Tola Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 Niestety cięzko jest znalezc dom dla starszej suni/psa. Ale tu na dogo starsze panie od Megi szukały domu i w tej chwili wylegują sie na kanapach:loveu: To jeszcze nie taka starsza pani:cool3: Trzymam kciuki. Przy takim zaangazowaniu na pewno się uda. Quote
Dada M Posted January 15, 2010 Author Posted January 15, 2010 Już umieściłam profil Megi na stronie. 11 lat dla domowego kundelka średniej wielkości to nie jest tak dużo. Ale dla psa w schronisku ... wiadomo, trochę inaczej się to liczy. Ja nie przyjmuję do wiadomości, że mogłoby się nie udać - Megi już niedługo będzie grzała kosteczki w ciepłym domu, obiecaliśmy jej to ;) Quote
malibo57 Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 Jasne, to nie podlega dyskusji. Tylko kwestia czasu i nakładu pracy. Quote
TERESA BORCZ Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 megi nie jest jeszcze żadna umierającą staruszką, dlatego spieszymy sie jej znależć domek aby sobie troszke pozyła w normalnych warunkach. Więc nie szukamy dla niej miejsca na dożycie ale na życie szczęsliwe bo już czas. Na marginesie spotkania z pania Ania napisze cos czego wiele osób nie zrozumie dopóki tego nie przezyje. Miałam w domu 3 bardzo stare pieski schroniskowe, jeden zabrzański, dwa gliwickie. wszystkie bardzo chore i stare (16, 12 a jeden to nawet nie wiadomo ale bardzo stary) WSZYSCY SIE SPODZIEWALI, ZE POZYJA 2,3 DNI I BYŁY PLANOWANE DO UŚPIENIA. pomyślałam że coś z tej ich krzywdy wynagrodzę, i opiekowałam się nimi bardzo, przeżyły u mnie w wielkiej wygodzie i szczęściu po 6,7 miesięcy, mimo straszliwych chorób. Pielęgnacja, odpowiednia dla każdego dieta, a nawet karmienie strzykawką , leki, zastrzyki, ogromna dawka milości i tkliwości, nie bardzo dawały im odczuć skutki choroby. Gdy nadszedł czas bo musiał, odchodziły na moich rękach, głaskane i żegnane, patrząc mi w oczy, o dziwo sokojne i bez cierpienia, za tęczowy most. popłakałam z dwóch powodów. Z radości że miałam tyle siły i samozaparcia aby zawalczyć o te szczęśliwe chwile dla nich, i że uchwyciłam ten moment odejścia i mogłam im towarzyszyć do granicy życia. I z żalu że tak mało psów odchodzi tak wlaśnie, reszta w samotności i cierpieniu. Starsze osoby, na rentach, emeryturach, mając warunki na dopilnowanie takich psiaków, TŁUMACZĄ SIĘ WARUNKAMI. TO NIE PRAWDA. NIE CHCĄ PAMIĘTAĆ O SMIERCI. PRZECIEŻ TO NATURALNA KOLEJ RZECZY.I DOBRZE SIE Z TYM OSWOIĆ. materialne warunki nie maja nic do rzeczy. pies nie kosztuje dużo. Zwlaszcza starszy,.wiem o tym bo zawsze mam chore tymczaski, minimum 4 i finansuję to sama. Pani Ania nie mówi prawdy. psy w domu, obojętne ile ich jest, żyją w wielkiej zgodzie i nie ma powodów do obaw o jakiekolwiek zagrożenia. ZWŁASZCZA JAK SIE MA OGROD. nie znam pani Ani ale bardziej ja widzę z pilotem tv w ręku niż z psiakiem na kolanach, choć jedno i drugie można wspaniale pogodzić. CO DO MIEJSCA DLA MEGI. JEST Quote
TERESA BORCZ Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 megi nie jest jeszcze żadna umierającą staruszką, dlatego spieszymy sie jej znależć domek aby sobie troszke pozyła w normalnych warunkach. Więc nie szukamy dla niej miejsca na dożycie ale na życie szczęsliwe bo już czas. Na marginesie spotkania z pania Ania napisze cos czego wiele osób nie zrozumie dopóki tego nie przezyje. Miałam w domu 3 bardzo stare pieski schroniskowe, jeden zabrzański, dwa gliwickie. wszystkie bardzo chore i stare (16, 12 a jeden to nawet nie wiadomo ale bardzo stary) WSZYSCY SIE SPODZIEWALI, ZE POZYJA 2,3 DNI I BYŁY PLANOWANE DO UŚPIENIA. pomyślałam że coś z tej ich krzywdy wynagrodzę, i opiekowałam się nimi bardzo, przeżyły u mnie w wielkiej wygodzie i szczęściu po 6,7 miesięcy, mimo straszliwych chorób. Pielęgnacja, odpowiednia dla każdego dieta, a nawet karmienie strzykawką , leki, zastrzyki, ogromna dawka milości i tkliwości, nie bardzo dawały im odczuć skutki choroby. Gdy nadszedł czas bo musiał, odchodziły na moich rękach, głaskane i żegnane, patrząc mi w oczy, o dziwo sokojne i bez cierpienia, za tęczowy most. popłakałam z dwóch powodów. Z radości że miałam tyle siły i samozaparcia aby zawalczyć o te szczęśliwe chwile dla nich, i że uchwyciłam ten moment odejścia i mogłam im towarzyszyć do granicy życia. I z żalu że tak mało psów odchodzi tak wlaśnie, reszta w samotności i cierpieniu. Starsze osoby, na rentach, emeryturach, mając warunki na dopilnowanie takich psiaków, TŁUMACZĄ SIĘ WARUNKAMI. TO NIE PRAWDA. NIE CHCĄ PAMIĘTAĆ O SMIERCI. PRZECIEŻ TO NATURALNA KOLEJ RZECZY.I DOBRZE SIE Z TYM OSWOIĆ. materialne warunki nie maja nic do rzeczy. pies nie kosztuje dużo. Zwlaszcza starszy,.wiem o tym bo zawsze mam chore tymczaski, minimum 4 i finansuję to sama. Pani Ania nie mówi prawdy. psy w domu, obojętne ile ich jest, żyją w wielkiej zgodzie i nie ma powodów do obaw o jakiekolwiek zagrożenia. ZWŁASZCZA JAK SIE MA OGROD. nie znam pani Ani ale bardziej ja widzę z pilotem tv w ręku niż z psiakiem na kolanach, choć jedno i drugie można wspaniale pogodzić. CO DO MIEJSCA DLA MEGI. JEST WE WŁOCŁAWKU PIĘKNE SERCE, I DZIS TRWAŁA WYMIANA Quote
Temida Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 Pani Tereska ma rację i zgadzam się z nią w pełni. Quote
Talcott Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 Ja tez kocham stare psy - nie mogę jednak zgodzi się, że nie kosztują dużo- jedne być może nie - mnie akurat leczenie moich staruszków - szczególnie Maxa i Mai i Pata kosztowało sporo oj! Ale i tak nie żałuję - spędzaliśmy wspaniały czas. Quote
TERESA BORCZ Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 dziwne rzeczy sie dzieją. wcięło posta, poleciał drugi raz i wyszły oba!!! WIĘC MIEJSCA DLA MEGI SĄ DWA. domowy, fajny, u osoby z doświadczeniem, sensownej i z serduchem. Problem tylko z czasem, bo pani wolałaby nieco póżniej, a my jak najwcześniej ze względu na ten mróz. Jak ułozy sobie harmonogram to może ulituje się nad Megi i zabiera ją już . stale czekam na ostateczną decyzję. drugi, jak zwykle najlepsze i najtańsze warunki z GRUBCIEM. Oba miejsca są nam potrzebne. Bardzo. warunki Joasi same widziałyście, włocławskie będą cudowne. pozostaje kwestia czasu. MUSIMY ZBIERAC CIOTECZKI BO PLAN JUZ JEST. Quote
zerduszko Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 TERESA BORCZ napisał(a):dziwne rzeczy sie dzieją. wcięło posta, poleciał drugi raz i wyszły oba!!! WIĘC MIEJSCA DLA MEGI SĄ DWA. domowy, fajny, u osoby z doświadczeniem, sensownej i z serduchem. Problem tylko z czasem, bo pani wolałaby nieco póżniej, a my jak najwcześniej ze względu na ten mróz. Jak ułozy sobie harmonogram to może ulituje się nad Megi i zabiera ją już . stale czekam na ostateczną decyzję. drugi, jak zwykle najlepsze i najtańsze warunki z GRUBCIEM. Oba miejsca są nam potrzebne. Bardzo. warunki Joasi same widziałyście, włocławskie będą cudowne. pozostaje kwestia czasu. MUSIMY ZBIERAC CIOTECZKI BO PLAN JUZ JEST. A ta pierwsza opcja, to domowy DT? Płatny? Cudna sunia.. ;( Quote
Dada M Posted January 15, 2010 Author Posted January 15, 2010 TERESA - zgadzam się przede wszystkim ze stwierdzeniem, że starsze osoby nie chcą przyjać pod swój dach staruszków, bo to trochę tak, jakby pozwalały zbliżyć się widmu śmierci; jakby ten starszy, chory pies przypomiał swoją obecnością o tym, co nieuchronne i wcale nie tak dalekie, jak byśmy sobie tego życzyli. To też jest powód tego, że tak wiele starszych osób chciałoby mieć szczenię lub bardzo młodego psa - ich młodość, energia, żywiołowość pozwalają zapomnieć o własnej starości. Dobrze wyczułaś między wierszami, co myślę o takiej decyzji - i o obawach typu "mój pies ją zamęczy", "nie przeżyję, gdy ta sunia odejdzie". Z tym samym brakiem zrozumienia z mojej strony spotykaja się Ci, którzy mówią, że "są zbyt wrażliwi, by jeździć do schroniska i tam pomagać" - to ten sam typ ludzi, którzy nie nakarmią błąkającego się psa, wychodząc z założenia, że skoro nie mogą go przygarnąć, to nie będą się z nim w żaden sposób wiązać, bo potem troska o niego i wyrzuty sumienia nie dadzą im spokoju. Liczyłam, że u Pani Ani zwycięży jej wrażliwość na krzywdę i hart ducha. O swojego Maxa dba najlepiej jak to możliwe: codzienne, długie spacery, specjalistyczna karma za 200 zł (przy jej rencie ok. 600 zł); jest to osoba, która nakarmi bezdomnego psa, przyjmie pod swój dach uciekiniera. Ale niestety zwyciężył strach przed śmiertelnością - trochę podejrzewałam, że tak będzie, tym bardziej, że ostatnio pytała mnie ze łzami w oczach, czy pomoglibyśmy jej wykopać grób dla Maxa, gdyby zaistniała taka konieczność (dodam, że Max, choć jest seniorem, to za TM absolutnie się nie wybiera). Nic to - jest inne miejsce dla Megi, zbieramy fundusze i oby wszystko szło sprawnie :) Quote
Dada M Posted January 15, 2010 Author Posted January 15, 2010 Mamy 115 zł deklaracji stałych i 290 zł jednorazowych. Teresa - ta Pani od płatnego DT wspomniała, co oznacza "później" ? Za miesiąc, za dwa ? Quote
Temida Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 A ja dziękuję za zjawienie się moich Aniołków :) Quote
Dada M Posted January 15, 2010 Author Posted January 15, 2010 Gonia13, zerduszko, chita - witam na wątku :) Quote
Dada M Posted January 16, 2010 Author Posted January 16, 2010 Nika28 - witaj na wątku :) Jutro będę w schronisku, zrobię Megi nowe zdjęcia, zobaczę, jak się czuje. Quote
UBOCZE Posted January 16, 2010 Posted January 16, 2010 Kto dołoży się do ratowania Megi - pięknej, poczciwej, starszej Pani??? Po ośmiu latach schronu zasługuje na uratowanie.......... Quote
obraczus87 Posted January 16, 2010 Posted January 16, 2010 MEgi bardzo prosi o wsparcie................. Quote
malibo57 Posted January 16, 2010 Posted January 16, 2010 Bazarek, to cudowna rzecz:) Trzeba wysłać jakieś rzeczy? Nie bywam na poczcie:mad: Ale dla Megii raz sie wybiorę Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.