Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No nie, na pewno sama go wrzucać nie będę, chociaż zawsze była to moja robota ( bo stawiał jednak mniejszy opór niż jak Adam próbował go wrzucać). Z drugiej strony chciałabym ich wyprać, bo raz na jakiś czas się należy a poza tym to by przyspieszyło wylezienie kłaków, zwłaszcza z parów. Ale wiem, poczekam na moją siostrę, niech kąpie ;)

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A najlepszy był epilog. Bo muszę zaznaczyć, że u nas nikt w zasadzie nie używa cukru, ale Adam czasem słodzi herbatę jeśli pije z cytryną. I Pani Matka się zastanawiała, czy wywalić ten cukier , bo przecież Balbina do niego napluła. A Adam powiedział, że jemu nie przeszkadza, bo skoro i tak sypia z Balbiną i w ogóle, to nie brzydzi go cukier w którym urzędowała...
Ludzie się strasznie zmieniają, strasznie!!! Jak poznałam Adama to mył ręce po głaskaniu psa....

Posted

Florentynka napisał(a):
No nie, na pewno sama go wrzucać nie będę, chociaż zawsze była to moja robota ( bo stawiał jednak mniejszy opór niż jak Adam próbował go wrzucać). Z drugiej strony chciałabym ich wyprać, bo raz na jakiś czas się należy a poza tym to by przyspieszyło wylezienie kłaków, zwłaszcza z parów. Ale wiem, poczekam na moją siostrę, niech kąpie ;)


Zanim doczytałam chciałam to samo zaproponować. Poczekaj miesiąc i Ci wykąpię całe stado i gratis posprzątam łazienkę po imprezie ;)

Posted

Florentynka napisał(a):

Ludzie się strasznie zmieniają, strasznie!!! Jak poznałam Adama to mył ręce po głaskaniu psa....


Jak poznałam Pawła, to nie widział nic złego w trzymaniu psa na łańcuchu, pod warunkiem, że łańcuch jest odpowiedniej długości, buda ciepła, pies spuszczany i dostaje michę. ...
A teraz przykrywa Nelkę kołderką, żeby nie zmarzła :D

  • 3 weeks later...
Posted

Upiorna Balbina ukradła dziś Kangurowi świńską racicę. Wcześniej dostała porcję zupy oraz ogon świński, ale mało jej było...
Z perfidnie porwaną racicą wbiła się w kąt i oddała się pożeraniu. Oczywiście nie było mowy, żeby jej to odebrać, stres mógłby zabić biedulkę. Jutro głodówka, zatem...

Posted

Oj i ja rozumiem... Mam co prawda apetyt w normie, ale wszytko mnie tuczy, bo w iwku średnim to tak już jest i żeby waga za szybko nie rosła, muszę przebierać, wybierać i porcjować, buuuu
Florentynko, a myślałaś już o tym, żeby i Młodego od razu na BARF przestawić. W sumie ma to być przecież dziecię otwierające paszcze krokodylom, może by potem porządek w stadzie zaprowadził, będzie dzielił i rządził sprawiedliwie.

Posted

No z tym BARF- owaniem młodego może być lekki problem, bo nastawiam się na chów wegetariański. Oczywiście terroryzować dziecka nie będę , jak coś mięsnego znajdzie albo upoluje to niech zje, ale generalnie zakładam, że będzie jadł to co my i nie zamierzam wprowadzać mu mięsa do diety. Za to Pani Matka bardzo dzielnie skopała grządkę w ogrodzie i posiała marchew, zamierzamy też trochę innych warzyw zapuścić, zamrożę albo przerobię do słoiczków i będzie takie zdrowe i eko że hej.
Balbina dziś na diecie - tylko twarożek z jogurtem i tartym jabłkiem.

Posted

mamanabank napisał(a):
Ojejej, a czy grządka została odpowiednio zabezpieczona przed parówami? Pomysł rewelacyjny!


Korzystając z uprzejmości aikowo:loveu: też będę miała grządkę eko-warzyw, w czym mój ukochany zielony groszek, który na 100% nie zdąży trafić do słoiczka ;)
Chodźcie do Łucji, tam widziałam fotkę Balbiniastej :)

Posted

Florentynka napisał(a):
też kocham zielony groszek... a takie strączki całe, młodziutkie, zanim ziarenka się rozwiną, mniam, mniam!


Dokładnie tak! Jak co roku się pojawia w sklepach w horrendalnej cenie, to bankrutuje, ale pochłaniam ilości hurtowe :cool3: i tak do słonczeczników, na które się przerzucam jak tylko się pojawią ;)

Posted

Florentynka napisał(a):
Andzike, coś Ty narobiła!!!! Od wczoraj obsesyjnie myślę o groszku w strączkach, pożądam go, pragnę, no po prostu muszę, a jego przecież nie ma jeszcze!!!!


Mam dokładnie to samo, od wczoraj dostałam zawieszki w temacie zielonego groszku! Nawet mi się śnił... :mdleje:
Na pocieszenie kupiłam torbę mrożonego bobu, ale jakoś nie mam do niego przekonania...

PS. Nie jest chyba za późno żebyś sobie posadziła pole eko-groszku :) Ale na efekty uprawy trzeba będzie chwilę poczekać ;)

Posted

Oczywiście, że posadzę. A bób mam mrożony z ubiegłego roku - jest pyszny, tylko trzeba go gotować dużo krócej. Ja wrzucam do wrzątku taki zamrożony, a jak się zagotuje to łowię i łuskam. Pyszny jest makaron z takim bobem i sosem serowym, na przykład.

Posted

Andzike napisał(a):
Ja bób to koniecznie z masełkiem i czosnkiem :) O właśnie... ciekawe czy Szira lubi bób :D

A jak nie lubi to co? Zwrot z adopcji? Dla mnie to byłby poważny argument, żeby oddać psa...

Posted

Florentynka napisał(a):
A jak nie lubi to co? Zwrot z adopcji? Dla mnie to byłby poważny argument, żeby oddać psa...


Jedna morda mniej to dzielenia się bobem ;)
ale jak znam Szirę i jej umiłowanie do jedzenia wszystkiego, tu też będę miała konkurencję ;)

Posted

Florentynka napisał(a):
A jak się przyrządza taki z masłem i czosnkiem? Przyznam, że nie znam tego wariantu, a brzmi dobrze.


Nic skomplikowanego - bób gotujesz normalnie, a w międzyczasie siekasz czosnek i rozdrabniasz trochę maslo - potem taki gorący parujący bób mieszasz z masłem, które się pięknie rozpuszcza i z czosnkiem. Oczywiście jesz bez skórki, "wycierając" bobem masło i czosnek z miseczki ;) Hmmm... zaczynam myśleć o bobie w zamrażalniku z coraz większą sympatią ;)

Posted

O proszę jaki tu ruch u Balbiny:lol: Te eko grządki to super sprawa ja nie mam niestety, karmię dziecię słoiczkami sklepowymi, ale to juz pikuś, bo chciałam jej też juz niedługo do łapki dawać jakeś warzywka czy też owoce, ale przecież w sklepach to wszystko z Chin jest:shake:

Posted

Majusko, jak się zakręcisz po okolicy to na pewno znajdziesz kogoś, kto coś tam uprawia i odsprzeda Ci parę marchewek.
Kulinarnie się zrobiło u Balbisi, myślę, że to jak najbardziej po myśli bohaterki wątku, ona tak dużo czasu spędza w kuchni i przy garach....

Posted

Groszek posadzony!!! Na czerwiec będzie gotowy!

Dwie sceny z życia zwierząt:
Scena pierwsza. Godzina około 6 rano. Do naszej sypialni wkracza Jego Wysokość. Zbliża się do łóżka. W tej chwili z pościeli wyskakuje Balbina - ze skrzekiem i brzydko zmarszczonym nosem, ewidentnie wyrzuca Gjalpona precz.
Scena druga. Parę godzin później. Gjalpo na trawniku, w pozie sfinksa. Pomiędzy przednimi łapami ma resztki skorupy od orzecha włoskiego, który przed chwilą pożarł. Naprzeciwko, nosem dotykając Gjalponowego nosa leży Balbina. Jest uosobieniem słodyczy i patrząc Gjalpowi głęboko w oczy cichutko popiskuje, prosząc o choćby maleńki kawałeczek orzeszka...

P.S. Sukom generalnie rzuca się orzechy na trawę - mają zabawę biegając za nimi, szukając, łupiąc i jedząc. Gjalpon też czasem z tego korzysta, ale ostatnio nakryłam w kuchni Panią Matkę, która za pomocą dziadka do orzechów łupała, a następnie łuskała orzechy i podawała wprost do czekającej paszczy. I dziwić się, że niektóre psy są rozpuszczone...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...