Jump to content
Dogomania

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]


dog_master
 Share

Recommended Posts

Co do skarmiania podbiegajacych psow, nie dosc, ze ów pies moze miec uczulenie na jakis skladnik jak wspomniala Ladys, to na dodatek podlatujacy pies uczy sie "o podlece, dostane milion smakow, super!" Mysle ze pozniej bedzie bardzo trudno to odkrecic, jezeli juz mamy sie martwic o cudze psy.

Link to comment
Share on other sites

Ale Twoje rajstopy i Twoje nowe buty to jest TWÓJ problem, wyłacznie TWÓJ... a nie połowy świata!

I chmstwem jest wymaganie aby obcy facet przejmował od ciebie ten problem skoro Ty w inteligencji swojej wielkiej wyszłas z psem na spacer w stroju wyjściowym i nowych butach."

 

 

CZAD.

 

Do perełek! Do perełek!

 

:smile:

Link to comment
Share on other sites

Spike, przestaje mi się chcieć kopać z koniem.

 

Sorry wielkie za nieprecyzyjne wyrażenie w ktorymś z postów - ogólnie przyjęte normy - chodziło mi w tym momencie o zasady życia społecznego.

 

To, co piszę o "normie" w ujęciu psiego charakteru - jest de facto bardzo płynne, choćby pojęcie psa socjalnego (Knut Fuchs na przykład uważa że za takiego można uznac psa ktory bardzo mocno wpiera innym :smile:).

 

Czego w dyskusji nie akceptuję, to wciskanie rozmówcy czegoś, czego NIE powiedział, nie twierdził - NIGDZIE nie piszę, nie sugeruję nawet że reakcją na podbiegacza ma być "zrobienie awantury".

 

Ponieważ to kolejna taka Twoja manipulacja, okrutnie prymitywna zreszta - z przyjemnością uruchamiam działającą na Dogo instytucję tzw. plonka. :smile:

 

No i w związku z tym nie dowiem się, ileż to psów wyszkoliłeś.

 

Zresztą nie miałeś ochoty odpowiadać na to pytanie, co doskonale rozumiem po lekturze Twoich postów w innych topikach - jeśli chodzi o to, to po prostu "i śmieszno, i straszno" jak dalece można się nie znać i... być dumnym z tego, jak bardzo "się zna". Chyba znak naszych czasów.

 

NIe pozdrawiam :smile:. PLONK.

 

Uff.

Link to comment
Share on other sites

A co za różnica jaki strój? 
Pies go niszczył. 
Takie zachowanie jest  niedopuszczalne. 
Ja bym się spaliła ze wstydu, gdyby mój pies podbiegł do kogoś, wybrudził, zniszczył ciuch. 

Zniszczył pies czy ona sama zniszczyła tańczac i podskkując jak idiotka? 

Bo to jest znczna różnica...

 

Ponadto tak - to jest wyłacznie jej sprawa w jkim stroju wychodzi, i cłemu otoczeniu nic do tego. Zaraz dowiemy się że panienka uciekła przed idącym psem (w jej kierunku do drzewka), połamała obcsy i jest to wina... faceta albo psa albo kosmitów... zalezy od kogo da się kasę wyciągnąć

Link to comment
Share on other sites

Mój pies niszczy komuś ubranie i to jest jego problem, bo do niego pies podszedł.

Moje dziecko kradnie coś w sklepie i to jest właciciela problem, bo miał w sklepie fajki.

Mój mąż potrącił kogoś samochodem i to jest pieszego problem, bo przechodził na zielonym.

Podoba mi się Twoje podejście, chyba zacznę się stosować!!! :loveu:

Od podchodzenia nic się nie niszczy - nie fantazjuj

Link to comment
Share on other sites

ale dyskusja :jumpie:

 

mam cztery, bardzo różne psy. Pusia ma jakieś 15 lat i generalnie nie zwraca uwagi na otaczający ją świat ;) Sonia kocha wszystkie pieski, nawet te, które pokazują jej ząbki. przy takich psach można nie przejmować się podbiegaczami, chociaż gdyby któryś wskoczył na stary, wychudzony grzbiet Pusi, to odleciałby na kopie :)

ale mam też drugą stronę medalu ;) Etna generalnie jest ugodowym psem, ale jak któryś kozaczy, to dostanie od niej reprymendę. radzi sobie sama w razie potrzeby, a ogólnie lubi zapoznawać nowe pieski i sama wykazuje żywe zainteresowanie gdy jakiś przechodzi, więc nie miewam pretensji. jak się akurat bawimy i jakiś podbiegnie, to od niej oberwie. ale przecież to nie mój problem? :)

Timi jest bardzo specyficznym pieskiem. z mało kim się dogaduje, ale póki pies tylko podbiega i się wita, a potem się rozchodzimy, to problemu nie ma.

 

nie przejmuję się psami, które biegają luzem, czy nawet podbiegają, jeśli faktycznie chcą się tylko przywitać,a nie skakać po moich psach. natomiast jak jakiś wylatuje z mordą, a ja jestem akurat z Timim, to odleci na kopie. nie mam zamiaru pozwalać na zepsucie mojej długiej pracy z psem. skoro właściciel niewychowanego psa "nie ma problemu", tylko ja mam problem, to proszę bardzo, rozwiążę go po swojemu :) kiedyś szłam z TŻ z Etną i Timim i taki jeden piesek usiłował nas zaatakować. poluzowaliśmy Etnę i problem się skończył. tak samo jak szłam z 3 psami na raz, ludzie magicznie łapali swoje szczekacze na rączki w popłochu :) ewentualnie wystarczyło spytać, czy swoje też mam puścić?

 

łatwo się mówi, że podbiegacze to nie problem ich właścicieli, kiedy ma się stabilnego psa. ale skoro to problem właściciela psa lękliwego, to można nam rozwiązywać ten problem. kopem, czy gazem. bo własny pies jest ważniejszy niż czyjś. raz w życiu mój pies był pogryziony do krwi. serio miałam gryzącego smaczkami uraczyć? tylko przechodziliśmy chodnikiem...

Link to comment
Share on other sites

Kiedyś pies zaatakował mojego ojca i potargał mu spodnie. 
Wina ojca, bo szedł koło ogródka, którego pilnował pies? (brama oczywiście otwarta na oścież) 


Moi też sie czasem witaja z psami, bawią z nimi na łące. 
Tylko bardzo nie lubię jak coś się nas uczepi i łazi cała drogę za nami drażniac psy. 
Arni kocha inne pieski i bardzo się nimi ekscytuje, dlatego obowiazują ścisłe reguły i nie może bez mojego pozwolenia podejść do psa. Jetsu za to pilnuje Arnika i często staje w jego obronie, ale ogólnie to ugodowy wielkopies i socjalizuje każdego szczeniaczka :P 

Raczej schodzę ludziom z drogi, odwołuję swoje psy. No i raczej nie wkurzam się na podbiegaczy, staram się być spokojna, zresztą mnie trudno wyprowadzić z równowagi. 

Link to comment
Share on other sites

Naklejko - a czy potrafisz odróznić "podbiegł i skkał wokówl nas" od "podbiegł i poszrpał spodnie zebami/skoczył ubloconymi łpami/ dowolnie?"?

 

Motyleq - umówmy się.... podbiegczy z chęci mordu sa jakieś promile... na 10 lt zdarza się jeden jednemu człowiekowi.

W tym wątku natomiast są osoby które mają TAKIE przypadki na kazdym spacerze - 4 razy dziennie. Fantazja? Choroba psychiczna? Jak to nazwiesz?

Link to comment
Share on other sites

o tym tu juz tyle razy bylo, ze serio ten temat jest przegadany we wszystkie mozliwe strony.

 

ze tez komu sie jeszcze chce...

 

prawda jest taka, ze jak ktos ma problem ze swoim psem, to nie moze oczekiwac, ze caly swiat bedzie mu ulatwial rozwiazac ten problem. jesli twoj pies jest agresywny, to powinien nosic kaganiec, bo liczenie na to, ze zaden pies do was nie podbiegnie moze byc bardzo zgubne itd itp.

Link to comment
Share on other sites

 

 

Motyleq - umówmy się.... podbiegczy z chęci mordu sa jakieś promile... na 10 lt zdarza się jeden jednemu człowiekowi.

W tym wątku natomiast są osoby które mają TAKIE przypadki na kazdym spacerze - 4 razy dziennie. Fantazja? Choroba psychiczna? Jak to nazwiesz?

 

masz rację, ale czasem nawet chęć poskakania, bez mordowania, stanowi dla kogoś problem. i wtedy mamy obowiązek chronić swojego lękliwego psa. oczywiście wszystko w granicy rozsądku...

miałam na DT pieska z pseudo, który w ogóle bał się wychodzić, nie znał świata. podbiegł do nas między innymi pies, który zawsze podbiegał do Etny, znali się, ale ten mój mały wpadł w panikę. na szczęście właściciel podbiegacza był miłym człowiekiem i szybko zabrał psa, jak zobaczył że nie jestem tylko z Etną. natomiast na innym spacerze podbiegł do nas pies, również chciał się przywitać, właściciela nie widać, mały w panice mało się nie udusi(chociaż podbiegacz naprawdę nic wielkiego nie robił, próbował tylko wąchać)... puściłam Etnę i obroniła kolegę. ale nie każdy ma drugiego psa, który umie załatwić sprawę bez szkody dla wszystkich wokół

Link to comment
Share on other sites

Guest Aleksandra Paras

Naklejko - a czy potrafisz odróznić "podbiegł i skkał wokówl nas" od "podbiegł i poszrpał spodnie zebami/skoczył ubloconymi łpami/ dowolnie?"?

 

Motyleq - umówmy się.... podbiegczy z chęci mordu sa jakieś promile... na 10 lt zdarza się jeden jednemu człowiekowi.

W tym wątku natomiast są osoby które mają TAKIE przypadki na kazdym spacerze - 4 razy dziennie. Fantazja? Choroba psychiczna? Jak to nazwiesz?

Sama w tym wątku pisałam o niemiłych sytuacjach, których w większości nie uważam za chamstwo. Jeśli właściciel psa go odwoła, a pies nie wyrządzi szkody - OK. 

 

Na moim osiedlu mieszka trochę psów. Z większością nie ma problemu, jednak są przypadki niefrasobliwości czy też chamstwa. Bo jak nazwać sytuację, w której kobieta pozwala swojemu psu skakać na obcych ludzi i ławki w parku zajęte przez innych? Ten sam pies w krótkim czasie zaczął łapać ludzi zębami. Znajomej zniszczył kurtkę, a prośby o zabranie psa nie skutkowały. Był też facet, który uważał, że musi "wychowywać" psy innych. Cudzego psa, który w zabawie powarkiwał chciał stłuc na kwaśne jabłko i gdy właściciel zaczął bronić swojego psa - tamten zaczął rzucać się do niego  :look3:

 

To są skrajne sytuacje, które zapadają na długo w pamięć. A czasem rozstrajają nas zupełne pierdoły... Wychodząc z psem na spacer nie zastanawiam się, co mi się dziś przytrafi, tylko jak spędzimy ten czas. Może być też tak, że im dłużej siedzi się na tym wątku, tym bardziej jest się "wyczulonym"?

 

Coś w tym musi być, bo gdy konfigurowałam bloga, szukając informacji weszłam na kilka wątków dotyczących awarii. Dzisiaj wchodzę do panelu i co? Awaria - nie mogę dojść do tego, co jest nie tak, a hostingodawca pomocny za bardzo nie jest  :evil_lol:

Link to comment
Share on other sites

 

 

Między czernią a bielą jest jeszcze cała gama kolorów, a Ty jakoś dziwnie sztywnio szufladkujesz...

 

a co ja takiego konkretnie "szufladkuję"?

bo odnoszę wrażenie że jest wręcz przeciwnie. że to co tu piszę odnosi się wlasnie do ludzi którzy nie potrafią zrozumieć że nie każdy musi się z nimi zgadzać i postępować tak jak oni chcą. że nazywanie kogoś "chamem" dlatego że postępuje zgodnie ze swoimi a nie z naszymi przekonaniami jest co najmniej przejawem braku kindersztuby. że wlasnie z tego rodzaju "szufladkowaniem" ludzi przyszlo mi się tu zmierzyc. więc jezeli możesz to napisz mi co ja takiego "szufladkuję".

 

i nie mamy się "martwić o cudze psy". mamy się martwić jedynie o obecną sytuację. o to żeby zamias strachu, warczenia i zdenerwowania (i włascicieli i psow) osiągnąć spokój i porozumienie. o to się mamy martwić. pisałem to już kilka razy a do niektorych ciągle nie dociera. ja nie wiem czy faktycznie poziom intelektualny współczesnej młodzieży jest tak nędzny że nie potraficie zrozumieć paru prostych zdań. trochę mnie to już oslabia że ciągle muszę tlumaczyć to samo a i tak znajdzie się następny/a krytykujący mnie za rzeczy ktorych nigdy nie powiedzialem.

 

 

a panu, panie berek to juz podziękuję za dyskusję. wydaje mi się pan raczej przypadkiem beznadziejnym, żeby nie użyć dosadniejszych określeń na reprezentowaną przez pana mizerię.

 

 

 

serio miałam gryzącego smaczkami uraczyć?

 

no to chyba jest oczywiste. TAAAAAAAK. mój pies został niedawno ugryziony. gdybym byl w stanie "spacyfikować" napastnika przy pomocy smakolyka albo czegokolwiek innego i uniknąl w ten sposob pogryzienia mi psa to OCZYWISCIE ZE TAK.

ale ja w ogole nie o tym pisalem. jeżeli obcy pies jest tak agresywny ze rzuca sie wprost do gryzienia to zaden smakolyk tu nie pomoze, gdzie wyczytalas ze ja cos takiego proponuję? natomiast proponuje taką reakcje gdy obcy pies podchodzi do nas w napięciu ktore moze przerodzic się w atak czy awanturę, gdy obcy pies przychodzi sie bawic i skacze po naszym ktoremu sie to nie podoba i moze zareagowac nerwowo i w innych tego rodzaju sytuacjach. jedną z nich świetnie opisala pani profesor dając dowod że wbrew temu co twierdzi pan pseudofachowiec berek takie postępowanie ma sens.

i oczywiście nie tylko o smakolyki chodzi. ja staram sie raczej przekazac generalną zasadę postępowania a nie precyzyjną instrukcję. chodzi o to żeby nie eskalować konfliktu, nie zwiększać nerwowości tylko rozładować napięcie.

w jaki sposob to zrobicie to juz sprawa konkretnej sytuacji i konkretnej decyzji ktorą chyba jesteście w stanie podjąć skoro, jak sądzę, w większości uważacie się za osoby potrafiące postępować z psami. nie musi to być smakolyk, może być zabawka albo (co robię najczęściej) odpowiednie przywolanie obcego psa i poglaskanie go. ale to trzeba zrobić umiejętnie bo w odroznieniu od podania smakolyka niewlasciwe zblizenie się do psa zamiast napięcie rozladować może przyczynić się do "wybuchu". a tego nie chcemy.

 

 

 

miałam na DT pieska z pseudo, który w ogóle bał się wychodzić, nie znał świata. podbiegł do nas między innymi pies

 

no tak, ale oczekiwanie że caly swiat będzie przejmowal się tym że ty masz pieska strachliwego i przestaną puszczac swoje psy z tego powodu to zdecydowanie zbyt wiele. a określanie chamstwem postępowania czlowieka ktory puscil spokojnego psa zeby sobie pobiegal i ten pies podbiegl do ciebie stawiając cię faktycznie w trudnej sytuacji to chyba zbyt wiele jednak.

oczywiście zgadzam się ze dobrze by bylo zeby psy byly odwolywalne ale sami wiecie ze tak nie jest. większość ludzi ma problemy z przywolaniem swoich psow i okreslanie ich przez "chamstwo" dlatego ze my mamy psa wrazliwego ktory takie spotkania ciężko znosi to naprawdę olbrzymi egocentryzm pol na pol z megalomanią.

a już zwlaszcza mnie to wnerwia jezeli takie opinie są wypowiadane na zasadzie "mam nerwowego psa i MNIE NIE OBCHODZI że inny chce się bawić oraz NIE ŻYCZĘ SOBIE żeby podbiegał". na takiego bęcwala to szczerze mowiąc sam chętnie wypuscil bym swojego żeby się zesral w portki ze strachu i odpowiedzialbym mu ze MNIE NIE OBCHODZA jego zasrane portki.

Link to comment
Share on other sites

a już zwlaszcza mnie to wnerwia jezeli takie opinie są wypowiadane na zasadzie "mam nerwowego psa i MNIE NIE OBCHODZI że inny chce się bawić oraz NIE ŻYCZĘ SOBIE żeby podbiegał". na takiego bęcwala to szczerze mowiąc sam chętnie wypuscil bym swojego żeby się zesral w portki ze strachu i odpowiedzialbym mu ze MNIE NIE OBCHODZA jego zasrane portki.


A mnie nie obchodzi że piesek nieodwoływalny musi sobie pobiegać, bo ja chcę spokojnie przejść z psem na spacer, bez towarzystwa innych. Chodzę nieraz w grupie psów, i takie super podbiegnięcie byłoby ostatnią rzeczą co "muszący pobiegać piesek" by zrobił. Niestety, ale mogłaby to być ostatnia wędrówka pieska. I wtedy właściciela zacznie obchodzić, że nie wszystkie psy są spokojne i miłe- tylko szkoda że musi ucierpieć niewinna istota. To jest proste równanie- pies nieodwoływalny idzie na smyczy. I tyle w temacie. Na szczęście prawo jest po stronie większości wypowiadającej się. Dla mnie psy mogą latać swobodnie luzem, wcale mi to nie przeszkadza. Ale niech się nie zbliżają do nas, bo chodzę z różnymi psami i sobie tego nie życzę.
Link to comment
Share on other sites


 

no tak, ale oczekiwanie że caly swiat będzie przejmowal się tym że ty masz pieska strachliwego i przestaną puszczac swoje psy z tego powodu to zdecydowanie zbyt wiele. a określanie chamstwem postępowania czlowieka ktory puscil spokojnego psa zeby sobie pobiegal i ten pies podbiegl do ciebie stawiając cię faktycznie w trudnej sytuacji to chyba zbyt wiele jednak.

oczywiście zgadzam się ze dobrze by bylo zeby psy byly odwolywalne ale sami wiecie ze tak nie jest. większość ludzi ma problemy z przywolaniem swoich psow i okreslanie ich przez "chamstwo" dlatego ze my mamy psa wrazliwego ktory takie spotkania ciężko znosi to naprawdę olbrzymi egocentryzm pol na pol z megalomanią.

a już zwlaszcza mnie to wnerwia jezeli takie opinie są wypowiadane na zasadzie "mam nerwowego psa i MNIE NIE OBCHODZI że inny chce się bawić oraz NIE ŻYCZĘ SOBIE żeby podbiegał". na takiego bęcwala to szczerze mowiąc sam chętnie wypuscil bym swojego żeby się zesral w portki ze strachu i odpowiedzialbym mu ze MNIE NIE OBCHODZA jego zasrane portki.

 

wiesz, skoro świata nie obchodzi mój piesek, to mnie nie obchodzą pieski całego świata. działa w dwie strony :) i kiedy mój pies jest zagrożony, nieważne czy fizycznie czy psychicznie, to będę go bronić. skoro świat ma prawo puszczać swoje pieski do mojego, to ja mam prawo je odesłać w jakiś sposób tam, skąd przyszły :)

Link to comment
Share on other sites

A mnie nie obchodzi że piesek nieodwoływalny musi sobie pobiegać, bo ja chcę spokojnie przejść z psem na spacer, bez towarzystwa innych. Chodzę nieraz w grupie psów, i takie super podbiegnięcie byłoby ostatnią rzeczą co "muszący pobiegać piesek" by zrobił. Niestety, ale mogłaby to być ostatnia wędrówka pieska. I wtedy właściciela zacznie obchodzić, że nie wszystkie psy są spokojne i miłe- tylko szkoda że musi ucierpieć niewinna istota. To jest proste równanie- pies nieodwoływalny idzie na smyczy. I tyle w temacie. Na szczęście prawo jest po stronie większości wypowiadającej się. Dla mnie psy mogą latać swobodnie luzem, wcale mi to nie przeszkadza. Ale niech się nie zbliżają do nas, bo chodzę z różnymi psami i sobie tego nie życzę.

 

jesli tak to sorry: ta grupa psow powinna miec kagance i smycze.

Link to comment
Share on other sites

to jest właśnie klasyczny przykład prymitywnego chamstwa.

jakim trzeba być ograniczonym prymitywem zeby grozić innym ludziom/zwierzętom że zostaną zagryzione przez psy które wyprowadzamy to ja sobie nawet nie wyobrażam.

blokerska mentalność do kwadratu, w ogóle nawet nie ma co się wdawać w dyskusję.

 

 

 

i kiedy mój pies jest zagrożony, nieważne czy fizycznie czy psychicznie, to będę go bronić. skoro świat ma prawo puszczać swoje pieski do mojego, to ja mam prawo je odesłać w jakiś sposób tam, skąd przyszły 

 

i jak rozumiem stosując tego rodzaju prostacką filozofię opartą na zasadzie "oko za oko, ząb za ząb" wciąż uważasz ze to nie ty jesteś chamem. ciekawe.

Link to comment
Share on other sites

A mnie nie obchodzi że piesek nieodwoływalny musi sobie pobiegać, bo ja chcę spokojnie przejść z psem na spacer, bez towarzystwa innych. Chodzę nieraz w grupie psów, i takie super podbiegnięcie byłoby ostatnią rzeczą co "muszący pobiegać piesek" by zrobił. Niestety, ale mogłaby to być ostatnia wędrówka pieska. I wtedy właściciela zacznie obchodzić, że nie wszystkie psy są spokojne i miłe- tylko szkoda że musi ucierpieć niewinna istota. To jest proste równanie- pies nieodwoływalny idzie na smyczy. I tyle w temacie. Na szczęście prawo jest po stronie większości wypowiadającej się. Dla mnie psy mogą latać swobodnie luzem, wcale mi to nie przeszkadza. Ale niech się nie zbliżają do nas, bo chodzę z różnymi psami i sobie tego nie życzę.

Obawiam się, że gdyby trfiło na człowieka z odpowiednimi motywacjami - byłby to takze osttni spacer owej grupy piesków

Link to comment
Share on other sites


 

i jak rozumiem stosując tego rodzaju prostacką filozofię opartą na zasadzie "oko za oko, ząb za ząb" wciąż uważasz ze to nie ty jesteś chamem. ciekawe.

 

wciąż uważam, że moim obowiązkiem jest bronienie mojego psa. nie wiem czemu uważasz, że właściele podbiegaczy "mają prawo", a właściciele psów lękliwych prawa nie mają. na szczęście, w razie co, to nie ja dostanę mandat, tylko właściciel psa będącego luzem :D

Link to comment
Share on other sites

Obawiam się, że gdyby trfiło na człowieka z odpowiednimi motywacjami - byłby to takze osttni spacer owej grupy piesków


Grupa piesków trafia na szczęście na normalnych właścicieli, którzy albo mają normalne psy, albo nienormalne prowadzą na smyczy. Kiedy każdy będzie pilnował swojego psa nie będzie problemu. Nasze psy idą na smyczy, część ma kagańce, a nie będziemy się nie umawiać czy chować po klatkach bo piesek musi podlecieć. Nigdy nie doszło do zagrożenia, wszyscy żyją, dochodzą nowi psiarze, tylko trzeba umiejętnie przeprowadzić zapoznanie a nie "hulaj dusza". Nasze psy nie podchodzą do nikogo, więc nie życzymy sobie podbiegania piesków samopas. Tylko tyle. Albo aż z tego co widzę.
Link to comment
Share on other sites

 

 

nie wiem czemu uważasz, że właściele podbiegaczy "mają prawo", a właściciele psów lękliwych prawa nie mają.

 

Ja wcale nie uważam żeby człowiek który nie kontroluje swojego psa robił dobrze. Tak jak nie uważam żeby kierowca który ochlapie przechodnia zrobił dobrze. tyle że to jest robione z nieuwagi, niefrasobliwości, bezmyślności. Ale sorry jeżeli ten przechodzień weźmie cegłę i wywali w samochodzie szybę albo klucz i porysuje lakier, czy tu w przypadku psów zacznie się awanturować albo co gorsza zrobi coś złego temu psu to moja opinia kto tu jest chamem i prymitywem jest oczywista.

Wy mówicie - lękliwy pies. OK, jasne, zdarzają się takie. tak samo jak i zdarzają się ludzie którzy się psów boją. no ale że takie przypadki się trafiają to nie sposób popadać w paranoję i wszędzie dopatrywać się ludzi i psów z problemami psychicznymi.

Link to comment
Share on other sites

piesek moze podleciec zawsze. jestesmy za swojego psa odpowiedzialni.

 

WŁAŚNIE! I o to nam wszystkim tu chodzi. Jesteśmy za swojego psa odpowiedzialni - za to, żeby nie zaczepiał (nie niszczł ubrań, nie wszczynał awantur) innych ludzi i psów oraz za to, żeby nasz zasmyczowany pies nie zrobił krzywdy innemu.

Link to comment
Share on other sites

piesek moze podleciec zawsze. jestesmy za swojego psa odpowiedzialni.


I w tym się zgadzam. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni, a nie tylko ja jestem odpowiedzialna za wszystkie psy z okolicy. Ja pilnuję tylko swojego (który akurat podbiegaczom nic nie zrobi, więc nie o mojej jest mowa).
Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...