choleraa Posted August 28, 2011 Posted August 28, 2011 Nie bylo mnie przy tym, a wersja Kamyka jest wlasnie taka jak napisalas.. Ona jest do tego kolegi bardzo przyzwyczajona, zostawal z nia juz 2 razy jak wyjezdzalismy. Sasza nie demoluje, udalo mi sie to jakims cudem zniwelowac, za to czesto zalatwia sie w domu gdy nikogo nie ma. ale on o tym wie.. Jesli beda jakies problemy zabieram ja do siebie i szukam dalej. Kamyk poszedl ze mna na taka ugode, zeby w ogole ze soba rozmawiac.. Quote
akucha Posted August 28, 2011 Author Posted August 28, 2011 Kaju, dobrze by było, gdybyś jednak opisała, jak doszło do pogryzienia. Nie chce mi się wierzyć, że ona tak bez przyczyny ugryzła dziecko w twarz. Może ona jest chora, coś się z nią dzieje?! A kolega ma dzieci? Quote
choleraa Posted August 28, 2011 Posted August 28, 2011 Karol rzucał jej zabawke, ona przynosila. bardzo lubi ta zabawe i czesto sie tak bawimy. Podobno nagle jej sie cos nie spodobalo i rzucila sie w strone jego twarzy. Juz po ugryzieniu Piotrusia okolo pol roku temu, ledwo udalo mi sie wytlumaczyc Kamykowi to co mi pisalyscie: ze to byl odruch obronny, ze patrzyl jej w oczy i poczula sie zagrozona. Obiecalam, ze bede jej pilnowac i daje slowo, ze tak bylo. Nie zostawala sama z dziecmi, moje ucho bylo wyczulone na kazde warkniecie, staralam sie, zeby wsystko bylo ok. Niestety, gdy ugryzla Karola mnie nie bylo.. Ona nie tylko tak do dzieci sie zachowywala: chciala ugryzc moja mame w stope, bo stanela na jej kocyku, rozdarla koledze nogawke, bo wszedl do domu i zaraz sie cofnal, bo czegos zapomnial z samochodu. ale stwierdzilam, ze poczula zagrozenie jak ktos sie miotal w drzwiach wejsciowych. Tak bardzo chialam, zeby bylo dobrze. Nie wiem co mam napisac, jestem zla na siebie, ze jej nie zabralam wtedy ze soba, na nia, ze w takiej glupiej sytuacji ugryzla dziecko i musi znowu zaczynac od nowa.. Kolega nie ma dzieci. Quote
Maupa4 Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 choleraa napisał(a):No to ja też:) Dolar forsuje mury. Proszę o zwrócenie uwagi na pełną skupienia mine, toż to ze 40cm było, wszystko co wyższe niż kanapa to już niezłe wyzwanie:eviltong: http://www.dogomania.pl/threads/214409-Dolar-%29 Quote
brazowa1 Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 ***** mać. Zajebiscie szybko poszło. Quote
Maupa4 Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Zajebiście ... ... wielkie serce ... Quote
choleraa Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Wiecie, ZAJEBIŚCIE to jest teraz zrobić nagonke na mnie.. Kiedy prosiłam o wskazówki, rady dotyczące niewlasciwych zachowan Saszy, miesiącami nikt sie nie odzywał. Znalazlam wspaniale dziewczyny zajmujące sie amstaffami i one pomagaly mi ulozyc Sasze. A teraz w ciągu godziny od wstawienia zdjecia znalazło się grono Piłatów.. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, bo robilam co moglam i Sasze kochalam i kocham nadal, nie pozwole jej zrobic krzywdy. Dolara dostalam od męża. Nie wiem czy probowal zrekompensowac mi to, ze wywarl na mnie oddanie Saszy, czy nie mogl patrzec na moje lzy. Quote
brazowa1 Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Rozumiem,ze pozbycie sie Saszy jest naszą winą....bośmy zle doradzały albosmy nie doradzały.Wiesz,starczyło,zeby dzieci sie z psem nie "bawiły" i nie tykały psich zabawek. Tylko i aż tyle. a czego sie spodziewałaś? zachwytów nad nowym,lepszym pieskiem? Ze do szkoły poszedł? szkoda tylko,ze dla Saszy tej szkoły nie było,bo jak sie okazuje,potrafisz do niej dotrzeć. Saszę na pewno Twoje płakanie bardzo pociesza. Quote
Kasia25 Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Nie pisałam, bo ja się nie znam na "trudnych psach". Całym sercem Wam kibicowałam... wiesz Choleraaa chciałam napisać coś mądrego..... Cofnęłam się na watek mojej suni i zryczałam się jak bóbr, ja też ją miałam dwa lata. To dużo zeby się przyzwyczaić, pokochać i cholernie za mało, żeby tak nagle się rozstać.... Wiem jedno mam syna w wieku Twoich i on by takiej wymiany mi NIEWYBACZYŁ. Tylko u nas psy były zawsze częścią naszej rodziny.... Quote
Marta1990 Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Ja dostałam jak miałam 4 lata psa ratlerka. Często mnie gryzł , wkładałam mu łapy do misek zabierałam zabawki. Pamiętam , że raz przyszłam z płaczem ,Czarek mnie ugryzł w wargę i policzek (krew leciała) Głaskałam go gdy jadł kość. Mama powiedziała - a po co go zaczepiasz? ?! Tak mnie uczyli rodzice a nie są jakimiś super miłośnikami zwierząt. Wyszło jeszcze na to że to moja wina. Z czasem nauczyłam ,że pies to nie zabawka , nie wolno robić mu tego, czego on nie lubi . Ugryzł mnie chyba ze sto razy zanim to zrozumiałam. I dlatego denerwuje mnie jak zapada wyrok na psa- można dziecku przetłumaczyć ,że pies nie ma ochoty na zabieranie zabawek a nie od razu pozbywać się psa! Dlatego mnie to tak wkurza ,że rodzice jak tylko pies ugryzie dziecko to się go pozbywają .Dziecko może robić z psem wszystko- ciągnąć go za łapy, kłaść się na nim . A jak pies ugryzie to mówi się że to zwierzaka wina! A dziecka się nie uczy empatii ,tylko od razu pozbywa się problemu. Jak można oddać psa po 2 latach? To się w głowie nie mieści ! .. Wiem jedno mam syna w wieku Twoich i on by takiej wymiany mi NIEWYBACZYŁ. Tylko u nas psy były zawsze częścią naszej rodziny....mój pies mnie pogryzł ze 100 razy i nadal jestem przy życiu.Ja też nigdy nie wybaczyłabym rodzicom ,że chcą się go pozbyć. Tylko u mnie Czarek był członkiem rodziny i nigdy im ten pomysł do głowy nie wpadł ... Quote
akucha Posted September 11, 2011 Author Posted September 11, 2011 Kasia25 napisał(a):Nie pisałam, bo ja się nie znam na "trudnych psach". Całym sercem Wam kibicowałam... wiesz Choleraaa chciałam napisać coś mądrego..... Cofnęłam się na watek mojej suni i zryczałam się jak bóbr, ja też ją miałam dwa lata. To dużo zeby się przyzwyczaić, pokochać i cholernie za mało, żeby tak nagle się rozstać.... Wiem jedno mam syna w wieku Twoich i on by takiej wymiany mi NIEWYBACZYŁ. Tylko u nas psy były zawsze częścią naszej rodziny.... To jest sedno Kasiu! I jeszcze agresja Rudej, a niby agresja Saszy. Dzieciaki juz odebrały pierwszą lekcję, jak spełniać zachcianki: bierzemy nowy model. Od kilkunastu lat ma bulwy, jedną miałam agresorkę. Ugryzła tylko raz, pijaka, który uderzył ją po pyszczku. Widziałam, jak wyglądał jego palec po pogryzieniu, nie był to miły widok. Nie lubiła dzieci, uciekała od nich. Dwie obecne lgną do dzieciaków, przed maluchami pełzaja. Niejednokrotnie przewrociły bwiące się z nimi starsze dzieciaki, skaczą na nie, drapią, bija łbem w zabawie. Sama mam ciągle poobijane od zębów ręce, nogi, miałam też podbite oko, rozwaloną wargę, nos. Dostałam bęcki nie raz, zawsze w zabwie. Bulwy w trakcie zabawy są szalone, skoczne, nieustępliwe, a ile przy tym dziwnego charkotu, warkotu. Dla postronnych pewnie to zahowanie przypomina agresję, dla mnie normalka. Tego, jak zal mi saszy nie potrafię napisać. Chciałam coś napisac o sumieniu... żeby żarło. Ale komu? Trzeba mieć sumienie, żeby zabolalo. Sasza ma szósty dom i 4 lata. Wywalili ją rozmnażacze, wiejska baba, ksiądz i ludzie, u których spedziła 2 lata. Pies śmieć. Quote
ockhama Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 akucha napisał(a): Sasza ma szósty dom i 4 lata. Wywalili ją rozmnażacze, wiejska baba, ksiądz i ludzie, u których spedziła 2 lata. Pies śmieć. a ja mam konkretne pytanie, komenty sobie daruję... czy ktoś - w realu - zainteresował się Szaszą? Gdzie jest? u kogo? w jakich warunkach przebywa? jaki jest jej stan psychiczny i co z jej problemami z chodzeniem? czy schronisko, bo to była umowa schroniskowa, zostało poinformowane o zmianie miejsca pobytu psa i otrzymało dane "znajomego choleraa i kamyka"? Quote
choleraa Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 wiem, ze pytanie mialo miec wydzwiek negatywny dla mnie, ale jest to bardzo dobre pytanie.. Sasza miala prblemy z wchodzeniem po schodach, weterynarz orzekl, ze to z racji wieku i predyspozycji rasy.. Quote
ockhama Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 [quote name='choleraa']wiem, ze pytanie mialo miec wydzwiek negatywny dla mnie, ale jest to bardzo dobre pytanie.. Sasza miala prblemy z wchodzeniem po schodach, weterynarz orzekl, ze to z racji wieku i predyspozycji rasy.. wiesz nie jestem zwolenniczką płakania nad rozlanym mlekiem... wzajemnego publicznego polewania się pomyjami czy zbiorowego linczu... wg mnie nie powinno się wydawać schroniskowych psów do domu z małymi dziećmi... to że ktoś chce pieska to nie znaczy że ma pieska dostać. Jedni sobie radzą z "problemami psów z odzysku" a inni nie. To co się stało to się nie odstanie. Teraz tylko istotne jest "nowe życie i nowy człowiek" Saszy. Chciałabym mieć pewność że jeszcze jest... na tym świecie i że jest szczęśliwym, chcianym, kochanym i potrzebnym komuś psem. A co do negatywnych wydźwięków... zapewne wiesz że buldogi angielskie są trudnymi psami, samce bywają bardzo dominujące... pod względem fizycznym (kręgosłup, stawy, serce, alergie) są jeszcze pardziej "kłopotliwe" niż buldogi francuskie, a tym samym kosztowniejsze w "eksploatacji"... no i jak za jakiś czas jak planujecie wyjazd do Anglii to już trzeba pomyśleć o całej procedurze jak i o kosztach np. utrzymania i leczenia psa w owej Anglii Quote
akucha Posted October 9, 2011 Author Posted October 9, 2011 Przymierzam się, żeby napisać do szczecińskiego TOZ-u prośbą o sprawdzenie tego, co dzieje się z Szaszą. W Dąbrówce zmieniło się kirownictwo, pisanie do nich pewnie nic nie da. Quote
brazowa1 Posted June 11, 2012 Posted June 11, 2012 Tego sie juz nikt nie dowie,była właścicielka ma nowego psa,nową zabawkę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.