Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A tym razem co za zwrot akcji ... ? Oczywiście rewelacyjny, ale normalnie oprócz sobie samemu nie można już ufać nikomu, ludzie bez szkół aktorskich się świetnie w tym specjalizują ...

  • Replies 834
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

tomcug napisał(a):
Zanim Agucha tu wejdzie to ja wszystkich powiadomię, że nastąpiła kolejna zmaina decyzji.
Pinek już jest u Aguchy i to jest najlepsze , co mogło sie stać.

Wczoraj miałam od nich telefon o 23:40, że Pinka nie oddzadzą a ja nie mam podstaw do odebrania im go...
Dziś o godzinie 7:20 rano ;| ... zadzwonił mąż "szanownej" Pani powiedzieć, że jednak jada tym pociagiem o 8:50 i o 10 mam być na peronie odebrać Pinka... po drodze mogę się zapytać jeszcze Pani w okienku, z którego peronu oni mają powrotny pociąg...

Pojechałam, zabrałam, Umowę podarłam... Pan mnie przepraszał jak mógł najpiękniej, Pani K nie przyjechała bo chyba nie czuła się na silach stanąć ze mną oko w oko... masakra!

Pinuś mnie obskakał, wycałował, przyczepił się do nogi jak małpka :) Był przeszcześliwy i nawet do auta pierwszy wskoczył jak nigdy :D

Ehhh, szkoda słów :(

Posted

eliza_sk napisał(a):
A że tak zapytam, co ich skłoniło do zmiany decyzji - odważyli się na szczerość, czy to zbyt wiele ?

Babsko nie raczyło pofatygować się i odwieźć psa, którego tak bardzo kocha! Przyjechał sam facet z jakimś chłopakiem, którego pierwszy raz na oczy widziałam... Oczywiście zapytałam o te dziwne decyzje i zmiany, oraz o to dlaczego takim tonem ze mną rozmawiał dzień wcześniej...Dowiedziałam się - "Żonie się pogorszyło przez noc i kazała mi rano zawieść tego psa. Widzi pani - kobieta zmienną jest" ...

Pozostawię to bez komentarza! Trzeba ją na czarne kwiatki dać, bo teraz może zacząć szukać psa "hipoalergicznego"...

Posted

No Agucha my z tomcug już rano plan opracowałyśmy na wypadek gdyby nie poszło zbyt gładko. Chciałyśmy ich właśnie wkręcić w "hipoalergicznego" shi tzu, którego byś im zaoferowała za Pinka - żeby go tylko oddali :) Że on nie uczula i że im załatwisz ... ALe dobrze, ze się udało bez podstępów ...

Posted

tomcug napisał(a):
Wiecie co? Ale tak zmiennych i nieodpowiedzialnych "dorosłych" ludzi to chyba jeszcze nie widziałam...

I to jest żałosne takie zachowanie dorosłych, którzy zapominają, że zwierze nie jest rzeczą :roll:
Zachowanie p.K i jej męża było żenujące :shake: Dobrze, że Pinuś stamtąd wrócił.

Posted

A ja poproszę Aguchę o piekne wiosenne fotki na tle zieleni i przy nodze człeka, żeby każdy mógł zobaczyć jego wielkość. I ruszamy z nowymi ogłoszeniami!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

tomcug napisał(a):
Zanim Agucha tu wejdzie to ja wszystkich powiadomię, że nastąpiła kolejna zmaina decyzji.
Pinek już jest u Aguchy i to jest najlepsze , co mogło sie stać.


Sluchajcie to jest najlepsze co moglo byc. Bywalo, ze ludzie w takich sytuacjach "zgubili" psa i nawet nie dali znac. Wyszlo pozniej jak sie dziewczyny zaczely pytac.
No i co i tak juz nic sie nie dalo zrobic. Pies sie na szczescie znalazl w innej miejscowosci i kobieta go przygarnela, zostal rozpoznany, sunia byla w ciazy, wiec od razu sterylka, ale teraz ma dobry dom. Dobrze, ze jeszcze do tego wszystkiego odwiezil. Naprawde trzeba sie cieszyc, ze jak nie chcieli to sie tak skonczylo. :):)

Posted

tomcug napisał(a):
A ja poproszę Aguchę o piekne wiosenne fotki na tle zieleni i przy nodze człeka, żeby każdy mógł zobaczyć jego wielkość. I ruszamy z nowymi ogłoszeniami!!!!!!!!!!!!!!!!!

Cioteczko, jak tylko będzie słoneczna pogoda i zelżeje moja alergia na pyłki drzew do tego stopnia, że będę mogła po przebywać w lasku dłużej jak te 20-30 min - od razu się za to biorę ;) :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
WPIS NA CZARNYCH KWIATKACH:

Agucha napisał(a):
Zgłaszam niejaką p. Kamelię K. z Katowic, dzielnica - Nikiszowiec, telefony z jakich może dzwonić: 888-867-2x8, 880-495-2x8...
Pełne dane na priv...

Kobieta pierwszy raz zadzwoniła do mnie 30 marca w sprawie adopcji Pinusia (banerek do wątku w moim podpisie), od tamtej pory telefonów było kilka, podczas rozmów multum zapewnień że psu bedzie jak w raju, że będzie rozpieszczany, chuchany, dmuchany i lepiej trafić nie będzie mógł! Odbyła się wizyta przed-adopcyjna - niby wszystko OK. Staneło na tym, że nic podejrzanego nie zauważono i trzeba dać ludziom szansę... Tym bardziej, że tak ciepło opowiadali o swojej poprzedniej suni, która przeżyła z nimi 13 lat i odeszła ze starości...

W miniony piątek, tj. 16 kwietnia, ok. godz. 12 - osobiście Pinusia zawiozłam do tych ludzi, pogadałam, wysłuchałam dokładnie tego samego co podczas licznych rozmów telefonicznych. Przywitała nas chyba cała rodzina, Umowe podpisali, obiecali, że 2x w miesiącu będę dostawać maile ze zdjęciami, a o wiele częściej maile z relacjami... Pani się popłakała "ze szczęścia" - ja szczęśliwa, że pies dobrze trafił wróciłam do domu...

W sobotę 17 kwietnia, o godz. 17 otrzymałam telefon, że p. Kamelia ma uczulenie na Pinka i mam go natychmiast zabierać! Więc poinformowałam, że psiuta bezzwłocznie zabieram do siebie, ale oni na własne konto muszą go przywieźć, bo nikt im nie będzie sponsorował codziennych przyjazdów i wyjazdów psa (od Rybnika do Katowic jest jakieś 60km, co w obie strony daje 120km...). Facet się zgodził, powiedział że przywiezie go pociągiem w niedzielę (dziś)...:angryy:

Sobota 17 kwietnia, godz. 23:40 - telefon od tych ludzi, że oni Pinka nie oddadzą, bo "szanowna" Pani będzie się męczyła z katarem, zapchanym nosem itp, w imię miłości do tego psa! W ogóle kupa szlochów, żali, szantaży że i tak im psa nie zabiorę bo wedłUg Umowy mam takie prawo tylko wtedy gdy psu się krzywda dzieje... Wypominek, że jak ja śmiem ją oceniać, porównywać do innych ludzi, mierzyć wszystkich jedną miarą - jak ja jestem o wiele młodsza od niej i bardzo mało jeszcze w życiu widziałam! Cóż, nie wiedziałam że p. Kamelia ma 100lat... jakoś nie wyglądała za bardzo...
Facet bardzo niemiło ze mną rozmawiał i starał sie mnie pouczać... ale chyba sam nie wiedział o czym...
Stanęło na tym, że mają czekać do niedzieli na decyzję osób zaangażowanych w sprawę Pinusia, bo ja w sobotę o północy niczego nie załatwię... Rozmowa się skończyła.

Niedziela 18 kwietnia, godz. 7:20 rano (!) - kolejny telefon od Pana Marka, z informacją że on o 8:50 ma pociąg z Katowic i o 10 mam być na dworcu po Pinusia... "bo żona kazała mu jednak tego psa zawieźć i wie Pani - kobieta zmienną jest"... Krew mnie zalała. Pojechałam, odebrałam go, umowę adopcyjną porwałam, odwróciłam się na pięcie i tyle nas widzieli!

Pinka przywiózł p. Marek, tj. mąż niejakiej Kamelii... Ona sama nie raczyła odwieźć Pinka do mnie, w ramach rekompensaty i ... w imię miłości do niego. ŻENADA!
:angryy:

Oszczędzę sobie może komentarzy, bo to publiczne forum... Zgłaszam ich, bo mogą zacząć teraz szukać psa "hipoalergicznego"!:mad:

Posted

Iza i Avanti napisał(a):
Agucha! Bardzo się cieszę, że chłopak już bezpieczny u Ciebie.

I tylko szlag mnie trafia, że się dałam nabrać! Popieram umieszczenie ich na czarnych kwiatkach.


Izunia, nie masz co robić sobie wyrzutów. Ludzie potrafią świetnie grać w teatrze pt. "Życie" i często na pierwszy rzut oka nie można ich rozszyfrować.
Najważniejsze, że Pinuś już wrócił, a Oni całkowicie zasługują na czarne kwiatki :angryy:

Posted

Iv_ napisał(a):
Izunia, nie masz co robić sobie wyrzutów. Ludzie potrafią świetnie grać w teatrze pt. "Życie" i często na pierwszy rzut oka nie można ich rozszyfrować.
Najważniejsze, że Pinuś już wrócił, a Oni całkowicie zasługują na czarne kwiatki :angryy:


Moje zdanie jest dokładnie takie samo. Włos zjeżył mi się na głowie w momencie, kiedy Agucha napisała, że jednak nie oddadzą Pinka. Ale teraz będzie tylko lepiej, znajdziemy kawalerowi domek idealny.
Aguś, a co słychać u maluszka? Pewnie teraz to już nawet do ubikacji pcha się za Tobą. :cool3: :evil_lol:
Zbieram fanty, wkrótce będzie nowy bazarek na utrzymanie naszego przystojniaka.

Posted

witajcie....poczytałam sobie o tej nieudanej adopcji.... i zaczynam mysleć że jestem jedyna osoba na dogo która kocha psy, ale stara się też ufać ludziom, a przynajmniej w ich dobre intencje.... ja to widze tak: nieodpowiedzialni i owszem, ale różne czynniki tez mogły przyczynic się do niezdecydowania... Pani mogła rzeczywiście byc zauroczona Pinusiem i nie chciała go oddać, choć jej stan zdrowia i własny mąż mówili jej że jednak trzeba to zrobic.... on mogła bardzo pragnąc aby piesek z nia został nawet za cenę wiecznego kataru...nie przyjechała osobiście bo może trudno byłoby jej go oddać...
MOże rzeczywiście byli próżni...spodziewali się ładniejszego psa i rzucili kłamstewko o alergii (choc ja jestem przykładem na to że sierść jednych psów uczula i innych nie) ... szybko tez jednak przekonali się że jest uroczym pieskiem i zakochują sie w nim...

Chce tylko powiedzieć, że obsmarowałyście każdy "ruch" tych osób...jasne można powiedzieć że sa niedpowiedzialni i jeśli skłamali - to jest to bolesne i wkurzające i świadczy zapewne o niedojrzałości .... ale warto sie tak nakręcać, tym bardziej nie mając dowodów na pewne rzeczy?

Czasem trzeba ludziom pozwolić dojrzec...znam takich ludzi, którzy nie od razu wiedzieli co zn szacunek wobec braci mniejszych... skreślając ludzi przy pierwszym podejsciu nie nauczy ich tego.... przepraszam za moralizatorstwo...uważam po prostu że warto nie skręślac ludzi od razu a na dogo widze że najmniejsze podejrzenie potrafi bardzo szybko pociagnąc za soba burze złych emocji a w konsekwensji zdyskredytowanie ludzi

Posted

[quote name='Magdalena']
dobrze ze go przywiezli, a nie wyrzucili na ulice. za to plus, bo moglo byc roznie.
Pinuś był(by) dobrze monitowany i nie sądzę, żeby państwo powzięli się na tak drastyczny krok...

Betta, mnie ta pani od początku "śmierdziała", ale własnie przez takie myślenie jak opisałaś powyżej - dałam im szansę... wyszliśmy jak Zabłocki... Nigdy więcej!

Pinuś w sumie się nie zmienił, zachowuje się tak jakby mieszkał u mnie od zawsze, ale... dziwnie reaguje na podniesiony głos... Dziś krzyknęłam coś do TZa, który był w drugim pokoju a Pinek jak perszing zwiał pod drzwi wejściowe... Nie wiem czy to ze stresu czy z innych powodów... Nie chce mi się tego już roztrząsać...

Wczoraj i dziś rano miał biegunkę - na szczęście przeszło...

Biegał dziś ponad godzinkę luzem, zrobiliśmy sobie taki "dzień dziecka" :) Pięknie wraca na zawołanie - moje, bo TZa się nie słucha :evil_lol: Z psami niewielkimi nie ma problemów, jednak z dużymi jest bez zmian - napina się... :roll:

Przeżył te 2 nieszczęsne dni bardzo... widzę to po nim :(

Elizko, fakturki wysyłam jutro rano. Dziś dopiero bylam u weta po odbiór drugiej faktury, bo czas mi na to nie pozwolił wcześniej.

Posted

Kochana, ja ponawiam prośbę o te foty, chciałabym, żeby jak najszybciej dobił do celu. Tylko nie bij pałą,:mad: ja tak bardzo chciałabym, żeby był w wymarzonym domku. Już na zawsze...

Posted

Miałam coś napisać, ale .... nie odniosę się do powyższej wypowiedzi, żeby nie rzec reprymendy :diabloti:
Możesz dalej Betta czuć się jedyną kochającą zwierzęta i jedyną ufającą ludziom na całym Dogo.

Czy Pinuś ma jakieś finansowe zaplecze?

Posted

[quote name='Iv_']Miałam coś napisać, ale .... nie odniosę się do powyższej wypowiedzi, żeby nie rzec reprymendy :diabloti:
Możesz dalej Betta czuć się jedyną kochającą zwierzęta i jedyną ufającą ludziom na całym Dogo.

Czy Pinuś ma jakieś finansowe zaplecze?

Pinusiowe zaplecze się wyczerpuje, ale tomcugowa szykuje nowy bazarek. Jutro nie zdążę wystawić, bo jestem w pracy pewnie do wieczora, ale w środe postaram się. ;)

Posted

tomcug napisał(a):
Pinusiowe zaplecze się wyczerpuje, ale tomcugowa szykuje nowy bazarek. Jutro nie zdążę wystawić, bo jestem w pracy pewnie do wieczora, ale w środe postaram się. ;)


Bo wiesz Tomcugowa, szykuję się gdzieś na weekend ze startem mojego bazarku ;) właśnie filtruję i przygotowuję naleweczki. Jako że jestem wolnym dogowym strzelcem, nie zrzeszonym w żadnej fundacji czy też stowarzyszeniu to robiąc czasem bazarki przeznaczam je na różne bidy.
Tak właśnie sobie pomyślałam, czy może Pinuś nie potrzebuję ewentualnej kasy? :razz:

Posted

[quote name='Iv_']Bo wiesz Tomcugowa, szykuję się gdzieś na weekend ze startem mojego bazarku ;) właśnie filtruję i przygotowuję naleweczki. Jako że jestem wolnym dogowym strzelcem, nie zrzeszonym w żadnej fundacji czy też stowarzyszeniu to robiąc czasem bazarki przeznaczam je na różne bidy.
Tak właśnie sobie pomyślałam, czy może Pinuś nie potrzebuję ewentualnej kasy? :razz:

Pinuś byłby ogromnie wdzęczny, my też. :loveu::loveu::loveu: Trzeba zabezpieczyć chłoptasia na kleszcze, żarełko się kończy...


Dziewczyny, a ja corocznie szczepię moje psy na choroby odkleszczowe, szczepionka się nazywa Biocan B, prawdopodobnie to przeciw boreliozie. Zastanawiam się, czy Wy też tak robicie i czy to jest skuteczne, mój wet zaleca.

Posted

Ja nie wiem co się z tym psem dzieje... boi się podejść do miski... Nałożę mu porcję karmy, postawię miskę i wołam, a on zamiast przyjść i zjeść to się kuli i wykłada brzuchem do góry... To samo jest gdy TZ a czasem nawet ja, wołamy go do założenia smyczy i wyjścia na dwór...Przecież on tego nigdy nie robił! :(

Na spacerkach, nie daj panie Boże żeby Toffi i Zuzia się przywitały z jakimś psem, bo jak tylko odejdziemy parę kroków zaczyna je "strofować" zębami... Taki Pan i Władca się z niego zrobił.

Cioteczko Moniko, a czy te ostatnie zdjęcia z lasku i na balkonie się nie nadadzą do ogłoszeń?

Co do kwestii finansowych - karma skończyła się zanim go oddałam, ale ja mam jeszcze zapas dla mojego suczydła więc Pinek z głodu nie umrze ;)
Trzeba go w tym tygodniu zabezpieczyć przeciwko kleszczom. I to chyba tyle z potrzeb terrorysty...bynajmniej na razie ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...