Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no my tez zaciskamy łapy i kciuki aby wszystko poszło dobrze!

A ja dziś chcialam miec pół godziny dla siebie (bez psów na podwórku), więc zamknęłam je w domu a siebie na podwórku. I co sie okazało jak po pół godzinie weszłam do chałupy? ano że dwa śpią na podłodze a trzecie - czarnuch Małolat (ten coście go z Lady trzymały na wystawie na smyczy) siedzi, ale - na parapecie w korytarzu..... nie wiem jak gadzina tam wlazł, do małych psin nie należy, nie wiem też jakim cudem parapet się nie zawalił.... W każdtm razie bylam tak tym zaskoczona, ze nawet nie powiedziałam mu co sobie myślę na ten temat

Posted

Trochę kiepskie zdjęcie nam wyszło dzisiaj (pies się spiął jakby miał wybuchnąć zaraz), ale wygląda na to, że w porządku, chociaż za parę dni się okaże już tak na 100%. Pewnie też zmienimy leki na enarenal[?] czy coś w ten deseń. Przepraszam, że nie odpisuję chwilowo na pw czy inne takie, ale doba trwa stanowczo za krótko jak na moje potrzeby ostatnimi czasy... :shake: A dzisiaj czeka mnie jeszcze pracowita noc. Na spacerach za to oswajamy jeże, Zuz z oszczekiwania burkowego pt. "łoł łoł łoł ale jesteś dziiiiwnyyy kulisty i w ogóle łoł łoł!" przeszedł do etapu "patrz! tam jest on! ciastko do dzioba mojego o tu daj mi!". No cóż, to chyba nie do końca pedagogicznie poprawne, ale przynajmniej nie drze tej japy dresiarz mały :evil_lol:

P.S. Czy to bardzo źle o mnie świadczy, że mam ochotę porwać dwa kocury sąsiadów i im obciąć jajca? Tak drą pyski w nocy, że człowiek własnych myśli nie słyszy, nie mówiąc o spaniu... :roll:

Posted

Dzisiaj Zu przebiła wszystko, co zdarzyło jej się zrobić do tej pory. Wróciła do mnie z krzaków po dłuższej chwili calusieńka upaprana w mega-śmierdzącym ludzkim gównie. Kaganiec miała tak obsrany, że myślałam, że na nią zwymiotuję. Przypięłam ją do drzewa, poszłam sobie na boczek usiąść w trawie i się poryczałam, bo nie chciałam jej zatłuc, chociaż miałam ogromną ochotę to zrobić, chyba pierwszy raz w życiu na serio... Szczęście w nieszczęściu, że był to środek pola i godzina średnio aktywna pod względem spacerowiczów. Siedziałam tam chyba z pół godziny, bo miałam wrażenie, że jak się ruszę za szybko to oderwę ten pusty łepek od reszty. Później łaziłam z tym potworem po polach jeszcze ze dwie godziny, oficjalnie po to, żeby się przewietrzyła, nieoficjalnie, żeby ze mnie to zlazło wszystko... Po powrocie, żeby zabić cudowny aromacik, pies zeżarł wędzoną rybę, później umyłyśmy mu zęby i w końcu całego psa z szaloną ilością szamponu. Wali nadal, także jutro nas czeka wietrzenie całego mieszkania. Nie wiem, może ja jestem złym właścicielem psa, ale do cholery nieba bym jej przychyliła, gdyby się tylko dało, a ona mi taki numer wycięła... Pierwszy raz mnie doprowadziła do takiego stanu, mam nadzieję, że ostatni, bo któraś z nas może tego nie przeżyć...


To pisałam ja, rozgoryczona evel, patologiczna oczywiście jak zawsze, pod stopami mająca Zuzanka biednego pieska skatowanego kąpielą i myciem zębów, zawiniętego w kocyk.

Posted

:shock: :mdleje:
Współczuję i wiem doskonale co czułaś bo też przez to przeszłam :shake:. Hexolina wracała wtedy ze smyczą obwiązaną wokół brzucha bo nie zdobyłam się na przypięcie jej do obroży :roll:


I trzymam kciuki za potwierdzenie 100% że sucz zdrowy na ciele ;)

Posted

No to faktycznie nieźle Cię załatwiła :-o. Moje też się czasem tarzają w różnych niezbyt ładnie pachnących rzeczach, ale w kupie na szczęście jeszcze im się nie zdarzyło.

Posted

hehehe evel nie złość się:-) ja pamiętam jak któryś raz z koleji Timosław wywinał taki numer to sie porzygałam...nie mogłam tego smrodu a ten dziad na krotkiej smyczy wiec bliziutko mnie musił isc, przez osiedle, między ludzmi...co do tego to polecam Rumen Tabs (takie cos koło 8zł a dla małej Zu styknie na jakis czas) ALE wszelkie takie tabsy czy żwacze mają za zadanie spraiwc by pieskowi odechciało się jeść takie świństwa...a nie się w nich tarzać:-) to dwie różne sprawy:-) psy tarzają się w takich smrodach by zamaskować swój zapach- typowo pro mysliwskie zachowanie;-)

Posted

Ona się nażarła tego :placz:, wepchnęła ryło w kagańcu, wytarzała się i bóg jeden wie, co jeszcze z tym zrobiła, no i właśnie dlatego, żeby zabić cudowny zapaszek z otchłani psiej paszczy dostała śmierdzącą rybę z puszki i mycie zębów gratis. Dzisiaj już jest ciut lepiej, pies wygląda jak rażony piorunem (zaraz uczeszę) i błyszczy się tak, że ją z daleka widać (psi szampon plus garnier aloesowy czynią cuda widać) ale kaganiec ciągle się wietrzy na balkonie (wczoraj się moczył w rozmaitych substancjach przez 3 godziny) a jak do niego podchodzę, zbiera mi się na pawia... Żadna zwierzęca kupa nie jest chyba ta powalająca jak ludzka :splat: Będę czarną małpę musiała znowu odrobaczyć jakimś ekstra trucicielem, przecież się kretynik w ten sposób może czymś zarazić, błeee... Psy bywają wyjątkowo obrzydliwymi stworami :roll:

Posted

niezle, pociesze Cie ze moja to mistrzyni w tarzaniu sie byly juz ludzkie kupy , kupy zwierzakow dzikich , ryby , zdechle krety/myszy w stanie rozkladu , konska kupa :roll:
powiem Ci ze ludzka kupa w porowniu do rozkladaacego sie kreta to mily zapaszek , psa kapalam codzinnie po kilka razy przez tydzien zanim to zeszlo .. a obroze musialam wywalic bo nie dalo sie doprac ..

kaganiec namocz w wodzie z ajaxem do podlog , moj sie tak moczyl kilka razy wlasnie po wsadzeniu w jakas kupe , pol dnia i kaganiec nie smierdzi .

co do ochoty przypieprzenia psu , wazne ze sie powstrzymalas ;) bo w tym wypadku nie bylo za co , to silniejsza od psa niestety :roll:

Posted

hmm a jaki to szampon garniera dokładnie ?? może kupie Hamsterowi :-) hahaha

no niestety niektóre psy mają ku temu skłonności...Timek wiele razy fundował mi takie atrakcje, teraz fur się będzie z nim męczyć jakby co hahaha

Posted

Oj, to niezły numer Zu wywinęła :shake:
Duffel też niestety gustuje w kupach, z tym że on raczej zjada..No ale wytarzać się w gołębich odchodach też mu się zdarzyło :roll: Tylko że to na szczęście aż tak nie śmierdzi.

Posted

Psy lubią kupolce niestety...
Rasta na szczęście woli się tarzać, ale ludzkimi nie pogardzi...
Pamiętam jak nad jeziorem zezarła sobie gówienko ludzkie, miałam ochotę jej przyrżnąć kamieniem i zawlec na głęboką wodę... :mad:

Posted

Widocznie wiosenna trawka jest smaczna ;). Moje też wcinają, ale ilość zależy od pogody, najlepiej im idzie po deszczu :lol:.

Tak sobie czytam i cieszę się że u nas psy nie bardzo mają gdzie szukać ludzkich goowienek, a w razie padliny do tej pory udawało mi się w porę gamonie odwołać :p

Posted

[quote name='*Monia*']Widocznie wiosenna trawka jest smaczna ;). Moje też wcinają, ale ilość zależy od pogody, najlepiej im idzie po deszczu :lol:.


U mnie to samo... :roll: Tylko ja raczej nie pozwalam, bo potem zaczyna się charczenie. Tosi zdarzało się zimą odkopywać płytszy śnieg tylko po to, żeby sobie trochę trawki skubnąć. Wątpię, że miało to jakiś związek z czymś zalegającym na żołądku, bo ona jakiś dziwnych rzeczy raczej nie je. Za to Ginny... jakiś czas temu widziałam w jej kupie niebieski plastik :angryy:.

Posted

Ja trawy masowo żreć nie pozwalam, bo później pies mi charczy i pawiuje (a jak tu gdzieś przeczytałam, że jakieś psisko sobie perzem pocięło jelita to już w ogóle :shock:). Jest zamordyzm, nie ma żarcia trawy, a jak psa baaaardzo ciągnie to dostaje papkę warzywno-owocową jak z BARFa. Suk nie śmierdzi już, na szczęście się odeprał (Garnier Aloe Vera, Lidka - o TEN :lol:) a ja się zastanawiam jak ją opitolić na sezon letni...

Może tak? :niewiem:

http://szybkooferty.pl/uploads/photos/full/106/sprzedam_flat-coated_retriever-szczenieta_9_1064806.jpg

Przyszedł nam Brit Care Light z indykiem. Ale to ma śmiszny kształt :lol:

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...