Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 609
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jutro Dafne ma spotkanie zapoznawcze z panem i jego rodziną.
Dom z ogrodem w spokojnej dzielnicy, doświadczenie z psami... tylko kurde dzieci, dzieci.

Posted

[quote name='Greven']Jutro Dafne ma spotkanie zapoznawcze z panem i jego rodziną.
Dom z ogrodem w spokojnej dzielnicy, doświadczenie z psami... tylko kurde dzieci, dzieci.[/QUOTE]

ale może te nie mają czkawki :diabloti:

Posted

Gdyby adopcja doszła do skutku, to poproszę pana, by zaopatrzył dzieci w półlitrowe butelki wody. Czkawka któreś chwyci, to szybko na bezdechu 10 łyków, a jak nie pomoże to jeszcze 10... i pies zostaje, czkawka minęła. Chyba, że zna ktoś inne skuteczne metody radzenia sobie z czkawką - pomysły mile widziane :p

Posted

[quote name='Greven']Jutro Dafne ma spotkanie zapoznawcze z panem i jego rodziną.
Dom z ogrodem w spokojnej dzielnicy, doświadczenie z psami... tylko kurde dzieci, dzieci.[/QUOTE]

Ależ to fantastyczna wiadomość!!! :multi::multi::multi:
Trzymamy kciukasy za spotkanie :thumbs::thumbs:

Jeśli chodzi o metodę na czkawkę... słyszałam ostatnio że trzeba pochylić głowę do dołu trzymając szklankę z wodą i szybkim ruchem podnieś ją i wypić. Podobno murowane że czkawka zniknie w tempie błyskawicy! :lol:

Posted

...łycha cukru bez popijania ;)


można też delikwenta wystraszyć :diabloti:

a kiedyś słyszałam , ze jak szczeniak ma czkawkę to znaczy że ma robale ....to najlepiej jak rodzice zaopatrzą sie w Pyrantelum i odrobaczą dzieci ;)

Posted

Najlepsza metoda jest podejscie do kogos i powiedzenie, zeby powiedzial, co wlasnie mu piszecie na czole... Ten ktos skupia sie na literkach i czkawka znika - u mnie zadzialalo jako jedyne ;)

Posted

[quote name='ms_arwi']Najlepsza metoda jest podejscie do kogos i powiedzenie, zeby powiedzial, co wlasnie mu piszecie na czole... Ten ktos skupia sie na literkach i czkawka znika - u mnie zadzialalo jako jedyne ;)[/QUOTE]

ale czad!! jakie dziwne sposoby :)
dobrze wiedzieć.. U mnie skutkuje picie czegoś tzw. "gultkiem".. bez nabierania oddechu.. kilka łyków i nie ma czkawki.....

Posted

Sie rozpisałam, bo dopiero wróciłam i tylko na szybko Was poinformowałam ;)
Za chwilę będzie relacja, zgrywam zdjęcia.

P.S. Nikt z domowników szczęśliwie nie miał czkawki.

Posted

Pan Rudolph i jego partnerka Jenny (Jessy? jakoś tak) mieszkają z dwójką małych dzieci w domu wolnostojącym ze sporym ogrodem, bardzo blisko Puszczy Bukowej. Spokojna dzielnica, boczna uliczka.

Dafne wparowała do domu, jakby od zawsze tu mieszkała, w środku przywitała się ze wszystkimi, nieco chaotycznie, bo jednocześnie musiała obwąchać każdy kąt, wejść do kominka, wskoczyć do kuchni przez anty-dzieciową bramkę, rozgrzebać worki ze śmieciami i zdewastować kilka zabawek maluchów. Do dzieci cieszyła się, ale nie była nimi specjalnie zainteresowana. Najbardziej podobała jej się oczywiście kuchnia i parówki, które Jenny (Jessy?) gotowała.

Jak już pozwiedzała, to zademonstrowałyśmy z Kingą sztuczki w wykonaniu Dafne (siad, łapka, poproś) i pan Rudolph dostał garść przysmaków, żeby z nią poćwiczyć. Zachowywała się grzecznie, mimo że cały czas była rozkojarzona nowym miejscem i zapachami. Następnie powędrowała do kuchni pomóc przy parówkach ;)

Ludzie wydają się fajni, lokalizacja i sam dom oraz ogród - super, ale ja martwię się o te dzieci... Nie chodzi o to, że Dafne może zrobić im coś celowo, ale jednego już popchnęła przechodząc, a jak naskoczy łapami? Kurde nie wiem jak to będzie. Umówiliśmy się, że Kinga na razie nie weźmie żadnego psa na tymczas, a pan Rudolph do wtorku zdecyduje, czy Dafne może zostać.

Posted

Dla mnie to trochę chore.
Przecież wiadomo że Dafne może dziecko przewrócić , skoczyć na nie albo usiąść któreś ( :) )
Biorąc dużego psa gdzie ma się male dzieci to powinno się takie coś wcześniej przemyśleć i wtedy się podejmuje decyzje czy będziemy się przejmować gdy pies przewróci dziecko czy zrobimy wielki raban i wystawimy psa za drzwi.
Przecież to kwestia wychowania i ułożenia psa po swojemu.
Trzeba przywyknąć że dziecko będzie się przewracać pchnięte przez psa.

No ale trzymam kciuki.

Posted

Ja wchodzę tutaj a takie super wieści. Mądra sunia wszystko jest narazie nowe to i dlatego jest rozkojarzona ale i napewno bardzo szczęśliwa. miejmy nadzieję że kontakty z dziećmi też będą bardzo dobre.:lol::loveu:

Posted

Dziewczyny , przy odrobinie cierpliwości i chęci pies i dzieci się do siebie przyzwyczają , tylko muszą pracować nad tym . Mój Ozzy nie ma na codzień dzieci w domu , więc każde spotkanie z małym człowiekiem to byłaby normalnie obawa że może przewrócić , popchnąc , ale odpowiednie kontrolowanie psa w kontaktach z dziećmi skutkuje tym że po powitaniu , Ozzy się uspakaja i wszyscy są bezpieczni .
Sąsiedzkie dziecko zostało wylizane kiedy miało 14 dni , teraz to chłopczyk 3 letni , jak Ozzy słyszy Pawła i Beti ,jego o 2 lata starszą siostre to płacze bo to jego ulubieńcy a dzieci wiedzą że przy powitaniu trzeba usiąść lub oprzec się o ściane , a potem już jest oki


zaciskam :kciuki:

Posted

Kana, nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Co jest chore? Co jest nieprzemyślane? Kto robi raban? Byłaś tam z nami i byłaś świadkiem jakiegoś rabanu? Bo ja nie. Widziałam natomiast, jak Dafne popchnęła jednego z chłopców, który odbił się od kanapy i klapnął na dywan, ale ani ojciec, ani matka nie zareagowali nerwowo, ba! nie zwrócili na to większej uwagi - po prostu Jessy (Jenny?) podniosła małego i posadziła obok siebie na kanapie, jakby nic się nie stało.

Z tym, że byłyśmy tam z Kingą przez ok 20 minut, jedno dziecko było na wysokim krzesełku (ten chłopiec bał się Dafi, nie chciał kontaktu), a drugie - to przewrócone - przez większość czasu na rękach ojca, więc Dafne miała mało okazji, żeby dzieci przewracać, deptać, czy wyrywać im z rączek zabawki. Teraz natomiast będzie miała na to mnóstwo czasu.

Pan Rudolph i jego partnerka są Dafne zachwyceni, ale bez wątpienia bezpieczeństwo dzieci jest dla nich ważniejsze, dlatego nie podpisałam umowy adopcyjnej i poprosiłam, żeby przez Święta - obserwując relacje Dafi z chłopcami - podjęli decyzję, czy chcą ją zatrzymać, czy zwrócić. Lepiej szybko, niż po kilku miesiącach męczenia się z psem. To nie jest york, ani mały kundelek, tylko nabita, masywna, energiczna, pozbawiona wyczucia 20-paro kilogramowa suka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...