Aimez_moi Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Dziekuje za zaproszenie......czytam...... Quote
Magolek Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Ludzie są dziwni. Wiem, że są różne sytuacje życiowe - choroba, śmierć i rozumiem, że wtedy szuka się innego domu zwierzakowi, siła wyższa. Ale inne sytuacje? Jak można pozbywać się członka rodziny, jeśli ta rodzina jest? Dziecko, matkę, ojca czy kogoś innego też można tak zostawić, po prostu? W takim przypadku trzeba chyba płacić alimenty na utrzymanie tej osoby, prawda? A czym to się różni od zostawienia/oddania zwierzaka? Nie wspominam już o emocjach i uczuciach osoby porzuconej. Powinno się ponosić z tytułu oddania zwierzęcia przynajmniej konsekwencje finansowe, tzn. ponosić koszty jego utrzymania, choćby częściowe, do czasu znalezienia nowego domu. Miłość i przywiązanie nie mają ceny, ale miejsce do spania, opieka lekarska i karma tak. I chociaż tyle byłemu członkowi rodziny się należy. Quote
erka Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Masz rację i zastanawiałyśmy sie, czy w umowie adopcyjnej nie należałoby zawrzec punkty jakos utrudniające zwrot zwierzaków, czy np.żądanie zabezpieczenia finasowego do czasu znalezienia domu, o czym piszesz. Ale z pewnością wtedy inaczej ci ludzie rozwiązywali by sprawę:diabloti:, z pewnością ucierpiały by na tym zwierzaki , bo po takich nieodpowiedzialnych ludziach nie można się spodziewac niczego dobrego:shake:. Quote
Magolek Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Niestety, erka, niestety masz rację! Ale myślę, że to się wiąże także z kwestiami prawnymi, tzn. z wielką pobłażliwością wszelkich organów, które powinny zajmować się prawami zwierząt. Dopóki zwierzę będzie traktowane jak przedmiot, który nie czuje i nie będą respektowane jego prawa, dopóty tak będzie. Nikomu nie każę kochać zwierząt, ale należy im się szacunek i nasza opieka, tak jak wszystkim, którzy są od nas słabsi i zależni. To my, ludzie, uzależniliśmy je do siebie i to nasz zas...any obowiązek opiekować się nimi. Quote
Jaaga Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Dziś Bary pojechał na długi spacer nad wodę. Bardzo mu się podobało, oblał chyba połowę drzew. Zresztą widać po jego minie, ze coraz mniej teskni. Wydaje mi się, że bardziej tęskni za domowym życiem, niż za swoimi włascicielami. Niestety, Bary jest trudny w "obsłudze". Nie nadaje się do bloku, ze względu na obecność wielu psów w czasie spacerów. Spotkał się z dorodnym labradorem i dostał takiej furii, że gdyby nie trzymał go Andrzej, tylko ja, to nie dałabym rady. Pan z czekoladowym rywalem uciekał szybciutko. Bary miotał się i tańczył jak oszalały, zapluł się cały i za wszelką cenę chciał dorwać tamtego psa. Tak się pobudził, że przez resztę spaceru zachowywał się, jak na jakimś środku pobudzającym. Pod domem zobaczył kotkę Sonię i była powtórka z rozrywki. Gdyby miał zamieszkać w jakimś ludnym miejscu, to na spacery koniecznie musiałby go wyprowadzać mężczyzna i musi mieć kaganiec. Ze swojego domu wrócił jeszcze bardziej dominujacy, niż był poprzednio. Zdjęcia spacerowe, mam nadzieję że niektóre przydadzą się do ogłoszeń. Quote
Szarotka Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Ladny pies. Jak go wykastrujecie to jest szansa, ze zlagodnieje. Quote
Jaaga Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Szarotka napisał(a):To Bary raczej taki ogrodkowy :):) Bardziej domowo-ogródkowy. Mieszkanie w domu + spacery na swoim ogrodzonym terenie pozbawionym innych zwierząt. Do ludzi duża maskotka. Bary już dawno jest wykastrowany (od roku). Quote
Szarotka Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 O a dalej taki ostry:):) niektore tak maja. Moja na smyczy tez sie do innych stawia. Quote
erka Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Myślałam,że po kastracji sie zmieni, a tu jeszcze gorzej:(. Bardzo ładne zdjęcia, ale co z tego , jak i tak będzie probem ze znalezieniem domu. Kiedy ten facet ma go oglądać? Quote
Jaaga Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Chciałam zapytać, czy ktoś dałby radę zrobic mu banerek? Może jakby więcej osób go zobaczyło, to łatwiej byloby go rozreklamować. Quote
Jaaga Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 erka napisał(a):Myślałam,że po kastracji sie zmieni, a tu jeszcze gorzej:(. Bardzo ładne zdjęcia, ale co z tego , jak i tak będzie probem ze znalezieniem domu. Kiedy ten facet ma go oglądać? Miał przyjechać dziś lub jutro. Dziś już pewnie nie przyjedzie, bo nie zadzwonił. Oby w ogóle przyjechal. Najgorsze, że nie weźmie go nikt, kto szuka psa stróżującego przy domu, bo Bary do ludzi jest bardzo łagodny, tylko ostry na psy. Wpusci wszystkich, a ludzie posiadający domy szukają własnie takich towarzysząco-obronnych psów. Quote
andzia69 Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 erka napisał(a):Masz rację i zastanawiałyśmy sie, czy w umowie adopcyjnej nie należałoby zawrzec punkty jakos utrudniające zwrot zwierzaków, czy np.żądanie zabezpieczenia finasowego do czasu znalezienia domu, o czym piszesz. Ale z pewnością wtedy inaczej ci ludzie rozwiązywali by sprawę:diabloti:, z pewnością ucierpiały by na tym zwierzaki , bo po takich nieodpowiedzialnych ludziach nie można się spodziewac niczego dobrego:shake:. ja się zastanawiam nad umową i właśnie tym zapisem odnośnie zwrotów:( ale tak jak piszesz...jeśli zastrzeżemy, że np. zwrot może być np. do tygodnia czasu...to co potem? schron? las?kamień u szyi? ...nie mam pomysłu jak to ugryźć:( Quote
Jaaga Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Bary wylądowałby w schronisku w Sosnowcu, więc w gruncie rzeczy wszystko byłoby dla niego lepsze, niż to. Zaraz sterroryzowałby towarzyszy w boksie, więc zostałby uśpiony. Większość oddających zwierzaki powiedzialo, że przywieźli je tylko dlatego, że jest taki zapis w umowie, bo inaczej daliby do schronisk. Zresztą najcześciej słyszę przez telefon, czy wezmę , czy mają dac do schoniska? Quote
sylwija Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 tragizm :( Bary może być łagodny do ludzi, ale swoja wielkość ma i raczej, jakby chodził po podwórku, to intruz nie wejdzie .. Quote
Zuzka2 Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 erka napisał(a):Myślałam,że po kastracji sie zmieni, a tu jeszcze gorzej:(. Bardzo ładne zdjęcia, ale co z tego , jak i tak będzie probem ze znalezieniem domu. Wszystko co czytam o Barrym to jak o moim psie.Kastracja nic nie dała,na spacerach tylko faceci byli go w stanie utrzymać,a po spotkaniu z psem był jak po środku pobudzającym.W mieście bardzo trudny pies,ale ja wierzę,że znajdziemy mu dom,bo w końcu sporo ludzi mających dom z ogrodem szuka psa do domu,a nie do stróżowania.Poza tym łagodność i dzieciolubność to bardzo ważne atuty.Nie mówiąc o urodzie;-) Mimo wszystko wielkość psa odstrasza intruzów,więc Barry może udawać stróżującego;-)Ponadto może być z nim jak z moim-ludzie go widywali ciągle "w akcji" rzucania się na inne psy przez ogrodzenie i uznali,że to furiat i lepiej nie wchodzić do mnie na posesję:diabloti:Nawet jego łagodność do nich uznawali jako zmyłkę:evil_lol:toteż ani listonoszy ani inkasentów nie gościłam:evil_lol: Ten fajtłapa był najbardziej cenionym psem stróżującym w rodzinie.Nawet moje babcie go za to doceniały,choć de facto nikt poza mną go nie lubił:diabloti: Quote
erka Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Oczywiście,ze Bary może również pełnić rolę psa stróżującego, oczywiście mówię o mieszkaniu w domu, ale czasami ludzie chcą , aby pies był łagodny a jednocześnie wzbudzał respekt, jak potrzeba. A Bary właśnie taki jest, kawał psa/40 kg/, taka potężna głowa, masywna sylwetka , naprawde wzbudza respekt swoim wyglądem i nikt nie musi wiedzieć, że to ciapa. Ale wiem, że jak jeszcze był pod Kielcami na podwórku tej kobiety, to stróżował, szczekał i wszyscy sie bali tam wchodzic. Quote
Szarotka Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 No wlasnie czasami sam wyglad psa wystarczy. Nie musi byc wcale taki ostry. Quote
tamb Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Tak jak obiecałam, ogłoszę go poza kolejką w Dzienniku Polskim. Muszą ukazać się wcześniej ogłoszenia zwierzaków już wysłanych. Planuję go na przyszły tydzień. Quote
divia_gg Posted February 9, 2011 Posted February 9, 2011 Dziekujemy bardzo. Wszelkie srodki promocji dziada mile widziane i mocno pozadane;) Quote
wojtuś Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 [quote name='Jaaga']Jesli Andrzej dostanie pracę, to ja sobie absolutnie nie poradzę. Domu wczesniej szukał pół roku, więc musiałby mieć teraz niesamowite szczęście, żeby znaleźć go w kilka dni. Pracy mam tyle, że jak rano zaczełam, to teraz skończyłam z przerwą na zjedzenie obiadu. Nocami musze dogladać maluszki i je karmić strzykawką. Długo to tak nie wyrobię. Do tego część psów wymaga diety, leczenia i wizyt u weta, podawania leków. Wczoraj moja starsza córka powiedziała mi, że musze mieć też czas dla nich. Zrobiło mi się przykro, bo dzieci muszą same się sobą zajmować. Ciągle nie mam dla nich czasu, a wieczorami padam na nos. Jaaga strasznie doceniam to co robisz dla Psiaków:loveu: [quote name='erka']Ale gdyby nawet zwolniło sie miejsce w hotelu, to nie wiem , czy jestesmy w stanie utrzymywac Barego przez wiele miesięcy. A tak pewnie by było, bo wcześniej Bary czekał prawie rok w Kielcach na dom, potem pól roku u Jaagi, więc jaka jest szansa,ze teraz sie uda. Tym bardziej,ze nikt teraz nie pyta o duże psy. Naprawdę nie wiem, co bedziemy z nimi robic, jest po prostu tragedia. [quote name='divia_gg']450 zł to jednak bardzo bardzo duzo, choc wiem ze to kawal psa jest...:P( Dzieki wojtus za oferty pomocy. Zaraz wysylam nr konta i ruszam na facebook i do ogloszen agata. Musze sie wyrobic zanim zaczne pracowac:) U Pana Tomka w Lednicy Górnej k.Wieliczki jest miejsce w hoteliku. Dla bezdomniaków Pan Tomek liczy połowę ale to i tak jest 15zł/dzień. Ucieszyłem się że jest miejsce, choc dzwoniłem tak bez przekonania, bo to dużo kasy, ale gdyby Jaaga nie dawała rady z Barym to zawsze jest to miejsce;) http://www.hotel-dla-psow.pl/glowna_pl.htm [quote name='Zuzka2']Ludzie nie przewidują wielu spraw po prostu,np.to co będzie za 3-5lat;co będzie jak pojawi się dziecko i że w ogóle się pojawi.Poza tym mentalność:ludzie myślą,że jak będą problemy,to psa można oddać;nie myślą,że zwierzę się bierze już na zawsze;na dobre i na złe i że czasem trzeba się poświęcić,z czegoś zrezygnować,a czasem podporządkować całe życie (ja tak miałam z psem,który okazał się ADHD i mimo iż nie toleruję życia na wsi-wyprowadziłam się tam ze względu na psa;było to bardzo trudne doświadczenie dla mnie,ale pies był szczęśliwy,a w mieście nie dało się z nim normalnie żyć). Zuzka pięknie opowiadasz o swoim Psiaku i poświęceniu dla Niego:loveu: Quote
wojtuś Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 tamb napisał(a):Tak jak obiecałam, ogłoszę go poza kolejką w Dzienniku Polskim. Muszą ukazać się wcześniej ogłoszenia zwierzaków już wysłanych. Planuję go na przyszły tydzień. Tamaro dzięki :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.