Ulka18 Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Otóż Kolusia nauczyła się wczoraj "siad" W mgnieniu oka się nauczyła No prosze, jaka madra sunia :klacz: Na pewno wszystkiego sie nauczy, tylko trzeba czasu i cierpliwosci. Najwazniejsze, ze wie, ze nie ma samowolki z ucieczkami, ze Pani decyduje co i jak. Mysle, ze Kolusia potrzebowala takiej Panci, zeby byla alfa i zdjela z niej odpowiedzialnosc za przywodztwo w stadzie. Z sikaniem moze byc problem, jesli nigdy wczesniej nie zalatwiala sie podczas obecnosci czlowieka i na smyczy. Tylko nagrody za zalatwienie sie moga przelamac lęk Kolusi. Z kolnierzem musi sie Red jeszcze pomęczyc, bo gdybys go Magda zdjela, to rozlizalby sobie rane i po zupie. Niestety rzadko ktory pies lubi kolnierz, przewaznie robia wszystko, zeby sie go pozbyc. Quote
halcia Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Moja Nuta z godnoscia go nosiła choć w domu słyszałam cały czas odgłos jakby szufla ktoś cos odgarniał.Gdyby kołnierz pękał oklej go Madziu tasma,to go wzmocni.Ja bym odradzała ju leki przeciwbólowe jesli dajesz, to bedzie miał mniej energi . Quote
MagdaNS Posted December 2, 2009 Author Posted December 2, 2009 Ulka18 napisał(a):Z kolnierzem musi sie Red jeszcze pomęczyc, bo gdybys go Magda zdjela, to rozlizalby sobie rane i po zupie. Wiem wiem, najbardziej się boję, żeby go sobie w ciągu dnia nie rozwalił, za każdym razem go oglądam, jakbym tylko zobaczyła jakieś objawy pękania, to go wzmocnię albo wymienię na nowy. Ja też odnoszę wrażenie, że - wbrew pozorom - to Kolusia chyba potrzebowała, żeby ktoś ją utemperował. Boi się dalej, ale zrobiła się taka bardziej "miękka", wychodzi mi na przywitanie, jak przychodzę do garażu, szuka kontaktu nawet bezpośredniego, co wcześniej było nie do pomyślenia. Quote
yoko100 Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 A Lena nie miala kolnierza bo wet mowil ze nie potrzebny bo miala specjalny opatrunek.Przy probie ciagnieca bolalo ja bo cignello ze skora Quote
kaskadaffik Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Sylwia bo Lena miała pewnie tak jak ta kotka co ją ciął założony opatrunek podskórny, pod szwami, jak juz przyschła krew to wtedy się ściągnęło i było zrośnięte, ale Red napewno da radę w kołnierzu :) Quote
halcia Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Psiaki miewaja rózne pomysły,max zabezpieczenie daje pewnosc,ze nie zerwie,nie rozlize... Quote
yoko100 Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 No byl jakos wszyty i po dwoch dniach miala sciagniete. Quote
Ra_dunia Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Narkoza to zawsze ryzyko. Na szczęście mój pies znosi ją bez żadnego problemu, ale rzeczywiście nie tylko nie dostaje jedzenia (dobę) ale i picia (12 godzin) przed zabiegiem. Dodatkowo nasze wetki robią tak piękne kastracje, że ranka jest minimalna z wchłaniającymi się wewnętrznymi szwami. Trzeba tylko było rivanolem (czy czymś tam innym) trochę przemywać i już na drugi dzień Mel łaził bez kołnierza bo sobie nic nawet nie lizał. Tabletki przeciwbólowe też dostawał tylko 2 dni. Ale może to wszystko to kwestia metody kastracji... Najważniejsze, że Redzik już chce brykać :) Może jeśli z nim jesteś na spacerze i on jest na smyczce to zdejmiesz mu kołnierz? W końcu jeśli zacząłby coś majstrować to mogłabys szybko zareagować :) Kolusia widzę, że robi piękne postępy. Mądra sunia. Quote
halcia Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Psu zywiołowemu wcale nie tak łatwo ustrojstwo załozyc,jezsli nie ma drugiej osoby do potrzymania.Niech on sobie w tym pochodzi,przezyje,choc niewygodne. Quote
MagdaNS Posted December 2, 2009 Author Posted December 2, 2009 Oj tak Halciu, 100% racji :). Konsultowałam tę sprawę z Murką, mówi, żeby mu nie ściągać. Tym bardziej, że on jest z tych psów, że jeszcze dobrze nie wybudził się z narkozy, a już tam grzebał :). No a teraz cioteczki trzymajcie się mocno, bo pospadacie z wrażenia z krzeseł :). Przyjechałam wczesniej do domu, żeby zając sie psiakami zanim jeszcze pójdę p Martusię. Myslę sobie "skoro Kolusia w miarę przyzwoicie chodzi na smyczy to zabiorę ją dziś na spacer, wiem, gdzie mniej więcej łaziła, jak uciekała, to tam sobie pójdziemy. I ..... eureka!!! Ledwie poszłyśmy na "ucieczkową" trasę, a Kolusia siup i robi siku. Matko, nie wiem, jaką pojemność ma psi pęcherz moczowy, ale wierzcie mi, że to sikanie trwało dobrze ponad minutę, zapas z ostatnich dwóch dni na pewno :). Kawałek się przeszłyśmy i koopka tez się hopsnęła. Wniosek nasuwa mi sie absurdalny, ale wychodzi na to, że ona uciekała, bo nie chciała u siebie na działce brudzić... Może ona to wszystko ogrodzone traktuje jak jeden wielki boks, sama już nie wiem. Tym bardziej, że sąsiadka mówiła, że jak Kolusia ucieka, to pierwsze co robi to koope u nich na ogrodzie. Tak po prawdzie to ja za bardzo na ogrodzie nie widziałam jej koopek, a żeby kiedyś sikała to też nie bardzo, no ale wychodziłam z założenia, że skoro cały dzień biega luzem, to czemu miałaby sikać akurat przy mnie. No nic to, zobaczymy, jak sytuacja będzie się rozwijać na wieczornym spacerze i jutro rano. Oczywiście "sygnału bezpieczeństwa" nadal nie mam jak ćwiczyć, bo ona nie odstępuje mnie na krok :). Quote
Ulka18 Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Jest tp bardzo mozliwe co pisze Magda, moje dziewczyny tez bardzo niechetnie zalatwiaja sie na ogrodzie, nauczyly sie wychodzic 3 razy dziennie na spacery. Mysle, ze Kolusia jest z natury czysta i poza tym poczula sie bardzo u siebie, a ze do domu nie wchodzi, to caly teren posesji potraktowala jak dom/nore. Magda, pamietaj, zeby ja zawsze nagradzac zaraz jak sie zalatwi :fadein: A jak szla na smyczy? Platala sie na prawo-lewo? Jesli by sie potwierdzilo to zalatwianie na zewnatrz posesji, to problem bylby z glowy, trzeba 2-3 razy dziennie sie przejsc i byc moze skoncza sie ucieczki. Quote
Reno2001 Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 No fakt, ja padłam. Magdo, super, że wiadomo coś więcej o Kolusi. Moje panny nie maja obiekcji załatwiac się na ogrodzie. Może rzeczywiście to był powód tych kolusiowych ucieczek. Trzymam kciuki, aby tak właśnie było. Quote
halcia Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Tez uwazam,ze to mozliwe,moje majac ogród do dyspozycji,czekaja z załatwianiem podstawowych rzeczy na spacer.Miewam koopki na ogrodzie,ale rzadko,wtedy kiedy mnie nie ma cały dzien.Super,ze to odkryłas,teraz jak Ci sie uda w miare o tych samych porach wychodzic,zniknie problem.W Orzechowcach tez jest sunia która musi wyjśc,bo nie załatwi sie w drewnianym boksie,a jest długo w schronie,tylko wczesniej był boks na ziemi.Madziu,tu juz mozna mówic o sukcesie. Quote
eloise Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 moje mały 2 razy dziennie idą a i tak robią dodatkowo w ogródku :evil_lol: jakoś jedno z drugim im sie nie wiąże :evil_lol: Ofik ma taki przerób, że człowiek nie nadąży, a na dodatek jak mu sie zachce to robi tam gdzie stoi, nie ma ulubionego, ukrytego miejsca, więc na trawie trzeba mieć oczy dookoła głowy, nawet jeśli chwilę wcześniej, ktoś skrupulatnie wysprzątał ;) Quote
anciaahk Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 [quote name='eloise']mOfik ma taki przerób, że człowiek nie nadąży, a na dodatek jak mu sie zachce to robi tam gdzie stoi, Hahahaha rozbawiłaś mnie tym opisem. Magda piesek mojej Cioci miał tak, jak Kolusia. Ciocia cieszyła się, jak jechali na wieś, że nie będzie musiała z psiną spacerować - a tymczasem psiak dopominał się o spacery i nie załatwiał się na działce - musiała więc spacerować ;). Quote
eloise Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 anciaahk, mnie to niezmiernie bawi za każdym razem, ale nie wszyscy uważają, ze to zabawne, np jak latem jemy obiad w ogrodzie :evil_lol: Quote
anciaahk Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Hahaha, no raczej nie jest to zbyt przyjemne, a już na pewno fiołkami nie pachnie :). Ale że robi tam gdzie stoi to już zupełnie powalające. Tak więc ciesz się Magdo, że masz taką porządnicką Kolusię! Quote
MagdaNS Posted December 2, 2009 Author Posted December 2, 2009 Hej, wróciłyśmy z wieczornego spacerku. Z sikaniem nie było najmniejszego problemu, gorzej z nagradzaniem, bo trochę zdziwiona była, że w zasadzie za co ja jej te plasterki parówkowe pod pysk podsuwam :). Nie wiem na ten moment, czy to było wyłączną przyczyną ucieczek, na razie cieszę się, że znalazłam sposób, żeby Kolusia robiła siusiu i koopki. Red nie ma z tym faktycznie problemu, sika i koopka gdzie popadnie :evil_lol:. Nakarmiłam towarzystwo z ręki, raz Red, raz Kolusia, nawet fajne to karmienie z ręki jest :). Red to by oczywiście pożarł konia z kopytami, oblizał się i zapytał, co będzie na kolację, z kolei Kolusia nareszcie odzyskuje apetyt. A ja humor. No więc na dobranoc mały dowcip w wykonaniu Martusi. Przed spaniem siedzę i czytam jej bajeczkę o zajączkach zimą, Martusia mówi "ja też bym chciała tak kicać po śniegu!", na co ja odpowiadam - bo wiem, że bardzo tęskni za śniegiem - "nic się nie martw, niedługo spadnie śnieg, to sobie pokicamy". Na co moje dziecko "Ale my nie jesteśmy zającami żeby kicać" :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
eloise Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 :evil_lol: dobrze, że Ci nie powiedziała, mamo, ale Ty dziecinna jesteś :lol: dzieci są urocze i nie przestają zaskakiwać moje dziecko np wczoraj wskoczyło z rozbiegu na kanapę ;) a ma rok i 4 miesiące, własciwie jedynie na żyrandolu jej jeszcze nie wdziałam... Quote
MagdaNS Posted December 3, 2009 Author Posted December 3, 2009 Kochane doświadczone ciotki, pls :modla::modla::modla: w rozwiązaniu jeszcze jednej zagadki, bo tego chyba za tysiąc lat nie załapię: Moje psie towarzystwo niemal noc w noc niemal idealnie o dwunastej w nocy wyje :roll: Na dwa gardła :roll: Nie trwa to długo, około minuty i się uciszają, ale o co im chodzi :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Przecież zegarków nie mają :cool1: Co zrobić, żeby nie wyły? Za prawidłową podpowiedź czeka nagroda :diabloti: Quote
Ulka18 Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Magda, a nie dzwonia jakies dzwony gdzies wtedy daleko? Nie slychac jakis syren, dziwnych dzwiekow? Moze psy je slysza, maja przeciez lepszy sluch niz my ludzie i wtoruja tym dzwiekom. Wydaje mi sie, ze to musi byc zwiazane z bodzcem zewnetrzym. Quote
MagdaNS Posted December 3, 2009 Author Posted December 3, 2009 Ulka18 napisał(a):Magda, a nie dzwonia jakies dzwony gdzies wtedy daleko? Nie slychac jakis syren, dziwnych dzwiekow? Moze psy je slysza, maja przeciez lepszy sluch niz my ludzie i wtoruja tym dzwiekom. Wydaje mi sie, ze to musi byc zwiazane z bodzcem zewnetrzym. :shake::shake::shake: Dzwony ostatni raz dzwonią u nas o 22. Spróbuję w najbliższych dniach wsłuchać się w dźwięki nocy Quote
halcia Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Nie wiem dlaczego wyja,ale zegarki psy maja na pewno.Moje 16.00 staja do misek ,ja wtedy patrze na zegarek....faktycznie 16! Quote
MagdaNS Posted December 4, 2009 Author Posted December 4, 2009 Dobre Halciu, naprawdę niezłe :). Nie wiem, czy wyły dzisiaj w nocy,bo o północy spałam już jak nieżywa :). Red zrobił się tak łakomy, że mi ręce opadają. Nie ma takiego karmienia, żeby się z łakomstwa nie zakrztusił :evil_lol:. Wygląda na to, że wystarczyło 24 godziny bez miski i Redowi sie chyba przypomniały stare czasy, gdy głodował i teraz najada się szybko i na zapas, żeby mu ktoś nie zabrał. Wiem, że u kastratów trzeba pilnowac wagę, bo tyją, ale nie sądziałm, że ten efekt nastąpi natychmiast po kastracji :evil_lol:. Na początku, jak do nas przyjechał, a jedzenie podawane było w misce, to tak sobie się nim interesował. Kolsia, odkąd 3 razy dziennie idzie na spacer poza nasz teren, to zupełnie inny pies. Mówię Wam, ona musiała być kiedyś z kimś, w tej chwili tak chodzi na smyczy, że oczy mi wychodzą z orbit, o tak :crazyeye::crazyeye::crazyeye:. Żadnego szarpania, wpatrzona we mnie i w to, co ja robię, jak idę czy biegnę, kiedy skręcam. Nie powiem, jeszcze wszystko ją wypłasza, jeden gwałtowniejszy ruch i sie skula albo przewraca kołami do góry w pozycji "tylko mi nie zrób krzywdy". To pewnie długo jej nie minie, o ile w ogóle. Przyszła książka Pana Gałuszki, w weekend ją przeczytam, a po weekendzie zabiorę się za szkolenie psiego towarzystwa, bo Red, jak tylko zwieje przez otwartą bramę, to już też ma w nosie moje wołania, no chyba że woła parówka :grin:. Nowe dogo to horror :angryy:. W domu mam neostradę na wiejskich kablach, to naprawdę czasem nie wchodzi wcale, a jak wejdzie, to zmulona strasznie. Uściski, pewnie odezwę się dopiero w pon, jeśli w domu nie uda mi się wejść na "kochane" dogo. Odnoszę wrażenie, że przeróbki zostały zrobione tylko po to, żeby mogli nas dręczyć większą ilością reklam, które spływają wraz z przewijaniem ekranu i za cholerę nie dają się zamknąć, no chyba że minie minimalny czas wyświetlania :angryy::angryy::angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.