Energy Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Przepraszam, że to piszę, ale czy wzięcie Redzika w całej tej sytuacji było na pewno dobrze przemyślane? Quote
MagdaNS Posted November 27, 2009 Author Posted November 27, 2009 Energy napisał(a):Przepraszam, że to piszę, ale czy wzięcie Redzika w całej tej sytuacji było na pewno dobrze przemyślane? Energy, pomysł z Redzikiem wziął się z Kolusiowych lęków, problemów adaptacyjnych i ucieczek. Myslałysmy z cioteczkami z dogo, że taki słodki psiak pomoże jej się otworzyć, przełamac lęki, będzie miała towarzystwo. I pewnie tak się stanie, tylko na to trzeba czasu... Gdyby Reda nie było ona i tak by gryzła płoty i uciekała, miałyśmy z cioteczkami nadzieję, ze towarzystwo "własnego" kolegi spowoduje, że Kolusia nie będzie uciekać. Ale ucieka. Czekam teraz na konsultację ze specjalistą, może on pomoże ustalić przyczyny takich zachowań Kolusi. Ona trochę się z nim bawi, a potem zwiewa. Quote
jotpeg Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Skoro Redzik jest bezproblemowy, to niech sie TZ przyzwyczai do obsikiwania drzewek. trudno. MagdaNS, musisz odpoczac, bo sie wykonczysz, uginajac sie pod ciezarem odpowiedzialnosci. Zostaw ta siatke, Kolusie do garazu. Dlaczego TZ nie pomoze przy siatce?! Albo niech sie wykarze i postawi kojec, bo Kolusia was wykonczy, a i dla niej to sie skonczy tragicznie. Kojec nie jest zlym rozwiazaniem, zwlaszcza pod wasza nieobeconsc. Mysle, ze Kolusia moze juz zostac dzikawa, ona chyba nie miala w dziecinstwie kontaktow z czlowiekiem, a do tego jest z natury bojazliwa, wiec przy jej sklonnosci do wycieczek, kojec jest rozwiazaniem. MagdaNS, nie mozesz calego zycia podporzadkowac ucieczkom Kolusi i siatce. A na TZ-cie cwicz asertywnosc. Trzymaj sie, kobieto, nie moze byc tak ze wszystkie grzechy swiata na twoich barkach. Quote
anciaahk Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Magda, nie wiem co Ci napisać, bo nie mam doświadczenia z takimi trudnymi psami. Pewnie najlepszą receptą jest czas, wytrwałość, stanowczość. Napiszę tylko, że bardzo Cię podziwiam i szanuję za to, co robisz dla psiaków. W kwestii TŻ się nie wypowiadam, bo to nie byłyby cenzuralne słowa. Jestem z Tobą, chociażby myślami i tak wirtualnie wspieram Cię, jak tylko mogę. Trzymaj się! Quote
Ulka18 Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Nie wiem od czego zaczac.....ale moze od tego, ze pies strozujacy i pilnujacy nie bierze sie sam z siebie, TAKICH PSOW NIE MA. Psa trzeba nauczyc, wyszkolic, pokazac gdzie jest jego miejsce w szeregu i w rodzinie. Moze sa takie chlopy, ktore mysla, ze pies sam z siebie bedzie madry, bedzie zarabial na swoje utrzymanie porzadnym szczekaniem na obcych, a do rodziny bedzie jak aniol. Z poprzedniego postu Magdy mozna wyczytac, ze wg TZ Magdy szczeniak np. owczarka niemieckiego bedzie od razu po jego zakupie i przywiezieniu do nowego domu wiedzial, ze nie wolno obsikiwac drzewek, gryzc drzwi, wyciagac wycieraczek, kopac dziur, podkopywac ogrodzenia, bedzie znal komendy siad, stoj, waruj, lezec, na miejsce, bedzie wzorowo chodzil na smyczy przy nodze, bez smyczy przy nodze, atakowal obych, tolerowal swoich, pozwalal sobie grzebac w misce, itd, itd. NIECH ZNAJDZIE TAKIEGO PSA, A JA GO CHETNIE ODKUPIE. Natomiast Kolusia to glupi, zwiewajacy pies (cos musi byc nie tak, ze sunia ucieka) , Red obsikuje drzewka, wcale nie szczeka, choc powinien. A kto ich kiedykolwiek uczyl co maja robic i jak? Dzieci chodza do szkoly tyle lat i tak po 10 latach myla Slowackiego z Norwidem, a takie psiny maja wszystko umiec z ksiezyca ??? Moja Casablanka zaszczekala pierwszy raz po ok. pol roku. Tyle czasu jej zajelo uwierzenie w swoj dom. Pracowalysmy nad nia we dwie z Ulka, bo Czapka KOMPLETNIE nic nie umialo, zero, null. Majac juz dosc dlugo kata-szefa spod tego samego znaku, uwazam, ze Magda nigdy nie dogodzi swojemy chlopu, albo bedzie za malo gotowac, zle gotowac, nie to co TZ chce; za malo pracowac, za duzo pracowac; za malo zarabiac, za duzo zarabiac (to bylaby katastrofa); za malo zajmowac sie dzieckiem, za duzo zajmowac sie dzieckiem, za malo nim; wszelkie inne warianty mozna by wymieniac do woli. Wiec albo Magda odda psy tam skad przyszly, kupi psa rasowego, doroslego, wyszkolonego za kilka tysiecy i TZ bedzie zadowolony z jego strozowania, a Magda bedzie w jeszcze wiekszym dolku niz teraz. Albo ........... na razie nie wymyslilam drugiego wariantu. Moze ktos inny ma pomysl. Quote
Tola Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Jestem na wątku od niedawna, wlaściwie od chwili, kiedy Red pojechal od Murki. Bardzo zalezalo mi na tym, zeby Red byl kochany. Czy mam zacząc się niepokoic? Quote
MagdaNS Posted November 27, 2009 Author Posted November 27, 2009 Oj Ulka, dużo w tym prawdy, co piszesz. Ja to wszystko o psach i ich szkoleniu wiem, gorzej z moim TZ :evil_lol:. Ja staram się wierzyć, że dam radę, tylko muszę wiedzieć, jak z Koluśką pracować. Bo co do Reda jestem spokojna. Po prostu na dzień dzisiejszy przytłacza mnie skala tych narosłych problemów. Co do chodzenia na smyczy to sama sobie jestem winna, że odpuściłam i czekałam na lepszy czas. Myślę, że na razie do "stróżowania" trzeba będzie dać Reda, jak już będzie się dobrze czuł, a Koluśkę na razie trzymać zamkniętą, póki nie dojdziemy, czemu ucieka. Chyba w garażu zrobię coś, jakoś podzielę, żeby na dzień Red mógł wchodzić i wychodzić kiedy chce, a Kolusia nie mogła zwiać, a na wieczór, żeby tam byli razem. Co do Kolusi to ja sobie dopiero teraz przypominam, że ta działka sąsiada to ją od zawsze intrygowała, przecież jak do nas przyjechała i zwiała po trzech godzinach, to właśnie pod płotem do sąsiada. TZ nie było wtedy w ogóle w domu, jak ona uciekła, nie zdążył jej nawet dobrze zobaczyć, tyle co za płotem u sąsiada, on akurat przyjechał jak ja chwilę wcześniej odkryłam, że ona zwiała. Bardzo się zaangażował wtedy w jej poszukiwanie, zawiadomił swoich kolegów z miejscowego komisariatu, następnego dnia, jak się znalazła, pojechał po nią. Cały czas czekam na kontakt od Pana Gałuszki, to chyba ostatnia deska ratunku dla Kolusi, która to się boi, to się robi na rottweilera :) Módlcie się za mnie dziewczyny, to chyba teraz będzie najskuteczniejsza forma pomocy :modla: Quote
MagdaNS Posted November 27, 2009 Author Posted November 27, 2009 Tola napisał(a):Jestem na wątku od niedawna, wlaściwie od chwili, kiedy Red pojechal od Murki. Bardzo zalezalo mi na tym, zeby Red byl kochany. Czy mam zacząc się niepokoic? Na razie NIE :) Reda nie da się nie kochać, nawet taki maruda jak mój TZ udaje, że marudzi, ale widzę, że go lubi :) Quote
Ulka18 Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Osika - Typ osiki jest lękliwy i wystraszony. Bywa, że próbuje ze strachu atakować zbliżających się ludzi. Świat jest dla takiego psa przerażający, a pobyt w schronisku to prawdziwe piekło. Jego psychika jest tak delikatna, że każdy nowy bodziec może być odbierany jako zagrożenie i sygnał do obrony. Ten typ psa może sprawiać dużo kłopotów, ponieważ praca z nim wymaga dużej cierpliwości, wyrozumiałości, zrozumienia psiej psychiki i potrzeb, oraz doświadczenia. Nieraz nie udaje się w pełni zresocjalizować takiego psa i do końca będzie on nieufny wobec obcych i lękliwy. Może też prezentować zachowania obsesjne i bardzo przeżywać samotność, gdy będzie zostawiony sam, nawet na krótką chwilę. Zanim zdecydujesz się przygarnąć psa tego typu, zastanów się czy jesteś w stanie podołać obowiązkom opiekuna tak szczególnie wymagającego zwierzaka. Staraj się wykorzystać każdy moment, gdy pies z własnej inicjatywy podchodzi do Ciebie. Nagradzaj go karmiąc z ręki i spokojnie chwaląc. Na początku dobrze jest „spalić miskę”, pożywienie podawać psu z ręki, w zamian za podejście do Ciebie, a potem za podejście gdy psa zawołasz. Nie musisz podawać psu jedzenia w jednej porcji, jeśli chcesz – możesz go karmić podając po jednej granulce lub po jednej garści. Taki sposób karmienia przekonuje psa, że opłaca się do Ciebie podejść, a poza tym daje mu czytelną informację, że od Ciebie może spodziewać się tylko dobrych rzeczy i że to, co dostaje ma związek z jego zachowaniem. W ten sposób stajesz się dla psa źródłem najważniejszych dobrodziejstw – bezpieczeństwa i pożywienia. Pierwsze spacery Zanim spacery z twoim psem staną się przyjemnością włóż trochę wysiłku, by poinformować psa, jak mają one wyglądać. Przede wszystkim na początku miej psa zawsze pod kontrolą. Staraj się wybrać na spacer w miejsce bezpieczne, z dala od ruchliwej ulicy, niekoniecznie do najbliższego parku gdzie mnóstwo psów, dzieci i innych osób będzie zainteresowane poznaniem Twojego nowego przyjaciela. Do obroży (zwykłej, gładkiej obroży!) przyczep długą linkę, która swobodnie może wlec się po ziemi za psem. Gdyby pies postanowił gdzieś odbiec od Ciebie – zawsze możesz zareagować stając nogą na lince. W ten sposób masz psa stale pod kontrolą co zapewnia wam bezpieczeństwo. W kieszeni miej przygotowane smakołyki. Może to być coś ekstra super pysznego (pierś z kurczaka, żołądki kurze, ciasteczka wątróbkowe...). Gdy przywołasz psa, a on podejdzie – natychmiast chwalisz go i dajesz smakołyk. Powtarzaj to jak najczęściej, żeby uwarunkować przywołanie i imię psa. Problem z samotnością Wiele psów schroniskowych nie lubi samotności. Źle znosi oddzielenie od właściciela i wykazuje albo tendencję do niszczenia różnych rzeczy, co jest przejawem frustracji, albo też wyje godzinami, co doprowadza sąsiadów do furii. Dlatego dobrze by było, gdyby pies podczas nieobecności właściciela miał swoje bezpieczne miejsce, w którym może spokojnie przebywać. Najlepszym wyjściem jest nauczenie psa wchodzenia do klatki, która kojarzy się mu z norką i w której nie ma zbyt wielkiej możliwości ruchu. Quote
MagdaNS Posted November 27, 2009 Author Posted November 27, 2009 Ulka, wielkie dzięki! To się w sumie trzyma kupy, jeśli chodzi o Kolusię. Myślisz, że ucieka ze strachu? Ale czemu w takim razie wraca? Ucieka, bo się boi, a wraca, bo nie zna innego miejsca, gdzie się może schować? To mnie najbardziej zadziwia, czemu obsesyjnie ucieka i wraca? Czekam cały czas na konsultację ze specjalistą, może to coś rozwiąże. Quote
Ulka18 Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Ja tez mysle, ze ona czegos szuka, moze jednak poprzedniego domu. To tak jak dzieci z domu dziecka kochaja swoich rodzicow, jacy by nie byli i tesknia jakos, mimo, ze w DD maja wzgledny spokoj. Kolusia nie powinna zostawac na razie sama w ogrodzie, gdy Was nie ma w domu. Niech siedzi w swojej kryjowce dopoki nie wrocicie, albo w kojcu, ktory na zaproponowal TZ, nasze psy przeciez tez siedza w domach, mieszkaniach, gdy nas nie ma. Trzeba by ustalic dokladny rytm dnia przed i po powrocie. Kolusia i Red musza wiedziec, ze np. : 1/ Pani wraca z pracy, psy slysza samochod ; 2/ Pani bierze Reda na smycz i idzie po Martusie ; 3/ wspolny powrot do domu we trojke ; 4/ Pani jest w domu przez ok. 1 godz ; 5/ Pani wychodzi z domu i bierze Kolusie na linke na wspolna nauke chodzenia, a Red biega samodzielnie po ogrodzie ; 6/ Pani wraca do domu, psy wracaja do garazu ; 7/ Wieczorem Pani wychodzi z Redem na spacer na zewnatrz, Kolusia wychodzi pozniej na ogrod na lince-smyczy ; 8/ Psy noc spedzaja w garazu, dopoki sie nie przywiaza do Rodziny i terenu itd. itd. Tutaj jeszcze znalazlam jak przyzwyczaic psa do smyczy i obrozy: http://wesolalapka.pl/porady/o-leku/293-lk-przed-obro-i-szelkami.html I jeszcze telefony do trenerow, moze ktorys poradzi cos sensownego : http://wesolalapka.pl/contact-us.html Quote
eloise Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Magda, odpuść sobie troszkę, bo zwariujesz! a tego Ci nie potrzeba... Przekaż mężowi, ze u nas 4 samców osikuje drzewka i krzaki i nadal wszystkie żyją, choć często jeden krzak dostaje po kolei z 4 siusiawek :evil_lol: no bo każdego musi być "na górze" Pracuj z Kolusią, bo tylko to pomoże, a jaką będziesz mieć satysfakcję jak Kolusia się troszkę choć otworzy! Mało tego, jak mąż zauważy zmiany, to dopiero bedzie dumny jak paw i będzie się chwalił znajomym, ze takiego dzikusa udało WAM się oswoić i nawet są z niej "psy" Quote
MagdaNS Posted November 27, 2009 Author Posted November 27, 2009 Ulka, jesteś nieoceniona!!! Red zresztą bardzo Ci dziękuje za nową zabawkę :). Rytm dnia super, tylko żeby pracować z Kolusią to jednak będę musiała zamykać Reda, bo on się zaraz przytula, wpada z głową na moje kolana, a to peszy i dekoncentruje Kolusię :). Jadę zaraz kupić linkę treningową, bo takiej nie mam, mam tylko smycz. Uściski! Eloise, masz rację, jak się uda, to będzie, że NAM się udało wyprowadzić Kolusię :) Quote
eloise Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 będzie pokazywał świerki i mówił-tam siedziała na początku, ale powoli powoli ją wyciągnęliśmy i proszę, już się tak nie boi... absolutnie typowe ;) Quote
Energy Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 MagdaNS napisał(a):Energy, pomysł z Redzikiem wziął się z Kolusiowych lęków, problemów adaptacyjnych i ucieczek. Myslałysmy z cioteczkami z dogo, że taki słodki psiak pomoże jej się otworzyć, przełamac lęki, będzie miała towarzystwo. I pewnie tak się stanie, tylko na to trzeba czasu, a ja mam w domu choleryka... Gdyby Reda nie było ona i tak by gryzła płoty i uciekała, miałyśmy z cioteczkami nadzieję, ze towarzystwo "własnego" kolegi spowoduje, że Kolusia nie będzie uciekać. Ale ucieka. Czekam teraz na konsultację ze specjalistą, może on pomoże ustalić przyczyny takich zachowań Kolusi. Ona trochę się z nim bawi, a potem zwiewa. Powiem szczerzerze, że mnie nie uspokoiłaś. Marzyłam o super domku dla Reda, w którym będzie bezpieczny i kochany, niezależnie od tego czy obsika drzewko, czy "przeskrobie" coś innego. Zresztą na pewno nie tylko ja. A Ty piszesz, że miał być lekarstwem na lęki Kolusi, która jest bardzo problemowym psem. Tak to odebrałam, może się mylę. Taki psiaczek jak Kolusia musi mieć spokój, miłość i czas, a przede wszystkim akceptację wszystkich domowników, Redzik psiak po przejściach także. Naprawdę się obawiam co będzie dalej. Quote
MagdaNS Posted November 27, 2009 Author Posted November 27, 2009 Energy, nie martw się na zapas, jest nam teraz ciężko, psiaki dopiero układają relacje między sobą :). Być może Kolusia poczuła się niepewnie w związku z przyjazdem Reda, może stąd eskalacja problemów, ale jestem dobrej myśli, Reda nie da sie nie lubić. Ja tak naprawdę to martwę się, żeby zabieg w poiedziałek poszedł dobrze, z resztą damy radę :). Postaram się jutro zrobić wreszcie jakieś nowe zdjęcia i wkleić. Kolusia to sie cieszy z kolegi, to ucieka, to go zaczepia do zabawy i cieszy się, że za nia gania, to ucieka od niego. Redzik jest bardzo za Kolusią, jak został w garażu, a ja pracowałam z Kolusia na smycz, to strasznie za nami piszczał. Niestety, muszę to donieść, że choć Kolusia jest wysterylizowana, to próbował ją dziś "dosiadać", łobuziak jeden ;).Z Redzikiem będzie sie super pracowało, bo jest dość posłuszny, mam nadzieję, że nasza "dzikuska" z zainteresowaniem będzie patrzeć, jak sie fajnie robi siad, waruj czy biega z freesbie i sama też zechce tak robić. Kolusia to zagadka, jak to z lękliwymi psami, co jest lepiej, to jest gorzej i na odwrót. Sama wiesz, że jak się sypie, to na całej linii, a jak jest dobrze to też ze wszystkim :). Kolusia robi postępy w chodzeniu na smyczy, dziś po południu jak skończyły mi się już parówki, to sama skakała i sie domagała nastepnych :). Martwi mnie tylko, bo d blisko 24 godzin sie w ogóle nie załatwiała, ani siusiu ani koopke, tak po prawdzie to ona nigdy do tej pory nie załatwiła się na smyczy. Quote
Ulka18 Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Moja Kostaryka mimo, ze wychowana od malego w domu, ma takie rozpędy, ze w nowym miejscu 2-3 dni niezalatwiania sie to norma. Wiec pewnie Kolusia wytrzyma podobnie. Jesli tylko sie zalatwi na smyczy, to od razu nagroda. Oprocz parowek dobry jest tez pasztet, za pasztet psy zrobia naprawde duzo. Zapnij Magda linke i stojcie, zawojaj ja, jak sie tylko na Ciebie popatrzy, to hop smakolyk do pyszczka. Podchodz i odchodz, linka bedzie sie ruszac. Gdyby sie odwazyla ruszyc do Ciebie to kolejna nagroda.Byc moze bedzie odwazniejsza, jesli zapniesz linke, zostawisz ja taka skamieniala, odejdziesz kilka krokow, kucniesz i poklepiesz po nodze reka, zawolasz Kolusia, powinna za ktoryms razem podejsc. Quote
MagdaNS Posted November 27, 2009 Author Posted November 27, 2009 Ulka jesteś po prostu najukochańszą kobietą na świecie, że nam tak wytrwale pomagasz :). Tak spróbuję jeszcze dziś wieczorem, pasztet jakiś też się znajdzie ;). Ty wiesz, że ona po południu nawet weszła na mnie łapami i liznęła po nosie? Quote
Tola Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Energy napisał(a):Powiem szczerzerze, że mnie nie uspokoiłaś. Marzyłam o super domku dla Reda, w którym będzie bezpieczny i kochany, niezależnie od tego czy obsika drzewko, czy "przeskrobie" coś innego. Zresztą na pewno nie tylko ja. A Ty piszesz, że miał być lekarstwem na lęki Kolusi, która jest bardzo problemowym psem. Tak to odebrałam, może się mylę. Taki psiaczek jak Kolusia musi mieć spokój, miłość i czas, a przede wszystkim akceptację wszystkich domowników, Redzik psiak po przejściach także. Naprawdę się obawiam co będzie dalej. Przyznam szczerze, ze mnie tez niepokoi cala ta sytuacja. Chyba zaluję, ze nie upieralam się przy wizycie przedadopcyjnej i rozmowie z wszystkimi czlonkami Rodziny. Przyjazd drugiego psa do domu, w ktorym juz są problemy z pierwszym powinien byc w pelni zaakceptowany przez wszystkich domowników. Quote
Energy Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Tola napisał(a):Przyznam szczerze, ze mnie tez niepokoi cala ta sytuacja. Chyba zaluję, ze nie upieralam się przy wizycie przedadopcyjnej i rozmowie z wszystkimi czlonkami Rodziny. Przyjazd drugiego psa do domu, w ktorym juz są problemy z pierwszym powinien byc zaakceptowany przez wszytkich domowników. Zwłaszcza, że pierwszy psiak chyba nie jest akceptowany przez wszystkich domownimów, a i Redzik przeszkadza nawet sikaniem. A właśnie to, że nie sika 24 godziny to zdecydowanie nie jest normalne, chyba, że posikuje w garażu. Quote
MagdaNS Posted November 27, 2009 Author Posted November 27, 2009 Matko, przestańcie nakręcać się, bo to chyba nie o to chodzi. Nie piszę tu o problemach z Kolusią po to, żeby się nakręcała jakaś niepotrzebna nagonka. Przeczytajcie cały wątek Kolusi, zanim coś jeszcze napiszecie. Ja ufam radom Ulki co do wyprowadzania Kolusi i wierzę, że będzie dobrze, na razie jest ciężko. Równie dobrze mogłabym nie pisać nic albo ściemniać fanfarony, wtedy byłybyście spokojne? Skoro pytam o rady i staram sie pracowac z psami, to chyba znaczy, że dbam o nie i nie ma zamiaru się poddawać tylko dlatetgo, że jest ciężko. Quote
MagdaNS Posted November 28, 2009 Author Posted November 28, 2009 Dzień dobry wszystkim zatroskanym o nasze sprawy. Dzień naprawdę dobry, bo chyba "impas smyczowy" został przełamany. Juz wczoraj wieczorem, jak TZ wyszedł wyprowadzić psiaki na wieczorny spacer, to mówił, że Kolusia wcale od niego nie chciała uciekać, wręcz przeciwnie - skakała na niego i domagała sie głaskania ! A dzisiaj rano obszczekała idącego ulicą na smyczy Ok-ka .... i stresy jej odpuściły, bo zaraz potem sie załatwiła, koopa to na pewno była z dwóch dni :diabloti:. Więc może nie będzie aż tak źle :). Dostałam na pw wadomośc od Mureczki, też udzieliła mi tam kilku rad odnośnie pracy ze strachulcami. Muszę teraz po prostu trzymac sie jedne linni, że póki Kolusia nie będzie przychodziła sama na zawołanie, to spacery tylko na smyczy i cza spędzany w ciepłej bezpieczne budce, choćby nie wiem jak żebrała tymi oczyskami:). Redzik oczywiście niezmiennie radosny, pogodny i w każdej chwili kładący łepek na kolana :). W zyciu nie widziałam psa, który by sie aż tak tulił do człowieka :loveu:. Uwielbiam sie z nim miziac i głaskać :). Dzisiaj będziemy 'Prętować" ogrodzenie, sąsiad zwiózł mi trochę metalowych prętów, więc w miejscach "najbardziej zagrożonych" będę je dzisiaj wbijać. Na razie Kolsia będzie pozostawała na smyczy, ale i tak w miarę jak sąsiad będzie zwoził te pręty to będziemy opalowywać płot. Mam nadzieję, że Kolusia nie nauczy się skakać przez płot jak piesek Halci :). Quote
MagdaNS Posted November 28, 2009 Author Posted November 28, 2009 Dostałam odpowiedź z Wesołej Łapki: " Witam, Jeśli pies jest tak wystraszony, że nawet do Ciebie nie podchodzi, to należy z nim pracować naprawdę małymi krokami. Pierwszym Twoim zadaniem jest nauczenie psa tzw. sygnału bezpieczeństwa. W tym celu kucnij przed psem, odwróć się do niego bokiem, nie patrz na niego, wydaj wymyślony przez Ciebie sygnał, np. ciche gwizdanie i rzuć na ziemię w kierunku psa jakiś dobry smakołyk. Stopniowo zmniejszaj odległość między Tobą i psem, początkowo nie utrzymując kontaktu wzrokowego, aż do karmienia psa z ręki. W ten sposób po usłyszeniu Twojego magicznego sygnału pies poczuje się dobrze i bezpiecznie i będzie starał się przebywać blisko Ciebie, za co Ty go sowicie nagrodzisz. Natomiast nawiązując do ucieczek do sąsiada – im częściej Koli się to udaje tym bardziej zachowanie się wzmacnia. Jeśli do tego dodamy zmienny schemat nagradzania czyli raz jej się udaje, innym razem nie, to uczucie ulgi, jakie pies odczuwa po wydostaniu się za płot jest ogromne, co silnie utrwala ucieczki. A więc koniecznym jest skuteczne uniemożliwienie wydostawania się za płot. Podczas spacerów pies prowadzony powinien być na smyczy lub długiej lince, która jest bardzo przydatna w nauce przywołania." Czyli potwierdza się to, co wcześniej pisała Ulka, Murka i inne cioteczki o wyciszaniu i niepuszczaniu luzem :). Będziemy pracować ;) Quote
anciaahk Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Super Magdo, że się udaje i to jak szybko są pierwsze dobre znaki :). Nieustająco trzymam kciuki za całą psią rodzinkę :). Quote
MagdaNS Posted November 28, 2009 Author Posted November 28, 2009 anciaahk napisał(a):Super Magdo, że się udaje i to jak szybko są pierwsze dobre znaki :). Nieustająco trzymam kciuki za całą psią rodzinkę :). Bardzo dziękuję :). Ja staram się cieszyć ostrożnie, przy Kolusi się już nauczyłam że się robi krok do przodu, krok do tyłu. zapomniałam napisać, że jednak trochę łakomczuszek się z niej zrobił, bo jak kończą mi się plasterki parówki, to wkłada łepek do tej kieszeni i domaga się jeszcze (zresztą Redzik robi to samo). Na razie to się najbardziej modlę, żeby sterylka Reda w poniedziałek dobrze poszła, z resztą jakoś sobie damy radę, lepiej czy gorzej, ale z Waszą pomocą na pewno co dzień do przodu :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.