie przychodzi, łebek kładzie, wtula się z całych sił miękką mordką, liźnie po twarzy, zmruży oczka... Czasami mi się wydaje, że ona jest dodatkowo zmiksowana z kotkiem.
Nawet Chruma, która jest genialna pod każdym względem- nie jest taka wdzięczna i mięciutka.


I tylko szlag mnie trafia, jak wychodzę z Pig na dwór.:angryy: :angryy: :angryy:

Dzisiaj np. spacerek wyglądał tak:

Z zasady nie karmiłam psów przed spacerem, bo przeca powinny się po żarciu wyleżeć, bo to zdrowo.
Teraz wpadłam na inny pomysł- a mianowicie, że wyprowadzanie Pigi na głodniaka jest fatalnym rozwiązaniem, bo ta cholera traktuje spacer jak wypad do restauracji.
No to ją karmię od dni kilku przed spacerkiem.

Tia... pewnie... pomogło...
Doopa blada- Pies jak szukał chlebka, tak szuka nadal.

No nie mogę cholera puścić linki (5m) na moment, bo cholera rusza w galop do najbliższego miejsca karmienia gołąbków/kotów. Zanim ją dogonię- to się już nażre, a jak zobaczy mnie w odległości 4m, to natychmiast się kładzie, uszy po sobie i tylko zlizuje okruszki z noska.
Kaganiec nie pomaga, bo chlebek rozmoczony deszczem.

A co do gołąbków- to znowu dziś uratowałam, a raczej przedłużyłam życie jednej ptasiej grypie, co to już latać nie umiała. Uratowałam życie przypadkiem, bo niechcący stanęłam na lince, akurat w momencie, kiedy Piga wystartowała.

No i żadne szkolenie na ten jej instynkt schroniskowego głodomora i instynkt mordercy nie działa... no idealnie robi wszystkie komendy typu siad, waruj, zostań, noga, zdechł pies, stój, równaj itd.
I co z tego, skoro jej spuścić ze smyczy nie mogę, bo jak wyczuje żarcie, albo jakieś stworzonko, to włącza jej się faza "zabić/zeżreć"???

Posted

Witaj Dag:lol::lol::lol:
Rozumiem Cię doskonale.... bo moja bulica Leśka( świniak zresztą straszny) jest najukochańszą suczą pod słońcem.... dopuki nie idzie na spacerek i nie przechodzi koło zapłotowych kundli( biednych zresztą niespacerowanych nigdy więc ciagle ujadających)
I jej sie włącza..... morderca.... totalny ogłuch nie reaguje na nic... na piłeczkę ani na żarełko wsadzone w nos... nie widzi go chociaż jest totalnym głodomorem... zeżre wszystko.... no a juz komend to wtedy żadnych nie rozumie......tylko ciągnie.... jak wariatka.
Jeden Pan to mi nawet zaproponował żeby ją do pługa zaprząc.... pociągnie
Nie raz juz leżałam jak długa na mokrych liściach......albo walałam się w rowach melioracyjnych (skubana jest jednak baaaardzo silna)

Pozdrawiam Ciebie i twoje świniaki (kochane zresztą:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:)

Posted

[quote name='Dag']Co z tego, że jak dostaje szaleju, to zasuwa po domu z prędkością światła i odbija się od ścian i mebli buksując raciczkami po panelach tak, że obie z Chrumą chowamy się za drzwiami, coby uniknąć torpedy...[quote]


:roflt: :roflt: :roflt:

Dagus...a wiesz, ze czesc dochodow ze sprzedazy ksiazki moglabys przeznaczyc na bezdomne swinie??:razz: Niech te inne dostarcza jeszcze komus takiej radosci...

Posted

Ja z Looną i zapłotowcami ;) miałam to samo. Od kiedy zaczęłam na klikerku szkolić to i metody się zmieniły. Zero krzyku, zero przemocy. Jak Loona mi na początku ciągła do takich to się wycofywałam i skupiłam psa na sobie. Fakt, że przez pierwsze przejście obok zajęło mi sporo czasu, ale jest coraz lepiej. A jak już się nie da obejść czy się mi spieszy to robię tak:
staje przed psami (Cartman też ciągnie, ale z radości i chęci przywitania) i zaczynam cmokać wydając jak torpeda smakołyki, psy idą zapatrzone we mnie. Jest jednak pewne zastrzeżenie, ja kaarmię psy tylko z ręki więc one są dość zakręcone na jedzenie, bo go w misce nie dostają. Co pozwala mi na większe skupienie ich na mnie w czasie spaceru. Zawsze też chodzę na spacery skupiając się na psach, nie puszczam psów aby sobie pobiegały, chyba, że faktycznie wchodze do lasu, ale i tam nie mogę ich zgubić bo pójdą za śladem zająców, więc zasze gdy je puszczam nakręceam na piłkę, patyk lub biegam z nimi i rozdaje smaczki za siady czy warowania :) Działa i to bardzo skutecznie, bowiem ostatnio wyszedł nam w lesie jamnik i Loone odwołałam bez problemu, co rok temu mogłoby się zakończyć przywitaniem - pytanie tylko czy miłym :mad:

Posted

Strumyk : ja byc blondi, ja sie nie znac ...... :oops2:
dopiero niedawno uslyszalam o tej metodzie wychowawczej !!!! :roll:
czlowiek sie uczy cale zycie...:razz:

Posted

[quote name='Nela']Strumyk : ja byc blondi, ja sie nie znac ......
aa, bo myslalam, ze szukalas :)

dopiero niedawno uslyszalam o tej metodzie wychowawczej !!!! :roll:
czlowiek sie uczy cale zycie...:razz:

monza w mysl tej idei wychowywac, ale kliker (jako narzedzie) raczej sluzy do szkolenia konkretnych rzeczy
ale polecam, mi to sie sprawdzilo przy wszystkich psach

Posted

Dag czy ja Ci już mówiłam/pisałam że uwielbiam Twoje świnki :razz: :loveu: :loveu: :loveu:
Bo jak by nie rozrabiały to co byś nam tu pisała :razz:
moje pieski były grzeczne ? :hmmmm: eee nuda :evil_lol: a tak się chociaż człowiek pośmieje z cudzego nieszczęścia :eviltong: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

Dag napisał(a):
Co z tego, że jak dostaje szaleju, to zasuwa po domu z prędkością światła i odbija się od ścian i mebli buksując raciczkami po panelach tak, że obie z Chrumą chowamy się za drzwiami, coby uniknąć torpedy...



ona ma zdecydowanie wszystkie najlepsze cechy bullterriera :cool1:

Posted

Prawo serii wygląda tak:

1. Chruma rozwala sobie paura - idziemy do weta i zakładamy kukiekę na łapie.

2. Chrumie puchnie "kciuk"- smarujemy i rivanolujemy.

3. Chruma w zeszły piątek dostaje czegoś, co wygląda jak długotrwały atak paniki, dygoce, drży, serce jej wali, uspokoić się jej nie da, na spacer nie chce, serka nie chce, po raz pierwszy w życiu nie reaguje na frisbee (nawet kilka godzin po sterylce dostawała świra na widok frisbee). Po 2h idziemy do weta- gdzie dostaje kroplówkę, czopek antydrgawkowy, sterydy i tonę innych zastrzyków.

Po jakiejś godzinie serce jej się uspokaja, jest naćpana i śpi. Najbardziej przeraziła mnie reakcja Pigi, która po raz pierwszy w życiu nie szalała, nie molestowała Chrumy, tylko chodziła koło niej jak koło jajka i lizała ją po pysiu.

No bo skoro nawet do oszołoma Pigi dotarło, że Chruma jest chora, to znaczy, że naprawdę jest chora...

nad ranem juz było dobrze, tylne nóżki nadal drżały, ale Chrum już jadła i świrowała na widok frisbee.

Wetka powiedziała, że to albo zatrucie, albo wstrząs alergiczny, alebo kiedy spałam Chrum dostała ataku padaczki.

No qrfa super.

4. W niedzielę Piga zaczyna sikać pod siebie przez sen (czyli pewnie wróciło zapalenie pęcherza), a Chruma (być może "posterydowo") co 3h wychodząc na dwór- nie donosiła siuśków poza dom, tylko lała na korytażu albo w windzie.

Chrumę obserwuję, Pigi badania będą jutro.

A mi z nosa cieknie.

Posted

:glaszcze: uściski dla Was wszystkich! A na Święta duuuużżżżo ZDROWIA! Mam nadzieje, że to tylko przeziebienia i wszystko będzie dobrze!. Trzymiemy kciuki :kciuki:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...