Jump to content
Dogomania

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]


dog_master
 Share

Recommended Posts

Nawet zakładając że "pies pod kontrolą" nie znaczy "pies na smyczy"... Oczywiście oznacza to, że pies może być pod kontrolą słowną. 

Z tym, że.. do sądu idą zazwyczaj sprawy w których coś się stało. Nie idzie się do sądu za to, że pies szedł luzem, a za to że ugryzł bądź spowodował wypadek.  Ugryzienie oznacza że pies nie był pod kontrolą, czy słowną czy jakąkolwiek. Dlatego w sądzie zawsze właściciel jest winny. 

Link to comment
Share on other sites

Ciach


A jak ktoś jest bałwanem któremu chodzi o to żeby zrobić komuś awanturę to ją zrobi nawet jak pies będzie szedł na smyczy i w kagańcu.

Niedawno szedłem sobie obok ryneczku i jakaś baba się przyczepiła że "nie mam gdzie z tym psem chodzić". Wtedy pies był na smyczy i normalnie szedł obok mnie.

 

o! tu jest zasadnicza roznica, i wielka prawda, bo jesli nawet przestrzegamy przepisow prawnych (dla kazdego miasta dodatkowe, uzupelniajace), zawsze mozemy napotkac osobe, ktora i tak bedzie miala nam za zle... posiadanie psa.

 

Natomiast jeszcze wtrace sie w dyskusje o przepisach, i czy miasto moze dodawac swoje aneksy. Otoz tak. Aczkolwiek jesli NIE SA ZGODNE z obowiazujacym prawem w danym kraju, miasto moze "naskoczyc" lamiacemu owe dekrety. Np. kilka lat temu, ze cztery coby nie sklamac, wyszlo zarzadzenie, ze nie mozna dokarmiac kotow dzikich. Mandacik za taka samowolke to 300 euro. Na moje liczne listy i podania, jakoby to zarzadzenie jest sprzeczne z obowiazujacym prawem o ochronie zwierzat wolnobytujacych, jak i calkowicie sprzeczne z konwencja UNESCO, dostalam pismidlo, ze takie "prawo" zostalo ustalone i juz. Na szczescie ludzie glupi nie sa, i wlasnie przeczytalam artykul o tym , jak to wspolnota mieszkaniowa wygrala sprawe w sadzie przeciwko UM, ktore nie dosc ze ma oddac pieniadze (mandaty), zaplacic za koszty sadowe, to jeszcze bedzie musial zmienic ustawe, gdyz jest niezgodna z prawem ustanowionym w kraju. Czyli tak, jesli macie jakiekolwiek watpliwosci na temat ustaw w waszym miescie, wystarczy troszke pobuszowac w papierkach, Prawo dotyczace zwierzat i obowiazkow wlasciciela takiego zwierzecia jest jedno, na caly kraj. Jesli UM wprawadza zapis, ktory jest niezgodny, mozna taka ustawe zaskarzyc. Dodatkowo dochodzi prawo Unii Europejskiej, i jesli Polska podpisala ratyfikacje do jakiegos ustepu, musi jej przestrzegac.

Link to comment
Share on other sites

Nawet zakładając że "pies pod kontrolą" nie znaczy "pies na smyczy"... Oczywiście oznacza to, że pies może być pod kontrolą słowną.
Z tym, że.. do sądu idą zazwyczaj sprawy w których coś się stało. Nie idzie się do sądu za to, że pies szedł luzem, a za to że ugryzł bądź spowodował wypadek. Ugryzienie oznacza że pies nie był pod kontrolą, czy słowną czy jakąkolwiek. Dlatego w sądzie zawsze właściciel jest winny.


Zazwyczaj- to słowo klucz w Twojej wypowiedzi;-)
Link to comment
Share on other sites

Pewność, że pies zachowa się w określony- nie zagrażający nikomu i niczemu sposób
można mieć gdy zobaczymy na własne oczy choć raz każdą z nietypowych sytuacji i naszego psa w niej.Jednak i to gwarancji nie daje, że następnym razem pies zachowa się tak samo.
Człowiek sam nie wie jak się zachowa w jakiejś nietypowej sytuacji i dziwnym byłoby gdyby był przekonany, że doskonale wie jak zachowa się jego pies, który często działa instynktownie. Więc sobie może szanowne pañstwo dywagować jak to zna swego psa, najlepiej się to robi w domku przed komputerem :-)

Link to comment
Share on other sites

A'propos takich osób czepiających się psa, że w ogóle idzie...

Ostatnio szliśmy z chłopakiem chodnikiem, ja z małą suczką a on ze swoim owczarkiem. Z naprzeciwka szła na nas trójka ludzi: dziecko, mama i mama mamy. Żeby się z nimi minąć oboje weszliśmy na ścieżkę rowerową. Widziałam już z daleka, że najstarsza pani bardzo mocno chciała się do Poczwara przyczepić, ale średnio miała za co, pies w kagańcu i na krótkiej smyczy. Co więc wymyśliła? Zaczęła się wydzierać, że rowerowerówka to dla rowerów jest a nie psów! Na moje pytanie, czy jest jakaś głupia, radośnie odpowiedziała "TAK" :grins:

Link to comment
Share on other sites

Ciach

 

o! tu jest zasadnicza roznica, i wielka prawda, bo jesli nawet przestrzegamy przepisow prawnych (dla kazdego miasta dodatkowe, uzupelniajace), zawsze mozemy napotkac osobe, ktora i tak bedzie miala nam za zle... posiadanie psa.

 

Natomiast jeszcze wtrace sie w dyskusje o przepisach, i czy miasto moze dodawac swoje aneksy. Otoz tak. Aczkolwiek jesli NIE SA ZGODNE z obowiazujacym prawem w danym kraju, miasto moze "naskoczyc" lamiacemu owe dekrety. Np. kilka lat temu, ze cztery coby nie sklamac, wyszlo zarzadzenie, ze nie mozna dokarmiac kotow dzikich. Mandacik za taka samowolke to 300 euro. Na moje liczne listy i podania, jakoby to zarzadzenie jest sprzeczne z obowiazujacym prawem o ochronie zwierzat wolnobytujacych, jak i calkowicie sprzeczne z konwencja UNESCO, dostalam pismidlo, ze takie "prawo" zostalo ustalone i juz. Na szczescie ludzie glupi nie sa, i wlasnie przeczytalam artykul o tym , jak to wspolnota mieszkaniowa wygrala sprawe w sadzie przeciwko UM, ktore nie dosc ze ma oddac pieniadze (mandaty), zaplacic za koszty sadowe, to jeszcze bedzie musial zmienic ustawe, gdyz jest niezgodna z prawem ustanowionym w kraju. Czyli tak, jesli macie jakiekolwiek watpliwosci na temat ustaw w waszym miescie, wystarczy troszke pobuszowac w papierkach, Prawo dotyczace zwierzat i obowiazkow wlasciciela takiego zwierzecia jest jedno, na caly kraj. Jesli UM wprawadza zapis, ktory jest niezgodny, mozna taka ustawe zaskarzyc. Dodatkowo dochodzi prawo Unii Europejskiej, i jesli Polska podpisala ratyfikacje do jakiegos ustepu, musi jej przestrzegac.

Z tego cow iem w Polsce obowiązującą walutą jest złotówka i mandatów w Euro nie ma.... coś brylujesz pannico

Link to comment
Share on other sites

A'propos takich osób czepiających się psa, że w ogóle idzie...
Ostatnio szliśmy z chłopakiem chodnikiem, ja z małą suczką a on ze swoim owczarkiem. Z naprzeciwka szła na nas trójka ludzi: dziecko, mama i mama mamy. Żeby się z nimi minąć oboje weszliśmy na ścieżkę rowerową. Widziałam już z daleka, że najstarsza pani bardzo mocno chciała się do Poczwara przyczepić, ale średnio miała za co, pies w kagańcu i na krótkiej smyczy. Co więc wymyśliła? Zaczęła się wydzierać, że rowerowerówka to dla rowerów jest a nie psów! Na moje pytanie, czy jest jakaś głupia, radośnie odpowiedziała "TAK" :grins:

Przynajmniej szczera :grins:



Edit: Isabelle z tego co wiem to czarnykapturek mieszka za granicą ;)
Link to comment
Share on other sites

Pewność, że pies zachowa się w określony- nie zagrażający nikomu i niczemu sposób
można mieć gdy zobaczymy na własne oczy choć raz każdą z nietypowych sytuacji i naszego psa w niej.Jednak i to gwarancji nie daje, że następnym razem pies zachowa się tak samo.
Człowiek sam nie wie jak się zachowa w jakiejś nietypowej sytuacji i dziwnym byłoby gdyby był przekonany, że doskonale wie jak zachowa się jego pies, który często działa instynktownie. Więc sobie może szanowne pañstwo dywagować jak to zna swego psa, najlepiej się to robi w domku przed komputerem :smile:

 

o tym tez juz tu bylo do porzygu...

 

 

ja znam moje psy na wylot. poczawszy od tego, kto czego nie lubi, skonczywszy na tym jak kto sie kiedy zachowa.

 

wychowalam je od szczeniaka, wiem o wszystkich ich przygodach, "traumach", przykrych wspomnieniach z dziecinstwa itd. czytam z nich jak z otwartych ksiazek. one ze mnie tez.

 

i naprawde wiem, jak ktora sie kiedy zachowa.

bez przesady: w zyciu codziennym bardzo rzadko laduje obok nas ufo czy wylazi zza drzewa buka...

aby przewidziec zachowanie wlasnego psa, wytarczy dobrze go znac. nie trzeba byc wrozka.

Link to comment
Share on other sites

No jasne Aniusia-przed każdym z Twoich psów wylądowała petarda, ktoś z okna rzucił workiem z woda metr od każdego z nich, jakiś człowiek zaczął krzyczeć i wymachiwać parasolem zamykając i otwierając go na zmianę, motocyklista zahamował z piskiem opon a potem gwałtownie ruszył z chodnika którym przechodziły psy, na ten sam chodnik pod dom zajechała karetka na sygnale i wyhamowała wprost przed Twymi psami, trójka dzieci biegła za nimi wyjąc i machając kijami.

To są sytuacje, które przeżył mój pies.Pamiętam jak się zachował ale nie mam pewnoßci jak byłoby następnym razem.
Najważniejsze jednak że Ty WIESZ.
Uśmiałam się jak norka:-D

Link to comment
Share on other sites

jeśli chodzi o ludzi, którzy mają problem z samym istnieniem psów, to mam takiego sąsiada za płotem :loveu: szłam raz z dwoma psami, na smyczy, na jego widok zeszłam ze ścieżki w trawę i wzięłam suki na bardzo krótkie smycze obok siebie. pan jechał rowerem, a jedna z owych suk rzuca się na rowerzystów, poza tym, po co robić konflikty ;) niestety pan był innego zdania... zaczął zwalniać na nasz widok i spytał "i co teraz?", myślę sobie, nic? pan się chyba spodziewał że moje straszne psy się rzucą, a ja wątła kobieta nie dam rady ich utrzymać ;) oczywiście nic takiego się nie stało, ale facet chyba nie mógł znieść mojego totalnego zignorowania go i zaczął swoją gadkę... w stylu "kur... rodzina psiarzy" :loveu:

Link to comment
Share on other sites

No jasne Aniusia-przed każdym z Twoich psów wylądowała petarda, ktoś z okna rzucił workiem z woda metr od każdego z nich, jakiś człowiek zaczął krzyczeć i wymachiwać parasolem zamykając i otwierając go na zmianę, motocyklista zahamował z piskiem opon a potem gwałtownie ruszył z chodnika którym przechodziły psy, na ten sam chodnik pod dom zajechała karetka na sygnale i wyhamowała wprost przed Twymi psami, trójka dzieci biegła za nimi wyjąc i machając kijami.

To są sytuacje, które przeżył mój pies.Pamiętam jak się zachował ale nie mam pewnoßci jak byłoby następnym razem.
Najważniejsze jednak że Ty WIESZ.
Uśmiałam się jak norka:-D

Dobrze, że ufo nie wylądowało. Pewnie oboje byście się wtedy przestraszyli.

Link to comment
Share on other sites

Z tego cow iem w Polsce obowiązującą walutą jest złotówka i mandatów w Euro nie ma.... coś brylujesz pannico

 

Pannica? wow, dzieki! nie mieszkam w Pl, nie wazne miejsce zamieszkania, w kazdym kraju prawo dziala podobnie, czy raczej machina prawna,zadne brylowanie,  a oto artykul: http://www.eldiario.es/caballodenietzsche/Condenado-Ayuntamiento-Madrid-injusta-cuidadores_6_322027805.html

Link to comment
Share on other sites

Dobrze, że ufo nie wylądowało. Pewnie oboje byście się wtedy przestraszyli.

Nie wydają mi się niesamowite sytuacje, które podaĺam.
Rzucanie workami z wodà przed katolickim świętem to norma na osiedlu moich rodzicow.Trochę potrwało gdy znalazłam psa bo z wrażenia puściłam smycz a sucz uciekła.
A gdy poszłam z policjà do tego mieszkania pani bardzo przrepraszała, zapłaciła za zniszczenie ubrania i powiedziała, że jej dzieci nigdy w ludzi nie rzucają bo wiedzą, że nie wolno.Chciały trafić w psa:'(
To, że karetka wjeżdża na chodnik z impetem, na sygnale-co w tym dziwnego, skoro nie ma innego dojazdu do wejścia bloku?
Chłopaczek jadący skuterem po chodniku zaskoczył moją córkę z psem.
Mnie w zasadzie w tym kraju to nie zdziwi-ja już widziałam auto zaparkowane na chodniku przed przejściem dla pieszych pewnego ranka.

Jeśli Ty i Aniusia pisałyście o sytuacjach spotkania z rowerzystą, dzieckiem, wózkiem czy samochodem na parkingu to tak-ja też znam swego psa:-)
Link to comment
Share on other sites

jeśli chodzi o ludzi, którzy mają problem z samym istnieniem psów, to mam takiego sąsiada za płotem :loveu: szłam raz z dwoma psami, na smyczy, na jego widok zeszłam ze ścieżki w trawę i wzięłam suki na bardzo krótkie smycze obok siebie. pan jechał rowerem, a jedna z owych suk rzuca się na rowerzystów, poza tym, po co robić konflikty ;) niestety pan był innego zdania... zaczął zwalniać na nasz widok i spytał "i co teraz?", myślę sobie, nic? pan się chyba spodziewał że moje straszne psy się rzucą, a ja wątła kobieta nie dam rady ich utrzymać ;) oczywiście nic takiego się nie stało, ale facet chyba nie mógł znieść mojego totalnego zignorowania go i zaczął swoją gadkę... w stylu "kur... rodzina psiarzy" :loveu:

Ja ostatnio z siostrą wprowadzamy psy babci. Jesteśmy na polach i widzę jedzie facet na rowerze po ulicy. Zatrzymujemy się (starszy pies nie lubi rowerzystów) a facet też stanął i się wgapia. No to nie będziemy czekać wiecznie idziemy. Wyszliśmy na drogę i już go minęłyśmy. Facet jedzie, na dodatek nie po swojej stronie(prawej) tylko niebezpiecznie zbliża się do siostry (ze starszym Psem). Był od niej ze 30cm, psisko tylko się spojrzało na niego (po prostu był czujny, bo ktoś zbliża się do panci). A facet zobaczył, że pies podniósł głowę i co zrobił...zaczął nas wyzywać od takich i owakich, że psy wielkie, bez kagańca, że agresywne itd... Skończył dopiero gdy zagroziłyśmy policją.
Link to comment
Share on other sites

Nie wydają mi się niesamowite sytuacje, które podaĺam.
Rzucanie workami z wodà przed katolickim świętem to norma na osiedlu moich rodzicow.Trochę potrwało gdy znalazłam psa bo z wrażenia puściłam smycz a sucz uciekła.
A gdy poszłam z policjà do tego mieszkania pani bardzo przrepraszała, zapłaciła za zniszczenie ubrania i powiedziała, że jej dzieci nigdy w ludzi nie rzucają bo wiedzą, że nie wolno.Chciały trafić w psa:'(
To, że karetka wjeżdża na chodnik z impetem, na sygnale-co w tym dziwnego, skoro nie ma innego dojazdu do wejścia bloku?
Chłopaczek jadący skuterem po chodniku zaskoczył moją córkę z psem.
Mnie w zasadzie w tym kraju to nie zdziwi-ja już widziałam auto zaparkowane na chodniku przed przejściem dla pieszych pewnego ranka.

Jeśli Ty i Aniusia pisałyście o sytuacjach spotkania z rowerzystą, dzieckiem, wózkiem czy samochodem na parkingu to tak-ja też znam swego psa:-)

Widzisz, dla mnie te sytuacje nie są niesamowite. Chyba nawet w tym wątku opisywałam, jak dzieciaki rzuciły we mnie w lany poniedziałek balonem z wodą, aż odskoczyłam z zaskoczenia. A mój pies... cóż, bardzo chętnie się z nimi za moją zgodą pobawił, spodobały mu się baloniki.

 

Karetka nie wyłania się z podziemia, z daleka słychać że nadjeżdża. Tak jak mówiłam wcześniej - zdrowy rozsądek to podstawa, obojętnie czy psa się prowadzi na smyczy czy bez. Na marginesie mój pies nie reaguje na żadne pojazdy, obojętnie jakie by wydawały dźwięki. Tak, jestem tego pewna :jumpie:

 

Skuter jeżdżący po chodniku to tak skrajny wypadek, że nawet nie wiem jak to skomentować (poza faktem, że skuter też słychać jak nadjeżdża). Już się zdarzało, że samochody wjeżdżały w ludzi idących chodnikiem czy czekających na przystanku - a jednak jakoś poruszać się trzeba.

 

Podtrzymuję, że znam mojego psa i jego reakcje.

Link to comment
Share on other sites

Pannica? wow, dzieki! nie mieszkam w Pl, nie wazne miejsce zamieszkania, w kazdym kraju prawo dziala podobnie, czy raczej machina prawna,zadne brylowanie,  a oto artykul: http://www.eldiario.es/caballodenietzsche/Condenado-Ayuntamiento-Madrid-injusta-cuidadores_6_322027805.html

Absolutnie jesteś w błędzie

A ponieważ dyskusja dotyczy Polski - pozostańmy przy naszym pięknym kraju nie mieszając tutaj obyczajami obcymi :-)

Link to comment
Share on other sites

A czy ja gdzieś pisałam, że uważam, że smycz zapewnia bezpieczeństwo?
I komu ona to ma zapewnic?
Ja pisałam, że nikt mając psa idącego luzem nie może stwierdzić że jest on pod kontrolą.

Dog-chyba widzisz różnicę między dzieciakami biegnàcymi z workami z wodą a faktem, że taki worek spada Ci pod nogi z okna.
No chyba, że Ty idąc pod blokiem patrzysz zamiast pod nogi do góry ;-)

No właśnie, samochody wjeźdżały w ludzi i zabijały ich mimo, że oni zapewne ten nadjeżdżający samochód słyszeli to nie zdążyli uciec i z pewnościà ich reakcja podyktowana byĺa także zaskoczeniem.
Ale rozumiem, że mimo, że Twego psa taka sytuacja nie spotkała to wiesz, że nie byłby zaskoczony i zachowałby się "bezpiecznie" ;-)
A Twoja psina z pewnością nie byĺaby zaskoczona ani przestraszona lecz natychmiast skora do zabawy

Link to comment
Share on other sites

Nie wydają mi się niesamowite sytuacje, które podaĺam.
Rzucanie workami z wodà przed katolickim świętem to norma na osiedlu moich rodzicow.Trochę potrwało gdy znalazłam psa bo z wrażenia puściłam smycz a sucz uciekła.
A gdy poszłam z policjà do tego mieszkania pani bardzo przrepraszała, zapłaciła za zniszczenie ubrania i powiedziała, że jej dzieci nigdy w ludzi nie rzucają bo wiedzą, że nie wolno.Chciały trafić w psa:'(
To, że karetka wjeżdża na chodnik z impetem, na sygnale-co w tym dziwnego, skoro nie ma innego dojazdu do wejścia bloku?
Chłopaczek jadący skuterem po chodniku zaskoczył moją córkę z psem.
Mnie w zasadzie w tym kraju to nie zdziwi-ja już widziałam auto zaparkowane na chodniku przed przejściem dla pieszych pewnego ranka.

Jeśli Ty i Aniusia pisałyście o sytuacjach spotkania z rowerzystą, dzieckiem, wózkiem czy samochodem na parkingu to tak-ja też znam swego psa:-)

 

 

gdybys napisala, ze buka wyszla zza roku i zaczela podazac w kierunku twoim i twojego psa lub tez z samolotu wyskoczyly zolwie ninja i was porwaly, to faktycznie bym przyznala, ze nie wiem, jakby zachowaly sie moje psy:)) tzn w przypadku buki to w sumie wiem:) ale w przypadku zolwi ninja to niezbyt.

 

 

ale to, co opisalas to jest nic niezwyklego.

 

psy moga reagowac na te sytuacje roznie.

ale twoja w tym glowa, aby przygotowac je do tego tak, aby byly gotowe na rozne zyciowe sytuacje i aby w zadnym z przypadkow nie byla to reakcja patologiczna czy przesadzona.

bo jesli pies by przed dziecmi z kijami troche na poczatku zdygal, nawet i je oszczekal to ok, nic nadzwyczajnego.

ale jesli spieprzylby w sina dal, to masz problem.

 

tak samo jak z balonem z woda: pies moze sie cofnac, odskoczyc itd. ale jesli majac ciebie przy sobie spierdziela od czegos takiego prosto pod jadaca ciezarowke, to nie jest ok.

 

karetki, motory itd...przeciez to jest norma w miescie.

 

tak, wiem, jak moje psy reaguja, bo sama je wychowalam, wiem, ze zrobilam to dobrze.

Link to comment
Share on other sites

Nie wydają mi się niesamowite sytuacje, które podaĺam.
Rzucanie workami z wodà przed katolickim świętem to norma na osiedlu moich rodzicow.Trochę potrwało gdy znalazłam psa bo z wrażenia puściłam smycz a sucz uciekła.
A gdy poszłam z policjà do tego mieszkania pani bardzo przrepraszała, zapłaciła za zniszczenie ubrania i powiedziała, że jej dzieci nigdy w ludzi nie rzucają bo wiedzą, że nie wolno.Chciały trafić w psa:'(
To, że karetka wjeżdża na chodnik z impetem, na sygnale-co w tym dziwnego, skoro nie ma innego dojazdu do wejścia bloku?
Chłopaczek jadący skuterem po chodniku zaskoczył moją córkę z psem.
Mnie w zasadzie w tym kraju to nie zdziwi-ja już widziałam auto zaparkowane na chodniku przed przejściem dla pieszych pewnego ranka.

Jeśli Ty i Aniusia pisałyście o sytuacjach spotkania z rowerzystą, dzieckiem, wózkiem czy samochodem na parkingu to tak-ja też znam swego psa:-)

I ta woda z worka zniszczyła Ci ubranie? A pani zpłaciła za to? To głupia jakaś... zwykłe naciągactwo (oczywiście zwalczam proceder rzucania workami i balonami z wodą na ludzi i wogóle z okien)

Takie worki spotykamy co roku gęsto i często... reakcja psa = zero

Petardy... przerabiamy to od lat ... pies łapie przykurcza potem wyrywa w stronę tego co rzuca petardami. Z zębmi rzecz oczywista. Osoba taka sra w gacie ze strachu i spieprza co sił w nogach. Ja za nim drąc się żeby się zatrzymał bo dzwonię na SM... (przepisowo petard odpalać w miejscach publicznych nie wolno). Rzecz oczywista pies od lat tylko straszy,, , zawraca w połowie drogi wielce zadowolony z siebie, oboje mamy wspaniały ubaw 

Karetka z nagła ładujca się między ludzi? Slepym i głuchym trzeba być coby z daleka karetki nie wypatrzyć... mieszkamy 100 m od wielkiego szpitala akademickiego.. karetek codziennie jest tu milion. Żadna nie władowała się z nagła między ludzi. Nawet t która mnie osobiście zgarniała z parku.

Dziciaki ganiające psa z kijami? I co? Ty stoisz i się gapisz? Zamiast tym kijem zdzielić bachora i go pogonić? I tatusia/mamusię także? Podziwiam marazm... wszak jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszego psa...

Kto tam jeszcze był? Ludzie z torbami i parasolami zachowujacy się jak kretyni... Reakcja psa = mamusiu co to za palant? Mina jest tak wyraźna że ludzie brechtają ze śmiechu...

 

A teraz czekam na wyrażenie zdziwienia - bo taka jestem pewna swojego psa... bo tak jak Aniusia napisała - ja czytam w nim jak w otwartej księdze... on we mnie także.

Link to comment
Share on other sites

No tak Aniusia i Twoja porażająca intuicja potrafi przewidzieć jak zachowa się pies jak mu zrzucą worek z wodą pod nogi.
Super, dyplomiku super psiej pańci nie dali Ci w Twoim przedszkolu?
Bo argumentujesz jak przedszkolak-ja wszystko wiem bo raz mi ktoś psa kijem postraszył.
Màdry człowiek uczy się całe życie i całe źycie jest świadomy, że nie wie wszystkiego nawet w kwestii która jest mu najbliższa.

Link to comment
Share on other sites

to nie jest intuicja, tylko znajomosc wlasnych psow.

 

dali mi dyplomik z psychologii zwierzat na studiach podyplomowych na swps^^ i to byl moj ostani w zyciu dyplomik:))

wczesniej dali mi dyplomik z zoologii.

dyplomiku "super panci" nie pamietam w swojej karierze naukowej:))))

Link to comment
Share on other sites

I ta woda z worka zniszczyła Ci ubranie? A pani zpłaciła za to? To głupia jakaś... zwykłe naciągactwo (oczywiście zwalczam proceder rzucania workami i balonami z wodą na ludzi i wogóle z okien)
Takie worki spotykamy co roku gęsto i często... reakcja psa = zero
Petardy... przerabiamy to od lat ... pies łapie przykurcza potem wyrywa w stronę tego co rzuca petardami. Z zębmi rzecz oczywista. Osoba taka sra w gacie ze strachu i spieprza co sił w nogach. Ja za nim drąc się żeby się zatrzymał bo dzwonię na SM... (przepisowo petard odpalać w miejscach publicznych nie wolno). Rzecz oczywista pies od lat tylko straszy,, , zawraca w połowie drogi wielce zadowolony z siebie, oboje mamy wspaniały ubaw
Karetka z nagła ładujca się między ludzi? Slepym i głuchym trzeba być coby z daleka karetki nie wypatrzyć... mieszkamy 100 m od wielkiego szpitala akademickiego.. karetek codziennie jest tu milion. Żadna nie władowała się z nagła między ludzi. Nawet t która mnie osobiście zgarniała z parku.
Dziciaki ganiające psa z kijami? I co? Ty stoisz i się gapisz? Zamiast tym kijem zdzielić bachora i go






















No tak jeśli Twoja wiedza na temat Twego psa jest taka sama jak w kwestii kary za zrzucanie worków z wodą to super.Gratuluje. A Ty, mimo, że nie było Cię na miejscu WIESZ, że woda nie zniszczyła mi ubrania.
Może doczytaj sobie zanim zaczniesz się wypowiadać: art 288 paragraf 1 KK.
W niektórych sytuacjach brała udział moja córka.Trudno by pogoniła trzech starszych chłopaków z kijami.
Na wszystko masz odpowiedź prostą .






























A teraz czekam na wyrażenie zdziwienia - bo taka jestem pewna swojego psa... bo tak jak Aniusia napisała - ja czytam w nim jak w otwartej księdze... on we mnie także.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...