magdyska25 Posted June 15, 2012 Posted June 15, 2012 pamiętam o Mojo i podczytuje jak tylko net mi pozwoli. ze swojej strony przepraszam za brak wpłaty ale podnosze sie z finansowego doła- w nastepnym m-cu wplace sume. Quote
3 x Posted June 15, 2012 Posted June 15, 2012 [quote name='morisowa']Ale tu ruch.... Biafra, daj znać, że pies jeszcze żyje!!! dzwniłam wczoraj do biafy odebrała Emi i z tego co zrozumiałam, a łatwo nie było to z rozmowy mi wyszło, że Emi mi oznajmiła "Mojo szczeka" :evil_lol: Quote
Biafra Posted June 17, 2012 Posted June 17, 2012 Szczeka i żyje, chociaż już refleks nie ten sam jeśli chodzi o startowanie z miejsca. Bardzie dostojny się robi i pobłażliwy :evil_lol: Dzisiaj taki upał i duchota, że leżał jak naleśnik. Właśnie zastanawialiśmy się z KWLem przez telefon ile to on może już mieć lat :roll: Tak sobie tylko gdybam na zapas...bo jak np zadzwoni ktoś chętny żeby go adoptować :diabloti:, to nie mogę kolejny rok mówić że ma 6 :evil_lol: Quote
morisowa Posted June 18, 2012 Posted June 18, 2012 Myślę, że 6 to on miał jak trafił do schroniska ;) Quote
morisowa Posted June 20, 2012 Posted June 20, 2012 Dotarły dwie wpłaty 100 - gos (VI, VII) 40 - Aziza Quote
morisowa Posted July 3, 2012 Posted July 3, 2012 Męczę się nad kolejnym bazarkiem. U Mojo jak zwykle, kaska się przyda. Quote
morisowa Posted July 4, 2012 Posted July 4, 2012 Stan na 31.05. -382, opłacone do 31.05. Wpłaty czerwiec: 50 - morisowa 10 - Apsa 10 - 3 x 10 - Ciencienia 30 - gremlin 97,30 - bazarek kwl'a 400 - od podhalana Abakana :smile: 15 - Selenga 100 - gos (VI, VII) 40 - Aziza _____ 762,30 zł Wydatki czerwiec: 225 - czerwiec 1.rata Stan na 30.06. +155,30, opłacone do 15.06. Wpłaty lipiec: 50 - morisowa 10 - Apsa 10 - 3 x 10 - Ciencienia 30 - gremlin ______ 110 zł Quote
morisowa Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Mojo odszedł nagle, wczoraj wieczorem (*) Do końca sprawny i silny. Dumny pies. Starzał się, ale nie wyglądał na staruszka. Wrażliwa dusza, uczuciowy pies - bo właśnie na psychice takiego psa najbardziej odciskają piętno złe przeżycia. Skrzywdzony, zamknięty w sobie, z nastawieniem "nigdy więcej" - taki trafił 2,5 roku temu do Biafry. Na te ostatnie lata dostał dzięki Wam spokojne miejsce, gdzie był bezpieczny, rozumiany, akceptowany i kochany. Mojo do ostatniego dnia był szczęśliwy, do ostatniej chwili korzystał z szansy, którą dostał. Nikt z nas nie spodziewał się tak nagłego końca. Mojo spał w sadzie. Biafra szła do niego z kolacją. Pies jak zwykle ucieszył się i biegiem ruszył do Biafry. Upadł. Po chwili już go nie było... Biafro, bardzo, bardzo Ci dziękuję za wszystko co zrobiłaś dla naszego misia. Za to, co robisz dla tych wszystkich pokrzywdzonych wielkopsów. Quote
_gos_ Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Strasznie mi przykro... Ale też cieszę się, że był u Biafry, a nie w schronie. Spij, niedźwiedziu ['] Quote
Selenga Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Bardzo mi przykro piesku... Każdy kiedyś musi odejść, dobrze że odchodziłeś radosny, bez bólu, bez strachu... Quote
toyota Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Jakie to życie jest kruche ...Pewnie serce nie wytrzymało w te upały... Quote
rencia42 Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 Przykro mi bardzo,był psem dzięki któremu trafiłam na dogo.Zawsze zostaniesz w mojej pamięci. Quote
Nadziejka Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 :candle: ...zegnaj wielkie piekne serce Mojo,....:-(:-( niechaj tobie i tam daleko - swieci jasne swiatelko na zycie nowe , tu na ziemi- miales najwspanialsze 2 lata Quote
KWL Posted July 7, 2012 Author Posted July 7, 2012 Mojo... odszedł tak jak żył, zawsze wszystko robił po swojemu, tak jak chciał. Nazywaliśmy go czasem psem-niespodzianką, bo jedyne co było stałe w jego zachowaniu to to, że czymś może wciąż zaskoczyć. I zaskoczył nas także i teraz, po raz ostatni. Ponieważ nikt się tego nie spodziewał, tak właśnie się stało. Poszedł za TM bez chorowania, bez upokarzającej dla dumnego psa bezsilności, bez długotrwałego bólu, bez towarzyszącego niepełnosprawności stresu. Zapamiętamy go więc nie schorowanego i starego, a silnego pięknego i dumnego, wspaniałego przedstawiciela swojej rasy. Może tego właśnie chciał... Żegnaj Mojo. [video=youtube;_4DJMPGNiD0]http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=_4DJMPGNiD0[/video] Biafro, dziękuję Ci za te ponad dwa lata opiekowania się naszym kochanym i wcale nie prostym niedźwiadkiem, który Ci trochę stresów i trosk napędził. To jak traktował każdą wyprawę poza teren świadczy jak bardzo nie chciał opuszczać Ciebie i swojego miejsca, które u Ciebie znalazł. Quote
morisowa Posted July 8, 2012 Posted July 8, 2012 Ja tylko podsumuję przyziemny sprawy Mojo: Stan na 30.06. +155,30, opłacone do 15.06. Wpłaty lipiec: 50 - morisowa 10 - Apsa 10 - 3 x 10 - Ciencienia 30 - gremlin 34,70 - morisowa ______ 144,70 zł Wydatki lipiec: 225 - czerwiec 2.rata 75 - 01-05.07 ____ 300 na dzień 05.07.2012 zero zł Quote
3 x Posted July 8, 2012 Posted July 8, 2012 Mojo miś wcinający delikatnie parówki i nastawiający się do drapania :) Quote
magdyska25 Posted July 10, 2012 Posted July 10, 2012 Zawsze sobie mówię: dobrze, że nie w schronisku. Liczy się jakość a nie ilość. Quote
4564XS Posted July 13, 2012 Posted July 13, 2012 (edited) Prawie od początku sekundowałem Mojowi. Czasem przesłałem kilka zł dla niego. Kiedyś klikałem z Biafrą o nim. Pomimo że obecnie nam dwa problemowe misie to często tu zaglądałem. Lubie psy z charakterem. Do Biafry: z innych wątków wiem Ze to nie jedyne odejście w ostatnich dniach jakie Ciebie spotkało. Trzymaj się dziewczyno. Dla mnie jesteś Wielka, i pamiętaj: że to co nie zabije to wzmacnia. Serdecznie i gorąco wszystkich z tego wątku pozdrawiam. Edited July 13, 2012 by 4564XS Quote
3 x Posted July 13, 2012 Posted July 13, 2012 na wątku Regi Iza napisała tez o Mojo :( [quote name='Biafra']:placz: Rega odeszła w największe upały w ubiegłym tygodniu . Dopiero teraz dotarłam do komputera, żeby coś z siebie wydusić bo to nie jedyna śmierć z jaką przyszło mi się zmierzyć. Najpierw Rega dostała zapaści...coś podobnego jak w ubiegłym roku, gdy trafiła do kliniki. Tym razem było dużo gorzej. Podnosiła głowę bardzo przytomna i obecna, ale zupełnie nie panowała nad ciałem. Nogi i kręgosłup już od dawna funkcjonowały siłą rozpędu, Rega głównie leżała, a teraz była zupełnie jak szmaciana lalka :-( Zaczęły ją atakować niebieskie muchy i po godzinie cała była pokryta jajami Zamknęliśmy ją w pomieszczeniu, myliśmy co chwilę chłodną wodą z szamponami, nie chciała pić...ale chciala się poderwać i iść. Ciągnęła ciało na jak foka :placz: Można było ją ogolić do łysa i pryskać te muchy, można było próbować trzymać ją w klinice na kroplówkach, jeśli serce by wytrzymało ...ale nie dało się na to patrzeć :placz: Oczy miała tak załzawione i przerażone, że nie ma już siły na nic poza unoszeniem głowy. Podjęliśmy decyzję o eutanazji. Usnęła na swojej łące, pod ulubionym drzewem, bez wożenia jej do zimnej i obcej dla niej kliniki. Dalsze ratowanie jej i przekładanie z miejsca na miejsce jak rośliny byłoby czystym egoizmem i ratowaniem jej dla siebie, nie dla jej komfortu i szczęścia. Była ze mną 1,5 roku. Dwa dni rwałam sobie włosy z głowy, czy na pewno dobrze zrobiłam i chodziłam jak w transie, więc Mojo stwierdził, że trzeba mną potrząsnąć. Poszłam do niego z kolacją, leżał sobie w sadzie plackiem jak cała reszta. Jak zobaczył jedzenie zerwał się na równe nogi i biegł z radością do mnie. Podwinęła mu się przednia łapa, potem druga i upadł. Myślę sobie, co on robi, nogi mu zdrętwiały ? Podbiegłam 5 metrów, Mojo leżał na boku, trzy razy poruszył rzuchwą jakby chciał coś powiedzieć, i bylo po psie. Źrenice wielkie, nieruchome, oczy mieniące się na zielono . Mojo nie żył. Doszedł do wniosku, że zawsze sam decydował co chce a czego nie i nie będę ja decydować o jego życiu, ewntualnych chorobach ani kiedy ma odejść. Dumny i wyprostowany do samego końca. Przegadałam cały wieczór z KWLem i Morisową bo jakoś nie mogło do mnie to wszystko dotrzeć co się stało. Mojo powiedział sobie dość :placz: Spędził ze mną 2,5 roku życia. Wtedy wydawało mi się, że na pewno tego nie wytrzymam, bo dwa pogrzeby w jednym tygodniu to przerasta moje możliwości... Następnego dnia rano telefon z pensjonatu, że jeden z naszych koni Drumla nie chce wyjść z boksu i ma głowę opuszczoną do ziemi. Upały dalej nie odpuszczały, piła, jadła, ale była jakaś dziwna, nieobecna. Wezwałam na miejsce naszego lekarza. Zanim dotarła na miejsce, Drumla już bardzo ciężko dyszała, leciała jej krew z nosa, uderzała łbem o ścianę bez kontaktu. Pierwszym przypuszczeniem był udar cieplny i obrzęk mózgu. Dostała leki, kroplówki, ale sytuacja pogarszała się z minutu na minutę. Zaczęła się okaleczać, atakować ludzi, walić ościanę, wystąpiły zaburzenia neurologiczne i kompletny brak kontaktu z otoczeniem. Do dzisiaj nie wiemy jaka była przyczyna. Może poprostu starość, jak u innych. A upał tylko spotegował zmeczenie organizmu. Drumla została uśpiona. Była starszym koniem, po bardzo ciężkich przejściach. Miała okropne życie i ciężką śmierć. Los nie dawał jej litości. Była z nami 4 lata. Przez cały ten czas, starała się być z boku, bez towarzystwa ludzi i koni, trzymała wszystkich na dystans. Nie potrafiła odreagować tego co ją wcześniej spotkało, mimo wolności, pełnego żłobu i spokoju. To był chyba najtrudniejszy tydzień w całym roku :placz:[/QUOTE] Quote
KWL Posted July 14, 2012 Author Posted July 14, 2012 Dziwnie mi jakoś, wciąż to do mnie nie dociera że Mojo nie żyje. Wiem że odszedł ale ciągle myślę o nim jakby był... Odprowadzałem za TM już kilka psów, ale tu jakoś mi to zupełnie nie pomaga. Nie wiem jak to określić, opisać. Wciąż w moich myślach i rozumowaniu pozostaje obecny i nie odchodzi, nawet bardziej niż gdy żył... Dziwne. Quote
toyota Posted July 15, 2012 Posted July 15, 2012 Kaukazica zawadza w schronisku :( : http://www.dogomania.pl/forum/threads/229512-Kaukazka-w-schronie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.