Jump to content
Dogomania

**Amstaf Drops po szkoleniu w Bogatynii gotowy do adopcji, POSZUKIWANY DS


Recommended Posts

Posted

nie przepraszaj, wiadomo że zawsze są wątpliwości...
ja co prawda nie znam na tyle Dropsa, bo znam go tyle co ze schroniska, ale psy, które przebywają w hotelu u Marka są poddawane szkoleniu, socjalizacji i jeśli pies nieadopcyjny to Marek o tym informuje wprost. Tak więc nie jest chyba aż tak źle z tym łobuzem :)
Trzeba się liczyć z tym, że każdy amstaf jest w pewnym stopniu nadaktywny niż inne psy :D

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

super, że tu trafiłaś.
Drops uwielbia ruch, to prawda, ale myślę że jeśli będzie miał swojego osobistego człowieka, z którym choć raz czy dwa razy dziennie pójdzie na duuugi spacer ...i kilka mniejszych to nie zwariuje. W schronisku bzikował, bo wogóle nie wychodził przez kilka miesięcy!! U Marka siedzi w boksie i jak każdy pies musi doczekać swojej kolejki. Ma kontakt z człowiekiem przy karmieniu i zabawach na spacerze, ale docelowo siedzi w boksie. Wydaje mi się, że w okresach zimowych psy tez zmieniają swój tryb życia na bardziej śpiący, albo chociaż powolniejszy:) i jakoś dałoby się wytrzymać do wiosny:)ale napewno długie spacery i tak będą mu potrzebne.

A czy ten bratanek mieszka z wami? Bo Drops chyba nie miał kontaktu z dziećmi, ale pewna nie jestem.Musiałabym zapytać. Dlatego napisane jest tak w allegro(chyba), że nie do domu z dziećmi, bo czasem ludzie maja malutkie dzieci a chcą Dropsa, a Dropsik ze swoją gracją mógłby takiego dzieciaczka staranować. Ale 4 latka to już myślące dziecko:)tak mi się wydaje. Aczkolwiek zawsze trzeba brać poprawkę na psa....i dziecko:)

napisze do Marka co o tym myśli, ale nie wiem czy ma neta teraz jak tam wszystko pozrywane.

Posted

Dzięki za odpowiedzi będzie mi łatwiej podjąć decyzję mając wasze wsparcie! Nie, nie, bratanek nie mieszka ze mną ale w weekendy czasem spędzamy więcej czasu a na działce to już w ogóle jesteśmy "wszyscy " więc musiałby się przyzwyczaić, ale z drugiej strony im nas więcej tym więcej ruchu ewentualnie dla Dropsa bo i rowery i spacery a i działka duża więc jest czego pilnować :)

Posted

Hej, mam jeszcze małe pytanko dotyczące jego poprzednich właścicieli. Doczytałam, że pies należał do pani która się go bała ( jeśli dobrze zrozumiałam ) i dlatego go oddała - a z drugiej strony jest napisane że Drops był bity. Troszkę mi się to kłóci, ja nie podniosłabym ręki na psa który by u mnie wzbudzał strach ( inna sprawa, że na żadnego psa nie podniosłabym ręki ).

Posted

Nie chcę nic przekręcić bo amstafow mamy dużo, modliszka pewnie pamięta lepiej, ale wydaje mi się że Drops należał do syna tej babki, on wyjechał a psa zostawił swojej matce tyle że ona się go bała i kompletnie sobie z nim nie radziła więc oddała Dropsa do schronu.

Posted

Wielkie dzięki, teraz już wszystko jasne...chłoptaś miał zachciankę i "se" kupił amstaffa co by pewnie od kolegów nie odstawać bądź im zaimponować - mój ulubiony typ właścicieli psów IDIOCI BEZ WYOBRAŹNI!
...mam nadzieje, że nikogo nie obraziłam...

Posted

dokładnie tak było, jakiś szczeniak z mózgiem wielkości orzecha i pies przerósł pana. Babka miała metr pięć w kapeluszu a podejrzewam, że Dropsik ważył więcej od niej:) trafił z wielka kolczatką, która pewnie miała go ujarzmić. On agresywny sam w sobie nie był tylko desperacko szukał kontaktu z człowiekiem najlepiej jak tylko umiał. A że umiał tylko skakać i łapać za ręce to tak robił. Na szczęście wyszedł na ludzi i jest teraz zrównoważonym psem:) myślę, że prywatnie byłby bardzo fajnym wdzięcznym psiakiem. Gdyby nie odległość to z chęcią poznałabym go bliżej, bo w schronisku nie dał nam takiej szansy. Mam dziwne przeczucie, że jego opis w słowach brzmi znacznie groźniej niż jest w rzeczywistości.

Posted

To czekamy na poważna decyzje:-)A co mieszkania w bloku z takim psem to uważam że to nie problem sama mieszkam w bloku z psem typu bull i chodzimy na spacery do parku i raz dziennie za miasto polatać do woli bez smyczy,poaportować i to mu starcza ogólnie spędzamy ok 3h dziennie na dworze w tygodniu.W weekendy kiedy mamy więcej czasu robimy dłuższe wycieczki:-)Co do Dropsa ja od zawsze uważałam że nie jest to pies agresywny tylko sflustrowany, pragnący kontaktu z człowiekiem i żle wychowany bo nie umiał radzić sobie ze swoimi emocjami.

Posted

Szkoda tylko, że to jest taki kawał drogi i nie ma możliwości poświęcenia mu paru dni uwagi. Przyzwyczaiłby się do nowej osoby, bo pewnie po takim czasie jest w jakiś sposób związany z p. Markiem. Nie mam raczej obaw, że sobie z nim nie poradzę zazwyczaj z psami dogaduje się bez problemów. Muszę mieć jednak 110% pewności, że będzie u mnie już "bezpieczny".

Posted

a może za jakiś okres czasu, powiedzmy tydzień trochę sytuacja się tam wyklaruje i dalibyście radę pojechać sobie np. na weekend. to zawsze 2-3dni miłych spotkań. Przecież niekoniecznie trzeba mieszkać w zalanej Bogatyni, można w jakiejś pobliskiej wsi lub Zgorzelcu? wystarczy 1-2dni wolnego i jazda...:)
ja też myślę że mieszkanie z bullem w bloku czy kamienicy to nic złego. W końcu to prawie zwyczajne psy:) a od samego leżenia na kanapie każdemu przewraca się w głowie:) Uważam, że Dropsowi bardziej jest nawet potrzebna teraz osobista uwaga i miłość niż godzinne bieganie po lasach:) aczkolwiek nie można zapominać, że to typ sportowca:) To fajny pies i odrobina miłości Swojego Pana czuje że da bardzo dużo i jeszcze nie raz ten pies nas zadziwi. Jakoś czuję do niego wielką sympatię pomimo kiepskiego startu:)

Posted

Dobra czas na odrobinę informacji o mnie, bo chyba się nie przedstawiłam nawet. Mam na imię Kasia, i mieszkam właściwie tylko z mamą ... Dropsu byłby tylko moim psem (tzn pod moją opieką) ponieważ moja mama ma taką pracę, że raczej nie ma możliwości chodzić z psem na spacerki zresztą nie pozwoliłabym na to, bo jest odrobinkę zbyt drobna i słaba fizycznie na takiego byczka. Aczkolwiek jest wielkim psiarzem i żadnego się nie obawia a psy ją kochają bezwzględnie więc nie byłoby problemów z ich dogadaniem się. Mój rottek też nie był aniołem a właściwie była to sytuacja podobna do tej dropsowej, pies nawet nie potrafił biegać i nie był absolutnie niczego nauczony, więc jak dostał troszkę luzu na pierwszym spacerze chciał roznieść cały swiat w pył! Wszyscy się go bali a on chciał się bawić i wyżyć po prostu - myślę, że to podobne chociaż troszku ciężkie przypadki :) widocznie taki mój los :) Co do odwiedzin to jest problem techniczny bo ja nie mam teraz samochodu musiałabym ubłagać kogoś w rodzinie a szczerze mówiąc chciałabym żeby to była taka mała niespodzianka, znjlomi teraz odpadają a już na pewno nie na dwa, trzy dni - taki czas że nic nie pasuje. Może jakąś łódką podpłynę, sorki taki głupi żart :)

Posted

Marek niestety nie odpisuje, muszę raczej zadzwonić, ale to jutro gdy wrócę do domu a tam jest telefon z darmowymi minutami:)bo mój abonament jest poważnie nadwyrężony przez dogomaniaskie konferencje:)

Witaj Kasiu:)
najwidoczniej jesteś stworzona do ciężkich przypadków i ja jestem przekonana że Drops doskonale by się odnalazł u ciebie i dogadalibyście się bez problemu. Myślę, że taka kilku dniowa wizyta będzie chyba konieczna w jego przypadku, bo to jednak potężny i silny pies. Musi się między wami pojawić...chemia:)aby cię słuchał. Może za jakiś czas sytuacja się poprawi u ciebie z transportem, albo któraś z cioteczek będzie się wybierała tam:) W najgorszym przypadku można pojechać do Zgorzelca pociągiem (chyba) a tam pewnie znalazłaby się jakaś dobra ciocia, która by cię zawiozła:) dla dobra Dropsa można zorganizować wiele rzeczy:)

te wizyty są ważne w przypadku Markowych ciężkich psów:) tak jak np. Semir, on co prawda agresywny nie był ale miał inne odchyły i ludzie którzy go adoptowali przyjeżdżali przez tydzień codziennie, czesali go, karmili, kapali, chodzili na spacery, a etraz pies jest w niebo wzięty i wielbi ich ponad wszystko:) tylko że oni mieszkali...pod |Bogatynią:):cool3::cool3::loveu:

baj...:)

Posted

I tak jest k...a zawsze ( zazwyczaj nie flugam:) ) . Jak się tylko na coś napalę to się okazuję, że muszę niebo i ziemię poruszyć! A tak w ogóle to doczytałam, że niejaki Bakuś jedzie na dniach do Bogatyni, może ktoś zerknie przy okazji na "mojego" Dropsika! Tak z ciekawości jak on teraz na ludzi reaguje. BYŁOBY SUPER.

Posted

Jeszcze jedna sprawa, czy mogłabyś zapytać ( jeśli mogę prosić ) czy Dropsik wykazuje jakąś agresję w stosunku do ludzi ( z wyjątkiem tej jego miski z jedzeniem ). Staram się bowiem uświadomić jaki jest ten Dropsowy problem - czy to jest jednak agresja, czy raczej potrzebuje on konsekwencji, uwagi, miłości, bezpieczeństwa - bo inaczej wejdzie człowiekowi na głowę, czego byśmy nie chcieli...

Posted

Jasne, obejrzymy Dropsika, ale już mogę Ci powiedzieć, że Marek mówi, że to jest fajny pies. Poza tym Dropsa nie można już odbierać jako takiego jaki był na początku, jest po wielu miesiącach pracy nad nim, to już jest zupełnie inny pies.

Posted

Kiedy oddajemy psa pod opiekę Marka to dostajemy sprawozdania o jego postępach, nie ogłaszamy go od razu do adopcji, robimy to dopiero wtedy kiedy dostaniemy od Marka "zielone światło", w przypadku każdego psa to jest inaczej, niektóre potrzebują 2miesięcy, inne pół roku. Takie "zielone światło" oznacza, że pies jest adopcyjny.

Posted

ostatnie pytanie i już was nie męczę...czy inne psy które tam trafiają szybciej znajdują domki ( tak z waszego doświadczenia ) bo Drops strasznie długo tam siedzi mimo, że z tego co doczytałam był już do adopcji w grudniu o ile się nie mylę. Taki przystojniak i nikt zupełnie nikt go nie pokochał!!! no chyba, że czekał na mnie :))

Posted

Dixon, mój ulubieniec, był od czerwca 2009 do lipca 2010. Baron jest od czerwca 2009 do dzisiaj.... To zależy od tego kiedy ktoś się w psie zakocha, nie dajemy psu pierwszej osobie, która o niego zapyta. Często pies wybiera sobie właściciela, np. mieliśmy Marsa, pod Poznaniem, kilka razy pokazał uzębienie przyszłym i (niedoszłym :evil_lol:) właścicielom, aż przyjechał go poznać Michał, Mars grzeczny, kochany- w nowym domu już.

Posted

Boshe jaki ten BARON jest przepiękny!!! Szczerze przyznam nigdy nie przepadałam za bullowatymi ( wieczne wojny z moim rottkiem ) ale jak widzę jakie są ich losy i do jakich nieodpowiedzialnych ludzi trafiają to aż mi się nóż otwiera! dlatego muszę jakiemuś "nieszczęśnikowi" dać dom! Baron mnie powalił CUUUUUUDO-tylko nie mówić dropsowi bo się obrazi :).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...