tomcug Posted April 2, 2010 Author Posted April 2, 2010 Agucha, wiem, czytałam. To naprawdę problem, zdaje sobie sprawę. :shake: Quote
Agucha Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Moniś, problem większy mam z TZem, który przez to stał się kompletnie ANTY wszystkim "obcym" psom... martwię się, żeby z Pinusiem się nie pokomplikowało :( Nie mam już suchego miejsca na materacu a kołdrę piorę po raz 3 :angryy: Nowych poduszek nawet nie wspominam... ==================================================== Przed chwilką dzwoniła ponownie p. Kamelia z Katowic w sprawie Pinusia. Prosiła mnie bardzo, żeby dać im szansę:crazyeye: Powiedziałam, że nie tylko ona jest chętna że jest parę domków i każdy należy sprawdzić, bo różnie bywa. Zgodziła się, podała mi wszelkie namiary na siebie, zapewniła że Pinuś będzie miał bardzo dużo ruchu, bo niedaleko ich bloku jest park i las. Psiut móglby pół dnia przebywać z nią na dworze i ona byłaby szczęśliwa, że musi i ma z kim wychodzić. Zmartwiła się jak powiedziałam o tej "rekrutacji", bo mają ponoć tylko pokój z kuchnią i to ma ich zdyskwalifikować :) Więc wytłumaczyłam, że nawet dog niemiecki może mieszkać na 40m2 jeżeli tylko zapewni mu się wystarczająco aktywne spacery ;) Cioteczki co o tym sądzicie? Pani oczekuje na wizytę przed-adopcyjna po świętach. Quote
divia_gg Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Jesli moge sie wypowiedziec....Wydaje mi sie ze jesli na 100% nie jestes przekonana czy Pinek moze u Was zostac, to warto go jednak oglaszac, bo moze sie trafic super domek gdzie oddasz go bez wahania. Tak myslalam od poczatku, tylko jakos sie nie moglam zebrac zeby napisac. Bo moze gdzies czai sie domek marzen gdzie psiur bedzie szczesliwy. Co do tego domku..Hmm warto sprawdzic - moze jednak mimo wszystko to ten gdzie psiak bedzie szczesliwy...Kto wie? ;) A poza tym jak zostawisz Pinka to nie wezmierz zadnego innego tymczasa chyba juz. Choc po przezycaich z Zuzianą to i tak moze byc problem... Przemysl, a ogloszenia niech wisza - moze gdzies jest ktos komu zaufasz i oddasz piesa z czystym sumieniem. WIem, ze kazdy mysli, ze u niego ma najlepiej - wiem z doswiadczenia;) Ale moze warto dac szanse;)?? Quote
Agucha Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Myślałam, że pani się juz nie odezwie po ostatnim telefonie. Prosiłam o przesłanie adresu gdzie miałaby byc ta wizyta i od tamtej pory była cisza... aż tu dziś niespodzianka. Nie chcę się nakręcać jakoś za bardzo, ale kobieta chyba na prawdę się w nim zakochała. No i byłby stosunkowo niedaleko mnie... mogłabym w wolnej chwili go odwiedzać. Cały czas ktoś byłby z nim w domu, uwaga skupiona byłaby wyłącznie na nim... u mnie tego nie ma niestety :roll: Pinuś jest zaborczy, nie pozwala podejśc innemu psu do mnie bo momentalnie jest na moich kolanach i mnie podszczypuje i zaczepia nosem. Byłby chyba szczęsliwy będąc jedynym psem w domu? Bez wizyty przed-adopcyjnej nie jestem w stanie nic powiedzieć. W ogóle zastanawiam się czy nie powiedzieć ludziom, że Pinuś jest do adopcji za zwrotem kosztów kastracji i szczepienia? Ciekawa jestem jakby się w takim przypadku zachowali i czy nadal byli by zakochani :evil_lol: Quote
divia_gg Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 W ogóle zastanawiam się czy nie powiedzieć ludziom, że Pinuś jest do adopcji za zwrotem kosztów kastracji i szczepienia? Ciekawa jestem jakby się w takim przypadku zachowali i czy nadal byli by zakochani Jest to jakis test. Choc mysle ze kastarcja to juz skok na gleboka wode. Ale szczepienia mozna zaryzykowac. Czesto sie zdarza, ze CI "fajni" jedna zwracaja i to jest dla nich duzy plus;) Quote
Agucha Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 O to mi głównie chodzi, a zwrot pieniędzy za kastrację mysle że to żadne przegięcie. Koszt byłby 100zł + 50zł szczepienia, a jakby chcieli zrobić "prywatnie" - stosunkowo wyższy! Jezeli na prawdę im zależy tak bardzo jak o tym zapewniają - rozważą ;) Tak czy siak wykastrować by musieli, a dzięki zwrotowi można by wykastrować innego biedaka, bądź pomóc w inny sposób. Takie moje zdanie. Quote
divia_gg Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Nie, no co racja to racja;) Zreszta sama wyczujesz co i jak:) Quote
eliza_sk Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 [quote name='Agucha']O to mi głównie chodzi, a zwrot pieniędzy za kastrację mysle że to żadne przegięcie. Koszt byłby 100zł + 50zł szczepienia, a jakby chcieli zrobić "prywatnie" - stosunkowo wyższy! Jezeli na prawdę im zależy tak bardzo jak o tym zapewniają - rozważą ;) Tak czy siak wykastrować by musieli, a dzięki zwrotowi można by wykastrować innego biedaka, bądź pomóc w inny sposób. Takie moje zdanie.[/QUOTE] Tu się zupełnie nie zgodzę, wielkości serca nie należy mierzyć zasobnością portfela. Czasami ktoś jest niezamożny, a stworzy dla psiaka wspaniały dom - i czy w takiej sytuacji, kiedy ogłaszamy go jako kastrata - nie uważacie, że egzekwowanie zwrotu kasy za kastrację jest nie fair, a tym bardziej uzależnianie od tego decyzji czy pies trafi do tego domu czy nie (to jakaś abstrakcja jak dla mnie) ... ? Wg. mnie to nie powinno mieć wpływu na decyzję o wydaniu psiaka - a co jeśli są akurat w ciężkiej sytuacji materialnej, mają jakiś dołek finansowy - a święta lubią temu sprzyjać ? Rozumiem Waszą ideę (że skorzystałby inny psiak), ale mimo wszystko uważam to za nieczyste wobec chętnych zachowanie - za kastrację zapłaciłyśmy i niech tak zostanie. Można im ewentualnie wspomnieć o zwrotach kosztów szczepienia - jeśli się na to nie zgodzą, to my pokryjemy je. Takie jest moje zdanie. Jeżeli chodzi o danie Pani szansy lub nie ... Zwykle osoby z jakimiś upośledzeniami mają większą dawkę empatii. Uważam, ze trzeba odwiedzić panią, zapytać czy dzieci z nią mieszkają, zbadać jak sytuacja wygląda zimą - skoro pani ma kłopot z poruszaniem się - to jak wtedy wyglądałyby spacery Pina, czy będzie miała z kim podzielić się obowiązkami przy psiaku. Wydaje mi się, ze Pinek miałby dobrze jako jedynak - tym bardziej, że tak jak pisze Agucha jest zaborczy i lubi mieć człowieka na wyłączność. A jak z jego aktywnością - czy na spacerach jest bardzo aktywny i szaleje ? Quote
eliza_sk Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Co u Pinka taka cisza, pewnie panuje świąteczne obżarstwo :) Quote
Agucha Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Obżarstwo się kończy STETY, bo juz nie wyrabialiśmy hi hi ;) Elizko - idea ze zwrotem kosztów miała być w formie testu. Jezeli ludzi powiedzą, że zwrócą koszta mimo wszystko - będzie to znak, że na prawde im na Pinku zależy i rozważyli wszystko dobrze. Nie przyjęłabym pieniędzy od nich bez porozumienia z Tobą, to chyba jasne :)) Pinuś kategorycznie powinien być jedynakiem w domu... Jego zaborczośc sięgnęła ostatnio zenitu... Moja Toffi przez ostatni czas była troszkę poszkodowana, przez to że bardziej musiałam się zająć Pinkiem po zabiegu i sikającą Zuzią, dlatego tez postanowiłam ją zaprosić wieczorem, gdy była już cisza w domu i czas - na łóżeczko. Oczywiście Pin wymyśalł cuda na kiju, żeby odwrócić moja uwagę...cały czas wisiał mi nad głową i dyszał, zaczepiał łapą, próbował się wgramolić na łóżko... Niestety nawet kosteczka nie zniechęciła go i kompletnie ją olał - JAK NIGDY! Po 2 godzinnej(!) "wojnie", gdy Toffi już dawno była u siebie na posłanku a ja w końcu oko zmrużyłam Pinuś wymyślił sobie, że zwymiotuje na dywan...koniec spania.... Później czepił się kostki i tak głośno ją jadł, że nie sposób było spać... Na koniec "zeżarł" mi perfidnie mój ulubiony bluszcz przy balkonie! Tego niestety już nie słyszałam, bo padłam snem kamiennym i dopiero rano TZ mi pokazał...:angryy: Wczoraj musieliśmy wyjść z domu na jakieś 2-3h, a ten gamoń pościągał ich miski i całą resztę z parapetu w kuchni, rozwalił worek z karmą i zjadł skarpetę mojej córki. Nie wiem gdzie ją wynalazl... może zanim jeszcze wyszliśmy i wszystko było pootwierane? Po naszym powrocie sunie siedzialy pod krzesłem przy drzwiach a Pinuś triumfował w kuchni... Odnośnie warczenia na resztę psów i nawet dzieci, gdy zbliżają się do mnie gdy siedzę na kanapie - nie wspomnę! Jedzenia również pilnuje, ale nad tym pracujemy usilnie, bo tak nie może byc... Nie wiem dlaczego tak się dzieje, nigdy go jakoś specjalnie nie faworyzowałam. Staram się obdzielić wszystkie psy jednakową uwagą... Zaraz wstawię filmiki z agresywnych zapędów Pinka... Quote
tomcug Posted April 5, 2010 Author Posted April 5, 2010 Jednak powinien być jedynakiem... Jeżeli damy szansę pani z Katowic to szukamy kogoś do sprawdzenia domu, tak? Eliza już mi podpowiedziała do kogo uderzyć, tylko czy wiadomo, w jakiej dzielnicy pani mieszka? Quote
Agucha Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 mam wszelkie namiary na panią, adres, nr tel, nazwisko ;) Jeżeli się nie sprawdzi to trzeba jednak te ogłoszenia robić :( Od pierwszych dni widziałam i pisałam o tym, ze on stara się bardzo silną więź z człowiekiem stworzyć co wcale nie jest dobre... cholera, wykrakałam! =========================================================== Obiecany filmik, krótki bo krótki - spacer przed śniadaniem świątecznym, ale coś tam widać... Pinuś zaczyna szaleć, za nim nakręca się Toffi... Zuzia też zaczyna... [video=youtube;36qOo6exr0I]http://www.youtube.com/watch?v=36qOo6exr0I[/video] Quote
ania z poznania Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Agucha, normalnie bestia, kaganiec niezbędny :diabloti::evil_lol: Quote
Agucha Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Aneczko, to może śmiesznie wygląda ale tylko ja wiem jak on startuje na poważnie z zębiskami, ale co jemu się odwidziało ty chyba tylko on wie - hultaj jeden! Żeby to tylko obszczekiwanie było to tam rybka, ale on i do ludzi potrafi leciec do kostek! O tym biegaczu chyba już wspomniałam, ale ostatnio zaczepił kobietę z niepełnosprawną córką... myślałam, że go uduszę! jak on je wypatrzył zza wysokiej trawy - nie wiem...:roll: Od tamtego momentu go praktycznie w ogóle nie spuszczam:roll: ...a był czas, że dałabym sobie za niego głowę uciąć :shake: Quote
ania z poznania Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Moja Tina chce rzucic się na wszystkich facetów 50+, waży 5kg a zachowuje się jak jakaś krwiożercza bestia! Quote
Agucha Posted April 6, 2010 Posted April 6, 2010 Nigdy "za mojej kadencji" nie zaczepił go żaden pies, nie pogonił żaden człowiek, nic go nie wystraszyło, nie zdenerwowało - więc nie wiem skąd taki obrót w zachowaniu... może faktycznie, tak jak Monika mówi - za pewnie sie poczuł i próbuje rżnąć "wielkiego" przewodnika stada :D Dziś nie dałam za wygraną, poszłam z nim na prawie 3 h do lasu, w porę gdzie najwięcej psiarzy na spacery wychodzi. Chodzilismy sobie tak po polance i strugalismy się, odwracaliśmy uwagę, szukaliśmy patyczków aż... w końcu Pinek załapał, że jak Pańcia mówi "Eee, eee..." tzn, że ma się na niej skupić i dac spokój z przyczajaniem się na psy czy ludzi. Mogę to uznać za mały sukces :) Dobrze, że chociaz zwraca uwagę na mnie i wbił sobie do głowy, że skoro pada komenda "zabraniająca" to pada i nie ma to tamto ;) Na ile dam rade wypracować w nim skupienie na przewodniku to wypracuję, ale nowy właściciel będzie MUSIAŁ ćwiczyć z nim dalej i to w nim utrwalać! Trzeba to zaznaczac na wizytach przed-adopcyjnych. Quote
eliza_sk Posted April 6, 2010 Posted April 6, 2010 [quote name='Agucha'] Elizko - idea ze zwrotem kosztów miała być w formie testu. Jezeli ludzi powiedzą, że zwrócą koszta mimo wszystko - będzie to znak, że na prawde im na Pinku zależy i rozważyli wszystko dobrze. Nie przyjęłabym pieniędzy od nich bez porozumienia z Tobą, to chyba jasne :)) Nie zrozumiałyśmy się, pisząc swojego posta chodziło mi właśnie o to, że testowanie ludzi w ten sposób nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem, to nie fair. I ich ewentualna negatywna odpowiedź nie powinna mieć wpływu na to, czy pies zostanie im wydany - takie jest moje zdanie. Ja nigdy nie mierzę domów przez pryzmat kasy, chyba, że chodzi o 40 kg kaukaza, 40 kg doga niemieckiego - gdzie wiadomo, że codzienne utrzymanie psiaka kosztuje. Uważam, że to nie w porządku - egzekwowanie zwrotu kosztów, bo przecież ogłaszany jest jako kastrat i tym sposobem możemy stracić jakiś fajny domek po drodze. Ale to tylko moje prywatno-stowarzyszeniowe zdanie. Quote
tomcug Posted April 6, 2010 Author Posted April 6, 2010 Eliza, ja też tak myślę. A swoją drogą skończył się bazarek dla Pinka, zebraliśmy prawie 100 zł, więc nie jest źle. Agucha, bardzo się cieszę, że łobuz zaczyna się słuchać, też uważam, że należy o tym informować przyszły domek, skoro pies wymaga pracy to nie ma co odpuszczać mu. A efekty są, więc chwała Ci za to. :multi::multi::multi: Nie mam jeszcze odpowiedzi w sprawie kontroli domku, musimy poczekać. Quote
Agucha Posted April 6, 2010 Posted April 6, 2010 Zdjęć tylko parę, bo Pinuś cały czas przyklejony do moich nóg... ;) Quote
tomcug Posted April 6, 2010 Author Posted April 6, 2010 Ależ przystojniak z niego, no nie mogę.:cool3: Quote
Agucha Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 Pinuś podpadł dziś moim facetom... Synusiowi zeżarł piękny stroik świąteczny, który dostał w szkole - nadmienię, że zdjął go sobie z szafki na telewizor...Dobrze, że już po świętach ;) ... jak wybyłam z domu na 15min, żeby zawieźć dzieci do szkoły - przegryzł kabel od domofonu. TZ spał po nocce i nic nie słyszał...Jak wstał to się wściekł :roll: Rozkręca się chłopak coraz bardziej, ale nie w tą stronę co trzeba. Przed tym wyjściem, psy oczywiście były już wyspacerowane w lesie i nakarmione... Cioteczki róbcie ogłoszenia :( Wiem, wiem - niepotrzebnie mieszałam tydzień temu. Przepraszam Was za to ogromnie! :oops: Niestety nie ma z czym zwlekać, Pinuś się będzie coraz bardziej przyzwyczajał i mnie będzie coraz ciężej się z nim rozstać :-( ============================================================ "I co teraz będzie...domofon nie do naprawienia, trzeba fachowców wzywać. Narozrabiałem chyba troszkę?" Quote
Agucha Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 Rozmawiałam ze swoim wetem na temat szczepień, zalecił najpierw szczepić na wściekliznę a za jakiś tydzień na wirusówki. Stwierdził też, że może obydwa szczepienia na raz jeżeli będę bardzo nalegała... ale podziękowałam. Nie wiem czy takie ryzyko to dobra rzecz... Teraz powiedzcie cioteczki co robić: - szczepić dziś wściekliznę a w przyszłą środę/czwartek wirusówki? - Brać na to faktury? - Czy, jeżeli dom w Katowicach się sprawdzi - wirusówki zostawić nowym pańciom i później ewentualnie na wizycie po-adopcyjnej sprawdzić w książeczce czy zaszczepili Pinka? Nie wiem sama już jak to rozwikłać... Wszelkie sugestie mile widziane ;) ========================================================= Pinuś już po szczepieniu przeciwko wściekliźnie! Skan faktury wstawię późnym wieczorem, jak mnie dzieciaki do kompa dopuszczą ;) Książeczkę dostał od weta w prezencie ;) Za tydzień powinny być wirusówki. Nadal czekam na jakieś sugestie co do powyższego :) Quote
tomcug Posted April 7, 2010 Author Posted April 7, 2010 Agucha, a fakturkę już wzięłaś? Jeśli tak to na kogo? Quote
eliza_sk Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 Agucha, jak fakturka na nas, to podam Ci inny adres do wysyłki, oki ? Zajrzyjcie do naszej nowej dziewczynki - wyadoptowałam ją z ulicy jakieś 4 lata temu, w święta po długiej chorobie zmarła jej pani, ja czułam się za nią odpowiedzialna, a rodzina bardzo chętni pozbyła się problemu: http://www.dogomania.pl/threads/183303-SARA-sunia-w-typie-PONa-lub-SZNAUCERA-ZMARA-A-jej-PANI-znA-w-ZOSTAA-A-SAMA?p=14443895#post14443895 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.