akucha Posted September 9, 2009 Author Posted September 9, 2009 Bazyliszek :cool3: A gdzie opowidanko? Co u was słychać? Ja ciekawa, a tu nic :obrazic: Quote
choleraa Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 co tu gadac.. paskuda sie rozbestwila, rzadzi sie.. skonczyly sie czasy zalowania Saszki i zaglaskiwania jej, zaczelo sie zycie:p ale beda z niej ludzie;) Quote
choleraa Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Saszka umie juz podawac obie lapy i siadac! wczoraj pokazala, ze jest z niej prawdziwy obronca, kiedy kolega szalal z dziecmi... rzucila mu sie na rozporek:vamp: jednak zostawianie jej samej w domu bedzie wymagalo wiecej pracy.. bardzo teskni, piszczy, przezywa, mimo, ze nie bylo mnie 10 min.. ale popracujemy i nad tym.. lubi sie przytulac i potrzebuje tego,wieczorami zawsze laduje mi sie na kolana i razem odpoczywamy. jest cwaniara, bo zawsze kiedy jestem czyms przykryta, laduje sie pod to.. mysle, ze spotkalana swojej drodze jakiegos czlowieka, ktory byl dla niej dobry i nauczyl ja, ze pod kocykiem trzeba spac..;) znalam kamizelke na maluszka, podbita polarem, idealnie jej rozmiar (czerwona:wink:) bedzie miala w czym zima biegac.. chociaz zupelnie jej to nie pasuje, chodzi w niej jak robocop:Help_2: zdrowko jej dopisuje, byla drugi raz wykapana (niestety po pierwszej kapieli dalej smierdziala) i zniosla to dzielnie, umylismy jej zeby ku wielkiemu niezadowoleniu:watpliwy:, jest wyczesana i lsniaca. alantan sprawdza sie do faldek na pyszczku, dopoki nie kupimy jej tego, ktorym powinna byc smarowana, raz na tydzien jest smarowana wlasnie tym.. i nie ma skutkow ubocznych. ogolnie wszystko jest :thumbs: Quote
akucha Posted September 26, 2009 Author Posted September 26, 2009 Miłość Saszy słodka jest... :loveu: Na kolankach U siebie. W tym wariancie to juz historia :roll: Kaja i Sasza :loveu: Znamy te niewinne minki, prawda? To też znamy :cool1: Śmierć posłanka... Miłość do Saszy bolesna bywa. Posłanko straciło życie na skutek podjętej przez Kaję próby oduczenia Saszy wskakiwania nocą na łóżka dzieci i dorosłych - uwielbia nocne baraszkowanie. Do godz. 6.30 rano Kaja co 15 min. wyprowadzała Saszę na jej legowisko do przedpokoju. Były histeryczne wrzaski "nieszczęśliwego" psa, obgryzanie drzwi, skakanie na klamkę, niszczenie wszystkiego, co w zasięgu bulwiego paszczydła. Skończyło sie nie tylko na pogryzionym posłanku. ALE TO NIE WSZYSTKO!!!! Wczoraj wszyscy wybrali się z wizyta do rodziny. Po powrocie zastali wetknietą w drzwi karteczke... z TOZ-u. Na kartce informacja, że inspektorzy przybyli na interwencję :cool1: Sąsiedzi zgłosili znęcanie się nad psem. Kaja bardzo to przeżywa. Sąsiedzi to starsi ludzie, którym wszystko przeszkadza, teraz zrobili im wielkie swiństwo. Kaju nos do góry! Pomożemy, nie zostawimy Cię samej. Myśle, że panie z TOZ-u okażą się wyrozumiałe i cała sytuacja je rozbawi. Quote
choleraa Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 ehhh.. dzwonilam do tego Twoarzystwa, Pani z ktora rozmawialam byla bardzo mila.. zaprosilam ja na poniedzialek, zeby obejrzala Sasze. Szczerze mowiac, to przez ten miesiac od kiedy u nas jest moge sie tylko pochwalic jej wygladem. Przytyla, ma blyszczaca siersc, no i jak widac przestala byc zastraszonym pieskiem, wie, ze czego by nie narobila i tak zostanie. Maz twierdzi, ze kazdego psa da sie zreformowac, ale po dzisiejszej rozmowie telefonicznej z Akucha, caly czas mam w glowie jej slowa: "TO NIE JEST PIES, TO STWOREK" i lubie tak o niej myslec. Jest wyjatkowa, wlasnie dlatego, ze znajomi smieja sie z tego jak charczy, placze kiedy jest zamknieta, nie jak pies- jak dziecko.. Jest taka bajka "Lilo i Stich", Sasza to czysty Stich- potworek, dla zrozumienia ktorego potrzeba duzo czasu.. potem juz najlepszy przyjaciel... Sasiadow mam strasznych i to nie pierwsze proby zwalczenia mlodych ludzi na osiedlu staruszkow.. Quote
brazowa1 Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Nic sie nie bój Pań z TOZu,to sa zawsze miłe panie starsze lub mile wolontariuszki,ktore czesto sa niestety wkopywane w utarczki sasiedzkie.I marnuja swoj wolny czas wtedy,zamiast iśc tam,gdzie zwierze potrzebuje pomocy.Paniom podaj numer do schroniska w Dabrówce,jeżeli beda potrzebowaly potwierdzenia,ze pies wyje w samotnosci i taka jego uroda.Jezeli piesek wyda im sie za chudy,tez niech zadzownia,dostana opis pieska przy wydaniu ze schroniska. Jakby co,mozesz im podac nawet moj numer telefonu ,równiez jestem inspektorem TOZu,pośredniczylam przy adopcji psa,wiec chetnie im wszystko opowiem,a moje imie,nazwisko i wiarygodnośc beda sobie mogły sprawdzic. Wspólczuje sąsiadów i mam nadzieje,ze ich interwencja byla naparwde spowodowana troska i niepokojem o pieska,a nie zwykła złosliwościa. Quote
akucha Posted September 26, 2009 Author Posted September 26, 2009 Fajnie o niej napisałas :lol: Tak, Sasza już nie przypomina tego zabiedzonego, schroniskowego nieszczęścia. Kawał dziewczyny z niej, to Twoja zasługa :Rose: Podziwam cie za to, że przy tylu obowiązkach znajdujesz w sobie determinację i walczysz o tego STWORKA. Przygladam się tej focie, gdzie zadymiara stoi wokół rozprutego posłanka i myślę sobie: morda taka, ze nic, tylko kochać. A to juz jej 5 dom, 4 się poddały. Quote
choleraa Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 dziekuje Wam dziewczyny za dobre slowa i zaufanie.. Sasiadki moje wcale nie sa takie swiete, moglabym tez wykrecac im numery, kiedy jedna z nich "zapomniala", ze jej ratlerek nie wszedl za nia do klatki i o 2 w nocy wyl pod drzwiami, bo Pani byla nachlana i nie zauwazyla, ze nie ma go w domu.. noc spedzil u mnie, prawie nie spalam, bo balam sie jak zareaguje w obcym domu.. kolejna wyrzuca przez okno jedzenie dla kotow i ostatnio musialam prawie reanimowac Sasze, kiedy polknela w calosci szyje od kurczaka lezaca na trwniku przed domem.. Dziwie sie, ze zadzwonily, bo mieszkamy tu pol roku i codziennie od rana do wieczora maja koncerty piskow, placzy, grania w pilke, walenia drzwiami, czasami moich krzykow, bo mam bardzo zywych i halasliwych synkow, a teraz nagle zaczelo sie martwienie o psa.. ale odkad ja wzielismy slysze na osiedlu jak gadaja:"jeszcze im pies potrzebny".. gdyby nie byly zlosliwe w tym momencie, tylko kierowaly sie uczuciami wobec krzywdzonych stworzen, to juz dawno powinnam miec na karku opieke spoleczna, bo moje dzieci krzycza, leja sie i placza polowe tego czasu kiedy nie spia.. w koncu nie wiedza czy nie sa bite czy cos.. juz szkoda mi slow.. Quote
brazowa1 Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Wiesz,na dzieci nie wypada donosić,ze sa głosne,bo społecznie to jest zle widziane.Więc sie na Waszym psie wyzyją. Ech"po co im jeszcze pies?" Może czas im odpowiedzieć? prawde.Ze zawsze marzyłas o psie,o buldozku i ze to Wasz czworonożny przyjaciel,ktory wnosi w zycie rodziny duzo radości,ze go uratowałaś. Moze zrozumieją. własnie doszło do mnie,ze mi nigdy żaden z sąsiadów nigdy nie powiedział,"po co ci pies".Chyba uznali,ze nie ma co zadawać głupich pytań ;) Quote
akucha Posted September 27, 2009 Author Posted September 27, 2009 Dostałam spacerowe fotki Saszy :lol: Ale ona się zmieniła, zniknęły wystajacy kręgosłup i żebra. Kawał bulwy z niej! Super! :evil_lol: jaka mina! Żaba Kaju, to z twoją siostrą taka sztama? Quote
akucha Posted September 27, 2009 Author Posted September 27, 2009 Nakręcona na piłkę żaba :evil_lol: Quote
ockhama Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Proszę... Sasza funkiel nówka sztuka :crazyeye: ...piękna wystarczy "tylko" chcieć i... kochać :loveu: [SIZE="1"]PS. ... choleraa sąsiadami to się do cholery nie przejmuj, wiem łatwo powiedzieć... ale z 10 lat temu sama przerabiałam bliskie spotkania ze starszą panią alkocholiczką, której wszystko przeszkadzało... a cisza obowiązuje od 22.00 do 6.00 :diabloti: Quote
choleraa Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Moja siostrzyczka ma 7 lat i jak to dziewczynki w tym wieku uwielbia psiaki, sztama jest, zabawy, przytulanie, wszystko;) Mowilam, ze to juz sie maly "slaceson" robi:p Musze od razu zdac relacje z dzisiejszej nocki: zostawilam uchylone drzwi do sypialni i poskutkowalo, zasnela u siebie, dopiero w nocy przyszla walnac sie pod lozko. jakos moze sie uda bez piskow i niszczenia.. Quote
brazowa1 Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 i pewnie do tego chrapie,jak stary dziad :p Quote
choleraa Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 hehe, chrapie 3 razy glosniej niz moj maz :eviltong: Quote
choleraa Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 [quote name='ockhama']Proszę... Sasza funkiel nówka sztuka :crazyeye: ...piękna wystarczy "tylko" chcieć i... kochać :loveu: PS. ... choleraa sąsiadami to się do cholery nie przejmuj, wiem łatwo powiedzieć... ale z 10 lat temu sama przerabiałam bliskie spotkania ze starszą panią alkocholiczką, której wszystko przeszkadzało... a cisza obowiązuje od 22.00 do 6.00 :diabloti: tak a'propos nie przejmowania sie, to ja naprawde sie nie przejmuje sasiadami, ale gdzie bym nie mieszkala sasiedzi przejmuja sie mna.. jestesmy mlodzi i do tego bardzo rzucamy sie w oczy: moj maz jest tatuazysta i co za tym idzie ma tatuaze (w widocznych miejscach)- myslenie ludzi- kryminalista, ja robie zawsze mnostwo halasu wychodzac z 2 rozbrykanych maluchow (jeden prawie 2 lata, drugi 3 i pol), w dodatku mamy weza, ktory wygrzewa sie na parapecie, skad doskonale go widac, albo poprostu zabieramy go czasami na spacer. Nie umiem wklejac zdjec, ale przesle Akuszce na maila fotki Dżownisia, to same zobaczycie jakie to cudo;) Quote
ockhama Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 [quote name='choleraa']tak a'propos nie przejmowania sie, to ja naprawde sie nie przejmuje sasiadami, ale gdzie bym nie mieszkala sasiedzi przejmuja sie mna.. jestesmy mlodzi i do tego bardzo rzucamy sie w oczy: moj maz jest tatuazysta i co za tym idzie ma tatuaze (w widocznych miejscach)- myslenie ludzi- kryminalista, ja robie zawsze mnostwo halasu wychodzac z 2 rozbrykanych maluchow (jeden prawie 2 lata, drugi 3 i pol), w dodatku mamy weza, ktory wygrzewa sie na parapecie, skad doskonale go widac, albo poprostu zabieramy go czasami na spacer. Nie umiem wklejac zdjec, ale przesle Akuszce na maila fotki Dżownisia, to same zobaczycie jakie to cudo;)[/QUOTE] Wiesz... wszystko co oryginalne, inne, wystające choć odrobinę ponad ograne zaściankowo-rodzime tradycje zgonne z czymś tam... jest podejżane, kole w oczy czy uszy, szczególnie tych którzy nie mają żadnego pomysłu na siebie lub nie potrafią czy nie mają odwagi wydostać się ze świata pod hasłem "nie bo nie, nie bo nie wypada, nie bo...?" :cool1: Wąż na spacerach :crazyeye: w naszym kraju to i kot na spacerze na smyczy to powód do szoku dla wielu obywateli, a tatuaż czy kolczyki w miejscach i ilościach "mniej standartowych" toż to prowokacja - ale kiedyś reklamy podpasek w TV czy gadanie przez komórkę na ulicy, było dla niektórych powodem do gapienia się, przeżegnania i splunięcia przez lewe ramię... :diabloti: A fotki Dżownisia dawaj nam tu koniecznie, poproszę :lol: Quote
brazowa1 Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 najlepsze imie jakie kiedykolwiek dla jakiegokolwiek zwierzęcia usłyszałam,DŻDŻowniś. :crazyeye::crazyeye::crazyeye::lol::lol::lol::lol: nie dosc,ze tatuaż,wąż,dwojka nieskrepowanych dzieci,to jeszcze ten dziwny pies,o dziwnym wygladzie,co idzie i chrapie,pewnie ma gardło chore.I Wy sie porządnym ludziom dziwicie. Quote
choleraa Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 hehe:razz: Kiedy jeszcze nie znalazlam Saszki nosilam sie z zamiarem kupna szczeniaka buldozka francuskiego, mial miec na imie Emo.. Nie wiem czy Panie znacie taka subkulture malolatow, ktorzy ubieraja sie jaknajdziwniej, zeby nic do siebie nie pasowalo, czesza sie i stylizuja tak, zeby jaknajtrudniej bylo rozpoznac ich plec, a ich mottem przewodnim jest przezywanie "bolu istnienia":shake: to sa wlasnie Emo:evil_lol: Trafila nam sie Saszka, coz.. Zwierzeta powinny miec oryginalne imiona:cool3: Quote
brazowa1 Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 Panie sa staruchy i o Emo na pewno nie słyszały :eviltong::eviltong::eviltong: Mysmy mieli kiedys prawdziwego Emo,szczeniaka pekińczyka z pseudo,mial obojnacze cechy płciowe,podwojne rzedy zebów,podwojne rzęsy.Niestety,eutanazja :( wec imie tak jakos zle mi sie kojarzy,bo mam tego nieszczesnego pekina przed oczyma.... Quote
choleraa Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 przeciez te wady nie sa takie straszne, nie dalo sie nic zrobic?? Pewnie mnozyli rodzenstwo.. takie sa skutki.. Quote
akucha Posted September 28, 2009 Author Posted September 28, 2009 Mam Dżdżownisia :evil_lol:, imię wymiata! Kaja, tylko nie zaprzyjaźniaj go z Saszą, bo bedzie ja na spacer w brzuchu nosił :eviltong: Ile lat ma ten sznureczek? Ja kulturę Emo znam, w szkole pracuję :diabloti: Oni wszyscy teraz cierpią na ból istnienia. Kaja, na forum nie ma Pań, my tu wszyskie równe, wszystkie małolaty :p A miłe Panie sąsiadki Dżdżownisia poznały już? :megagrin: :sg168: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.