Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='majuska']Asiu, wyczytałam na FB, że w Krakowie jest w niedzielę marsz jamników, idziecie z parówami:cool3::evil_lol: ??[/QUOTE]
Nigdzie nie idziemy. Po pierwsze , parówa to parówa, pewnie ich nawet nie wpuszczą na taki marsz.
Po drugie - cała masa tych jamników nieszczęsnych paraduje w jakichś przebraniach, ubrankach itp. , a ja jakoś nie mogę na takie rzeczy patrzeć, bo nie wydaje mi się, żeby psy to lubiły. No i parówy są zbyt silnymi osobowościami, żeby się dobrze czuć w tłoku.
Parada parów - to by było coś...ale bez ubranek!!!

Posted

[quote name='Florentynka']W skrócie "pies", po prostu... Wczoraj na przykład Gjalpona wzięłam na spacer. Poleźliśmy w jakieś pola, po horyzont pusto, to pomyślałam, że zrobię gadzinie dobrze i puściłam go luzem. I ruszył - galopem dzikim w dół po zboczu, w stronę zupełnie przeciwną. Wołam, wrzeszczę - nic. Na skraju lasu w dole ostro wyhamował, zatrzymał się pod takim olbrzymim słupem, z godnością obsikał słup i grzecznie do mnie wrócił. Po prostu wypatrzył największy pionowy element w okolicy i po prostu musiał go oznaczyć. Na sam koniec spaceru znalazł jeszcze jakiś ciek wodny i szybciutko zdążył się w nim położyć, żeby potem ciec do samochodu i przemaczać siedzenie i mnie przy okazji. Z wdzięczności za te atrakcje w nocy darł mordę przez 2 godziny cięgiem, a Kangur wypełniał przerwy w Gjalponowym szczekaniu pojedynczymi wrzaskami.
Do tego Flo piszczała ultradźwiękami. Trzy razy wyłaziłam z łóżka, żeby im powiedzieć, że im nogi z dupsk powyrywam i co myślę o ich mamusiach...[/QUOTE]
No,jak już mówiłaś co myślisz o mamusiach Twoich psiaków to musiało być naprawdę nieżle...:diabloti:

Posted

Taaa....a to co myślę o mamusi Balbiny wybitnie nie nadaje się do druku. W ciągu sekundy mojej nieobecności w kuchni ta zołza ( Balbina, nie mamusia) opędzlowała dwie wielkie kiście winogron!!!!! Jeszcze nie wiem, co jej za to zrobię, ale coś strasznego. Jestem nałogowcem obsesyjnym, to były MOJE winogrona!!! W dodatku podobno wcale nie są zdrowe dla psów! Jestem na nią naprawdę wściekła, tym razem!

Aha, była dziś ta torba u weterynarza, zaszczepiła się na wściekłość i zrobiono jej manicure.

Posted

no nie, jak trzeba być nienażartym żeby się za winograna chwycić. Oczywiście to nie do ciebie Florentynko tylko nie mogę się nadziwić, że ona konsumuje wszystko jak leci. Moje by tego do pyska nie wzięły...jak i wiele innych rzeczy które Balbina pożera.

Posted

Romka, mam nadzieję że tu zajrzysz - skrzynkę masz zapchaną, a ja się chciałam dogadać co do wysyłki kudłów. Bardzo mi przykro, ale one muszą iść jako paczka, czyli pewnie będą do odbioru na poczcie, bo do skrzynki toto nie wlezie...

Posted

Balbina przechodzi samą siebie!
Kiedy zamieszkał z nami Gjalpo musieliśmy opatentować sposób chronienia przed nim masła. Masło wylądowało więc w starej, srebrnej cukiernicy. To takie solidne pudełko z pokrywką, bodajże da się nawet na klucz zamknąć. W każdym razie pancerne jest i szczelne. Moja teściowa zdzierżyć tego nie mogła, żądała wyjaśnień od nas i wszystkich krewnych i znajomych królika - jak można trzymać masło w cukiernicy!? Usiłowała nawet wywierać na nas presję za pośrednictwem Pani Matki, kiedy bezpośrednia presja nic nie dała. A my mieliśmy to gdzieś, bo masło w cukiernicy było bezpieczne jak nigdzie indziej. Cukiernica - maselnica służyła nam od kilku lat, zawsze skutecznie chroniąc maslo przed psimi zakusami. Aż do dziś... Jak otworzyć pancerną cukiernicę? To proste - trzeba ją tylko zrzucić na podłogę, z odpowiedniej wysokości. Balbinka wlazła na stół, zrzuciła cukiernicę i wyżarła dobre pół kostki masła!!!!

Posted

Balbina nauczyła nas, że ze stołu trzeba sprzątać wszystko i natychmiast. Nieważne, że pancernie zamknięte, albo zupełnie nieatrakcyjne dla psa - jak zostanie na stole będzie spenetrowane. No więc sprzątamy. Stół pusty i czysty. Adam wchodzi do kuchni. Na pustym stole siedzi Balbina. I na widok Adama przyjmuje pozycję kółkami do góry i każe się drapać po brzuchu!!!! Nie wiem, która z parów jest bardziej rozpuszczona...

Posted

mamanabank napisał(a):
Poza tym, to już zaraz rok minie od początków tego rozpieszczania, kto teraz z Balbiną dałby radę!


Eeee.... jeszcze nie rok ;) Balbina nocowała u mnie jakoś w grudniu (po Biszkopcie pamiętam ;) ), więc jeszcze chwila do rocznicy ;)

Posted

Balbina ukradła Gjalponowi część obiadu. Zaczynam się zastanawiać, czy one nie współpracują w podłościach. Gjalpo trzymał sobie swój obiad na kanapie - ma swoją, osobistą, na którą chodzi jeść. Sam Gjalpo chwilowo zmęczony jedzeniem leżał na podłodze pod kanapą i pilnował obiadu. Kangur z Łucją wypadły na zewnątrz, narobiły jakiegoś strasznego wrzasku, Gjalpo wstał, pobiegł do drzwi, po chwili się zreflektował, ale było już za późno! Balbina, z Gjalponowym ochłapem w paszczy wpadła do kuchni i schowała się pod moim krzesłem. Adam przystopował w drzwiach pędzącego i ryczącego Gjalpona. Gjalpon spojrzał z wyrzutem. Ja powiedziałam "sam sobie jesteś winien, trzeba było zjeść szybko albo lepiej pilnować, ten dom to dżungla." Balbina pożarła ochłap.

Posted

Jedyny porządny pies w tym całym "burdlu". Przynajmniej dziś. Ale od początku. Ponieważ najpierw przyjemności, a potem obowiązki ( i tak nas dopadną) to rano
( powiedzmy) zabrałyśmy z Panią Matką Gjalpona i Flo, na którą dziś wypadła kolej z rozdzielnika, na spacer ( te obowiązki potem to obecność przy urnie). Spacer nam się wydłużył, bo się zapętliłyśmy troszkę i szło nam się bardzo okrężnie. W każdym razie w pewnym momencie znalazłyśmy się gdzieś wśród pól.Flo została puszczona luzem, bo posłuszna. Gjalpon wypatrzył kępę rumianku i ni stąd ni zowąd runął w nią dysząc. No zmęczył się psiunio i chciał odpocząć... Pani Matka doszła do wniosku, że on taki malowniczy w tych rumiankach i trzeba mu zdjęcie zrobić. Więc puściłam smycz i zajęłam się dłubaniem w komórce. I wtedy Florence wypatrzyła kota i ruszyła galopem. I zmęczony, ledwie żywy Gjalpon też!!! Wydarł w dół po skarpie, przez kolczaste krzaki, ja w pogoń za nim, a ponieważ straciłam go z oczu, to gnałam w kierunku ulicy, żeby go tam przechwycić, jakby co. Na szczęście sam wrócił i dał się odłowić. Flo też. Wróciłyśmy do domu. Na podjeździe przed domem powitała nas Balbina. Sama. Zaczęłam się zastanawiać, czy Adam ją wystawił na siusiu u zapomniał wpuścić czy co, no bo co biedactwo robi samo przed domem?
Tajemnica się wyjaśniła - Łucja i Kangur bawiły za siatką u sąsiadów! Wykopały sobie torby dziurę i przelazły - Kangur ledwie się przecisnął, zresztą. Wróciły na nasz widok, ale i tak mają u mnie krechę - skandaliczne zachowanie! Jedynie porządna Balbisia nie uciekała i tkwiła grzecznie w swoim ogródku. Za to nie chce wychodzić na siusiu, bo jest mokro...

Posted

[quote name='Florentynka']Jedyny porządny pies w tym całym "burdlu". Przynajmniej dziś. Ale od początku. Ponieważ najpierw przyjemności, a potem obowiązki ( i tak nas dopadną) to rano
( powiedzmy) zabrałyśmy z Panią Matką Gjalpona i Flo, na którą dziś wypadła kolej z rozdzielnika, na spacer ( te obowiązki potem to obecność przy urnie). Spacer nam się wydłużył, bo się zapętliłyśmy troszkę i szło nam się bardzo okrężnie. W każdym razie w pewnym momencie znalazłyśmy się gdzieś wśród pól.Flo została puszczona luzem, bo posłuszna. Gjalpon wypatrzył kępę rumianku i ni stąd ni zowąd runął w nią dysząc. No zmęczył się psiunio i chciał odpocząć... Pani Matka doszła do wniosku, że on taki malowniczy w tych rumiankach i trzeba mu zdjęcie zrobić. Więc puściłam smycz i zajęłam się dłubaniem w komórce. I wtedy Florence wypatrzyła kota i ruszyła galopem. I zmęczony, ledwie żywy Gjalpon też!!! Wydarł w dół po skarpie, przez kolczaste krzaki, ja w pogoń za nim, a ponieważ straciłam go z oczu, to gnałam w kierunku ulicy, żeby go tam przechwycić, jakby co. Na szczęście sam wrócił i dał się odłowić. Flo też. Wróciłyśmy do domu. Na podjeździe przed domem powitała nas Balbina. Sama. Zaczęłam się zastanawiać, czy Adam ją wystawił na siusiu u zapomniał wpuścić czy co, no bo co biedactwo robi samo przed domem?
Tajemnica się wyjaśniła - Łucja i Kangur bawiły za siatką u sąsiadów! Wykopały sobie torby dziurę i przelazły - Kangur ledwie się przecisnął, zresztą. Wróciły na nasz widok, ale i tak mają u mnie krechę - skandaliczne zachowanie! Jedynie porządna Balbisia nie uciekała i tkwiła grzecznie w swoim ogródku. Za to nie chce wychodzić na siusiu, bo jest mokro...[/QUOTE]
Bardzo porządna Balbisia... ;)Twój tekst jak zawsze, na miły początek dnia przy kawie i śniadanku...:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...