pumcia02 Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 22.02. Wciąż szukamy starszego onka!!! Sunia już jest w swoim domku!!! Beka podarowała karmę dla Suni, Anna Negra wpłaciła 60 zł na szczepienie i Lazy zadeklarowała 10 zł BARDZO DZIEKUJEMY :) 19.02 Megii prosi o pomoc finansowa. Bardzo dziekujemy za karmę oraz wplate na szczepienia. Wiecej zdjec str 16 15.02 W czasie poszukiwań psa, podeszła wychudzona suczka ONKA. W tej chwili jest u megi. Jeśli właściciel się nie znajdzie trzeba bedzie ja wysterylizowac, a na to potrzebne są pieniazki :( ------------------------------------------------------------------- PSIAK UCIEKŁ Z HOTELU W SEROCKU, K. WARSZAWY!!! TRWAJĄ POSZUKIWANIA, BARDZO PROSIMY O POMOC!!! ------------------------------------------------------------------------------------------- 3.02. Psiak pojechał do hotelu u megii :) Dziękuje zuzlikowej za założenie wątku!!! Przerywam robienie bazarku po telefonie jurosi! Od początku stycznia (może uciekł po wystrzałach petard?) błąka się w jej okolicy ONek...starszy już chyba pies...bardzo nieufny do ludzi...wyraźnie obawia się ich i przed nimi ucieka!Na początku stycznia wyglądał jeszcze nie najgorzej...teraz bardzo wychódł, zmizerniał! Teraz, chyba te mrozy spowodowały,że podchodzi bliżej i od 4 dni daje się karmić podgrzanymi, rzucanymi kawałkami mięsa, suchej karmy nie rusza, tak jakby jej nie znał...niestety nie chce wejść na posesję, a jurosia jest sama i ma obawy jak zareagowałby złapany za kolczatkę...nie może nawet myśleć o zabraniu go do domu ze względu na ...bernardynkę Beki i drugiego psiaka!W pobliżu nie ma nikogo,kto mógłby jej pomóc...sąsiedzi zupełnie nie zauważają psa...udają,że go nie ma!!! Pies jest bardzo podobny do Szarika z pamiętnego serialu...ma na szyii kolczatkę bardzo ciasno założoną, ale z kolcami odwróconymi na zewnątrz...jurosi udało się zerknąć na jego zęby- są bardzo mocno starte i żółte...to chyba starszy pies...na pysku ma ślady po ranach jakby po pogryzieniu(stare,zabliźnione)! Ten pies śpi w te mrozy gdzieś na dworze...dziś przyszedł cały pokryty szronem! Przekazałam jurosi,żeby dawała mu coś ciepłego do picia[SIZE=2]- ciepłą wodę z olejem, zupę... Czy jest ktoś kto może pomóc temu psiakowi? Czy możecie dać znać na On-kowe stronki...może ktoś szuka tego psiaka?... Czy może ktoś dać szybko domek,choćby tymczasowy? ...jeśli nadejdą zapowiadane 30 stopniowe mrozy...jeśli dłużej zostanie na zewnątrz- ZAMARZNIE!!! POMÓŻCIE!!! TELEFON do jurosi...508116756 Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Niestety nie mam fotki tego psiaka...jeśli jurosi uda się,to spróbuje mi wysłać telefonem... Dajcie znać cioteczkom od on-ków...ja nawet nie wiem komu! Może gdzieś są portale ONków...DONków...pomóżcie,niech nie zamarznie! Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Na razie tylko podnoszę...może uwidzi cioteczka,która realnie pomoże...która podpowie jak działać...wstyd sie przyznać,lecz czuję się zagubiona! Quote
Astaroth Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Boże , jak można wyrzucić psa w taki mróz. Właśnie przyjechała do mnie malutka suka z kilkutygodniowymi szczeniakami, nadprogramowo, ale co zrobić, ktoś ją wyrzucił w lesie, przecież to serca trzeba nie mieć, przy takim mrozie to dla nich pewna śmierć. Szczęśliwie ktoś je wypatrzył z okna PKSu, te wygrały los na loterii a ile zamarzło i zamarznie jeszcze tej nocy. U nas -25 było i to przy oknie, a co dopiero przy gruncie, a ta noc może być jeszcze zimniejsza. Quote
malagos Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Z tych okolic jest neigh, ... Z serocka meggi1 od hoteliku.... Quote
AnnaA Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Zuzlikowa, jesteś znana na dogo. Poproś Megii a pieniążki mam nadzieje uda sie uzbierac na hoteli u Megii. Ja na poczatek deklaruje 20 zł.m-nie. Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 malagos napisał(a):Z tych okolic jest neigh, ... Z serocka meggi1 od hoteliku.... Dziewczyny...a jak skontaktować się z Onkolubcami z okolic Warszawy?...są tacy?...może oni wiedzą czy ktoś tego psiurki nie szuka...może mieli by domek i pomogli złapać? Ten psiak nie jest stale koło domu jurosi,on przychodzi teraz do niej 2 razy dziennie...z ogromnym strachem i obawami...jurosia próbowała wprowadzić go wczoraj do wiaty...nie dał się-wyrwał i uciekł...boi się nawet przypiąć mu smycz,bo jak się wyrwie i ucieknie,to dopiero może dojść do nieszczęścia. Quote
mysza 1 Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Jestem onkolubcem ;) myslę. Największy problem to odłowienie go, jeśli jest tak nieufny jak piszecie:shake: Quote
Aimez_moi Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Ja tez dorzuce pare grosikow. Astaroth i Zuzlikowa Wasze serca sa pzreogromne. Quote
gusia0106 Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Jestem i ja Ale on w ogóle daje się złapać za tą kolczatkę? Dotknąć chociaż? Quote
Greven Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Podgrzana woda, jeśli pije. Do wody najlepiej dodać glukozy, do kupienia w każdej aptece. Może być też oliwa, rozpuszczony smalec, można przemycić elektrolity, witaminy. Musi jeść ciepłe i kaloryczne posiłki. Podgotowane mięso, dużo wypełniaczy typu ryż, makaron albo kasza (nawet soczewica), do smaku można domieszać smalec, oliwę, nawet rozgotowany pasztet, byle tylko jadł. Jeśli nie jest przyzwyczajony do "suchego", to może do "wiejskiego" - spróbujcie dwie kromki chleba grubo posmarować smalcem i złożyć, psy ze wsi znają chleb i chętnie jedzą. Oby udało się go złapać... Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Napisałam do Anashara...do Zbójini...na OwP wlazłam i nic nie zrobiłam- zupełnie się zgubiłam... AnnA...nie przeceniaj mnie...ja nie umiem nadążyć z beniami...dziś od rana siedzę nad bazarkiem...bardzo potrzebnym i nie daję rady(umiejętności i sprawność nie ta,sprzęt protestujący...)...nie dam rady wziąźć jeszcze wątku Oneczka...wyć mi się chce,ale po prostu nie wyrobię; strasznie się martwię,ale nie przeskoczę sama siebie...a tu jeszcze Berciczek-jutro rano zaczyna "czerwoną"chemię i nie wiem jak będzie,czy dam radę wejść na dogo... Dziękuję Ci za deklarację pomocy...może przyjść moment,że będzie bardzo potrzebna... Quote
ANETTTA Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 dajcie znac na onki ja nie jestem tam zalogowana !!! Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 gusia0106 napisał(a):Jestem i ja Ale on w ogóle daje się złapać za tą kolczatkę? Dotknąć chociaż? Jurosia powiedziała,że trzymała go za kolczatkę...chyba jednak ten ruch go wystraszył i wyrwał się...ale nie umiem powiedzieć,czy uciekł od razu daleko,czy tylko wyrwał się i odbiegł...wszystko to wie jurosia!Podałam jej nr w pierwszym poście,najprościej byłoby z nią się skontaktować... Zadzwonię do niej,ale to ciągle jest takie powtarzanie wieści po kimś...niestety jurosia nie ma internetu i nie ma szansy by sama tu cokolwiek napisała! Czuje się bezradna...sama nie może wiele pomóc poza podaniem psiakowi jedzenia...a sama też obawia się go złapać. W okolicy nie ma nikogo do kogo mogłaby się o taką pomoc zwrócić- sąsiedzi zupełnie psa nie zauważają...nie widzą,to nie ma problemu! Stąd jej telefon do mnie...stąd jej prośba by dać znać ciotkom i wujkom od onków... Greven...dzięki za wskazówki...przekażę jurosi Quote
bico Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 matko...:(żeby chciał wejść do tej wiaty chociaż...żeby dał sobie pomóc:(:(:( musi jeść ciepłe to jedyna szansa:( Quote
mysza 1 Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Myślę, że tylko oswajanie przez jedzenie aż za tą obrożę uda się go zabrać, przynajmniej na podwórko. Wtedy będzie szansa na załapanie. Hotel, miejsce itd się znajdą. Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Rozmawiałam z jurosią...dzisiaj wieczorem psiak nie pokazał się...biegał w pobliżu lecz nie podszedł,bo w pobliżu ludzie coś podgrzewali na dworze trzaskali... Dziś rano wszedł na posesję jurosi...próbowała wprowadzić go do wiatrołapu do domu...wtedy wycofał sie i wybiegł poza ogrodzenie...dopóki głaskała go po pychu,zaglądała w pysk,nie było problemu,gdy próbowała przytrzymać za kolczatkę(przy wejściu do wiatrołapu)...uciekł za posesję.Jurosia nawet zdecydowała by się spróbować go złapać,ale nie ma gdzie go przechować...ogrodzenie ma niskie(120cm)...a w domu psy... Przekazałam Wasze rady odnośnie jedzenia Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 mysza 1 napisał(a):Myślę, że tylko oswajanie przez jedzenie aż za tą obrożę uda się go zabrać, przynajmniej na podwórko. Wtedy będzie szansa na załapanie. Hotel, miejsce itd się znajdą. Jurosia nad tym dalej bedzie pracować...Dzisiaj wieczorem ludzie w okolicy jej domu hałasowali i psiak biegał w pobliżu...a potem oddalił się...ucieka zawsze jak kogoś uwidzi.Jurosia próbowała go znaleźć i dać mu jeść,ale już go nie zlokalizowała...słyszała go tylko. Myślę,że gdyby jurosia miała przekonanie,że ma co zrobić z tym psiakiem po złapaniu...i że jej ktoś w tym łapaniu pomoże,chyba nawet fizycznie, to zdecydowałaby sie na podjęcie zdecydowanej próby...musiałaby ona mieć jednak szansę powodzenia,bo dziś boi się,że łapiąc psa spowoduje,że on ucieknie na trwałe, a obawia się,że nie utrzyma szarpiącego się onka.Dzisiaj nawet myślała,że przypnie mu smycz, ale wystraszyła się,że gdyby się wyrwał i uciekł z tą smyczą,to mogłoby skończyć się tragedią dla psa. Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 I oczywiście pomyliłam wiatę z wiatrołapem...wiaty jurosia nie ma...chciała spróbować skusić psiaka by wszedł do wiatrołapu w domu...jeśli to wiejski psiak,to może mieć opory...a dopytałam- jurosia nie ma nijakich pomieszczeń,budynków gospodarczych...dom tylko, a psiak ma przed wejściem do niego opory. Quote
Greven Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Jeśli jest osobą młodą/w sile wieku, zdrową i pełnosprawną, to wierzę, że utrzyma nawet szarpiącego się ONka. Niech założy dobre buty, żeby się nie poślizgnąć i rękawice - solidne, a jednocześnie nie ograniczające ruchów. Dla pewności może do smyczy, którą chce przypiąć do obroży psa, przymocować długą linkę, której koniec przyczepi do jakiegoś stałego stabilnego elementu (np. betonowy słupek). Dzięki temu pies na pewno się nie wyrwie, ale może wpaść w panikę - zawsze lepsza jest w takim wypadku amortyzacja ręki i całego ciała, podążenie za psem, lekkie przytrzymanie, przyciągnięcie do siebie i tak w kółko, aż się nie uspokoi. Quote
mysza 1 Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Pogoda jest taka, że złpanie go to sprawa najważniejsza. Rozumiem jednak, że nie ma co z psem potem zrobić... Muszę popytać. Quote
Ewa Marta Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 A może on ma rany pod kolczatką i dlatego tak reaguje na dotknięcie do niej. Skoro pozwala się głaskać, zaglądać w zęby, to dziwne, że nie daje dotknąć kolczatki:-( Quote
zuzlikowa Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 [quote name='mysza 1']Pogoda jest taka, że złpanie go to sprawa najważniejsza. Rozumiem jednak, że nie ma co z psem potem zrobić... Muszę popytać. I tu jest pies pogrzebany! Myślę,że to jest właśnie najistotniejszy problem...co potem z psem zrobić!Martwi się tymi mrozami i nawet jeździła dziś wieczorem szukając psiaka... Na pewno przydadzą się rady jak psiaka złapać...ale najistotniejsze wybrzmiało-a co potem?! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.