Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 449
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A więc tak, student był u nas. Przyszedł z obrożą , smyczką gotowy do podpisania umowy adopcyjnej już dziś. Rozmawiałam z nim z 40 minut. Uważam ,że jest osobą odpowiedzialną ogólnie , a szczególnie ze względu na swoją bardzo delikatną sytuację osobistą ,o której nie powinnam pisać publicznie.
Mieszkanie należy do jego kuzynki, która nie ma nic przeciwko psu, sama też ma psa. W razie wyjazdów sunią by się zaopiekowali rodzice , którzy mają bokserkę.
On chce PSA, nie stawia żadnych warunków tylko ma nadawać się do bloku. Juka bardzo mu się spodobała i on jej też, postawiła mu łapki na kolanach i podstawiała się do smyrania.
Nie dałam mu jeszcze wiążącej odpowiedzi, uzgodniłam ,że sunia będzie wysterylizowana i dopiero potem , po kilku dniach ewentualnie ją weźmie.
Ja jestem za tym , by mu ją dać . Chłopak wie ,że w razie czego Juka wróci do nas.
Teraz czekam na Waszą opinię.

Posted

Ja jestem zdecydowanie ZA. Zresztą,jeśli przeszedł pozytywnie próbę ognia i wody oraz całościową inwigilację u Jej Miłościwej Poker, to czego chcieć więcej. :diabloti: Sterylka i do domu Juka. (a wspomnisz mu o imieniu Mejzi ? ;))

Posted

leni356 napisał(a):
A jaki rozmiar buta ma babcia? :D Poker, odwiedzisz go wcześniej jeszcze może? Ja się zdaję na opinię i nosa Poker


Ja tez. Chociaz nie ukrywam, ze boje się....

Posted

mshume napisał(a):
O, Leni zrobiła się podejrzliwa ;)


Nie, nie, ale ciekawi mnie czemu akurat sunia, no i nie widząc jeszcze psiaka wziął smyczkę. Każdy ma inne preferencje odnośnie płci psów, dlatego mnie ciekawi czemu akurat wybór suni

Posted

chce sunię bo zawsze miał w domu sunie. Obróżkę i smyczkę kupił ,bo od razu przymierzył i okazała się za mała , wymieni i chce być przygotowany do przyjęcia suni.Pytał o czesanie, jedzenie.
Oczywiście ,że pojedziemy z mężem do niego i z sunią , jak będzie OK, to sunia zostanie , a jak coś nie tak , jedziemy z nią z powrotem.
Zapomniałam zapytać o numer buta babci :oops: :eviltong:
A tak w ogóle to już umówiłam sterylkę na wtorek.
Nie ukrywam ,że bardzo się martwiłam jak zareagujecie i kamień mi z serca spadł ,że się zgadzacie.:multi:
Wiadomo ,że w razie czego sunia wraca do nas.
W temacie imienia Mejzi był tego samego zdania co ja :eviltong:

Posted

mshume napisał(a):
Poker, ja myślę,że Ty mu nic nie wspomniałaś o imieniu Mejzi :puppydog:

a właśnie ,że wspomniałam, przecież napisałam powyżej ,a ja nie kłamię. Powiedział,że z filmu Moda na sukces.Ja nie mam zielonego pojęcia , bo od 7.lat nie oglądam TV.

Posted

Poker napisał(a):
a właśnie ,że wspomniałam, przecież napisałam powyżej ,a ja nie kłamię. Powiedział,że z filmu Moda na sukces.Ja nie mam zielonego pojęcia , bo od 7.lat nie oglądam TV.


Pewnie zagroziłaś że nie oddasz jej jak zostawi imię Mejsi :D

Posted

No dobra ;)

No bo wszystko brzmi super i fajnie. Chlopak jest odpowiedzialny, juz zauroczony sunia.

Pyt nr 1. Co z kosztami sterylki? Czy pokryje je?
Pyt nr 2. Z racji tego, ze chlopak studiuje to nie pracuje. Czy bedzie go stac na sunie, w momencie jak okaze sie ze cos z nia nie tak? Nie mowie, ze jutro czy za tydzien. Ale za miesiac, rok, 3 lata? (np.)

ps. nie jestem materialistka ! :P wiem tylko ile wynosi leczenie psa ;)

Posted

Wtranżole się, jestem za - jeśli będzie problem z Juką, to się skontaktuje, prawda? Jeśli będzie coś nie tak, to nam ją odda? Sunia go polubiła od razu, on ją też, to najważniejsze. Zależy mu, przygotował się - bardzo dobrze to świadczy o młodym człowieku - myśli facet, troszczy się, jak nie da rady to się do nas zwróci.
To szybka zbiórka na sterylkę, ile mamy nazbierać ?
Ewa

Posted

już odpowiadam. Wcześniej było ustalone ,że koszt sterylki ponosi skarpeta kudłaczy , a ja mam zamiar zrobić bazarek.
Pytałam się co w razie choroby i pieniędzy na leczenie, powiedział ,że będzie miał.
Tak naprawdę , to bez względu na wiek, mało kto wie co będzie z nią/ nim za 2 - 3 lata.
Chłopak kończy studia , ma 24 lata. Mam nadzieję,że sunia jest na tyle młoda ,że nie będzie jakiś czas chorować. A potem...., to chłopak ma szanse zarabiać , bo będzie starszy.:eviltong:
A tak w ogóle to chyba niedługo psa będą mogli mieć ludzie tylko w średnim wieku, zdrowi , ustawieni finansowo, bez małych dzieci, nie jeżdżący na urlopy, najlepiej mający dom z ogrodem :eviltong:

Posted

on nie pije i nie pali, musi prowadzić zdrowy tryb życia..
Już mu mówiłam ,że w umowie stoi ,że mu nie wolno pozbyć się psa w jakikolwiek sposób, musi wrócić do nas w razie gdyby coś nie tak było.

Posted

nie nie nie Poker. :)

Ja pisze to co doswiadczm (odpukac, na razie nie osobiscie, tzn po moich adopcjach). Mialam rz baardzo nieprzyjemna sytuacje z psem, ktory mial u mnie wyladowac na DT. (szczenior)

W miedzyczasie pojawila sie dziewczyna, studentka SGGW, ktora zaoferowala sie jako DS. Fundacja (inna niz z ta, z ktora wspolpacuje teraz) wydala jej psa. Dziewczyna wydawala sie byc ogarniete. Studentka, mieszkajaca na stancji. Zaklinala sie, ze wszystko bedzie ok. No i bylo, do momentu gdy Nero nie wtraząlił gołąbków...wraz z talerzem (na stole staly a on sobie zdjal, talerz spadl i bardzo mu zasmakowal).
O 3 nad ranem telefon do Fundacji: co mam zrobic? bo mu krawi z pyska i odbytu...
Natychmiast do kliniki 24 na dobe!

Pojechala. Pies natychmiast trafil na stol opercyjny. No i sie zaczelo: koszt 1500 zl ale zycie uratowane (talerz rozcuachal mu jelita). A dziewczyna, że nie ma pieniedzy. I ze niech Fundacja jej pozyczy, ona odda. kierujac sie dobrem psa, Fundacja zalozyla 1500 zl. Ona miala oddawac to w ratach, do dnia dzisiejszego Fundacja nie zobaczyla ani grosza.

Pies trafil z powrotem do niej. Wyjezdzala na kilka dni. Oddala psiaka pod opieke jakiemus koledze, studentowi. Kolega student (nie znam szczegolow, dziewczyna twierdzi, ze nic nie wiedziala, ale ja w dobie telefonow komorkowych, samolotow na zawolanie i Internetu nie wierze juz w zadne jej slowo) nie mial jednak ochoty zajmowac sie psem i ... wywiozl go pod Warszawe do lasu, wsadzil kartke za obroze i porzucil. Kartka w stylu: szukam domu.

Wizyta poadopcyjna, kilka dni po incydencie. Psa nie ma? gdzie jest? Kolega student pokazal dokladnie gdzie go wywalil. Na szczescie psa przygarnal facet ze wsi, ktory na zdanie, ze Fundacja po niego przyjechala poszedl po widly :D Powiedzial, ze psa pokochal i nie odda. Nero zmienil dom i jest szczesliwy.

Dlatego własnie jestem "cięta" na studentów ;)

Posted

Masz prawo, ale 1. przypadek nie ma wartości statystycznej :eviltong: Ja jestem cięta na złych ludzi, nieodpowiedzialnych bez względu na wiek i profesję.
Trzeba by policzyć ile procentowo jest złych studentów w stosunku do niestudentów, którzy mają psy. Myślę ,że te w lesie przywiązane , topione, zabijane w różny sposób należały głównie do ludzi dorosłych i"dojrzałych " .
I zrobiła się nam dyskusja prawie filozoficzna. Tez potrzebna.
Wracając do kosztów, wiele spośród nas nie byłoby stać tak od ręki wybulić 1500 zł. Ale powinna spłacić raty.

Posted

Poker napisał(a):
on nie pije i nie pali, musi prowadzić zdrowy tryb życia..
Już mu mówiłam ,że w umowie stoi ,że mu nie wolno pozbyć się psa w jakikolwiek sposób, musi wrócić do nas w razie gdyby coś nie tak było.

Przeczytałam też historię Madalleny ... i co Madallena, może niech weksel podpisze i wypełni deklarację wekslową ? ;) Jakby co zabierze mu się psa - Twoja historia też się dla psa dobrze skończyła.
Ewa

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...