Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

gonia66 napisał(a):
Najwazniejsze, ze spal- a jak spal to nic nie robil, czyli w nocy nie bylo zadnych incydentow "dolnych" ani " gornych"...:) pewnie teraz są u weta....czekamy wiec cierpliwie:)


Czekamy na wieści w takim razie:p

Zerduszko wyślij proszę nr konta jeszcze do bico, obiecała wspomóc małego:lol:

  • Replies 751
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jasza napisał(a):
Może to rzeczywiście dobry objaw, bo w czasie snu organizm próbuje zebrać siły i się zregenerować.

Albo wręcz przeciwnie.

Faktycznie noc była spokojna. Pierwsze noce były okropne. Nawet jak nie wymiotował, to siedział z pochylona głową i stękał, a ja nie mogam mu pomóc. Był wymęczony, bo nie mógł wypoczywać. Ale wczoraj nic nie jadł. Na szczęście wodę przyjmuje i nie wymiotuje. Krew leci dalej, kału brak. Za to po jeździe samochodem zwymiotował. Zostałam przeszkolona w podawaniu leków i kroplówek podskórnie, żebym nie musiała go targać 2xdobe do weta. Muszę jednak kupić gdzieś leki p wymiotne, a juz w dwóch aptekach nie było :/ Wygląda na to, ze idzie ku dobremu.

[FONT=arial,sans-serif]Scanumone nie dostaje, bo to jest lek podawany doustnie, a w jego przypadku to niemożliwe - na razie.

Ale są i złe wieści:

- czasem się trzesie. Rozumiem na dworze czy u weta z zimna i ze stresu, ale w domu? Byc moze został zaatakowany ukł. nerwowy. Może też być mu zimno, on jest chydy, tłuszczu zero mięśnie też nie są duże, do tego osłabiony, wycieńczony. Jak go otulę, to nic się nie telepie. Trzasł mu się tył, który ma najbardziej wygolony i wyłysiały - łapka faktycznie zimna po dotknięciu. Ja go układam tak i wówczas smacznie śpi http://i805.photobucket.com/albums/yy335/kmlz/supe001-2.jpg

- chopak miał być od pon. do czw. zabrany do DT Laimy. Ze wzgl. na stan zdrowia oraz warunki jakie oferuje mu Laima, jest [/FONT][FONT=arial,sans-serif] to [/FONT][FONT=arial,sans-serif]obecnie niemożliwe. U mnie wcale nie jest lepiej - w poniedziałek idę do pracy i nie będzie mnie 9-10 h. Już nie wspomnę, że mój mąż absolutnie się nie zgadza żeby on został dłużej niż było to mówione. Jesli jego stan sie poprawi, to trzeba mu koniecznie znaleźć DT, gdzie ktoś będzie mógł przy nim być i opiekowac sie nim. On się do kojca nie nadaje. Jemu jest zimno jak uchylę okno.

Rozliczenie zrobię wieczorem.
[/FONT]

Posted

zerduszko napisał(a):
.................................
- czasem się trzesie. Rozumiem na dworze czy u weta z zimna i ze stresu, ale w domu? Byc moze został zaatakowany ukł. nerwowy. Może też być mu zimno, on jest chydy, tłuszczu zero mięśnie też nie są duże, do tego osłabiony, wycieńczony. Jak go otulę, to nic się nie telepie. Trzasł mu się tył, który ma najbardziej wygolony i wyłysiały - łapka faktycznie zimna po dotknięciu. Ja go układam tak i wówczas smacznie śpi http://i805.photobucket.com/albums/yy335/kmlz/supe001-2.jpg

........[FONT=arial,sans-serif]. Jemu jest zimno jak uchylę okno.


[/FONT]


Może spróbuj podłożyć mu pod kocyk (czy warstwę posłanka) termofor - tak żeby tył ciałka miał położony na podgrzewanym... jak nie masz termofora to można gorącą wodę wlać do butelki czy innego zakręcanego pojemnika i też zrobić taki prowizoryczny termoforek- poduszki elektrycznej nie radzę bo jeśli siusiu mu się zdarzy to może być niebezpiecznie

Posted

W kocyku jest mu ciepło. Ogrzewam mu kocyki na kaloryferach. Najgorzej jest jak wrócimy z dworu, teraz wyszedł z posłanka i śpi pod moim krzesłem na gołej podłodze. Także mam nadzieję, że choroba nie postępuje. Czekamy na kubraczek z niecierpliwością. Termoforu nie mam, a wlewanie gorącej wody do butelek plastikowych jest niemozliwe.

Mam wrażanie, ze nos nie jest już tak suchy i ciepły

Posted

Zerduszko, w przebiegu nosówki niestety zdarzają się zaburzenia neurologiczne.
Czy tej krwi jest niedużo ? Dobrze, że biegunka się skończyła. Cieszę się, ze Supełek pije i nie wymiotuje po piciu. Miejmy nadzieję, że będzie coraz lepiej. :lol:
Może znajdzie się ktoś chętny do dania domku tymczasowego Supełkowi ?

Posted

Energy napisał(a):
Zerduszko a czy Supełek dostanie surowicę?
Myślałam, że będą dobre wieści:shake:czy weci coś mówią o rokowaniach?
Czy udało się mu dać coś do jedzenia?

Surowica to wieczorem u innego weta. Nie wiem czy jest sens jeśli ukł. nerwowy zaatakowany.
Przy tej chorobie nigdy nic nie wiadomo.
Trochę zjadł.

Krwi jest sporo.

Pojawiają się skurcze tylnych łap. Chyba nie ma sensu go męczyć dalej.

Posted

Jakbyście słyszeli o transporcie Kraków - Warszawa to dajcie znać proszę! Szukamy kogoś kto przetransportuje 2 chomiczki, które miały iść na pożarcie dla węży...

Posted

zerduszko napisał(a):
Surowica to wieczorem u innego weta. Nie wiem czy jest sens jeśli ukł. nerwowy zaatakowany.
Przy tej chorobie nigdy nic nie wiadomo.
Trochę zjadł.

Krwi jest sporo.

Pojawiają się skurcze tylnych łap. Chyba nie ma sensu go męczyć dalej.


Myślę, że sens jest jak najbardziej.
Mniej wymiotuje, pije, zjadł, może to jakaś nadzieja ?
Walczcie dzielnie dalej z Supełkiem.

Posted

dana napisał(a):
Mniej wymiotuje, pije, zjadł, może to jakaś nadzieja ?

To podobno typowe przy nosówce, ustępują objawy ze str. jednego układu, choroba atakuje kolejny. Jesli dojdzie do zaatakowania ukł. nerwowego, to nie ma szans. Pytanie czy doszło, to wet oceni.

To postępuje szybko: o 14 drżała mu jedna łapka, 2 godz. temu obie tylne, pół h temu pierwsze skurcze, teraz drżą mu wszystkie, we wszystkich ma też skurcze, głowa równiez zaczyna. W takim tempie, to za kilka godzin dojdzie do pierwszego ataku epileptycznego.

Jedziemy do weta, zeby ocenił sytuację.

Objawy neurologiczne choroby, które początkowo są słabo zaznaczone i wyrażają się pojedynczymi skurczami mięśni (najczęściej jest to drżenie czy tik jednej łapki) pojawiają się po 3 do 6 tygodni od pierwszych objawów choroby. Postępując doprowadzają w ciągu następnych dni do skurczów całych grup mięśni i do regularnych ataków epileptycznych połączonych z utratą świadomości i "pienistym biciem śliny" Pogłębiające się rdzeniowe (brak koordynacji ruchowej, niedowłady i porażenia kończyn) dopełniają obrazu choroby. Na skutek wzrostu ciśnienia płynu mózgowo rdzeniowego zwierzę może odczuwać ciągły ból, co wyraża się permanentnym płaczem nawet wyciem.
Źródło http://www.hycon.pl/Encyklopedia/choroby_nosowka.htm

Posted

malawaszka napisał(a):
cholera :( niedobrze... objawy ze strony układu neurologicznego nie wróżą dobrze :(


trzymajcie sie!!!! może jednak to jeszcze nie czas... :kciuki:


:( trzeba wierzyć i walczyć ... oby się udało

Posted

zerduszko napisał(a):
To podobno typowe przy nosówce, ustępują objawy ze str. jednego układu, choroba atakuje kolejny. Jesli dojdzie do zaatakowania ukł. nerwowego, to nie ma szans. Pytanie czy doszło, to wet oceni.

To postępuje szybko: o 14 drżała mu jedna łapka, 2 godz. temu obie tylne, pół h temu pierwsze skurcze, teraz drżą mu wszystkie, we wszystkich ma też skurcze, głowa równiez zaczyna. W takim tempie, to za kilka godzin dojdzie do pierwszego ataku epileptycznego.

Jedziemy do weta, zeby ocenił sytuację.

Źródło http://www.hycon.pl/Encyklopedia/choroby_nosowka.htm


O ludzie, jakie wieści :( maleńki, nie poddawaj się, walcz! :(

Posted

__Lara napisał(a):
O ludzie, jakie wieści :( maleńki, nie poddawaj się, walcz! :(


Mam nadzieję, że Supełek ma jeszcze siłę walczyć i bardzo mocno trzymam kciuki...

Posted

:-(:-( Mój Pajtuś też tak dzielnie walczył z chorobą............
Nie mamy samochodu i moja mama go autobusem w kocyku woziła dziennie na zastrzyki.
W dzień mojego ślubu wyzdrowiał zupełnie!
Pierwszy raz od dwóch miesięcy przybiegł ze swoją myszką pluszową!
Tak strasznie się cieszyliśmy!!

Niestety po tygodniu miał trzeci, najgorszy nawrót choroby...
Zaczęła mu się trząść głowa, potem łapki..
przepraszam, ale jak czytam o Supełku, to zaraz mam przed oczami mojego Pajtusia, mojego szkraba kochanego....
Tak strasznie bym chciała, żeby Supełek pokonał chorobę...żeby mu się udało...

Posted

Napisałam takiego długiego posta i mi net padł. Ale co tu pisać. U Supełka szło od tyłu, najpierw tylne łapki. U weta siedzieliśmy trochę, bo ja chciałam żeby go dobrze poobserwował. U weta już głowa bardzo drżała. W domu jak do niego mówiła, to się jeszcze patrzył, a tam już nie umiał opanować drżenia. Wzięłam mu kocyk, położył się na chwilę i zaraz wstawał, szedł do mnie, stawał i cały się trzasł... tył ledwo co stał, co rusz skurcz.

Na początku wizyty wet jeszcze się zastanawiał, mieliśmy poczekać do jutra. Ale jak się tak szybko pogarszało, na naszych oczach, zasugerował ulżenie mu.

Biorąc pod uwagę tempo pogarszania się jego stanu, brak całodobowej kliniki w razie gdyby trzeba było szybko reagować oraz brak szans na wyleczenie, zdecydowaiśmy się uśpić go już dziś.

Usnął sobie przy mnie, po prostu poszedł spać. Ja już byłam przy nie jednym psie wprowadzanym w narkozę i zawsze to trwa, a i wyglada różnie. A on w ciagu kiku sekund osunął mi się na rękach. Taki był słabiutki.

Będę go pamiętała jako pieczkowatego maniaka i wesołą mordkę z pierwszych dni. O takiego:



Jutro roziczę pieniązki do końca. Napisze pw do osób, które jeszcze nie wysłały.

Bardzo jest nam przykro, ze nie pomogliśmy mu. Strasznie za nim tęsknimy. Kochany psiak z niego był.

Posted

Zerduszko, tego się obawiałam, że ciężko Ci to napisać.
Bardzo mi przykro. :( Czekałam na niego, choć ze strachem, jak opowiadałaś, co się z nim dzieje. Strasznie ciężko, jak się na kogoś czeka, a ten ktoś umiera. :(

Supełku, umarłeś kochany i ważny dla wielu ludzi.





  • Dlaczego?? :(

  • Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...