Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

przede wszystkim od tego, jakiego mamy psa.
ja sobie nie wyobrazam, zebym dla psa miala byc wyrzutnia do pilek.


bo jesli gdzies sie wychodzi z psem, a on patrzy "gdzie jest pilka, gdzie jest pilka?" i nie jest w stanie bez pilki odbyc normalnego spaceru, to wcale nie znaczy, ze jest wpatrzony we wlasciciela.

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

motyleqq napisał(a):
no właśnie to jest mój problem, że nie mogę tego zrozumieć :evil_lol:


evel, śliczny post, dziękuje, może zaprowadzisz porządek :lol: zastanawiam się tylko nad tym profilem rasowym i związanym z tym potrzebami. bo kilka osób tu twierdzi, że owczarek się zadowoli pracą na podwórku, a dla mnie to straszny nonsens, jak patrzę na moje psy, zwłaszcza na Timeczka


Owczarek owczarkowi nie równy. Masz np takie CAO, albo kaukaza, a masz też malinę czy innego fiśniętego pracusia. I przeinaczasz moje słowa, bo ja tego owczarka wrzuciłam. Tu nie chodzi o to, że ten pies nie ma wychodzić na spacer nigdy przenigdy. Tylko, że jeżeli taki piesek pojdzie co 2-3 dzien to mu się świat na łeb nie zawali, bo bedzie mogł rozładować swoją energię robiac coś z właścicielem. Będzie miał substytut tego spaceru i nie pojdzie się ciąć do łazienki, ani nagle nie zeświruje i agresji w sobie nie rozwinie.
Taki kaukaz juz niekoniecznie bedzie miał alternatywe, dla tego spaceru z zapaszkami, i nie zrealizuje potrzeby łażenia na ogródku 100m2. I jemu potrzeba terenu, bo to są zwierzaki, które pracowały patrolując, pilnując, mając bezkresne wrecz tereny do "pracy".
Taki owczarek zamknięty w niewielkiej przestrzeni przydomowego ogródka, bez spaceru, juz nie nadrobi "braków" z człowiekiem. Do czego innego został stworzony.

Nikt nie powiedział, że nie należy psa never ever wyprowadzać, tylko, że piesek, może byc szczesliwy nie mając tego spaceru. No bo może.
I tu podałam Ci przykład chociazby mojego rota, rasy, która została stworzona miedzy innymi do pilnowania terenu, i rodziny. I taki pies serio się spalał przy zabawie ze mna, aporcie, wygłupach, cokolwiek byle by ze mną. W kuchni, w ogródku, na plazy, czy w lesie/górach jego zapaszki nie interesowały, on chciał zajęcia z człowiekiem. I tyle.

Miałam okazje sprawdzić jak się psom bez spaceru zyło przez 6 miechów, i szczerze? Nie widzialam żadnej róznicy w ich "szczesciu" w okresie bezspacerowym jak i tym ze spacerami (chociaz ja się nie licze, bo my to trochę inna liga, ze względu na teren koło chaty) Natomiast widzialam spora róznicę w zachowaniu rota przy "robocie" a przy takim czasie urlopowym bez zajęcia. Był marudny, dużo bardziej kombinował, i jak wychodził na spacer dużo trudniej było sięz nim dogadać.

Posted

cao i kaukaz to jest zupelnie inna grupa fci niz malina, wiec pisanie w tym przypadku "owcarek owczarkowi nierowny" jest troche takie delikatnie mowiac NIEZBYT.

Posted

Dawno pieska nie było :grins:

Zupełnie nie wiem, czemu "zgubiłaś" te klucze, ale masz, weź se.


Jestę grzeczym pieskę.


Ciastko.


Tu po zejściu z kładki nielegalnie chodzimy do parku bez smyczy i kagańca :evil_lol:


A tu Hunter, zwany Myszką, w wyśmienitej formie fizycznej, umysłowej nieco gorszej jak widać :diabloti:

Posted

pisząc owczarki miałam na myśli I grupę i myślałam że to oczywiste, skoro mam psy takie, jakie mam :eviltong:

ja mam na myśli nie wychodzenie poza podwórko w ogóle, a nie co 2 dzień. bo ja też nie wychodzę codziennie :)

Posted

a_niusia napisał(a):
cao i kaukaz to jest zupelnie inna grupa fci niz malina, wiec pisanie w tym przypadku "owcarek owczarkowi nierowny" jest troche takie delikatnie mowiac NIEZBYT.


No, masz po jednej stronie owczarka, który bez spaceru żyć może-powiedzmy maliniak, a z drugiej tego, dla którego brak spaceru jest mocno nie halo-kaukaz, czy cao. Serio nie wiem czego się czepiasz i co to ma ogólnie do mojego argumentu. :razz:


edit:
No a ja mam kaukaza i piszac owczarki tez mam głownie na mysli swojego psa, wszak takiego mam. Uroki internetów ;)
natomiast nadal nijak to nie zmienia mojego argumentu. Bo ja nie znam ludzi, którzy w ogole ze swoimi psami nigdy nie wychodzą poza chate i teren ogrodu. Nawet u mnie na wsi :roll:

Posted

asiak_kasia napisał(a):


edit:
No a ja mam kaukaza i piszac owczarki tez mam głownie na mysli swojego psa, wszak takiego mam. Uroki internetów ;)
natomiast nadal nijak to nie zmienia mojego argumentu. Bo ja nie znam ludzi, którzy w ogole ze swoimi psami nigdy nie wychodzą poza chate i teren ogrodu. Nawet u mnie na wsi :roll:


to na fajnej wsi mieszkasz :cool3: u mnie nikt nie wychodzi z psami. ewentualnie same się pieski wyprowadzają. wczoraj u mnie na podwórku był pies, który przypuszczam jest tym, który rok temu pogryzł Etnę :loveu:

Posted

Mieści się w Piastowie i Pruszkowie , zwie się Corrado :grins:

To muszę kiedyś zajrzeć :)

Psy nie mają świadomości czego? Tego, że jak się im nic nie da do roboty to potrafią sprawiać zaje2biste problemy wychowawcze, behawioralne i nawet somatyczne? No, może nie. Ale pięknie widać po pieskach typu Zu czy coś robią czy nie. Jak nie robią nic, albo jadą po najniższej linii rozrywkowej to zaczyna im walić na berecik, wraca niefajne nastawienie do piesków i takie tam. Ale spoko, pewnie wszystkie pierdoły, które robię ze swoim psem to tylko moja zachcianka ;-)

No fakt, jak się nie robi NIC (czego jestem przodownikiem) to tylko zbierać rączki z ziemi. Pisałam chyba o ile mi się zdaje o sławetnych "treningach frisbee", a nie o nic nierobieniu... No, ale dogo, wiadomo :lol:

Posted

o, Amber, nadal sądzisz, że nie ma różnicy między treningiem frisbee, a bezmyślnym rzucaniem? :loveu: evel oprócz o nie robieniu nic, napisała o jechaniu po najniższej linii rozrywkowej... a tym jest jak myślę zwykłe aportowanie

Posted

motyleqq napisał(a):
to na fajnej wsi mieszkasz :cool3: u mnie nikt nie wychodzi z psami. ewentualnie same się pieski wyprowadzają. wczoraj u mnie na podwórku był pies, który przypuszczam jest tym, który rok temu pogryzł Etnę :loveu:


eee bo jest fejm jak się z pieskiem idzie na smyczy, nowa moda z miasta przyszła.:diabloti: I faktycznie widuje psy na spacerach, czesto to jest wyjscie do sklepu i z powrotem, ale spacer jest, bo sklep na jednym koncu wsi, a np skrzynki na listy na drugim i se pimpek drepta. Spotykamy się tez sasiadami czasem na "boisku" gdzie se pieski latają grupowo. A to wszystko efekt jednego spotkania w wioskowej szkole podstawowej ;)

No i to jest taka wies, gdzie sporo ludzi się z miasta przeniosło, wiec takich prawdziwych rolników jest dosłownie kilku. Ale oni mają psy, które całymi dniami popierdzielają po wsi, wiec nie ma o czym gadac. :roll:

Posted

Myślę, że tutaj nie padło jedno zasadnicze - przynajmniej dla mnie - pytanie: czy pies z absolutnie każdego spaceru musi wrócić, za przeproszeniem, z**bany jak świnia? Ja widzę po swoich psach, że za piłką latają bardzo chętnie, ale spacer "na luzie" jest im równie potrzebny, bo lubią sobie połazić po krzakach i poszukać gówien ;) Jak pies świata poza piłką czy talerzem nie widzi i tylko na tym opiera się "spacer", to nie powinno się go tak nazywać. I jak dla mnie to mocno niezdrowe, że pies nie umie iść się zająć sobą W OGÓLE i NIGDY i tylko żąda piłki.

http://imageshack.us/a/img13/2311/y7ms.jpg słiiiiit :loveu::evil_lol:
Poczwar widzę godnie reprezentuje rasę :diabloti:

Posted

asiak_kasia napisał(a):
eee bo jest fejm jak się z pieskiem idzie na smyczy, nowa moda z miasta przyszła.:diabloti: I faktycznie widuje psy na spacerach, czesto to jest wyjscie do sklepu i z powrotem, ale spacer jest, bo sklep na jednym koncu wsi, a np skrzynki na listy na drugim i se pimpek drepta. Spotykamy się tez sasiadami czasem na "boisku" gdzie se pieski latają grupowo. A to wszystko efekt jednego spotkania w wioskowej szkole podstawowej ;)

No i to jest taka wies, gdzie sporo ludzi się z miasta przeniosło, wiec takich prawdziwych rolników jest dosłownie kilku. Ale oni mają psy, które całymi dniami popierdzielają po wsi, wiec nie ma o czym gadac. :roll:


u mnie nie ma fejmu, tylko raczej miny 'co za dziwaczka' :evil_lol:

rashelek napisał(a):
Myślę, że tutaj nie padło jedno zasadnicze - przynajmniej dla mnie - pytanie: czy pies z absolutnie każdego spaceru musi wrócić, za przeproszeniem, z**bany jak świnia? Ja widzę po swoich psach, że za piłką latają bardzo chętnie, ale spacer "na luzie" jest im równie potrzebny, bo lubią sobie połazić po krzakach i poszukać gówien ;) Jak pies świata poza piłką czy talerzem nie widzi i tylko na tym opiera się "spacer", to nie powinno się go tak nazywać. I jak dla mnie to mocno niezdrowe, że pies nie umie iść się zająć sobą W OGÓLE i NIGDY i tylko żąda piłki.


zgadzam się bardzo :)

Posted

[quote name='rashelek']Myślę, że tutaj nie padło jedno zasadnicze - przynajmniej dla mnie - pytanie: czy pies z absolutnie każdego spaceru musi wrócić, za przeproszeniem, z**bany jak świnia? Ja widzę po swoich psach, że za piłką latają bardzo chętnie, ale spacer "na luzie" jest im równie potrzebny, bo lubią sobie połazić po krzakach i poszukać gówien ;) Jak pies świata poza piłką czy talerzem nie widzi i tylko na tym opiera się "spacer", to nie powinno się go tak nazywać. I jak dla mnie to mocno niezdrowe, że pies nie umie iść się zająć sobą W OGÓLE i NIGDY i tylko żąda piłki.

http://imageshack.us/a/img13/2311/y7ms.jpg słiiiiit :loveu::evil_lol:
Poczwar widzę godnie reprezentuje rasę :diabloti:


Ooo:loveu:
I to jest istota zagadnienia: mimo że moje psy uwielbiają "latać po krzakach", polach, biegać przy koniu, przy rowerze itp. to WIEM, że również potrzebują spaceru, który czasami polega na "snuciu się". Sportowcy też muszą mieć przerwy w treningach, w innym wypadku bardzo łatwo o przetrenowania organizmu. Zatem nie popadajmy ze skrajności w skrajność, a już fakt, że pies nie umie spacerować bez piłeczki, frisbee czy jakiejkolwiek innej zabawki świadczy o mocnym zafiksowaniu i niemożności odprężenia psychicznego.

Posted

o, Amber, nadal sądzisz, że nie ma różnicy między treningiem frisbee, a bezmyślnym rzucaniem? :loveu:


Nom, szczególnie tym kszywym. Największa różnica w główkach ludzkich jest, to na pewno :diabloti:

Posted

Amber napisał(a):
Nom, szczególnie tym kszywym. Największa różnica w główkach ludzkich jest, to na pewno :diabloti:


Strasznie jesteś żałosna :D Nie masz absolutnie żadnych argumentów i próbujesz być ironiczna, ale średnio Ci to wychodzi. Może lepiej po prostu się nie udzielaj, nie będziesz się ośmieszać?
Z Kasią przynajmniej można podyskutować, bo ma do powiedzenia coś sensownego i jakieś argumenty ;)

Posted

Czekunia napisał(a):
Ooo:loveu:
I to jest istota zagadnienia: mimo że moje psy uwielbiają "latać po krzakach", polach, biegać przy koniu, przy rowerze itp. to WIEM, że również potrzebują spaceru, który czasami polega na "snuciu się". Sportowcy też muszą mieć przerwy w treningach, w innym wypadku bardzo łatwo o przetrenowania organizmu. Zatem nie popadajmy ze skrajności w skrajność, a już fakt, że pies nie umie spacerować bez piłeczki, frisbee czy jakiejkolwiek innej zabawki świadczy o mocnym zafiksowaniu i niemożności odprężenia psychicznego.


no to ja mam psy, ktore nigdy sie nie snuja. nie maja po prostu tej funkcji.

Posted

a_niusia napisał(a):
no to ja mam psy, ktore nigdy sie nie snuja. nie maja po prostu tej funkcji.


Anka, tylko niektórzy uważają, że luźne bieganie po polach to już jest snucie;), dlatego tak napisałam. Moje psy nie snują się na zasadzie: "idę przy nodze jak na skazanie". Dla mnie to snucie się to poprostu umiejętność zajęcia się samym sobą przez psa.

Posted

Amber napisał(a):
Nom, szczególnie tym kszywym. Największa różnica w główkach ludzkich jest, to na pewno :diabloti:


co za żenada.
tak jak napisała rashelek, inni przynajmniej mają coś do powiedzenia i wiedzą, o czym mówią.

Posted

Czekunia napisał(a):
Anka, tylko niektórzy uważają, że luźne bieganie po polach to już jest snucie;), dlatego tak napisałam. Moje psy nie snują się na zasadzie: "idę przy nodze jak na skazanie". Dla mnie to snucie się to poprostu umiejętność zajęcia się samym sobą przez psa.


no dla mnie snucie to jest takie cos jak przez ostatnie 3 dni miala tiamat, bo skrecila lape-idziesz na smyczy czy tam nawet bez, ale wolno i po prostu sie SNUJESZ:))

moje psy spuszczone ze smyczy bardzo rzadko poruszaja sie inaczej niz galopem-twoje pewnie tez, a to ciezko uznac za snucie z definicji.

Posted

Kurde, ale ja nie wiem skad wy wyciagacie wnioski, że np moj pies nie potrafił się soba zajać?

Spacer to był czas, kiedy się coś robiło z psami, one wiedziały ze to jest czas 100% dla nich. Ćwiczyło przywołanie, sztuczki, rzucało piłeczke, bawiło w szukanie nas albo Joko. I taki spacer rota jarał i to było spoko (i to samo mogę zrobić na swojej posesji). Ale jak na spacerze nie robiłam nic- bo mi się nie chciało :diabloti: to pies był znudzony, i czekał tylko na znak z mojej strony, że jednak może coś porobimy? I kurde Aga nie powiesz mi, że mudi nie ma czegoś takiego, że jedno Twoje słowo i on juz jest gotowy się czymś zająć.

Dodatkowo, no ja miałam psa z takim a nie innym problemem, i jeżeli spacer był tylko łażący, to 150% pewności, że jak wyjdziemy do "miasta", problemów będzie 3 razy więcej niż przy systemie "robota". Także piesek niejako sam mi narzucał taka a nie inna formę spędzania czasu. On się nie bawił z innymi psami, no chyba, że w zabijanie. On się nie interesował wąchaniem krzaczków, bo ja CHCIAŁAM zeby widział we mnie bóstwo, i zebym mogła go od KAŻDEJ sytuacji odwołac. I przy tym konkretnym psie, nie miałam potrzeby zeby wychodzic poza posesję. Wyłaziłam, bo musiał spotykać inne pieski, ludzi itd. a mi zalezało na tym, zeby jednak nie miał mordu w oczach przy kazdej mijanej osobie.

Natomiast pies sam w sobie miał pstryczek on/off i jak wracał ze spaceru, szedł grzecznie spać/odpoczywac. Zajmował się sam soba, albo po prostu był obok. Także w moim przypadku, lepiej ze piesełek był zafiksowany na mnie i na robienie czegoś ze mną niż na zapaszki dookoła, bo dzięki temu sporo piesków przeżyło nieuszkodzone ;)

Posted

a_niusia napisał(a):
no dla mnie snucie to jest takie cos jak przez ostatnie 3 dni miala tiamat, bo skrecila lape-idziesz na smyczy czy tam nawet bez, ale wolno i po prostu sie SNUJESZ:))

moje psy spuszczone ze smyczy bardzo rzadko poruszaja sie inaczej niz galopem-twoje pewnie tez, a to ciezko uznac za snucie z definicji.


Oczywiście! Zgadzam się z Tobą w zupełności. Dla mnie też snucie to spacer smyczowy z nogi na nogę - mamy takie tylko wieczorem na siku, gdy lubimy sobie zrobić patrol na mieście:eviltong:. Wg dogomanii Twoje psy się snują:D i do tego piłam;)

Posted

asiak_kasia napisał(a):
Kurde, ale ja nie wiem skad wy wyciagacie wnioski, że np moj pies nie potrafił się soba zajać?

Spacer to był czas, kiedy się coś robiło z psami, one wiedziały ze to jest czas 100% dla nich. Ćwiczyło przywołanie, sztuczki, rzucało piłeczke, bawiło w szukanie nas albo Joko. I taki spacer rota jarał i to było spoko (i to samo mogę zrobić na swojej posesji). Ale jak na spacerze nie robiłam nic- bo mi się nie chciało :diabloti: to pies był znudzony, i czekał tylko na znak z mojej strony, że jednak może coś porobimy? I kurde Aga nie powiesz mi, że mudi nie ma czegoś takiego, że jedno Twoje słowo i on juz jest gotowy się czymś zająć.

Dodatkowo, no ja miałam psa z takim a nie innym problemem, i jeżeli spacer był tylko łażący, to 150% pewności, że jak wyjdziemy do "miasta", problemów będzie 3 razy więcej niż przy systemie "robota". Także piesek niejako sam mi narzucał taka a nie inna formę spędzania czasu. On się nie bawił z innymi psami, no chyba, że w zabijanie. On się nie interesował wąchaniem krzaczków, bo ja CHCIAŁAM zeby widział we mnie bóstwo, i zebym mogła go od KAŻDEJ sytuacji odwołac. I przy tym konkretnym psie, nie miałam potrzeby zeby wychodzic poza posesję. Wyłaziłam, bo musiał spotykać inne pieski, ludzi itd. a mi zalezało na tym, zeby jednak nie miał mordu w oczach przy kazdej mijanej osobie.

Natomiast pies sam w sobie miał pstryczek on/off i jak wracał ze spaceru, szedł grzecznie spać/odpoczywac. Zajmował się sam soba, albo po prostu był obok. Także w moim przypadku, lepiej ze piesełek był zafiksowany na mnie i na robienie czegoś ze mną niż na zapaszki dookoła, bo dzięki temu sporo piesków przeżyło nieuszkodzone ;)


Kasiu, nie piszę o Tobie :megagrin: piszę o moich ogólnych przemyśleniach apropos całej dyskusji, która się tu toczy.

Posted

a to tak, wieczorem na ostatnim laniu dwa moje starsze psy sie snuja, jak nigdzie nie ide z nimi, a nie chce, zeby szczaly w ogrodzie. tiamat sobie lazi po trawnikach luzem, a ronka na smyczy wacha smrody i szuka dogodnego miejsca. tylko greta jeszcze nie ma tej fukncji, bo jak zalatwi co swoje to poluje na liscie albo na patyki.

z tym ze takie snucie to nie jest spacer tylko pojscie do kibla:))

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...