andzia69 Posted March 25, 2006 Posted March 25, 2006 Bardzo ciężko podjąć jakąkolwiek decyzję....trzeba mieć nadzieję... jakbym widziała mojego psa w takim stanie to nie wiem czy nie poddałabym się,żeby tylko się nie męczył... 2 lata temu w jednym tygodniu musiałam ją podjąć dla moich dwóch suniek - jedna miała czerniaka w pysiu, druga guzy z przerzutami do płuc.Nie udało mi się ich uratować:-( Quote
Febra Posted March 25, 2006 Posted March 25, 2006 TRzymaj się Konisiu i Oskareczku... Wszyscy są z Wami... :( Quote
joaaa Posted March 25, 2006 Posted March 25, 2006 Konisiu, cokolwiek zdecydujesz, to będzie słuszne!!! Trzymam kciuki!!! Quote
Ewa Pikulska Posted March 25, 2006 Posted March 25, 2006 Od razu uprzedzę, że nie mam czasu przebrnąć przez kilkadziesiat stron - wieć być moze napizę coś co jest jasne i oczywiste lub gdzies już napisane - ale naprawdę nie mam czasu. Faro mnie ściagneła do wątku a jutro skoro świt musze wstać. Po pierwsze pytanie zasadnicze 1. Czy psiul miał wykonaną pełną diagnostykę - badania krwi i moczu ? Bo doczytałam, że podejrzenia są o zapalenie mózgu lub guza mózgu, ale ataki podobne do padaczkowych mogą mieć bardzo różne podłoże i nie muszą być to przyczyny neurologiczne. 2. Czy początkowo - przed podawaniem luminalu obserwowałaś reakcje typu brak skoordynowania, powłóczenie nogami, jakby brak świadomości gdzie się znajduje - Kołek miła podobne objawy po Luminalu własnie - po odstawieniu leku całkowicie ustąpiły - ale od razu uprzedzę, ze samodzelone odstawienie leku w grę nie wchodzi, z tego co ja się orientuję ( a trochę się orienetuję leczyłam Kołka i leczę swojego psa chorego na padaczkę) przerywanie leczenia Luminalem wywołuje niestety jego mniejszą skuteczność przy konieczności późniejszego powrotu do leku. Ja osobiście w przypadku mojego psa stosuję inny lek - i objawy niepożadane typu własnie zaburzenia równowagi i inne motoryczne nie wystąpiły wogóle a karencję miedzy atakami uzyskałam całkiem dobrą (ostatni atak 10 miesięcy temu) 3. Po trzecie z tego co się dowiadywałam - badanie tomografem generalnie pewnie nic nie da - robiłam wywiad z tej kwestii tak przy Kołku jak i przy moim Biźku i generalnie lekarze uważają iż badanie to nie ma sensu i w 90% przypadków nei wyjaśnia kompletnie nic. 4. Przyczyn padaczki w większości przypadków nie można ustalić. leczenie polega głównie na zwiększeniu odstępów między atakami - bardzo rzadko udaje się uzyskać kompletne wygaśniecie ataków. 5. Dawkę leku ( jakiegokolwiek stosowanego) ustala się metodą prób i błędów - początkowo ustala się dawkę wyjściowa i zwiększa się ją według schematu podanego przez lekarza jesli ataki nadal występują. Okresy miarodajne to okresyu 3 miesięczne. Lek powinno się podawać o stałych porach z tolerencją do 15 minut. Tyle wiem o padaczce. Z tego co wyczytałam - psiak poza tym robi kupę z krwią - czy jakikolwiek lekarz badał psa w tym kierunku - być moze ataki i ten objaw są ze sobą powiązane. Czy podano przypuszczalną przyczynę tego schorzenia ? No i na koniec być może się mylę - ale czy jest jakiś lekazr prowadzący psa - konkretny - bo latanie po kilku klinikach i lekarzach jest moim zdaniem bez sensu. Trzeba wybrać lekarza prowadzącego i on ewentualnie moze psa kierować gdzie ingdziej na specjalistyczne badania a nie my przez internet. Quote
Ewa Pikulska Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Ja nie mówię, że lekarz nie wie co mówi ale zadaję konkretne pytanie - bo całą taką drogę diagnostyczną przeszłam dwukrotnie i wiem, że ataki typu padaczkowego mogą mieć inne podłoze jak mózgowe. Poza tym przeczytałam o wątpliwosciach - typu jesli całe życie na Luminalu to co do za zycie. Padaczką sie interesowałam z przyczyn oczywistych, mój osobisty pies ma ją od przeszło dwóch lat - i prowadzi normalne życie - baaaa powiedziałabym , że jest w formie w jakiej w zyciu swoim nie był - jest bardziej ruchliwy, mniej leniwy, grubszy niż był całe swoje zycie i generalnie jego zycie nie jest w żaden sposób mniej warte albo pozbawione czegokolwiek. Z tego co wiem jakiś rok temu odbywało sie sympozjum jakieś na SGGW gdzie był zaproszony lekarz właśnie specjalista od tego typu problemów - przedstawiał swoje doświadczenia i między innymi podawał ile najdłużej podawał psu Luminal z powodzeniem - i było to chyba 9 lat z tego co pamiętam. Padaczka nie jest wyrokiem - padaczka nie jest powodem uśpienia psa jeśli da się ją leczyć i pies nie wchodzi w stany padaczkowe i udaje się uzyskać dłuższe odtsepy między atakami. Z tego co przeczytałam pierwszy atak nastąpił kilka dni temu - i to chyba zbyt mało czasu aby stwierdzić iż jego życie będzie bez sensu bo trudno nawet określić czy leczenie daje efekt. Wiem jedno - Kołek po podaniu Luminalu - chwiał sie na nogach, był ospały, zdezorientowany i wyglądał jakby umierał - ale nie było to spowodowane osłabieniem itd - było spowodowane działaniem Luminalu. Oczywiście lekarzem nie jestem absolutnie ale być może np. ten pies podobnie jak Kołek źle znosi Luminal - mój pies jak napisałam dostaje inny lek - i u niego nigdy nie wystapiły objawy tego typu. Początkowo trochę wiecej spał - po ataklu był zwykle podniecony i jakby rozbrykany, można też zaobserwować większy apetyt. Dla podniesienia na duchu - mój pies - padaczka z przyczyn nie ustalonych - wiek w chwili pierszego ataku 9 lat - miał już dwa ataki w odstepie trzech godzin - w tej chwili po ustaleniu odpowiedniej i działającej dawki leku - ostatni atak nastapił pod koniec kwietnia zeszłego roku i mam nadzieję, że jeszcze długo nie nastapi. Ale ustalanie odpowiedniej dawki leku trwało przeszło rok - uzyskliwalismy coraz lepsze wyniki i odstępy pomiedzy atakami zwiększały się. Tak więc ustawienie odpowiedniej, działającej dawki leku trwa - trwa długo, wiecej niż kilka dni. Quote
moon_light Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Mój pies też choruje na padaczke. Przyczyna (prawdopodobnie) upadek z łóżka. Pierwszy atak mial w wieku ok 2 lat. Dostawal jakies leki, ale po pewnym czasie przestaly dzialac. Teraz juz ok 6 lat podajemy mu Luminal. Odstępy miedzy atakami byly coraz wieksze-juz nie pamietam kiedy byl ostatni(mam zapisane w ksiazeczce zdrowia), moze rok...moze poltora. Pies jest prawie 24h z nami-wiec mam 99% pewnosc ze nie bylo ataku podczas naszej nieobecnosci. Ostatnio mial robiony "przegląd" (krew,mocz)-wyniki na bardzo dobry z plusem:). Jest jak kazdy inny pies, osoba postronna nie byla by w stanie stwierdzic ze jest chory. Ataki juz teraz są takie rzadkie, ze sama zapominam o tej chorobie:). Życze zdrówka. Quote
gagucia Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 dopiero wogole odkrylam ten watek co z młodym?walczycie jeszcze o niego?? Quote
anija Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Konisia odpoczywa, jest wyczerpana tą całą sytuacją - mimo to trzyma się bardzo dzielnie. Oskarek śpi również. W ciągu nocy nie miał krwawych biegunek, objawy neurologiczne ma w dalszym ciągu-bez zmian. Czekamy... Quote
Faro Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Jesli uda sie opanowac krwawe biegunki, ustabilizowac stolec to juz pierwszy zwycięski krok. Czy kupek nie robi wcale? Jak zrobi pierwszą "normalną" to będzie juz w porządku w tem zakresie - ędzie mozna myslec o dalszych krokach. Konisia - czy masz wszystkie DOKŁADNE informacje o Oskarku z okresu schroniska tzn. nie tylko zachowanie, ale też jakie leki , w jakich dawkach i z jakiego powodu mu tam podawali (czyt. gdzieś, ze były to leki uspakajające) każda rzetelna informacja na ten temat może byc na wagę zycia w usalaniu dalszego postepowania. Wiadomości te powinny być w karcie , którą schronisko wydało Irmie wraz z Oskarkiem - czy masz te kartę ? Jesli ich nie masz - to bedę mieć później to co uda sie dostać ze schroniska (wolontariuszka już działa na miejscu w tej sprawie) , Quote
anija Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 jak zrozumiałam Konisia mówiła, że w nocy nie zrobił kupaska wcale. najgorsze jest to, że ja muszę dziś wyjechać na 2 tygodnie, nie wiem jak to będzie z zapleczem transportowym.... czy ktoś z Was z Wawy mógłby słuzyć ewentualną pomocą? Quote
konisia Posted March 26, 2006 Author Posted March 26, 2006 Rozmawiałam z dr Jagielskim. Zasugerował poczekanie jeszcze ok. 2 dni. Dziś jedziemy z Aniją na Białobrzeską, żeby podać Oscarkowi sterydy w kroplówce. Dr jednak się na to zdecydował, ponieważ objawy neurologiczne postępują. Zwięszyliśmy też dawkę Luminalu. Pomimo, że podanie sterydów grozi krwotokiem wewnętrznym, powiedział, że trzeba zaryzykować:( Najgorsze jest to, że po podaniu leku Oscarek wróci do domu i jak dostanie tego krwotoku u mnie to ja nie wiem co zoribę:shake: Quote
Fifek_Miśki Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Konisia jesteś dzielna i jestem z Wami całym serduchem!! i mocno trzymam łapki żeby Oskarek wyszedł z tego :kciuki::kciuki:Wierze że WAM się uda!! Quote
konisia Posted March 26, 2006 Author Posted March 26, 2006 Jefka postaram się odpwoiedzieć na wszystkie Twoje pytania/wątpliwości Ad.1 Miał kompleksowe badanie krwi. Wszytsko jest w normie, wyniki ładne, nie ma się do czego przyczepić. Moczu nie robili, nie wiem dlaczego. Ad.2 Przed odawaniem Luminalu również występowały takie zaburzenia, teraz nasiliły się. Ad. 3 Badanie tomografem rzeczywiście może nie wykryć nic, jeśli mamy do czynienia z padaczką idiopatyczną niewiadomego pochodzenia. W tym przypadku zaburzenia neurologiczne są tak wyraźne, że diagnoza - zapalenie lub guz OUN jest na 99% prawidłowa. Tomograf wykazałby takie zmiany, jednak do badania potzrebne jest zrobienie narkozy, a Oscarek by tego nie przezył. Przyczyną może być wirus, bakterię, wady genetyczne, a także urazy fizyczne. c.d.n. Quote
Alix Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 konisia napisał(a):Rozmawiałam z dr Jagielskim. Zasugerował poczekanie jeszcze ok. 2 dni. Dziś jedziemy z Aniją na Białobrzeską, żeby podać Oscarkowi sterydy w kroplówce. Dr jednak się na to zdecydował, ponieważ objawy neurologiczne postępują. Zwięszyliśmy też dawkę Luminalu. Pomimo, że podanie sterydów grozi krwotokiem wewnętrznym, powiedział, że trzeba zaryzykować:( Najgorsze jest to, że po podaniu leku Oscarek wróci do domu i jak dostanie tego krwotoku u mnie to ja nie wiem co zoribę:shake: Jak bedzie trzeba to po Ciebie podjade i pojedziemy do weterynarza. POwinnas miec moj telefon a jak nie to podam raz jeszcze na gg Quote
Faro Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Alix napisał(a):Jak bedzie trzeba to po Ciebie podjade i pojedziemy do weterynarza. POwinnas miec moj telefon a jak nie to podam raz jeszcze na gg - podaj raz jeszcze nr telefonu Konisi - tak dla pewności Będzie potrzebowała z pewnościa pomocy w transporcie w razie kryzysu w godzinach nawet nocnych - ale Ci pewnie wszystko wyjaśni na pw, rozmawiałam z Nia przed chwilą. Najgorsza jest bezsilność w pewnych sprawach, które nas ograniczaja a taka sprawą jest np. brak własnej mozliwości transportu 24 godz./dobę. Musimy pomóż - kazdy jak może jedni właśnie organizując transport (czy inne formy potrzebne Konisi na miejscu - np. przywóz leków, dyzury przy psiaku jesli byłaby taka potrzeba) , kto może - równiez finansowo :wizyty, leki kosztują (a nawet niewielki kwoty połączone razem będa pomocą w ratowaniu Oskarka) . Konisia daje mu najwięcej - swoja stałą obecność , walke o jego zycie, za która na pewno płaci wysoką cene emocjonalną . Więc odciążmy ja w tym w czym możemy .Marta Quote
hankag Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 konisiu gdybym miała Ci w czymś pomoc nawet w nocy dzwoń ... bo nie zawsze jestem na komputerze aby przeczytać aktualna wiadomość Quote
Aganiok Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Konisia trzymaj się kochana...dr Jagielski wie co robi, oby ta kuracja w końcu przyniosła poprawę. A jak dziś kupki? Quote
Zu Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 konisia, trzymaj się!!! mam nadzieje, że dziś jest troche lepiej Quote
konisia Posted March 26, 2006 Author Posted March 26, 2006 Byłyśmy na Biłobrzeskiej. Oscarek dostał dożylnie sterydy zmieszane z ranigastem żeby zmniejszyć ryzyko krwotoku. Oprócz tego podskórnie (bo nie było czasu dożylnie, a Panie chciały zamknąć lecznicę:angryy: ,najpierw powiedziały że muszę poszukać jeszcze jakiejś lecznicy otwartej gdzie podadzą mu resztę kroplówki, ale nie chciałam się na to zgodzić, bo tam leczę Oscarka i nie chce jeździć w inne miejsca i szukać kogoś + stresować Oscarka, no i w końcu zgodziły się podać, ale podskórnie, żeby było szybicej, chociaż wcześniej mówiły, że trzeba dożylnie:angryy: ) jakieś płyny na wzmocnienie, no i antybiotyk domięśniowo. Jutro mam dzwonić do Jagielskiego. Kupy nie było. Oscarek zjadł i drzemie. Na Białobrzeskiej biedactwo bardzo piszczało, bo Pani pielęgniarka nie mogła/nie umiała założyć mu welfronu. Na szczęście zawołałam Panią dr i ona szybko się wkłuła. I to był mój jedyny kontakt z Panią wet. Na wszystkie pytania starała się odpowiadać pilęgniarka, pomimo że Jagielski powiedział, że wetka mi wszytsko wytłumaczy. Co za ludzie pracują w tej branży? Powoli zaczynam wątpić, że ktokoliwek w tym towarzystwie jest pasjonatem. Quote
konisia Posted March 26, 2006 Author Posted March 26, 2006 Odpowiem jeszcze Jefce: Rozumiem, że można żyć na Lumianlu i wiele psów tak robi, ale z tego co piszesz wygląda na to że Twój pies nie ma zaburzeń neurologicznych, a u Oscarka one występują. Tak jak napisałaś, że dobrze jest jeśli pies nie wchodzi w stany padaczkowe, a u Oscarka właśnie coś takiego występowało:( Quote
Faro Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Konisiu - ale na poczatku takie zaburzenia z pewnościa i u nich były - inaczej nie zdiagnozowano by padaczki.Tak jest w padaczkach, że jeśli dobierze sie własciwy lek we własciwej dawce - to jest poprawa i mozliwość normalnego funkcjonowania. Miejmy nadzieje, że i w przypadku Oskarka tak również będzie. Niestety dawki dobiera sie metodą prób - patrząc na efekty i koryguje w zależnosci od nich. Tego jak Was potraktowano jako pacjentów dziś w lecznicy - nie będe komentować. Cóż pewnie nie wszystkim pracownikom zależy na reputacji lecznicy - szkoda tylko , ze kosztem cierpiacego zwierzaka. W krakowskiej ARCE cos takiego by sie nie zdarzyło (jak wracałam późnym wieczorem po kroplówce to nawet taksówke od nich zamawiałam i nikt nie "wystawiał" nas za drzwi nim taxi nie przyjechała.) Jak czuje sie teraz Oskarek ??? to już chyba z 7 godzin po podaniu leku? (Czy robił kupkę?) Z pewnością jest bardzo słabiutki. (Nastepnym razem poproś zdecydowanie, by wenflon załozył mu lekarz, bowiem ostatnio pielęgniarka sobie z tym nie radziła i piesek niepotrzebnie cierpiał) Quote
Aganiok Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 mnie się wydaje, że to nie pielegniarka, tam studenci mają praktyki...ale w tym wypadku, przy tak bardzo cierpiącym psie powinni sobie darować :angryy: Quote
konisia Posted March 26, 2006 Author Posted March 26, 2006 Być może to była studentka bo była młoda. Kupki nie było i teraz z tego powodu zaczynam się denerwować:shake: Quote
Faro Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Konisia - spokojnie. Robił w nocy.Je zmiksowane jedzonko. Jak do jutra nie zrobi , to dzwoniąc do doktora zapytasz o to , ale na razie nie masz sie czym denerwować (czy bierze dalej jakies leki powstrzymujące biegunke?) Możesz mu delikatnie sprawdzic czy nie ma wzdętego brzyszka , ale z pewnościa jest wszystko w porządku. Po prostu pierwsze zwycięstwo - zatrzymana biegunka. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.