Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 693
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

nie obyło się bez przygód,ale wróciliśmy do domu
a było tak (dopóki nie przyszła burza :-( )
dwaj amigo:

Pan na włościach ;-)

jestem happy :-)


więcej nadających się zdjęć nie ma.dyziul jest już zbyt ruchliwy :-)
złapała nas ogromna burza z piorunami i trzeba było zmykać do domu.a po drodze zepsuł nam się samochód.buu :-(

Posted

jeden w Kielcach drugi w Ostrowcu i tym sposobem w schronie nie zostałby żaden szczenior:) jutro wzięlibyśmy Dive i Hasunie, a w niedziele Hektora i Dunie:) i żaden nie zostałby sam, jupi o to się trochę martwiłam

Posted

[quote name='dineh']ja chyba nie zasnę :D...tak się doczekać nie mogę :)[/QUOTE]

hihi wiem jak to jest :-)
najgorzej było w dniu kiedy dyzio miał przyjechać-siedziałam jak na szpilkach,na dodatek dzieciaki co chwilę pytały kiedy wreszcie to psie dziecko przyjedzie.

Patryk strasznie mnie rozczula zaangażowaniem w opiekę nad dyziem.kiedy kładzie się spać,woła szczeniora do siebie,a kiedy ten już ułoży się buzia w buzię,"rozmawiają"sobie do snu chłopaki (dyzio już reaguje na swoje imię,ale tylko wtedy kiedy woła go patryk):loveu:
koka czasem warknie na dyzia,wtedy patryk ją strofuje tym swoim słodkim,sepleniącym jeszcze głosikiem-koka,nie wolno,to jest mały psi dzidziuś!
zadziwiające dla mnie jest to,że moje małe jeszcze jakby nie było dzieci tak dużo rozumieją.biorąc pako na dt bałam się,że się strasznie przyzwyczają i będzie zbiorowa histeria przy jego wyjeździe.ale kiedy dostałam wiadomość że jest dla pako ds,dzieciaki strasznie się ucieszyły że ma już chłopak swój prawdziwy domek.teraz nie mogą się doczekać kiedy dyzio znajdzie "swoich pańciów na zawsze" jak to mówi moja nika.ema trochę niekumata,pyta-mamo kiedy sprzedasz dyzia?na nic moje tłumaczenia że ja psów nie sprzedaję.ona wie lepiej hihi :diabloti:

Posted

niestety dwa oddane trzy nowe:(...
dobrze że tym udało się pomóc
dzieci super :)! że tak potrafią zrozumieć ...rzeczy których niektórzy dorośli nie potrafią czasem

Posted

kiedyś inaczej wychowywało się dzieci.w szacunku do każdego istnienia,do życia.we mnie mój ukochany śp tato zaszczepił wrażliwość jednym zdaniem wypowiedzianym po tym,jak jako 3-4 letnia dziewczynka zerwałam kilka niezapominajek w lesie.do dziś na samo wspomnienie o tym,łzy cisną się na oczy.od zawsze przynosiłam do domu różnej masci psy,koty,nawet ptaki,a rodzice nigdy nie wystawili żadnego zwierza za drzwi.leczyli,dokarmiali i znajdowali domki wśród znajomych.
teraz ja przekazuję to swoim dzieciom

może dzięki temu na starość nie pozbędą się mnie jak starego mebla...?

Posted

U mnie tez z tymczasowiczami najlepszy kontakt maja dzieci. Psów przewija sie mnóstwo, a żaden nie był jeszcze agresywny do dzieci. Jakos potrafiz nawiazać wspaniałą więź ze zwierzakami.

Posted

[quote name='vega17']
[FONT=Comic Sans MS]Psiak D - DOLLY[/FONT]
[FONT=Comic Sans MS]D[/FONT][FONT=Comic Sans MS]olly to kolejna z "krówek", ma ok 3 miesiące, jest śliczna, zachowanie typowego szczeniaczka. [/FONT]




czy ta suczka ma juz dom???
niestety pani zrezygnowala z tamtego szczeniaka,nie dlatego ze ma jakies widzi misie ale dlatego ze szukanie transportu moze troche zajac czasu a niechce psu wstrzymywac szansy na adopcje gdyby sie ktos blizej znalazl

Posted

[quote name='dota&koka']kiedyś inaczej wychowywało się dzieci.w szacunku do każdego istnienia,do życia.we mnie mój ukochany śp tato zaszczepił wrażliwość jednym zdaniem wypowiedzianym po tym,jak jako 3-4 letnia dziewczynka zerwałam kilka niezapominajek w lesie.do dziś na samo wspomnienie o tym,łzy cisną się na oczy.od zawsze przynosiłam do domu różnej masci psy,koty,nawet ptaki,a rodzice nigdy nie wystawili żadnego zwierza za drzwi.leczyli,dokarmiali i znajdowali domki wśród znajomych.
teraz ja przekazuję to swoim dzieciom

może dzięki temu na starość nie pozbędą się mnie jak starego mebla...?[/QUOTE]


Mnie tak rodzice wychowywali, zawsze był pies w domu.
Kiedyś nad morzem, nie no jakieś 2 lata temu to było, dwoje takich może 14 letnich gnojków rzucali do siebie kota, jakby był jakąś piłką do ręcznej :angryy:
Szłam wtedy z mamą i tak się na nich wydarła, oni uciekli, a kota normalnie upuścili na beton, na szczęście koty mają to do siebie, że spadają na 4 łapki, chcieliśmy go zabrać, ale taki bidulka był wystraszony, że od razu zwiał :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...