motyleqq Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 [quote name='Aleks89']Ja lubie jak psy w zabawie szczekają ,ale moje mają ładne głosy to miło posłuchać.[/QUOTE] a ja nie lubię i wkurza mnie, że Etna u rodziców TŻta uczy się takiego głupiego zachowania ;) ale chyba muszę się przyzwyczajać, bo mudiki szczekliwe są :cool3:
rashelek Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 [quote name='evel']A odwrażliwianie?[/QUOTE] [quote name='motyleqq']możesz dzwonić domofonem długo i bez pojawiania się gościa, którego z pewnością się spodziewa. powinno jej zachowanie się wygasić :)[/QUOTE] nic ;) Próbowałam, i tak potrafi ujadać 15min a przy kolejnym dzwonku symfonia od nowa. Nie mam bladego pojęcia, chyba pozostaje mi jej podciąć struny głosowe :P jak pies ma fajny basowy szczek to można to znieść :D Takie jazgoty to koszmar :mad:
motyleqq Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 [quote name='rashelek']nic ;) Próbowałam, i tak potrafi ujadać 15min a przy kolejnym dzwonku symfonia od nowa. Nie mam bladego pojęcia, chyba pozostaje mi jej podciąć struny głosowe :P[/QUOTE] ale to wymaga czasu, a nie jednej czy dwóch prób :) ma to widocznie bardzo solidnie uwarunkowane, to teraz trzeba jeszcze solidniej odwarunkować :eviltong:
evel Posted March 28, 2013 Author Posted March 28, 2013 Zgadza się, praca nad wykorzenieniem japania nie jest łatwa, zazwyczaj pochłania dużo czasu i nerwów. Spaślaczek zaczął skakać do piłki, na lajcie robi overy na piłkę. Wiosenny zew poczuła, czy coś? Po Lublinie natomiast biega chuda maliniaczka. Wygląda, jakby kogoś szukała. Bez obroży. Prawdopodobnie z cieczką. Szlag.
evel Posted March 29, 2013 Author Posted March 29, 2013 Mimo tego czegos za oknem ogolilam psa. Wyglada troche dziwnie, ale jak na pierwszy raz nie jest chyba najgorzej, jesli by nie liczyc wydziabanej dziury na klacie (piesek stwierdzil, ze on idzie. I poszedl. Szkoda tylko, ze w tym momencie golilam mu szyje pod wlos :roll: ). Zajelo mi to jedyne trzy godziny, z przerwami na studzenie maszynki :mdleje: :evil_lol:
C&B Posted March 29, 2013 Posted March 29, 2013 podziwiam :diabloti: ja po dzisiejszym goleniu małego pysia i uszu miałam dość :lol: i czekamy na zdjęcie ogolonej Zu :)
Obama Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 Mojego psa w typie BdF rodzice ciachali nożyczkami na lato... Bosz,on potemw wyglądał jak niedorobiony szczur chudy taki.
evel Posted March 30, 2013 Author Posted March 30, 2013 To jak Zu :diabloti: https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/733772_435461023203540_178173776_n.jpg
Fauka Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 Ja widziałam raz prawie krótkowłosego bordera ogolonego, wyglądał jak pies z grzybicą :lol: Ale tobie nieźle poszło jak na pierwszy raz. Ja jak tylko poczuję wiosnę bierę nożyczki od papieru i Ajsa na dwór :diabloti: po latach praktyki czasem nawet równo jest obcięty i nieźle wygląda, ale czasem mnie poniesie i trzeba odczekać tydzień by trochę odrosło. Ale on ma tak paskudną sierść że nawet jak go obetnę krzywo to lepiej wygląda, bo naturalnie przypomina szczotkę do mycia butelek.
klaki91 Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 [quote name='Aleks89']Ja lubie jak psy w zabawie szczekają ,ale moje mają ładne głosy to miło posłuchać.Za to Lilka swoim skrzeczącym ,jazgotliwym ,świdrującym głosem kojota doprowadza mnie do szału:diabloti: A szczekania na domofon współczuje.Chyba bym jej wypłacił kopa za to:evil_lol:[/QUOTE] Moja to ma dopiero szczek :roll: i raz jej serio strzeliłam przez ten rudy łeb jak się pojawiły zapędy do darcia mordy na sam dźwięk domofonu- teraz już nie szczeka, co najwyżej burczy ale nawet za burknięcie dostaje opieprz. Nie przeszkadzałoby mi to gdyby miała fajny basowy szczek a nie takie jamniczenie totalne świdrujące w głowie do tego stopnia, że traci człowiek nad sobą panowanie i ma ochotę psa wykopać na balkon :cool1: W zabawie szczeka ale na to jej pozwalam, niech ma cos od zycia ; d
rashelek Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 Ej no fajnie Ci wyszło! :D Ale 3h, mój borze :mdleje: To ciekawe ile ja będe nad swoją siedzieć :lol:
evel Posted March 30, 2013 Author Posted March 30, 2013 Zu też jamniczy okropnie, częstotoliwość jej jazgotu ryje mózg :diabloti: Co do fryzury - trzeba poprawić szyję, bo wyszła ohydnie :evil_lol: Ale to może kiedyś. Koleżanka mi wysłała natomiast dziwne obcokrajowe maliny, zdaje się, że fińskie czy cuś :hmmmm: http://varjon.net/mali.html
evel Posted March 30, 2013 Author Posted March 30, 2013 Może ktoś sobie winszuje maliniaczkę? Pewnie ma koło roku albo mniej. Płowa. Dobrze by było, gdyby nam się udało tę cholernicę złapać. Komando babciowe ograniczyło się do wystawienia jej miski pod blokiem, nawet nie zadzwoniły do schroniska...
panbazyl Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 uruchomiłam lampki na świerku w ogrodzie. Nawet pasowało do aury dookoła. I od razu się świątecznie zrobiło
evel Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 Drodzy moi, czyście wiedzieli, że NIE WOLNO używać korekt? :diabloti:
zmierzchnica Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 I co z tą maliniczaką? Kurczę, szkoda suki, jak pójdzie potem gdzieś w las urodzić to dopiero będzie jazda.. I biedna suka i szczyle. Szkoda, że taki z niej dzikus :roll: Z tymi korektami to jak zawsze urocza rada... Kocham te osoby, które wpadają na dogomanię, powchodzą na trochę tematów i pomądrzą się, po czym bezpowrotnie znikają, kiedy widzą, że brak im publiczności :diabloti:
Aleks89 Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 Bo na dogo mało kto loffcia pieski:diabloti:Chyba ,że na PwP.A reszta krzyczy na pieski i je czasem grzmotnie w pusty łeb:loveu:
zmierzchnica Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 [quote name='Aleks89']Bo na dogo mało kto loffcia pieski:diabloti:Chyba ,że na PwP.A reszta krzyczy na pieski i je czasem grzmotnie w pusty łeb:loveu:[/QUOTE] No ja psów nie znoszę. Nieraz pofruwają, dostaną opieprz, w ogóle głodzę je i wprowadzam "pruski dryl", jak to uroczo ujął sąsiad :diabloti: Powinni mnie zgłosić dawno do TOZu, ale kurna chata, sama w nim jestem wolontariuszką... :hmmmm:
evel Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 [quote name='zmierzchnica']I co z tą maliniczaką? Kurczę, szkoda suki, jak pójdzie potem gdzieś w las urodzić to dopiero będzie jazda.. I biedna suka i szczyle. Szkoda, że taki z niej dzikus :roll:[/quote] Lepiej, to nie jest u mnie na wsi tylko w środku miasta. Być może jutro jej poszukamy. I pewnie pojutrze jeszcze przyjedzie ekipa ze schronu. Może zapodamy jej sedalin, sama nie wiem. Mam tylko nadzieję, że jak ją zgarną to ją od razu wytną, bo owocem tej "miłości" będą "owczarki" o wzroście 30 cm, patrząc na potencjalnych tatusiów :roll: [quote name='zmierzchnica']Z tymi korektami to jak zawsze urocza rada... Kocham te osoby, które wpadają na dogomanię, powchodzą na trochę tematów i pomądrzą się, po czym bezpowrotnie znikają, kiedy widzą, że brak im publiczności :diabloti:[/QUOTE] Ja mogę każdemu chętnemu dać Zu do ręki i puścić na spacerek, nawet w średnio ruchliwe osiedle. Kupię sobie popcorn i chętnie popatrzę, serio. Ale umawiamy się, że głos to też korekta i też nie wolno upominać pieska, bo się spoci czy coś :diabloti: Najbardziej to bym chciała zobaczyć mijanie jakiegoś rzucającego się owczara bez korekty :loveu:
makot'a Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 [quote name='zmierzchnica']No ja psów nie znoszę. Nieraz pofruwają, dostaną opieprz, w ogóle głodzę je i wprowadzam "pruski dryl", jak to uroczo ujął sąsiad :diabloti: Powinni mnie zgłosić dawno do TOZu, ale kurna chata, sama w nim jestem wolontariuszką... :hmmmm: Żebyś wiedziała, że moi sądziedzi od kilku lat mają ochotę i nie jeden raz zwrócili mi uwagę :diabloti: Pewnego letniego dnia dostałam np. taki rozkaz od sąsiadki: "Nalej żesz tym psom wody, bo widzę, że chodzą i im się pić chce, a od kilku dni nic nie mają do picia!" ;) (Woda stała W CIENIU w zimnym garaży, bo było gorąco :P ) Ale lepsza była i tak reprymenda jaka spotkała Bartka... kilka lat temu wybyliśmy całą rodziną na Boże Narodzenie daleeeeko do familii za oceanem. Nie było nas w sumie miesiąc. Psami zajmował się w tym czasie Bartek, który codziennie brał je na spacery, przychodził je nakarmić, napoić i posiedzieć z nimi kilka godzin dziennie... po jakichś DWÓCH TYGODNIACH od naszego wyjazdu, kiedy karmił psy na podwórku, na balkon wyleciała nasz ukochana sąsiadka, krzycząc do neigo: "Dobrze, że pan karmi te biedne psy! Bo oni sobie pojechali, zostawili je tu i one chyba już kilka tygodni nie jedzą!" Żeby dodać pikanterii tym nierzadko powtarzającym się sytuacjom, należy dodać, ze moi sąsiedzi to NIE SĄ miłośnicy, ani fascynaci zwierząt, ani psów. Mają owszem psa, pseudo-berneńczyka, którego bardzo kochają, ale ta ich miłość objawia się tym, że Bernie musi w zimę spać w domu, bo na dworze jest przecież bardzo zimno! (Nie muszę mówić chyba, jak czuje się berneńczyk śpiący w pomieszczeniu gdzie jest około 25 stopni, prawda?) Ponadto berneńczyk nie wychodzi na spacery W OGÓLE... i nie do końca jestem pewna, czy w ich mniemaniu to tez nie jest objaw "miłości", bo jak ja prowadzam czasem w lato psy na spacery po dwa-trzy razy dziennie, to patrzą na mnie jak na wariatkę męczącą psy, a jak wzięliśmy raz z Bartkiem całą trójkę na rowery, to patrzyli na nas tak, jakbyśmy chcieli te psy zakatować co najmniej :diabloti: Poza tym moi sąsiedzi to tacy psiarze, którzy wiedzą o tak podstawowych rzeczach jak np. to, że: "Kilkuletniego psa nie da się już nic nauczyć, bo trzeba by mu to powtórzyć 800* razy, żeby coś zapamiętał" (*nie mniej, nie więcej :razz: ) No i regularnie, mimo moich wielokrotnych próśb by tego nie robili, dokarmiają przez płot moje psy (:angryy:) jakimiś resztkami ze stołu, których Bernie nie może zjeść, bo to odpadki przecież. To taki typ sąsiada pt. "Wasze psy to jakieś głupie kundle (serio ich nie lubią...), ale okażemy LITOŚĆ i nakarmimy je, no bo przecież wy je tak głodzicie... damy im więc te odpady, których nasz RASOWY pies zjeść nie może" :shake: Nie cierpię tych sąsiadów, najchętniej odgrodziłabym się od nich 5m płotem... :mad:
zmierzchnica Posted April 1, 2013 Posted April 1, 2013 Makabra :roll: Nie znoszę takiego typu ludzi, którzy "pomagają" psom, naprawdę chcąc zaszkodzić ich właścicielom. Jestem w tym TOZie, nie zliczę ile razy mieliśmy zgłoszenia od wrednych sąsiadów. Psy wychuchane, wyciumkane, śliczne, szczęśliwe, a u nas zgłoszenie, że "głodzą psa", "pies jest trzymany na balkonie" i takie tam. Szkoda, że czasem trzeba zrobić wieeele kilometrów, żeby się dowiedzieć, że "to ten wredny sąsiad" zgłosił normalnego i szczęśliwego psa. Nie możecie pomyśleć o jakimś bardziej litym, wyższym płocie? przecież tak się żyć nie da...
evel Posted April 1, 2013 Author Posted April 1, 2013 Hm, pan od cavaliera po mojej uwadze edytowal posta i teraz wiemy, ze trenowal Z SUKCESAMI roty, onki, dobki, psy mysliwskie ojca i w ogole wszystko :cool3: Jak to sobie zestawiam z korespondencyjnym (sic!) kursem na behawioryste, to co najmniej jeden element mi nie pasuje :diabloti: A sasiedzi to temat rzeka :loveu: mi jeden pan zarzuca, ze przekupuje swojego psa noszac zarcie w kieszeni, a noszenie przeze mnie zabawek to jakis idiotyzm w ogole - przeciez sa patyki :razz: Szkoda tylko ze to moj pies wraca na wolanie nawet gdy nie mam ze soba nic do nagrodzenia (no dobra, bywa ze daje psu wlasna rekawiczke albo szarpie sie... rekawem od mojej "psiej" kurtki :lol: ) a pan musi swoja suke wolac bezskutecznie i w koncu po nia przychodzi, zabierajac ja recznie. Raz zabieral ja od nas ze cztery razy, bo labcia chciala sie pobawic "ta idiotyczna pilka" i w dupie miala patyki ;)
Recommended Posts