Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

KWL napisał(a):
Może zrobiło się tu za cicho i spokojnie, tak jakbyśmy się już pogodzili z aktualnym stanem rzeczy. Nie jest to jednak prawdą, bardzo chcemy aby Mojo miał w końcu "swój" teren i dom, żeby jego historia miała happy end. I od jakiegoś czasu jest na to pewna szansa, jest człowiek zainteresowany naszym futrzakiem.
Jakoś tak ostatnio wychodzi nam że gdy któryś miś ma szansę na dom i czekamy na ostateczną decyzję czy okoliczności to nabieramy wody w usta żeby „nie zapeszać". Tyle już było różnych „na pewno", „jutro przyjeżdżamy", „cudowny”, „kochamy go" które kończyły się na niczym że nabraliśmy nieco fatalistycznego stosunku do adopcji kaukazów. Fajnie napisać że się udało i pies ma dom, o kolejne porażce wspominać się nawet juz nie chce. A dopóki pies nie jest w nowym domu nie ma pewności jak się skończy.
Na dokładkę sytuacja Mojo na dziś jest trochę skomplikowana i wygląda następująco: Jest nim od dłuższego czasu zainteresowany pan, wygląda to dość poważnie jako że zaangażował się nie tylko wirtualnie także materialnie. Byłby to dom idealny dla Mojo - własny teren i święty spokój.
Jednak wszystko przeciąga się już dość mocno, ponieważ pan ma psa. Staruszka którego następcą miałby być Mojo. Sytuacja jest trochę niezręczna, przecież życzyć źle staruszkowi byłoby wbrew temu co sami robimy. Z drugiej strony też Mojo nie może wiecznie czekać, młody wcale nie jest.
Tylko faktycznie ten stan zawieszenia się niezręcznie przedłuża. Ale powoduje też odkładanie innych działań. Biafra jest bardzo mocno obciążona - zeszłoroczna powódź, coraz to nowe kundelki i kotki, kaukazy i konie - wszystkie te zwierzaki pod jej bezpośrednią lub pośrednią opieką wymagają czasu...
A Mojo przez ten rok pobytu u niej pokazał wiele różnych rzeczy, których w schronisku pokazać nie chciał lub nie mógł, trzeba to jakoś ująć, spisać, przemyśleć warunki do jakich może się zaadoptować i w jakich nie sprawi kłopotów.

O!Nareszcie coś o piesku przeczytałam,bo już się wystraszyłam,że dziwnie na tym wątku jakoś.
Ale mam pytanie,bo ja jestem tu nowa,więc proszę o wyrozumiałość,bo nie rozumiem kilku rzeczy.Mam nadzieję,że mogę zapytać i że mi wybaczycie,jeśli pytam za dużo.
Skoro jakiś pan chce psa i na dodatek się zaangażował materialnie,to dlaczego nikt tu tego nie napisał od razu a zbieracie dalej pieniązki na psiaka?To chyba bardzo fajna wiadomość jest i nikt sie nią nie podzielił z innymi?Myslałam,że jemu brakuje,albo coś, ale zrozumiałam,że nie.Jak ktos wpłaca na psiaka,to znaczy chyba,że mu na nim zależy i chce wszystko wiedzieć, co dobre i co złe?No i piszecie,że brakuje 100zł a przecież skoro pan wpłaca, to dlaczego brakuje?
No i jeszcze jedno pytanie.Można wiedzieć jakie rzeczy pokazał Mojo przez rok?czemu tu jakoś tak to owiane jest jakby tajemnicą?Jak czytam to forum,to wszyscy na innych watkach wszystko piszą, opisują, wspólnie myślą nad różnymi opcjami.Tak jest przejrzyście i swojsko.A Mojo jest taki fajny!Chyba nie musi opisywać właścicielka hotelu,bo wiadomo,że może nie mieć czasu,ale opiekunka? To taka moja refleksja,przepraszam,że tak się wciskam.Przypadkiem tu trafiłam ale jak już jestem,to tak sie podzielilam tym co myśle.

  • Replies 749
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='kazik132']O!Nareszcie coś o piesku przeczytałam,bo już się wystraszyłam,że dziwnie na tym wątku jakoś.
Ale mam pytanie,bo ja jestem tu nowa,więc proszę o wyrozumiałość,bo nie rozumiem kilku rzeczy.Mam nadzieję,że mogę zapytać i że mi wybaczycie,jeśli pytam za dużo.
Skoro jakiś pan chce psa i na dodatek się zaangażował materialnie,to dlaczego nikt tu tego nie napisał od razu a zbieracie dalej pieniązki na psiaka?To chyba bardzo fajna wiadomość jest i nikt sie nią nie podzielił z innymi?Myslałam,że jemu brakuje,albo coś, ale zrozumiałam,że nie.Jak ktos wpłaca na psiaka,to znaczy chyba,że mu na nim zależy i chce wszystko wiedzieć, co dobre i co złe?No i piszecie,że brakuje 100zł a przecież skoro pan wpłaca, to dlaczego brakuje?
wszystkie wpłaty na Mojo jakie wpłacał ten Pan zostały uwzględnione we wpłatach na Mojo.
Pan wpłacał bezpośrednio na konto fundacji o czym morisowa była informowana i uwzględniała to w rozliczeniach
Pan wpłaca nieregularnie i wpłaty nie pokrywają miesięcznego pobytu Mojo, dlatego przykadowo na marzec Mojo brakuje 100 zł


a teraz z innej beczki
zanim nie zaczełam sama prowadzić watków i rozliczeń też z niecierpliwością oczekiwałam każdego info o psie
ale teraz jako prowadzaca kilka wątków rozumiem dlaczego one nie pojawiały sie codziennie czy dosłownie co kilka dni
napradę cięzko jest ogarnąc prowadzenie kilku wątków i rozliczeń, pracując zawodowo i angażując się poza dogo
wiem, że są wątki gdzie inf jest bardzo bardzo regularne i częśte - szczerze podziwiam osoby które potrafią tak prowadzić wątki
ale ja sama nie tyle, że tak nie potrafię co nie daję rady w tym też fizycznie

  • 2 weeks later...
Posted

Trochę tłumaczenia ode mnie (wiem, że kiepsko prowadzę wątki, ale niestety kolejne psy "zmuszają" mnie do szukania ratunku na dogo...).
Gdy Mojo jechał do Biafry, mieliśmy mu dać trochę czasu, Biafra miała go poznać i opisać. Trochę czasu minęło i Biafra stwierdziła, że póki co pies nie nadaje się do adopcji. Czas mijał, a ja przyznaję, zaczęłam się godzić z tym, że Mojo jest na dożywociu. Potem pojawił się ten pan "wielbiciel Mojo" - sprawa wyglądała obiecująco, pan dopytywał o szczegóły, był w kontakcie z Biafrą (która uznała ten dom za odpowiedni), zaangażował się też finansowo (wszystkie wpłaty były rozliczone na wątku). Problemem był tylko stary pies pana. Było to tak przedstawione, że rozumiałam, iż pies jest na samym końcu swej drogi i pan chce poczekać te parę tygodni, nie fundować mu "kolegi" na koniec. Okazało się jednak, że sprawa się przeciąga, pies jest stary ale jary, a przecież nie o to chodzi, by mu źle życzyć. I dochodzimy do ogłoszeń. Z Biafrą rozmawia głównie kwl (bo i tak do niej dzwoni). Miały być nowe zdjęcia, miał być aktualny opis. I znów sobie czekam... Biafra ciągle ma coś innego na głowie, a czas goni jak wściekły (mi nie uciekają kolejne dni, a miesiące...) .
Ok, zrobię mu takie ogłoszenia jak sama potrafię. Bo inaczej miną kolejne tygodnie, miesiące... pies się zestarzeje, straci deklaracje i tyle będzie z tego.
Wiem, że mogłam różne rzeczy dawno temu. Jak zwykle nawaliłam.

Co do zachowania/adopcyjności Mojo - niestety okazało się, że pies jest dużo trudniejszy niż nam się w schronisku wydawało. Myślę, że spory negatywny wpływ miały wcześniejsze nieudane schroniskowe adopcje a na pewno też przed-schroniskowa przeszłość wyrobiła w nim pewne cechy. Otóż Mojo wie, że jest silniejszy od człowieka, wie, że ma przewagę. Nauczył się, że w razie zmuszania go do czegoś, na co nie ma ochoty, może straszyć, może też w końcu ugryźć. To działa. Dają mu spokój. Ludzie chcieli go zdobyć siłą - nauczyli go używać siły.
Biafra ma z Mojo podpisany "pakt o nieagresji". Pakt ten zawiera zapis o niewymuszaniu na psie tego, czego pies nie chce. Mojo to pies ze specjalną instrukcją obsługi. Mojo to pies, który nauczył się, że czasem warto człowieka ugryźć. Dlatego jego adopcja jest trudna, wiąże się z dużą odpowiedzialnością i dlatego tak bardzo ciągle opieram się na zdaniu Biafry na temat przyszłości Mojo.

  • 2 weeks later...
Posted

Miałam napisać kilka słów o Mojo i chyba mnie to nie ominie ...

Wstrzymywałam się długo, bo miałam nadzieję, że Mojo troszkę się poprawi i że będzie lepiej i wszyscy, którzy zaangażowali się w pomoc dla tego psa bedą mogli powiedzieć "udało nam się" i odetchnąć z ulgą.
Niestety ktoś temu psu zrobił ogromną krzywdę i łatwo już chyba nigdy nie będzie :shake:

Bardzo chciałabym, żeby ten pies miał już super dom.
Ale bardziej chciałabym, zeby nie wydarzyła się żadna tragedia. Ani jemu ani osobie, którago adoptuje.

Mojo jest mądrym stróżem. Jest ambitny , pracowity i czujny.
Potrzebuje przestrzeni do pilnowania, pracowania...ale człowiek który go adoptuje musi być osobą bardzo odpowiedzialną, która z premedytacją weźmie takiego psa i będzie go tylko karmić i podziwiać.
Mojo jest super, do czasu aż się czegoś od niego nie zażąda :roll:

Podniesiony głos, jak np idź do budy w sytuacji gdy on ma akurat inne plany traktuje jak zamach na własne życie :shake:
Na zamach- w jego odczuciu - reaguje atakiem.
Potrafi stać ze stoickim spokojem po czym rzucić się z zębami.
Nie ostrzega, nie warczy ...od razu gryzie.
Jak atakuje jest przerażony, zjeżony rozszerzają mu się źrenice, czuje się śmiertelnie zagrożony. To nie jest złośliwość ani wredny charakter. On jest przekonany, że ktoś chce go zabić i nie jest w stanie się opanować.

Trzeba go traktować jak odbezpieczony granat albo wypracować sobie taki układ żeby on ustąpił - co jest bardzo trudne.
Ja mu poświęcam bardzo duzo czasu i duzo do niego mówię , spaceruję a dalej mamy momenty zapalne :shake:

Na początku Mojo cieszył się jak dziecko, że do mnie przyjachał. Przymilał się, podawał łapy i zachowywał się jak niewiniątko.
To jest jego standardowy sposób bycia. Czasmi tylko się napina jak mu coś nie pasuje albo odwraca głowę i udaje , że go nie ma.
Reaguje zawsze pozytywnie na cmokanie, głaskanie, chwalenie, kucanie...pod warunkiem , że gdzieś w okolicy nie wybuchnie petarda ani nie poajwi się nikt obcy- ale o tym za chwilę.

Początki były super, ale po dwóch tygodniach pojechałam z nim do weta bo miał brzydkiego nadziąślaka. Był straszny mróz, Mojo nie chciał jechać ale udało się na czworakach wejść do auta i zaprosić go po 30tu minutach do środka.
Pomoc fizyczna średnio wchodzi w rachubę bo Mojo waży 70 kg.

U weta gotował sie z nerwów, ale przymilał do mnie i do lekarki. Wyszedł z gabinetu i nie chciał wejść do auta, tylko kombinował jak zwiać.
Zaczęłam odstawiać te same manewry jak przy wsiadaniu, żeby go zachęcić.
Mojo odsunął sie na dwa metry i spokojnie usiadł.
Powiedziałam chodź i napięłam luźną smycz. W sekundę skoczył na mnie i ugryzł mnie przez kaganiec za ramię.
Kaganiec był skórzany , otworzył paszczę, przeszły kły.
Był koszmarny mróz, miałam puchową kurtkę , dwa swetry a mimo to dziura zrobiła się spora o wielkim siniaku dookoła nie wspominając.
Usiadł znowu i patrzył na mnie tak przerażony jakbym go co najmniej chciała zabić.
Trzeba mu było dać głupiego jasia przed lecznicą , żeby go zapakować do samochodu i zabrać do domu.

Obudził się na drugi dzień i zaczął traktować jak mordercę.
Popadał ze skrajności w skrajność albo się cieszył i leciał pędem żeby go zabrać na spacer albo uciekał do budy, odwracał głowę i udawał , że go nie ma.

Na spacerach zaczął kombinować. Np zatrzymywał się się i siadał mi na butach, albo odmawiał dalszego spaceru . Opierał mi łeb na piersi i patrzył w oczy co zrobię. Kompletnie odmawiał współpracy i napinał się.
Ponieważ dookoła mam sad albo las przywiązywałam go do najblizszego drzewa i wracałam do domu. Jak wracałam do niego po 5-10 ciu minutach cieszył się jak szczeniak i zadowolony z podniesionym ogonem wracał do domu.
Takie próby trawały chyba kilka miesięcy :shake: Kto kogo zrobi w konia.

Do dzisiaj nie wiem co by zrobił gdyby na horyzoncie pojawiła się osoba obca...
Obawiam się, że gdybym go odciągała rzuciłby się na mnie.

Kolejna sytuacja zapalna to petardy, odpusty, polowania i inne wystrzały.
Mojo leci razem z budą, ogrodzeniem , czym się da. Mam wrażenie, że nie zmieści się przez otwór i wyleci przez dach albo scianę.
W zeszłym roku pewnego dnia darł się i pienił cały dzień bo był jakiś odpust.
Chciałam wejść z jedzeniem, on był jak w amoku.
Krzyknęłam "Mojo do budy" żeby wejść do kojca, bo chciał wylecieć bramką i Mojuś rzucił się na mnie.
Dobrze, że kojec jest z grubego panela i krata wytrzymała.
Gdyby nie to chyba nie miałabym już głowy. A na pewno twarzy.
Zrobił to tak błyskawicznie, że nie zdążyłabym nawet drgnąć. Stał zjeżony i warczał z żołądka jakbym mu wymordowała całą rodzinę.
Wytrącił mnie tym tak z równowagi, że ...niestety muszę to napisać :oops::oops::oops:
wywaliłam mu całe żarcie które miałam w rękach , wiadro, wodę i co tylko miałam pod ręką na łeb.
Myslałam, że go zabije albo rozerwę własnymi rękami i albo się pozabijamy na miejscu albo natychmiast ode mnie wyjedzie.
Ciśnienie miałam chyba powyżej 200. Czułam się jakby mi wbił nóż miedzy żebra. Codziennie miesiącami go karmiłam , wyprowadzałam , głaskałam a jego chamstwo sięgneło zenitu. Chyba dym szedł mi uszami.
Mojo się przestraszył i odpuścił. Wszedł do budy i nie zaszczekał już do wieczora ani razu.

Przez trzy dni nie wychodził z budy jak dawałam mu jeść. Zjadał jak wchodziłam do domu. Od tamtego dnia mamy dziwny układ ale jest wszystko o.k
Na spacery chodzimy obok siebie, Mojo nie staje w kojcu przede mną tylko jak coś mu nie pasuje idzie do budy z miną pocałuj mnie w d.
Czasami zachowuje się jak Fred, udaje ze mnie nie widzi, nie słyszy, nie patrzy w oczy i udaje głupka merdając ogonem.

Ale wymyslił sobie coś innego :shake:
Parę miesięcy po tym zdarzeniu wycinali drzewo w lesie . Jakieś 2 km ode mnie .Po górkach strasznie niesie.
Piła spalinowa i łamiące się drzewa dopowadziły go do obłędu. Cały dzień szczekał, ja go uspokajałam on znowu szczekał i tak w kółko. Po południu zaczeli strzelać we wsi petardami ...i miłe zwierzątko hodowlane nie mogło rzucić na mnie więc wyskoczyło z zagrody.
A raczej nie wyskoczyło tylko w 3 sekundy wydrapało się w narożniku .
Panele mają 170-180 cm wysokości.
Poleciał jak torpeda na przełaj przez łąki w miejsce skąd było słychać petardy.
Nie reagował na wołanie. Zalożył sobie, że o.k nie bedę się na Ciebie rzucał i będę miły ale nie myśl sobie , że będę Cię słuchał. ( dodam tylko, że na początku jak udawał, że jest miły to przybiegał na każde zawołanie :evil_lol:)

Ja wyleciałam do samochodu i objechałam las drogą dzwoniąc po drodze do wszystkich w okolicy do których mam telefon.
Gosia 3 x na którą jest zaczipowany Mojo przeżywała koszmar razem ze mną. Całe życie przeleciało mi przed oczami a w uszach słyszałam jak czytają mi wyrok-dozywocie.
Nie wiem ile go szukałam, bo z nerwów straciłam poczucie rzeczywistości.
Ja jeździłam drogą a on biegał polami. Na szczęście ludzie z lasu wyjechali z drewnem żywi i cali. Psa nie widzieli.
Do mojej sąsiadki zadzwonił facet, z drugiej strony góry że jechał ciężarówką przez most i z rzeki wylazła przemoczona dzika świnia albo niewiadomo co i jeśli to jest pies to żeby zadzwoniła do mnie bo ja mam podobne.
Objechałam znowu wieś i znalazłam go jak szedł wzdłuż wiejskiej drogi. W między czasie Mojo zmęczony wszedł komuś na posesję do kotłowni czy garażu i nie chciał wyjść. Ludzie wezwali Policję i Straż Pożarną i trzeba było wszystko odkręcać.

Nie piszę tego, żeby się skarżyć albo zniechęcać kogoś do tego psa.
To jest niewielki skrót, bo to co z nim przeżyłam to moje :shake:
Być może gdyby był sam, jeden czułby się inaczej, lepiej, pewniej ,bardziej dowartościowany. Nie wiem.

Ale wiem jedno. Ktoś kto go adoptuje musi to wszystko wiedzieć.
Nie chcę, żeby ktoś uśpił tego psa...a takich przypadków na dogo było sporo.
Ktoś adoptuje psa, pies ugryzie albo warczy właściciele wzywają weterynarza a ten stwierdza , że to bardzo agresywny pies albo ma atak szału i usypia dla dobra wszystkich. Były już takie wątki.

Nie chcę także , żeby Mojo kogoś pogryzł. On zawsze skacze do twarzy/ramienia. Nie ma żartów.
Ktoś MUSI go zaakceptować takiego jakim jest. Inaczej dojdzie do tragedii :shake:
Dwa razy już z adopcji wrócił.

Mojo nie nadaje się do rodziny. Ani nigdzie gdzie są dzieci, bo ich nie lubi.
Mojo wprowadza ludzi w błąd, potrafi się przymilać i podawać łapy - przykład Gremlina i 3x jak byli u mnie i karmili go parówkami a niemały mini Gremlin stał obok.
Tyle , że po 15 minutach Gremlin naprawiał drogę a mini wyszedł z namiotu i Mojo chciał wywalić dach żeby go zeżreć.
Musiałam gardło zedrzeć żeby się uspokoił. Na drugi dzień znowu przymilał się do Gremlina i udawał, że kocha wszystkich szczerze :evil_lol:

Gdybym miała go określić jednym słowem wybrałabym chyba NIEPRZEWIDYWALNY.
I mozna dodać jeszcze fałszywy-ale nie w sensie, że wredny tylko że wysyła fałszywe sygnały. Co innego pokazuje a co innego robi.

Jeśli ktoś chce mieć pieknego psa i wiernego stróża to się nie zawiedzie.
Jest megaambitny.
Trzeba się jednak liczyć z tym, że jak zaatakuje na swoim terenie intruza może być różnie. Nie wiem czy ugryzie czy dotkliwie pogryzie.Może nie być czego zbierać . I nie radzę go odciągać. Szczerze wątpię czy się uda.

Mailowałam jakiś czas temu z Panem, ktory go znalazł na dogo.
Napisałam mu dokładnie o wszystkich gorszych momentach Mojo i nienajlepszych zachowaniach. Pan potrzebuje stróża posesji, którą ma przy domu ale jest wydzielona. Każdy miałby swoją przestrzeń życiową i swobodę. Pan tylko karmi psa i nie wymaga niczego w zamian poza pilnowaniem. Pies ma swobodę.
Pan wie, że kaukazy są oddane inaczej :roll: i nie oczekuje najmniejszego posłuszeństwa. Tylko, że tam gdzie miałby mieszkać Mojo jest jeszcze inny stareńki kaukaz, który wiernie służył i Pan nie chce mu na koniec życia sprowadzić na głowę dominującego samca, żeby staruszek załamał się i umarł z rozpaczy albo poległ przez Mojo. Pies był na ostatnich nogach... ale kaukazy są zawzięte .
I sytuacja wisi w próżni.

Posted

APSA napisał(a):
Z tego wynika, że Mojo należałoby traktować właściwie jak podoswojonego dzikiego drapieżnika - wilka albo niedźwiedzia nie chowanego od małego w domu.


Bez przesady ;)
Po prostu :
1 .ktoś musi sobie zdawać sprawę, że w sytuacjach stresowych Mojo nie współpracuje z opiekunem.
Potrafi się przymilać i wywalać pod nogi do głaskania , ale jeśli w tym momencie będzie huk albo przyjdzie obca osoba i on będzie chciał lecieć to lepiej go nie odciągać.

2. Posesja musi byc bardzo dobrze zabezpieczona , zeby Mojo nie wydostał się i nie zrobił komuś krzywdy

Ma też megazaletę. Jak się wydostanie cieszy się gdy podbiega do napotkanych psów i kotów...czego nie ma niestety moja Granda :oops:
Ale ją mogę wlec za szmaty i nic mi nie zrobi, nawet jak atakuje obcych. Suki są bardziej rodzinne i podporządkowane.

Kazdy pies jest inny, ważne żeby dobrać mu taki dom, który zaakceptuje jego charakter.

Posted

Iza, ogromne dzięki za tak długi i konkretny opis. W schronisku mogliśmy go poznać tylko powierzchownie, a Mojo jak widać ma naturę wcale nie prostą...
APSA, ja też nie wiedziałem wszystkiego, rozmawialiśmy przeważnie na tematy bieżące.

Posted

"Poleciał jak torpeda na przełaj przez łąki w miejsce skąd było słychać petardy."

O masz...a ja czytając to, myślałam, że On się boi wystrzałów.

Rzeczywiście Mojo to "trudny egzemplarz" i do tego jeszcze bardzo inteligentny.

Jeszcze gdyby to był "malutki pikuś".... a tak wielki pies naprawdę może zrobić krzywdę... Myślę, że poprzedni "właściciele" mieli dużo szczęścia.

Biafra pytanie do Ciebie- czy myślisz, że nie nadaje się do adopcji? Czy po prostu ogłaszać ale z mocnym zaznaczeniem, że to inteligentny (tego też wymagamy od DS), charakterny pies.

Posted

KWL napisał(a):
Iza, ogromne dzięki za tak długi i konkretny opis. W schronisku mogliśmy go poznać tylko powierzchownie, a Mojo jak widać ma naturę wcale nie prostą...
APSA, ja też nie wiedziałem wszystkiego, rozmawialiśmy przeważnie na tematy bieżące.


zawsze coś umyka w rozmowach bieżacych
bo wychodzą sprawy pilne i pilniejsze wiec te pilne stają sie wczorajszymi itd

dla nas Mojo był milusi, zresztą widzieliście zdjęcia jak go półnagi Gremlin miział i jak się Mojo przymilał

pamiętam tez jak nawiał, byłam wtedy na urlopie i jak na złosć pod przemyślem łapało wtedy ukraińską sieć i co chwilę zrywało połączenie

napradę nikomu nei życzę przeżyć które Mojo dostarcza Izie

co nijak nie zmienia faktu, że mam cholerny sentyment do tego wielkopsa i życzę mu jak najlepiej :)

Posted

[quote name='magdyska25']"Poleciał jak torpeda na przełaj przez łąki w miejsce skąd było słychać petardy."

O masz...a ja czytając to, myślałam, że On się boi wystrzałów.

Biafra pytanie do Ciebie- czy myślisz, że nie nadaje się do adopcji? Czy po prostu ogłaszać ale z mocnym zaznaczeniem, że to inteligentny (tego też wymagamy od DS), charakterny pies.

Ja do dzisiaj nie rozumiem dlaczego on leci na wieś jak strzelają petardy zamiast w przeciwną stronę.
Bardzo się boi wystrzałów, tyle , że strach zawsze u niego potęguje agresję.
W Sylwestra modliłam się, żeby już była połowa stycznia :shake:

Do adopcji jak najbardziej się nadaje .
Uważam, że jak będzie sam to bedzie sie lepiej zachowywał niż u mnie gdzie od poczatku miał konflikt z Grandą kto tutaj rządzi.

Dom musi być odpowiedzialny i przygotowany na dużego psa, który nie nadaje się na rodzinne spacerki tylko żyje w swoim świecie i od czasu do czasu przychodzi się głaskać.
Nie kazdy potrzebuje natrętnego owczarka niemieckiego, który cały czas siedzi przy nodze ;)

Osobiście odradzam jakąkolwek próbę współpracy z tym psem, nawet w formie zabawy. Mojo ma swoje strachy i lęki.
Np nie ma mowy ,żeby przy nim podlewać ogród wężem :shake:

Może być też tak, że Mojo jest moją porażką wychowawczą i u kogoś inego będzie zupełnie inny. Taką ewentualność też trzeba brać pod uwagę . Jednak ze względu na jego siłę raczej odradzam próbowanie czegolokwiek.
Miałam nadzieję, że się wyciszy i bedzie lepszy. Ale się nie do końca udało :shake:

Posted

Biafro, bardzo dziękuję, że odezwałaś się na wątku Mojo, że dałaś wszystkim opis niełatwej sytuacji.

Przede wszystkim oczywiście jestem Ci cholernie wdzięczna, że zajmujesz się naszą bestią, że z nim wytrzymujesz, że ... go jednak mimo wszystko lubisz.

Czytając Twój wpis przypominałam go sobie od początków w schronisku. Pierwszy spacer, dumny pies bez kagańca, moje sprawdzanie, czy umie "siad" - na próbę wymuszenia głosem i postawą - spojrzał i zawarczał. Teraz pewnie bym prędzej poczuła jego zęby niż usłyszała warczenie... Analizując to wszystko wychodzi, że najbardziej zniszczyła tego psa pierwsza adopcja. Dostali psa trudnego, charakternego, ale przewidywalnego, opanowanego, rozmawiającego z człowiekiem. Co z nim wyprawiali? Jakie piekło tam przeszedł? Wrócił wrak psa. Że fizycznie to trudno, już dawno wrócił do normy. Ale zwichnęli mu charakter :( A schronisko złamało do końca. I druga adopcja, która utwierdziła go w przekonaniu, że najlepszym rozwiązaniem jest obrona przez natychmiastowy atak.

Po wpisie Biafry chyba każdy rozumie czemu nie paliłam się do ogłaszania Mojo, czemu czekałam na opinię Biafry, na jej opis; czemu potem znów czekaliśmy - bo była szansa na adopcję do Pana, o którym było tu pisane.

W przypadku tego psa dawanie prostych ogłoszeń "charakterny owczarek kaukaski szuka domu" nie odniesie skutku poza telefonami od ludzi, którym by się żadnego misia nie dało.

Posted

To opis do ogłoszeń stworzony prze kwl'a:

Mojo nie jest już młodziakiem, swoje lata ma. Jest owczarkiem kaukaskim a natura hojnie obdarzyła go imponującym wyglądem i twardym, ambitnym charakterem.
Los dołożył do tego pełne zakrętów trudne życie.
Kiedy pierwszy raz trafił do schroniska był pięknym zadbanym psem. Ktoś go lubił i poświęcał mu czas. Od początku widać było też, że to pies "z charakterem", mający swoje zdanie, nie lubiący nacisków.
Minęło trochę czasu i Mojo nie wyglądał już pięknie i dumnie, a w jego w kartotece pojawiły się adnotacje o adopcjach przedzielone kolejnymi pobytami w schronisku...
Zmieniło się tez jego zachowanie, zaczął się chować w budzie, podstawiać do głaskania, tylko czasem zza zrezygnowanego i dość miłego misia wystawał dumny i wyniosły dawny Mojo.
W końcu Mojo trafił pod opiekę fundacji która opiekuje się różnymi zwierzęcymi rozbitkami życiowymi, także kaukazami po przejściach. Tu miał dojść do siebie i odzyskać zdrowie i równowagę. To się jednak nie całkowicie udało.
O ile ze zdrowiem nie ma już większych problemów to psychika Mojo jest w dalszym ciągu posklejana z różnych nie do końca pasujących fragmentów. Trudno dziś powiedzieć co z tego jest tym z czym Mojo przyszedł na świat, co pochodzi z jego przed schroniskowego życia, co pozostało po nieudanych adopcjach i co wreszcie "zawdzięcza" schronisku...
Dziś Mojo jest starszym już, ale wciąż dziarskim i energicznym psem o cechach bardzo dobrego samodzielnie pracującego stróża. Jak kaukaz (którym przecież jest) świetnie się czuje na swoim terenie i bardzo sprawnie go chroni.
Niestety wymaga także bardzo rozsądnego, ostrożnego i odpowiedzialnego traktowania.
Mojo jest trochę jak starszy, wielokrotnie ciężko doświadczony przez różnego rodzaju cwaniaczków człowiek. Woli chuchać na zimne i raczej przesadnie i ostro "na wszelki wypadek" dać odpór niż ponownie dać się wyrolować. Normalnie jest całkiem miły i sympatyczny, potrafi być prawie przymilny, wystarczy jednak jakiś drobiazg który wywołuje negatywne u niego skojarzenia aby natychmiast przeszedł do "nie dam sobie tego zrobić ZNOWU !" i "dajcie mi natychmiast spokój !".
Porównanie ze starszym człowiekiem wydaje się tym bardziej trafione że kaukazy podobnie jak starsi ludzie są bardzo pamiętliwe...
Obcowanie z Mojo wymaga ostrożności i dokładnej obserwacji jego zachowania. Wymaga znajomości tej rasy i świadomości co taki pies potrafi zrobić.
Mojo chciałby pracować, mieć swój teren i czuć się potrzebny. To także byłoby dobre dla jego psychiki. Mógłby być świetnym stróżem dużego terenu, pod warunkiem jednak że opiekun zadba o bezpieczeństwo przypadkowych osób i poradzi sobie z nieprostą psychiką psa i jego silnym charakterem.

Posted

Morisowa- zrobiłaś wiele dla zwierząt, wyciągasz kolejne, nie "przetrzymujesz" w hotelach, skoro pojawi się ds bo i po co?
Biafra ma raczej doświadczenie z kaukazami a jeśli mówi, że od Mojo się nie wymaga, nic na siłę etc to nie może trafić do takiego domu!
Ostrożnie trzeba szukać bo przecież jakby komuś coś się stało? tfu tfu.

Magda jak będzie bazarek- daj mi znać- od razu pakiet dla Mojo biorę.

Posted

30 ogłoszeń dla Mojo:
gumtree.pl, przygarnijzwierzaka.pl, kokosy.pl, ojej.pl, ale.gratka.pl, adopcje.org, psiamania.pl, morusek.pl, adopcjapsa.pl, adopcjepsow.org, petworld.pl, kupsprzedaj.pl, nasipupile.pl, pineska.pl, e-zwierzak.pl, eoferty.com.pl, tablica.pl, ogloszenia.e-gratka.pl, cafeanimal.pl, pajeczyna.pl
oglosili.pl, i-bazar.pl, animalia.pl, tusprzedaj.pl, wybierzmiska.pl, hodowcy.com.pl, owi.pl, kupiepsa.pl, cret.pl, adin.pl

+ allegro


i aktualne rozliczenie:

Wpłaty - kwiecień 2011:
10 - APSA
50 - morisowa
10 - 3 x
100 - mysza1
30 - magdyska25
30 - gremlin
10 - Ciencienia
23,80 - morisowa
______
263,80 + 56,20 z marca = 320

Wydatki - kwiecień 2011:
320 - hotel za kwiecień 1. rata

Stan konta 07.04.11. : 0 zł (130zł trzeba dopłacić za kwiecień)

Posted

Odzywam się na nowym koncie, poprzednie znów uległo tajemniczej awarii.
Mam dług z deklaracji dla Mojo - 150 zł - i właśnie wysłałam przelew.
Przepraszam, że tak późno.

Posted

_gos_ napisał(a):
Odzywam się na nowym koncie, poprzednie znów uległo tajemniczej awarii.
Mam dług z deklaracji dla Mojo - 150 zł - i właśnie wysłałam przelew.
Przepraszam, że tak późno.

pojawiasz się i znikasz ;)
znaczy umiesz czary mary zrobić ;)

Posted

3 x napisał(a):
pojawiasz się i znikasz ;)
znaczy umiesz czary mary zrobić ;)

Niestety, nie ja... Ale admini dogo i owszem. Trochę czasu mi zajęło odkrywanie przyczyn mojego kolejnego zaniku, ale się udało: po roku wysyłania próśb o połączenie mojego pierwotnego konta gos z idiotycznym logowanie_nie_dziala_gos zupełnie nieoczekiwanie ktoś znalazł na to 5 minut i... cichaczem połączył je z zupełnie innym kontem.
W ten sposób indiańska przepowiednia się dopełniła i logowanie przestało działać.
Tak oto wracam w nowej odsłonie, nie mając sił ni odwagi, by wysyłać do adminów maile by coś z tym zrobili.

  • 2 weeks later...
Posted

_gos_ napisał(a):
Odzywam się na nowym koncie, poprzednie znów uległo tajemniczej awarii.
Mam dług z deklaracji dla Mojo - 150 zł - i właśnie wysłałam przelew.
Przepraszam, że tak późno.

potwierdzam, że dotarło i dziękuję

Mojo ma sporą oglądalność ogłoszeń, ale nic mi nie wiadomo, żeby ktoś się z tych ogłoszeń odzywał.

Posted

Rozliczenie robiła 07.04. Twoja wpłata dotarła 11.04.

To rozliczenie na dziś (dopłaciłam resztę za kwiecień):

[B]Wpłaty - kwiecień 2011[/B][B]:[/B]
10 - APSA
50 - morisowa
10 - 3 x
100 - mysza1
30 - magdyska25
30 - gremlin
10 - Ciencienia
23,80 - morisowa
20 - rencia42
15 - Selenga
20 - migdalena
150 - gos (II, III, IV)
20 - Aziza
10 - Ciencienia (I)
40 - Igusia (III i IV)
______
538,80 + 56,20 z marca = 595

[B]Wydatki - kwiecień [/B][B]2011[/B][B]:[/B]
320 - hotel za kwiecień 1. rata
130 - hotel za kwiecień 2. rata
______
450

[B]Stan konta 29.04.11. : 145 zł [/B]

  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...