Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ano dokładnie bo jak przejrzałam ostatnie posty to za dużo było smutnych buziek - czas na coś lepszego - mam wielką nadzieję, że coś się wyjaśni i że będzie lepiej :kciuki:

Posted

[quote name='sybisia']Rzeczywiście byli umówieni we Wrocławiu, ale powiedzieli mi, że teraz można to zrobić w "ludzkim" Scanmedzie w Krakowie, ponoć robią też psom.

Tomograf zawsze można było zrobic w ludzkim, te 12 lat temu, gdy chodziło o mojego psa, też mi rzucono taka możliwość - tylko to od cholery kosztowało...

[quote name='AMIGA'] Pestka musiała przejść do lazienki, to się chlopak zaraz zerwał i znowu zachowywał się zupelnie nienormalnie - on usiłuje na siłę wskoczyć np do wanny, albo do umywalki :-(

moja sunia za wszelką cenę starała się wejść pod wanne, schowac za muszlą klozetową, wcisnąć łeb między wannę a umywalkę...
ja nie twierdzę, że to samo dzieje się z Haśkiem, i że to guz, ale jakoś z niedowierzaniem podchodzę do tej awersji kociej :niedowia:

[quote name='weszka']Sama mam mętlik w głowie :roll::shake: zwłaszcza że tego na żywo nie widzę jednak z opisów to takie chodzenie, skuczenie, dziwne zachowania jak kręcenie w kółko, mlaskanie, wskakiwanie np. na kibelek nie jest normalne i jakoś mi nie wygląda że to tylko nerwica na koty :shake::roll:

zdecydowanie racja... dlatego nie wydaje mi się, aby było to li tylko i wyłącznie z winy kotów...

[quote name='sybisia']No cóż, weci też nie są nieomylni, niestety, odczułam to na własnej, a właściwie własnego psa skórze.

właśnie, ja przez 8 lat leczyłam psa na padaczke, podając Luminal (psychotrop - nie bez wpływu na wątrobę i inne organy) i co? ... to długa historia, ale niedawno okazało się, że psa trułam niepotrzebnie :nonono2:




na razie, jedyne co można to czekac na diagnozę Mądrych Wetów i trzymac kciuki za Haśka! :thumbs:

Posted

jambi_ napisał(a):
zdecydowanie racja... dlatego nie wydaje mi się, aby było to li tylko i wyłącznie z winy kotów...

Kota w domu nie mam, ale mam uszaka. I zarówno moja suka, jak i wszystkie tymczasy miały taka sama reakcje przez cały czas pobytu u mnie na królika - albo je pobudzał, albo nie. Moja suka przez pierwszy miesiąc była idealna, potem się popsuła ;) ale pobudzenie na królika czy kota u TŻ było takie samo od pierwszego dnia. Ta słodka nieśmiała sunieczka dostawała korby :diabloti: Dlatego też wierzyć mi się nie chce, że tylko koty są powodem. Może koty potęgują jego zachowanie :roll:

Trzymam kciuki za dziś.

Posted

zerduszko napisał(a):
Kota w domu nie mam, ale mam uszaka. I zarówno moja suka, jak i wszystkie tymczasy miały taka sama reakcje przez cały czas pobytu u mnie na królika - albo je pobudzał, albo nie. Moja suka przez pierwszy miesiąc była idealna, potem się popsuła ;) ale pobudzenie na królika czy kota u TŻ było takie samo od pierwszego dnia. Ta słodka nieśmiała sunieczka dostawała korby :diabloti: Dlatego też wierzyć mi się nie chce, że tylko koty są powodem. Może koty potęgują jego zachowanie :roll:

Trzymam kciuki za dziś.


No właśnie tak go obserwuję i mam podobne wrażenie. Że coś jest jednak na rzeczy, a koty go po prostu jeszcze bardziej pobudzają. Dzisiaj jest o niebo lepiej, tzn. zachowuje się spokojniej. Nie wiem, czy pomogły lekarstwa, czy to było coś zupełnie innego. W każdym razie to nie jest ten sam pies, co w czwartek. Wtedy nie spał od 8 rano do późnej nocy. W ogóle się nie kładł tylko chodził i skuczał jak nakręcony. Dzisiejszą noc przespał całą, no ale byliśmy u mojego TZta. Weszliśmy do mnie i zaczął skuczeć i węszyć. Ale po chwili się położył, nawet sie zainteresował smakołykami. Może też jest spokojniejszy, bo go nie wpuszczam do pokoju i nie ma kontaktu z kotami. Ale też przecież je wszędzie czuje.... No nic, zobaczymy, co powie wetynka.

Posted

PESTKA. napisał(a):
Może też jest spokojniejszy, bo go nie wpuszczam do pokoju i nie ma kontaktu z kotami. Ale też przecież je wszędzie czuje.... No nic, zobaczymy, co powie wetynka.

Myślę, że to dobry pomysł. A dodatkowo nie pozwalaj mu tak chodzić, to się może też nie będzie tak nakręcał. Też mam łazika w domu..... no ale on zdrowy.

A jak koty? Lepiej?

Posted

Może to jednak byl ten mikrowylew i on się powoli cofa? Bo ta wetka mówiła, że na to trzeba poczekać ze 3 - 4 dni.

Oby już teraz wieści byly coraz lepsze, bo nie zdzierżę więcej takich stresów. Ja za stara jestem na takie przygody :-(

Posted

Kurcze, Ockhama ma napisać, bo się zna bardziej niż ja i nie chciałabym wprowadzać nikogo w błąd. W każdym razie ona na pewno dokładnie wszystko streści, ale ja mogę powiedzieć, że nie jest źle. Byłyśmy u weta, bo wetynki nie było:( Wg niego, to po prostu stary pies po przejściach) Oczopląs jest rzeczywiście, może wskazywać na zmiany w mózgu, ale dostał zastrzyk ze sterydem, ten sam, który Haśko miał podawany w weekend. Mamy się zgłosić za tydzień.

Posted

jesssu już piszę... no to w skrócie po dzisiejszej wizycie w gabinecie na Orlich Gniazd:

Kwestia słuszności owej diagnozy guza mózgu nadal wysoce dyskusyjna...
Wyniki badań krwi poprawne, nie ma stanu zapalnego w organiźmie, nerki i wątroba ok., nie ma temperatury, serce osłuchowe ok., uszy zwłaszcza to bolesne lewe ślady po/przed? byłym/powracającym? stanem zapalnym - do obserwacji.
Dr Jacek twierdzi że trzeba dać psu czas - pies po przejściach, z przuliska, w podeszłym wieku, z nawykami i lękami niewiadomego źródła, a trzeba brać jeszcze pod uwagę ślepotę, zmiany starcze zachodzące w mózgu i cechy rasy.

Jeśli zdecydujecie się na rezonans magnetyczny z kontrastem (tak jak pisałam wcześniej właśnie rezonans a nie tomografię) to sugerowałby wykonać badanie w Wawie (koszt ok. 1000 zł). Pytanie tylko jeśli badanie potwierdzi guza to kto podejmie się wykonania trepanacji czaszki u psa i to 12 letniego i kto zagwarantuje pozytywne efekty zabiegu... a kwestia opieki?

Odradza podawanie środków uspakajających psu bo to też nie jest żadne wyjście z sytuacji, a tylko poprawi komfort opiekunowi psa. Konkludując pies potrzebuje czasu, cierpliwośći i opanowania.

Haśko na pewno nie potrzebuje żadnych środków przeciwbólowych. Jedynie steryd został utrzymany w celu kontynuacji "doświadczenia" czy pomaga przy ew. podejrzewanym obrzęku mózgu i oczopląsie, który jeszcze nadal nie ustąpił (kolejna iniekcja za 7 dni).

Co do "wyniku" rozmazu (którego nota bene nie ma na papierze) młodych czerwonych krwinek to przyczyna takiego stanu rzeczy może być banalna: pies jest od 6 tygodni normalnie/dobrze karmiony - organizm/szpik kostny produkuje czerwone ciałka krwi - organizm się regeneruje. Zakładamy wersję optymistyczną. Dobrze, że nie ma leukocytozy i nadprodukcji białych ciałek.

Pestka chce dać Haśko szansę, wie że oddanie psa, jeszcze niewidomego psa z domowego tymczasu do hotelu to wielka krzywda dla psa i cofnięcie się do etapu przytuliska, a wręcz gorzej - znowu nowe nieznane miejsce i ograniczający przestrzeń boks.

Rozmawiałam już z Andrzejem Kłosińskim, obiecał mi że jak wróci do Krakowa w weekend to spotkamy się w przyszłym tygodniu i może znajdzie behawioralne rozwiązanie i TZ'owych i kocich i ewentualnych dominacyjnych czy lękowych problemów.

Przemyślenie wszystkiego oraz decyzja co dalej robić należy do prawnych piekunów/dysponentów oraz osób finansujących pomoc dla psa.

Edit: Tak na wszelki wypadek, czekając na opinię Andrzeja, sugerowałabym szukanie awaryjnego DT - bez kotów i TZ'ta Beaty ;)

Posted

Dzięki za wiadomości, w sumie pocieszające. Wielki kamień spadł mi z serca (pewnie słychać łomot;)). Teraz będę tylko modlić się, żeby Hasiulcowi pomagał ten steryd. Dobrze, że ma odstawiony Tramal i resztę. Musi być dobrze, trzeba tylko czasu.

Posted

Dzięki Ockhama za relacje i za wszystko :Rose: za umówienie Haskulca z P. Kłosińskim :modla: wielkie wielkie dzięki!!!!

i Pestko Tobie nieustające dzięki za cierpliwość i serce! :Rose:

Posted

Ogólnie diagnoza nie jest zła ale też nie jest jednoznaczna, choć akurat takiej nie oczekiwałam jednak. Wygląda więc, że problem jest 2-składnikowy, z jednej strony jednak jakieś zmiany powiedzmy chorobowe, a do tego dochodzą zaburzenia zachowania. Czyli trzeba obserwować i dać czas. Tylko czy ten czas mamy...? Pestka myślę, że decyzja należy do Ciebie - czy podołasz. W końcu to Ty borykasz się z tym wszystkim i czasem mimo chęci, sytuacja może człowieka przerosnąć albo zwyczajnie może sobie nie radzić, zwłaszcza że sprawa problemów dotyczy bliskiej dla Ciebie osoby i twoich kotów-rezydentów.

A tak w ogóle to ockhama, Pestka nieustająco dzięki za wszystko!!

Posted

sybisia, malawaszka, weszka... nie ma za co dziękować. Mr. Haśko juz mi osobiscie podziekował ;)

I mam nadzieję, że Andrzej da radę wyprostować pochylone stare drzewo...

Posted

Pestka musiała Haśkulca zostawić na troche samego, bo jej mama szła do szpitala. No i nasz artysta sam sobie otworzył drzwi do pokoju. Jak Pestka wróciła, to kot w akcie rozpaczy się w nią wpił, tak,że ma sznyty na rękach. A w momencie wejscia właśnie nakryła Haśka jak sikał na wyprany dywan.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...