Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

ogrodzenie 12ha to koszt nieziemski, nawet jeżeli liczymy siatkę leśną. Cześć przydomową mam ogrodzoną, tak samo pastwiska, ale to nie jest teren sporny. Z kolei ten moj nieszczesny "las" to jest kawał ziemi miedzy polami, i w oczy kole rolników dookoła, bo tam się gnieżdżą stwory, co im uprawy niszczą. A mysliwy to ziomale z jednej ławki w podstawówce, i taki sobie plan wykoncypowali. Tylko moja osoba im stoi kością w gardle. Chyba chcą po dobroci to załątwić, ale mi się taka opcja wcale nie uśmiecha :diabloti:
Dużo juz w tym temacie sie działo. Konia cegłówką mi nawet młodzież potraktowała, także nie chce kolejnej wojny zaczynac bez argumentów w łapie.

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Vectra napisał(a):
Motylku , wiele piesków niestety i nie było to do Ciebie skierowane.

też nie rozumiem , dlaczego pies który raz w tygodniu jeździ za miasto na spacer ma fajnie , a pies który mieszka na spacerze cały tydzień ma źle.

Napiszecie mi , że nie macie czasu co dzień .... by jechać z psem do lasu. Ja jestem w mieście dzień dnia i psy też w związku z tym tam bywają - nie wszystkie na raz i też hejt ?
a gdzie indywidualne podejście o którym była tu ura bura ?

Natomiast jak pisałam , moje psy nie robią szału , na wieść o spacerze , bo do innego systemu w życiu przywykły. To juz pisałam wiele razy , a w prosty sposób sprawdzić , wpaść ze swoim mieszczuchem do mnie.
Spacer jest dla nich codziennością , normalnością , tak jak zabawa , wyprawa do miasta czy sen. Nic nadzwyczajnego , nie robią z tego festynu ani wydarzenia życia.

Mieszkałam w bloku i w domu gdzie była mała działka - wiem jaka jest różnica , w chociażby postrzeganiu u psa w rytuałach.

Więc osóbka która mieszka w bloku na 94 piętrze , wyrusza raz na miesiąc z psem do lasu .... będzie mi wmawiać jak to moje psy są nieszczęśliwe idąc na spacer.

Tu jest brak zrozumienia i pewno to jest takie fascynujące.

Dodam że często rezyduje u siebie blokowe pieski i nie umierają z tego powodu , trochę czasem potem im się w bloku mniej podoba ;) ale szybko wracają do starych nawyków.


a kto mieszka na 94 pietrze w bloku i wyrusza z psem do lasu raz na miesiac??

bo mnie to zaczelo troche zastanawiac:)) z kim ty dyskutujesz i gdzie? bo w tej dyskusji takich ludzi nie ma...

Posted

asiak_kasia napisał(a):
ogrodzenie 12ha to koszt nieziemski, nawet jeżeli liczymy siatkę leśną. Cześć przydomową mam ogrodzoną, tak samo pastwiska, ale to nie jest teren sporny. Z kolei ten moj nieszczesny "las" to jest kawał ziemi miedzy polami, i w oczy kole rolników dookoła, bo tam się gnieżdżą stwory, co im uprawy niszczą. A mysliwy to ziomale z jednej ławki w podstawówce, i taki sobie plan wykoncypowali. Tylko moja osoba im stoi kością w gardle. Chyba chcą po dobroci to załątwić, ale mi się taka opcja wcale nie uśmiecha :diabloti:
Dużo juz w tym temacie sie działo. Konia cegłówką mi nawet młodzież potraktowała, także nie chce kolejnej wojny zaczynac bez argumentów w łapie.


ale miałam na myśli teoretycznie, gdyby to było ogrodzone, to by to coś zmieniało

Posted

a_niusia napisał(a):
a kto mieszka na 94 pietrze w bloku i wyrusza z psem do lasu raz na miesiac??

bo mnie to zaczelo troche zastanawiac:)) z kim ty dyskutujesz i gdzie? bo w tej dyskusji takich ludzi nie ma...

tak budzi się temat do rozmowy :loveu:
bo tak na zdrowy rozsądek , to w PL nie ma 94 piętrowych bloków :grins:

Posted

Amber napisał(a):

Nie jej życie, tylko twoje życie. Psy nie mają takiej świadomości... Inaczej dużo piesków by płakało za jajkami. I powstało by błędne koło na temat, że czyjś pies jest nieszczęśliwy, bo nie robi czegoś tam, a co innego mógłby robić lepiej itp. W życiu psa serio, mało go obchodzi czy łapie talerz z lewej czy prawej, to ludziom się wydaje, że jest inaczej. I nie ma w tym nic złego. Ale powinno to też działać w drugą stronę.

nie wiem o czym to jest, na prawdę, i jak się ma to tego o czym pisałam :grins:
wiem, że nie chcesz mi racji przyznać, ale ja się nie dam namówić na taką bezsensowną zmianę tematu, i dla mnie to koniec, dziena :grins:
Vectra napisał(a):
Ja bym chciała zobaczyć , uczestników tej rozmowy o spacerach ;) które napotykają mnie i moich powiedzmy 7 psów na łączce :loveu:
dodam , że moje psy srają na obce psy i się nie zadają - ale jak obcy pies postanowi się pobawić , do tego źle wyrazi intencje , no to mogło by się źle skończyć. Moje psy nie bawią się z obcymi psami, Bo nie.

Kto chętny ? :cool3: moje psy są 100% odwoływalne , na zaczarowane słówko :diabloti:

ja bym mogła :loveu: co prawda brumiś lubi wszystkie pieski, ale jak nie interesują się nią, to ona też się nie interesuje. Z tym, że mogłaby być dla nich fajną zabawką :evil_lol:
dog193 napisał(a):
Myślę, że ktoś powinien zmienić sobie nick :evil_lol:

mówisz :diabloti:
Vectra napisał(a):
Ty o mięsku , więc każdy musi mieć swój :cool3:

:evil_lol:

Posted

Co za fascynująca gadka:diabloti:
Przeczytałam z zapartym tchem:) i ponieważ ni huhu nie wiem już, o co w niej chodzi, powiem tylko tyle:
mieszkam (póki co, niestety, ale mam nadzieję, że w niedługim czasie to się zmieni) w bloku, a MIMO wszystko moje psy są codziennie w lesie/na polach/na łąkach;). Z ręką na sercu - codziennie, a nawet bardzo często dwa razy dziennie, bo raz ze mną, potem drugi z Tztem; więc nie do końca jednak jest tak, że blokowe psy mają takie tereny od święta. To tak jakby powiedzieć, że wszystkie psy "ogrodowe/podwórkowe nie znają innego życia niż to wokół domu.

Reszty nie komentuję, bo zgubiłam wątek:eviltong:.

Posted

[quote name='motyleqq']
Ewa, moim zdaniem nie chodzi o to, jak bardzo zmęczony wraca pies. spacer ma nie tylko zmęczyć psa, spełnia też jego inne potrzeby.

Przepraszam, ale jakie potrzeby oprócz fizjologicznych i wybiegania piesełka?

[quote name='asiak_kasia']n Jedynty w miare normalny ttb to Proska od Okamii i pies Kasi Bujakiewicz, z która kilka razy sięspotkałam w lasku marcelinskim w Poznaniu, swoja drogą Oxa jest zarabistym i zrównoważonym psem. .

Ja se wypraszam... w miare to wiesz :mad: Kasię B. to nie trudno spotkać w PO :eviltong:

[quote name='motyleqq'] i jakoś niespecjalnie interesowałoby mnie, że ktoś robi zamieszanie, bo piesek jest rasy x. kiedyś jak było w mediach, że pies zagryzł dziecko, to podbił do mnie dziadek i próbował zrobić awanturę, że mój pies jest bez kagańca, a on widział w telewizji to i tamto :cool3: olałam to. i olewałabym tak samo, gdybym miała TTB czy coś innego

Bo masz na razie pieski, które nie wyglądają jak mordercy ;) Serio posiadanie pieska 'legendy' powoduje czasami komplikacje i to nie tylko w parku ale ogólnie w życiu :diabloti: Choć mieszkając w małej mieścinie teraz już nas wszyscy znają i kojarzą ale swoje też się nasłuchałam :cool3:

Posted

jeśli działka jest w obrębie łowieckim , to myśliwi mogą wejść bez pytania
chyba że masz ogrodzoną działkę , to muszą mieć Twoją zgodę

Posted

Okamia napisał(a):
Przepraszam, ale jakie potrzeby oprócz fizjologicznych i wybiegania piesełka?




Bo masz na razie pieski, które nie wyglądają jak mordercy ;) Serio posiadanie pieska 'legendy' powoduje czasami komplikacje i to nie tylko w parku ale ogólnie w życiu :diabloti: Choć mieszkając w małej mieścinie teraz już nas wszyscy znają i kojarzą ale swoje też się nasłuchałam :cool3:


przepraszam, ale już było pisane, jakie to potrzeby :)

choćbym dzień w dzień miała słuchać, że mój piesek to morderca, bo jest określonej rasy, to i tak miałabym to gdzieś, bo od gadania ludzi, ważniejszy jest dla mnie pies. i na pewno nie ograniczałabym psu spacerów, bo niemiło jest słuchać komentarzy. zresztą chodzę w takie miejsca, gdzie nie ma ludzi. no teraz w sezonie grzybowym czasem się ktoś utrafił ;)

Posted

Uważam że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jeszcze 3 miesiące temu sama kłóciła bym się, że podwórko to dla psa za mało... Teraz mam pieska z pierwszej grupy i widzę, że nie ważne jak długi będzie spacerek o charakterze tuptania młoda będzie człapać koło mnie i to niezbyt szczęśliwa. A wystarczy odrobina uwagi, zabawy czy powtórzenie durnych sztuczek a piesek ze szczęścia aż promienieje. Nie mówię tu o fakcie zmęczenia, ot samej radości dla psa z danej czynności.
Każdy pies jest inny i porównywanie jednego psa do drugiego trochę mija się z celem.
Tak samo każdy ma swój sposób spędzania czasu ze swoim pupilem, jednego cieszy szlajanie się noga za nogą przez 10 km, drugiego zabawa na własnym podwórku, najważniejsze to tak dobrać sobie kompana żeby wszyscy byli szczęśliwi :)

Co do piesków TTB to mimo, że sama mam psy to jak widzę takowego w parku czy na łąkach bez smyczy to mam lekkiego stresa, bo wiem, że niestety większość z nich to nie wychowane potworki, a jak już czegoś uczone to tylko nienawiści do innych przedstawicieli swojego gatunku. Co nie znaczy, że jestem uprzedzona do rasy, wręcz przeciwnie :loveu:

I dobry wieczór bo jak do tej pory bywałam tu jako tajniak :oops: Na szczęście mnie nikt tu nie lubi więc większość pewnie tego nawet nie przeczyta :lol:

Posted

ej, ja też mam psa z pierwszej grupy i uwielbia on latać po krzakach na dość spore odległości ode mnie(początkowo było mi z tym strasznie dziwnie ;) ), chyba jakiś oszukany :evil_lol: nie przeszkadza mu to w uwielbianiu współpracy ;)

Posted

motyleqq napisał(a):
przepraszam, ale już było pisane, jakie to potrzeby :)

choćbym dzień w dzień miała słuchać, że mój piesek to morderca, bo jest określonej rasy, to i tak miałabym to gdzieś, bo od gadania ludzi, ważniejszy jest dla mnie pies. i na pewno nie ograniczałabym psu spacerów, bo niemiło jest słuchać komentarzy. zresztą chodzę w takie miejsca, gdzie nie ma ludzi. no teraz w sezonie grzybowym czasem się ktoś utrafił ;)


No tak zapoznawanie i wąchanie o ile w przypadku pierwotniaka taki spacer jest ważny (i fajniejszy niż praca z człowiekiem - jeżeli owa nie polega na ciągnięciu) o tyle w przypadku ttb to się nie sprawdza bo pies czeka aż wyciągnie się piłeczkę czy dysk lub coś innego... Srsly - gdybym miała 12ha to Kelly wyhodowała bym krety czy inne nornice i kazała jej kopać (takie hobby ma) a Prośka miała by piłeczki, dyski czy wiszącą oponę ;)

Ale gdyby to było tylko słuchanie to było by naprawdę fajnie ;) Kilka razy chciałam wejść z psem do sklepu (oczywiście wcześniej pytając) dopóki pieska nie zobaczyli to pozwalali wejść :diabloti: Kolegów psich do socjalizacji też nie było bo miałam psa mordercę i czasem by ich zjadł. Pół biedy, że mieszkam w małej społeczności i większość mnie kojarzy więc już pieska akceptują bo wiedzą że jest fajny :evil_lol: Nie wspomnę o knajpach, pizzeriach czy innych przybytkach gdzie można coś zjeść czy po prostu usiąść ;)

Posted

Okamia napisał(a):
No tak zapoznawanie i wąchanie o ile w przypadku pierwotniaka taki spacer jest ważny (i fajniejszy niż praca z człowiekiem - jeżeli owa nie polega na ciągnięciu) o tyle w przypadku ttb to się nie sprawdza bo pies czeka aż wyciągnie się piłeczkę czy dysk lub coś innego... Srsly - gdybym miała 12ha to Kelly wychodowała bym krety czy inne nornice i kazała jej kopać (takie hobby ma) a Prośka miała by piłeczki, dyski czy wiszącą oponę ;)

Ale gdyby to było tylko słuchanie to było by naprawdę fajnie ;) Kilka razy chciałam wejść z psem do sklepu (oczywiście wcześniej pytając) dopóki pieska nie zobaczyli to pozwalali wejść :diabloti: Kolegów psich do socjalizacji też nie było bo miałam psa mordercę i czasem by ich zjadł. Pół biedy, że mieszkam w małej społeczności i większość mnie kojarzy więc już pieska akceptują bo wiedzą że jest fajny :evil_lol: Nie wspomnę o knajpach, pizzeriach czy innych przybytkach gdzie można coś zjeść czy po prostu usiąść ;)


no cóż, mamy inne podejście do psów, co nie jest niczym nowym, ale i tak się dziwię, że można uważać, że jakieś psy nie potrzebują spacerów :) nie rozumiem i nie zrozumiem nigdy, sorki :diabloti: musimy z tym żyć

przykłady o których mówisz niewiele mają wspólnego ze spacerowaniem z psem. nie ma potrzeby chodzić z psem do sklepu czy knajp. no wiadomo, że czasem by się chciało ;) ale bywa, że się nie da.

Posted

Luzia napisał(a):
to moja jakaś wybrakowana, bo ganianie bez celu po krzakach w ogóle jej nie bawi :grins:


niestety z tego wątku wynika, że to z moim jest coś nie tak, także Ty się o swoją nie martw :evil_lol:

Posted

motyleqq napisał(a):
no cóż, mamy inne podejście do psów, co nie jest niczym nowym, ale i tak się dziwię, że można uważać, że jakieś psy nie potrzebują spacerów :) nie rozumiem i nie zrozumiem nigdy, sorki :diabloti: musimy z tym żyć

przykłady o których mówisz niewiele mają wspólnego ze spacerowaniem z psem. nie ma potrzeby chodzić z psem do sklepu czy knajp. no wiadomo, że czasem by się chciało ;) ale bywa, że się nie da.


Idę się z tego powodu pociąć szarym mydłem :placz::diabloti:
Nie chodzi o samo podejście tylko o to że jeżeli pies ma zajebiste zajęcie na swoim podwórzu czy polu i wszystkie jego potrzeby są tam zapewniane to spacery są tylko i wyłącznie wymysłem człowieka bo sam piesek go nie potrzebuje. Co zależy również od rasy.

No nie wiem czy nie są. Po spacerku fajnie iść na herbatkę - zwłaszcza jak jest zimno ;) Zwłaszcza, że ja staram się zabierać mojego przydupasa gdzie się da jeżeli mam taką możliwość.

Posted

Okamia napisał(a):
Idę się z tego powodu pociąć szarym mydłem :placz::diabloti:
Nie chodzi o samo podejście tylko o to że jeżeli pies ma zajebiste zajęcie na swoim podwórzu czy polu i wszystkie jego potrzeby są tam zapewniane to spacery są tylko i wyłącznie wymysłem człowieka bo sam piesek go nie potrzebuje. Co zależy również od rasy.

No nie wiem czy nie są. Po spacerku fajnie iść na herbatkę - zwłaszcza jak jest zimno ;) Zwłaszcza, że ja staram się zabierać mojego przydupasa gdzie się da jeżeli mam taką możliwość.


serio? spacer z psem to fanaberia człowieka? wiesz, aż się przykro czyta takie rzeczy ;) to jest równie prawdziwe jak stwierdzenie Amber, że nie ma różnicy, czy rzucamy bezmyślnie frisbee, czy przeprowadzamy trening z prawdziwego zdarzenia

nie wiem, ja chodzę w takie miejsca, że na herbatkę to idę do domu, bo nic innego nie ma po drodze ;) tylko raz po spacerze znalazłam się w restauracji, było to z Amber i nawet jej morderca mógł posiedzieć w ogródku z nami :diabloti:
aa no i raz na Polach Mokotowskich byłam na obiedzie z psem. i jeszcze raz w Pizza Hut, ale to nie było po spacerze, tylko pójście z takim właśnie zamiarem, prosto do pizzerii. strasznie dużo razy było mi to wejście do restauracji potrzebne :evil_lol:

Posted

motyleqq napisał(a):
serio? spacer z psem to fanaberia człowieka? wiesz, aż się przykro czyta takie rzeczy ;) to jest równie prawdziwe jak stwierdzenie Amber, że nie ma różnicy, czy rzucamy bezmyślnie frisbee, czy przeprowadzamy trening z prawdziwego zdarzenia

nie wiem, ja chodzę w takie miejsca, że na herbatkę to idę do domu, bo nic innego nie ma po drodze ;) tylko raz po spacerze znalazłam się w restauracji, było to z Amber i nawet jej morderca mógł posiedzieć w ogródku z nami :diabloti:
aa no i raz na Polach Mokotowskich byłam na obiedzie z psem. i jeszcze raz w Pizza Hut, ale to nie było po spacerze, tylko pójście z takim właśnie zamiarem, prosto do pizzerii. strasznie dużo razy było mi to wejście do restauracji potrzebne :evil_lol:


Mając wielki ogród/podwórko/teren? Tak jak Kaśka np? no to jest fanaberia ;) Mając przydomowy ogródek kilkuset metrowy uważam to za konieczność i przyjemność w jednym.

Ja mieszkam w 'centrum miasta' więc czy idę z lasu czy parku czy znad jeziora (gdzie jest pizzeria np) to idę koło sklepów czy 2 knajpek ;)

Posted

Dalej będę zapewniać , że spacer po drodze Piaseczno - Tarczyn , nie bawi moich psów. Tak samo po lesie , jak i centrum Wawy , czy samej wawie. Mnie też nie bawi. Dlatego tam nie bujamy za często.
A na dobrą pizzę , zapylam 50km :grins: wybredna jestem i byle czego nie jadam , a tam od 14 lat mają pyszną , niezmienną , idealną i wspaniałą i z końca świata tam pojadę - polecam bo jest pycha !! Mieści się w Piastowie i Pruszkowie , zwie się Corrado :grins:

Posted

ale motyl zrozum, że psy na ogrodzie TEŻ mogą mieć spacer i im to zupełnie wystarcza. Mają gdzie się wysrać i wysikać, mają gdzie pobiegać i, co najważniejsze, mają co robić. Zupełnie wystarczy.

Posted

Czy Wy jesteście normalni? :diabloti: Człowiek idzie do pracy, potem udaje się zahaczyć o przyjaciół, wraca rano a tutaj X stron natłuczonych :lol:

Witamy nowych gości :hand:

[quote name='asiak_kasia']btw evel cieszysz się z aktywności na Twoim wąteczku? :eviltong:

Wiesz, jakby to ująć... ja tylko spytałam o życie piesków w stadach :evil_lol: Pozwolicie, że odniosę się do wybranych wypowiedzi ;)

[quote name='Unbelievable']
mój piesek jest moim pieskiem, a poza tym jest moim spełnianiem ambicji, w niczym jej to nie przeszkadza : P a jej życie bez sportów byłoby strasznie nudne
[quote name='Amber']
Nie jej życie, tylko twoje życie. Psy nie mają takiej świadomości... Inaczej dużo piesków by płakało za jajkami. I powstało by błędne koło na temat, że czyjś pies jest nieszczęśliwy, bo nie robi czegoś tam, a co innego mógłby robić lepiej itp. W życiu psa serio, mało go obchodzi czy łapie talerz z lewej czy prawej, to ludziom się wydaje, że jest inaczej. I nie ma w tym nic złego. Ale powinno to też działać w drugą stronę.

Psy nie mają świadomości czego? Tego, że jak się im nic nie da do roboty to potrafią sprawiać zaje2biste problemy wychowawcze, behawioralne i nawet somatyczne? No, może nie. Ale pięknie widać po pieskach typu Zu czy coś robią czy nie. Jak nie robią nic, albo jadą po najniższej linii rozrywkowej to zaczyna im walić na berecik, wraca niefajne nastawienie do piesków i takie tam. Ale spoko, pewnie wszystkie pierdoły, które robię ze swoim psem to tylko moja zachcianka ;)

[quote name='motyleqq']ale żeby to wiedzieć, to najpierw trzeba spróbować zrobić z psem więcej, niż zwykłe aportowanie :) a jak się rzuca tak, że pies złapie albo nie(i dla nikogo to nie ma znaczenia, więc pies nie musi użyć mózgu, by jednak złapać), to się nie rozumie, że trening frisbee jest dużo bardziej męczący.
i nie wiem za bardzo, co do tego ma to, czy pies myśli o zawodach czy nie, czy mają dla niego znaczenie(wiadomo, że nie), bo w ogóle nie o to chodzi. zawody są dla nas, treningi dla psów i dla psa ma znaczenie, czy musi się skupić i myśleć, czy może latać bez ładu i składu.

Bardzo dobry post! A wytłuszczone to chyba clue.

[quote name='Amber']To ma takie znaczenie, że się szybciej męczy? No łał, jakby mi zależało na czasie to bym sobie kupiła krewetkę, a nie psa. Porzucam 10 min dłużej i mam psa tak samo zmęczonego przy kszywym żucaniu jak przy mega super pro. Dla psa to i lepiej, bo sobie dłużej polata :diabloti:

[quote name='motyleqq']Ty naprawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz? bo aż nie mogę uwierzyć, że takich prostych rzeczy nie rozumiesz.
w sumie to chyba naprawdę nie rozumiesz. gdybyś rozumiała, to byś miała już odpowiedź, dlaczego Twój pies tak szybko się regeneruje po takim zajęciu.

Też się zastanawiam, czy nie rozumiesz, Amber, czy tylko idziesz w zaparte "bo tak".

[quote name='FredziaFredzia']Ja to ogólnie nie rozumiem po co ta cała dyskusja. Każdy ma swojego psa (psy) i robi z nim to co chce.Chce rzucać piłkę? Rzuca piłkę. Chce żeby pies biegał po polach? To idzie na pola.
Dopóki żadnemu się krzywda nie dzieje, to chyba jest każdego indywidualna sprawa co i jak z psem SWOIM robi.

:klacz:

[quote name='Okamia']Przepraszam, ale jakie potrzeby oprócz fizjologicznych i wybiegania piesełka?

Spójrz na profil rasowy - są psy, którym wystarczy fun na podwóreczku, są psy, które muszą codziennie chodzić na obchód jakiegoś tam terenu, bo im to sprawia radość, przyjemność i zaspokaja naturalną dla pewnych ras potrzebę eksploracji.



A jak już tak sobie tu lecimy o wszystkim :evil_lol: to nie rozumiem jeszcze jednego trendu na dogo - czepianie się nomenklatury i hejting uczenia się.

Czy to jest jakaś zbrodnia karana dekapitacją, jeśli ja sobie nazwę pracą to, co robię z psem? Wiedziemy mało urozmaicone życie, większość rzeczy jest na poziomie dobrej zabawy, więc bawimy się w aportowanie, bawimy się w tropienie, bawimy się we frisbee, bawimy się w obedience i wszelkie sztuczki w domu i na zewnątrz, socjalizujemy się ciągle z nowymi miejscami, sytuacjami, psami, ludźmi. W części tych aktywności pies wchodzi w tryb pracy - skupiam się na zadaniu, daję z siebie 150% i myślę nad tym, co robię. Poza tym - jest praca, jest wynagrodzenie. A od paru lat praca dla pracy i możliwość robienia czegoś wspólnie jest samonagradzająca. I nie rozumiem, czemu ma być to gorsze niż przygotowywanie psa do MŚ jakiejś dyscypliny kynologicznej. Tak, to jest co innego. Zupełnie. Ale mały móżdżek Zu nie wie, że skoro nie trenujemy na MŚ IPO albo na międzynarodowe próby pracy to już się nie liczy jako praca. A czasem widzę jakieś żale, że borze szumiący, jak ktoś śmie nazwać pracą coś tam... Mnie to generalnie zwisa i powiewa, co kto robi ze swoim psem, póki nie jest to w żaden sposób uciążliwe dla mnie i psa/psów pod moją opieką.

Druga sprawa - nabijanie się z kształcenia się w różnych tematach kynologicznych jest mega słabe. Rozumiem, że każdy psiarz powinien z mlekiem matki wyssać wszystko co wiadomo ludzkości o psach. I jeszcze więcej. W mojej opinii jeżdżenie na seminaria, obozy, chodzenie na kursy, szkolenia, próby pracy, jeżdżenie na zawody i konkursy, i wszelkie konsultacje z innymi osobami, które w szeroko rozumianej kynologii coś tam robią i coś tam umieją i chcą to przekazać to nic innego jak nabywanie jakiejś wiedzy, którą można chapnąć jak młody pelikan, odrzucić całkiem albo wyciągnąć coś wartościowego dla siebie i swojego psa/psów. Nikt nie urodził się alfą i omegą, każdy się uczy, nawet gdyby jego nauczycielami były same psy, nawet gdy sobie tego nie uświadamia czy nie chce się do tego przyznać. Ale nie, lepiej siedzieć z psem na dupie, nic nie robiąc i się nabijać, że ktoś jeździ na seminaria, że chodzi na kursiki, hahaha, hihihi. Albo z tego co kto robi ze swoimi psami. Każdy robi to, co uważa za stosowne, ale jeśli ktoś robi nic albo bardzo niewiele a wypowiada się tonem znawcy o wszystkim to może powinien się nieco zastanowić. Bo widzę, że trend "nie znam się, to się wypowiem" króluje nie tylko na fejsbuczku :cool3:

Posted

Unbelievable napisał(a):
ale motyl zrozum, że psy na ogrodzie TEŻ mogą mieć spacer i im to zupełnie wystarcza. Mają gdzie się wysrać i wysikać, mają gdzie pobiegać i, co najważniejsze, mają co robić. Zupełnie wystarczy.


no właśnie to jest mój problem, że nie mogę tego zrozumieć :evil_lol:


evel, śliczny post, dziękuje, może zaprowadzisz porządek :lol: zastanawiam się tylko nad tym profilem rasowym i związanym z tym potrzebami. bo kilka osób tu twierdzi, że owczarek się zadowoli pracą na podwórku, a dla mnie to straszny nonsens, jak patrzę na moje psy, zwłaszcza na Timeczka

Posted

Są owczarki i owczarki. Plus predyspozycje osobnicze - charakter, temperament, upodobania. No i praca/zabawa/zajęcia na podwórku też mogą być bardzo różne. Co kto lubi. Większość psów na ogrodzie niestety nie robi nic, stąd problemy i najprostszym wyjściem wtedy jest albo zachęcenie ludzi do aktywności z psem na własnym terenie, albo do wychodzenia na spacery i jakichś form rozrywki tamże.

Spotkałam się z przypadkiem, że szkoleniowiec przy psie typu krasnal ogrodowy (rasa średnia myśliwska) powiedział, że nie podejmie się pracy z psem, jeśli nie będzie on codziennie wychodził na co najmniej 30 minut spaceru. Słusznie czy niesłusznie, spacery w połączeniu ze szkoleniem zwykłego posłuszeństwa dały bardzo dobre rezultaty.

Posted

no widzisz, a tu sie pojawily stwierdzenia, ze dla takich psow rozrywka to "latanie po krzakach" i "szukanie ludzkich gowien":))))))

nie mozna wymagac od psa rasy mysliwskiej posluszenstwa jesli jest to pies typu krasnal ogrodowy. nawet jesli ogrod ma gigantyczny, a wlasciciele ogrod ten nazywaja lasem.
po prostu to nie jest zycie dla takiego psa i tyle.


ja najbardziej nie rozumiem, dlaczego tutaj w tym watku, na forum o psach osoby, ktore twierdza, ze psy maja dluzej niz zyja i co to nie one, "z mlekiem taki" i inne tego typu frazesy twierdza, ze spacer to dla psa wyjscie na sznurku na marszalkowska itd.
moje pieski juz dzis byly z samego rana na dwugodzinnym spacerku i jeden nie byl na smyczy ani minuty, dwa pozostale 10 minut i bynajmniej nie bylysmy na marszalkowskiej:))))
wyjscie do ogrodu nie daloby im takiego porzadnego, prawdziwie psiego, zdrowego zmeczenia psychicznego ani fizycznego. obojetnie, co by w tym ogrodzie robily.

Posted

myślę, że dużo znaczenia ma to, co czego przyzwyczajamy psy od małego(jeśli mamy je od szczeniaczka). jak nauczymy pieska, że fajna jest tylko piłka i tylko piłka się liczy, to faktycznie nie będzie widział poza nią świata... moje psy też nie widzą świata poza piłką, ale tylko gdy jest czas aportowania czy ćwiczenia czegoś. potem są zwalniane i zajmują się sobą. kiedy Etna była szczeniaczkiem średnia czasu jej spaceru wynosiła 4h :diabloti: nie umiała wtedy aportować ani w ogóle nic robić, długo się tego uczyła(bardzo długo), a jakoś swoją energię musiała zużyć. bardzo mało chodziła wtedy na smyczy, dużo bawiła się z innymi psami, mieszkałyśmy w Warszawie ;) i to ja zmieniłam jej potrzeby, zabawy z psami na zabawę ze mną, nadal chętnie pójdzie na 4h spaceru, ale jak pójdzie tylko na 1h z treningiem frisbee to też jest zadowolona i nie sprawia problemów ;)
jak spuściłam Timiego ze smyczy drugiego dnia u mnie, to chwilę był nieśmiały, nie odbiegał zbytnio, ale po 10 minutach zaczął latać jak oszalały i już mu tak zostało :evil_lol:

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...