Jump to content
Dogomania

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]


dog_master
 Share

Recommended Posts

Takie teksty jak twój to mnie po prostu osłabiają. Zdarzają się idioci powołujący się na przepisy których sami nie znają i ty jesteś jedną z takich idiotek. Jak chcesz się powoływać na prawo to je najpierw poznaj. Art 10a punkt 3 ustawy o ochronie zwierząt mówi że zabrania się puszczania zwierząt bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.

Nawet jeżeli regulamin utrzymania porządku w danej gminie mówi inaczej to raczej jest on sprzeczny z prawem bo ustawa jest aktem wyższego rzędu niż uchwała rady gminy.

A już szczególnie że u mnie, w łodzi ten regulamin mówi wyraźnie że jeżeli pies nie stwarza zagrożenia i jest pod bezpośrednia kontrolą opiekuna to może łazić bez smyczy.

Więc ten facet, ty i wszyscy inni którym się coś takiego nie podoba możecie zameldować to koniowi co najwyżej.

A cały tekst który tu wysmażyłaś obnaża po prostu twój żałosny poziom.

Link to comment
Share on other sites

 

Cóż, pozostaje mi się cieszyć, że nie mieszkamy blisko siebie.

Takich ludzi mimo wszystko uważam za oszołomów.

 

jw

dzwonienie na sm albo policję bo się psa bez smyczy widzi? :question:

 

ja mam problemowego psa i kiedyś mnie wpieniały podbiegacze, teraz mam to głęboko i od czasu jak wyluzowałam od razu mniej spięć jest. a nawet jak się jakieś zdarzą to nikt mi jeszcze awantury nie zrobił, że moja suka ośmieliła się innego psa przegonić z jazotem czy na niego ostro nawarczeć

Link to comment
Share on other sites

Ja wcale nie uważam żeby człowiek który nie kontroluje swojego psa robił dobrze. Tak jak nie uważam żeby kierowca który ochlapie przechodnia zrobił dobrze. tyle że to jest robione z nieuwagi, niefrasobliwości, bezmyślności. Ale sorry jeżeli ten przechodzień weźmie cegłę i wywali w samochodzie szybę albo klucz i porysuje lakier, czy tu w przypadku psów zacznie się awanturować albo co gorsza zrobi coś złego temu psu to moja opinia kto tu jest chamem i prymitywem jest oczywista.

Wy mówicie - lękliwy pies. OK, jasne, zdarzają się takie. tak samo jak i zdarzają się ludzie którzy się psów boją. no ale że takie przypadki się trafiają to nie sposób popadać w paranoję i wszędzie dopatrywać się ludzi i psów z problemami psychicznymi.

 

ja tam awantur nie wszczynam, bo szkoda mi moich psów :) dwa razy w życiu się awanturowałam z właścicielem: raz, gdy poprosiłam o zabranie psa, a pan próbując przylać swojemu smyczą, prawie trafił w mojego(poniosło mnie, no cóż...) i drugi, gdy szłam podminowana z innego powodu, a pan miał radochę, że jego piesek wybiegł z podwórka na mojego ujadając, a ja powiedziałam, że psa się pilnuje... po czym pan zaczął pierwszy "dyskusję" ;) generalnie, jak do nas piesek podbiega, to idziemy dalej. najwyżej właściciel ma problem, bo i jego piesek się oddala. nie awanturowałam się nawet wtedy, gdy wielki pies bez żadnej obroży przybiegł pogwałcić moją cieczkującą sukę, a właściciel stał sobie nic nie widząc i rozmawiał przez telefon...

rozumiem, że pozwolenie na krzywdę naszego psa jest ok(a tym jest nie bronienie go), a kopnięcie czy inna czynność wymierzona w drugiego to chamstwo? czyli swojego można krzywdzić? :)))

Link to comment
Share on other sites

"Ze pies ma być na smyczy, zwłaszcza taki i coś w tym stylu."

 

"Zlałem go kompletnie tak jak zwykle w takich przypadkach i idę sobie dalej."

 

"Głupio mi się zrobiło bo on się faktycznie bał tego mojego psa"

 

". Bo gdyby mi powiedział że się psów boi to bym zawołał swojego zapiął smycz"

 

Ciachane, ale nie wyrwane z kontekstu: a dlaczego ktos ma oswiadczac ze boi sie psa?  czy dla ciebie to jakas satysfakcja? ot, idiota, mojego psiulka sie boi...czy psiarze to jacys nadludzie? pies NA ULICY/CHODNIKU/MIEJSCU PUBLICZNYM ma byc na smyczy! nie wazne czy slodziak, czy morderca. Czy psiarze sa ponad prawem? jesli zauwazaylabym psa bez smyczy na ulicy (i patrz wyzej) dzwonie na policje. Od razu. Nie obchodzi mnie ani rasa, ani wiek psa, ani charakter (swiadczy o nim wlasciciel).

Facet mial racje ze sie wydarl, mial racje ze zszedl z chodnika bojac sie konfrontacji, nie mial racji ze nie zglosil tego odpowiednim organom. (co by pewnie nic nie dalo, ale to inna historia).

Wiesz dlczego ma się spowiadać ze swojego strachu?

Chociazby dlatego że nikt nie jest jasnowidzem... i nikt przy zdrowych zmysłach krzykacza nie będzie traktowł powaznie, a już napewno krzykacz nie będzie uznny jako ten, który się psa boi... 

Opisany człowiek psów się nie bał... ten kto się boi nie wrzeszczy z daleka i nie prowokuje. Temy jegomościowi wmówiono że psów się boi... lbo po prostu psów nie lubi i poakzuje to w kretyński sposób

Zdarzyło mi się parę osób bojcych spotkac i uwierz mi... żaden mordy nie piłował, a jak powiedział z daleka że się boi to obeszło się z pełną kulturą, słowami "dziękuję" i "proszę bardzo"

 

Dzwoń dzwoń... spacerowicz z psem spacer zdąży dokończyć, zjeść obiad, uciąć poobiedniego komara i następny spacer zaliczyć. A ty zostaniesz n tym chodniku jak dzwonek... na wszelki wypadek - noś ze sobą stołeczek turystyczny

 

Ja rozumiem że ktoś jest młody ale żeby aż takie pierdoły wygadywac to się w głowie nie miesci

Link to comment
Share on other sites

Znajomy chodzący ze swoją starutką suczką bez smyczy był niemal codziennie witany przez SM bo jego sąsiadka stała w oknie i jak tylko go widziała wychodzącego z psem dzwoniła.SM co prawda nigdy pana nie obmandatowała ale proponowała by w okolicy okna sąsiadki bral psa na smycz bo oni muszą w takiej sytuacji zgłoszenie przyjąć.

Link to comment
Share on other sites

 

 

rozumiem, że pozwolenie na krzywdę naszego psa jest ok(a tym jest nie bronienie go), a kopnięcie czy inna czynność wymierzona w drugiego to chamstwo? czyli swojego można krzywdzić?  :)))

 

w odpowiedzi zadedykuję ci filmik: https://www.youtube.com/watch?v=4KKo1R90kNY

 

tak gdzieś od 2:30 czyli "marian, ty chciałeś mnie zabić"

Link to comment
Share on other sites

widć panowie z SM nie mają co robić. W Warszawie poczekasz pół dnia na radiowóz jak masz stłuczkę... psem luzem sobie nikt dupy nie zawraca

 

Oj Iza, różnie to bbywa. dawno temu kiedy Etna była szczeniaczkiem i mieszkaliśmy w Wawie, na osiedlu była grupka szczeniaczków codziennie razem się bawiąca. była też pani z amstaffem, który jak przypuszczam, był agresywny, bo zawsze na smyczy i w kagańcu. nasze pieski, mimo młodego wieku, ani razu do  tego amstaffa nie podbiegły, miały swoje towarzystwo. mimo to pani ta ustawicznie widząc nas dzwoniła na SM :jumpie: i owszem, przyjeżdżali, całkiem szybko, żeby powiedzieć, że oni muszą przyjąć i tylko dlatego przyjechali...

Link to comment
Share on other sites

NIkt z was majacych psa luzem, bez smyczy na ulicy nie zagwarantuje, ze nagle nie stanie sie cos, co radykalnie zmieni postawe i zachowanie psa. Wystrzal petardy, uciekajacy kot, rozwrzeszczany dzieciak, grupka pijaczkow, inny "grzeczny piesek" itd. Ciezko pojac, ze jakis debil moze wjechac autem na chodnik, i po prostu przejechac po psie? idacym te kilka metrow przed nami, czy obok nas. Na smyczy mozna by go odciagnac, zaeragowac, "samopas" juz nie. Nawet krzykiem, na ktory pies prawdopodobnie by sie zatrzymal i popatrzyl na wlasciciela. Jesli idiotyzme i oszolomstwem jest zapewnienie psu bezpieczenstwa, to ok, gratuluje braku wyobrazni.

Na prawde was to dziwi, ze facet krzykiem zaeragowal na psa idacego luzem? jesli np. skoczylo na niego 50 grzecznych pieskow, to czego ma sie spodziewac, ze akurat TEN nie? litosci.

Mloda nie jestem, dzieki isabelle301, reakcji przestraszonych ludzi naogladalam sie wiele. Jedni przechodza cichaczem, skradaja sie, czym wzbudzaja zaciekawienie psa, inni przebiegaja obok, byle predzej, a jeszcze inni dra sie w nieboglosy na sam widok psiego pyska.

Jesli ktos ma fobie, zapewnianie ze piesesk jest lagodny nic nie da, a jeszcze wzbudzi w chorym czlowieku irracjonalne zachowania. Ciagle czytam: trzeba sie dogadac, chamstwo, bede bronic swojego psa, niewychowane bydle itd. a nie-psiarzy traktujecie jak zlo, ktore ma czelnosc wymagac, zeby psiarze szanowali ich i innych.

Spike1975 wiesz, moze i wysmazylam tekst, ale hamuj swoje slownictwo dziecko drogie, i wytlumacz prosze co wedlug ciebie znaczy pies pod kontrola? ze co? do czlowieka NIE PODEJDZIE (obslinic/podrapac/ugryzc/skoczyc/przywitac sie/nawizac kontakt), do zwierzecia nie PODEJDZIE (zapoznac sie/walczyc/bawic), NIE ZAERAGUJE na dzikie koty, nagly halas, duza grupe ludzi, ciekawy zapach itd. Daruj sobie odpowiedz, chyba ja znam. Polecam dalej noszenie smaczkow dla obcych psow, i moze tez cos dla rozwrzeszczanych nie psiarzy, w koncu tak zalatwiasz konflikty.

Fajnie jest poczytac watki :moj piesek do tej pory ulozony i grzeczny, nagle z jakiegos powodu rzucil sie na psa/czlowieka, co robic? help, pliiis!
 

 

Moze moderator by wyczyscil te wypociny, moje tez ofkors, i przeniosl temat na osobny watek?

Link to comment
Share on other sites

Hmm, ja ręczę za mojego psa, że nie podejdzie, nie zareaguje - gdyby tak nie było, to nie chodziłby bez smyczy, proste. Ale oczywiście zaraz napiszesz że nie mogę dać gwarancji, no tak, na pewno znasz mojego psa lepiej niż ja  :jumpie:  Jeśli nie masz nad swoim psem 100% kontroli to przykre, ale nie mierz innych swoją miarą. Kiedy idziemy chodnikiem, przy ulicy, pies mi idzie przy nodze. Samochód może w nas wjechać zawsze i nie będę w stanie psa obronić - sama zginę. Tak, jeśli dzwonisz na policję w chwili gdy widzisz psa bez smyczy, nawet jeśli pies jest przy właścicielu, to dla mnie nie dbasz o jego bezpieczeństwo, tylko właśnie jesteś oszołomem.

Link to comment
Share on other sites

dog193, daruj sobie epitety, nie znam ani ciebie, ani twojego psa (tu masz racje), nie masz racji twierdzac ze jestes pewna swojego psa na 100% ale do ciebie to nie dociera, przykre to i smutne. Nie dzwonie na policje jak widze psa na ulicy bez smyczy(jeszcze tego nie zrobilam, a przydaloby sie) ale zrobilabym to, gdybym uznala ze zagraza zdrowiu i zyciu osoby, innego zwierzecia, lub jest w niebezpieczenstwie on sam. Jesli do ciebie nie dociera, ze dla bezpieczenstwa twojego psa jest lepiej miec go na smyczy, szkoda psa. Piszesz: nie mierz wszytskich swoja miara, ale ja tego nie robie! ty tak. Bo jestes tak przekonana o swojej racji, tudziez powodzeniu w wytresowaniu psa, ze wydaje ci sie, ze nigdy, przenigdy nic nie wytraci z rownowagi twojego psa. I kazdy pies, ktory idzie obok wlasciciela jest rownie ustawiony.

Przyklady z zycia, nie z opowiesci:

przed szkola jest plac, nie zaden parking, plac, na ktorym czesto zatrzymuja sie samochody rodzicow uczniow owej szkoly. Sytuacja sprzed kilku dni. Idzie Tz z psinami. NA SMYCZY (szok, nie?), przechodzi przez plac i w tym samym czasie, kobieta rusza, cofa auto. Tz szarpnal za smycz, odciagnal psy i samochod uderzyl w niego. Nie bylo zawrotnej predkosci, ale uderzenie powalilo Tz (90 kg) na ziemie. Gdyby pies szedl swobodnie, nie sadze zeby zdazyl uciec.

W parku znajduje sie sciezka rowerowa, psiarze chodza srodkiem terenu, z psami "na wolnosci" powaznie oddaleni od owej sciezki. Idziemy na psi plac z psami NA SMYCZY (szok nr.2) obok sciezki, z nami pani z dwoma psami bez smyczy. PSY PRZY NODZE. Nie wychodza na sciezke, ida jej skrajem. Jakis rozpedzony wariat jedzie sciezka, z drugiej strony wyskakuje inny "nieprzytomny". Nie wiem czy z kozakowania, czy z glupoty, rower zjezdza ze sciezki prosto w psy tej pani. Zlapalam pania za rekaw i w ostatniej chwili sciagnelam w glab parku, mniejszy pies zostal niestety potracony. Co z nim, nie wiem, bo ta pani juz od paru dni w parku sie nie pojawia. Gdyby pies byl na smyczy, przy nodze, razem z moim pociagnieciem, pies bylby z wlascicielka (prawdopodobnie). I co? nie zrzucisz winy na psa, bo ten szedl grzecznie. To rowerzysta idiota. No ale brakuje debili? Czy powinnismy az tak zaufac wszystkim dookola zeby narazac zycie naszego pupila? z jakiej racji? zeby udowodnic ze nasz pies jest az tak swietny i poukladany? za cene zycia? nie, dzieki. I twoj pies moze byc super. Wypadki sie zdarzaja, ale mozna choc postarac sie im zapobiegac. Bardziej prosciej nie moge wytlumaczyc dlaczego uwazam ze pies na ulicy/chodniku powinien byc przypiety na smyczy. Ja moje psy trzymam blisko siebie, i jakby co ochraniam cialem. Bo pies to dla mnie cos wiecej niz pokazowka dobrze ulozonego zwierzaka. I tak jak na chodniku trzymam za reke dziecko, tak psa trzymam na smyczy.

Link to comment
Share on other sites

Tak jak myślałam, znasz mojego psa i jego reakcje lepiej ode mnie. Oprócz tego mój pies to dla mnie pokazówka i nie dbam o jego bezpieczeństwo :laugh2_2:

 

Wypadki się zdarzają i nie jest się w stanie przewidzieć i zapobiec wszystkim. Nie wiesz czy wychodząc z domu nie potrąci cię samochód albo nie spadnie dachówka na głowę.

Jeśli już rozpatrujesz takie skrajne wypadki to proszę, przykład również z życia wzięty. Pani szła z pieskiem na smyczy, nie zauważyła wyrwy w chodniku, piesek też nie. Piesek wpadł do dziury, pani odruchowo zacisnęła rękę na smyczy i ją poderwała do góry, piesek jakoś niefortunnie zawisnął i skręcił kark. Dziura nie była głęboka, gdyby wpadł tam bez smyczy to najwyżej złamałby sobie łapę.

W przypadku roweru - moglibyśmy psa odciągnąć, a równie dobrze smycz mogłaby się zaplątać i pies pofrunąłby za rowerem.

Tutaj chodzi o zdrowy rozsądek, jeśli idę podwórkiem, pies 5 metrów przede mną, widzę włączony samochód to wołam psa, schodzę na bok i czekam aż przejedzie, a nie przechodzę koło tego samochodu z psem. Tak samo z nadjeżdżającym rowerem.

 

Chodzę z moim psem po naszych stałych trasach spacerowych bez smyczy, bo tak jest mi wygodnie, bo znam teren i mojego psa. I jeśli ktoś zadzwoniłby na policję to tak, uznałabym go za oszołoma.

Link to comment
Share on other sites

NIkt z was majacych psa luzem, bez smyczy na ulicy nie zagwarantuje, ze nagle nie stanie sie cos, co radykalnie zmieni postawe i zachowanie psa. Wystrzal petardy, uciekajacy kot, rozwrzeszczany dzieciak, grupka pijaczkow, inny "grzeczny piesek" itd. Ciezko pojac, ze jakis debil moze wjechac autem na chodnik, i po prostu przejechac po psie? idacym te kilka metrow przed nami, czy obok nas. Na smyczy mozna by go odciagnac, zaeragowac, "samopas" juz nie. Nawet krzykiem, na ktory pies prawdopodobnie by sie zatrzymal i popatrzyl na wlasciciela. Jesli idiotyzme i oszolomstwem jest zapewnienie psu bezpieczenstwa, to ok, gratuluje braku wyobrazni.

Na prawde was to dziwi, ze facet krzykiem zaeragowal na psa idacego luzem? jesli np. skoczylo na niego 50 grzecznych pieskow, to czego ma sie spodziewac, ze akurat TEN nie? litosci.

Mloda nie jestem, dzieki isabelle301, reakcji przestraszonych ludzi naogladalam sie wiele. Jedni przechodza cichaczem, skradaja sie, czym wzbudzaja zaciekawienie psa, inni przebiegaja obok, byle predzej, a jeszcze inni dra sie w nieboglosy na sam widok psiego pyska.

Jesli ktos ma fobie, zapewnianie ze piesesk jest lagodny nic nie da, a jeszcze wzbudzi w chorym czlowieku irracjonalne zachowania. Ciagle czytam: trzeba sie dogadac, chamstwo, bede bronic swojego psa, niewychowane bydle itd. a nie-psiarzy traktujecie jak zlo, ktore ma czelnosc wymagac, zeby psiarze szanowali ich i innych.

Spike1975 wiesz, moze i wysmazylam tekst, ale hamuj swoje slownictwo dziecko drogie, i wytlumacz prosze co wedlug ciebie znaczy pies pod kontrola? ze co? do czlowieka NIE PODEJDZIE (obslinic/podrapac/ugryzc/skoczyc/przywitac sie/nawizac kontakt), do zwierzecia nie PODEJDZIE (zapoznac sie/walczyc/bawic), NIE ZAERAGUJE na dzikie koty, nagly halas, duza grupe ludzi, ciekawy zapach itd. Daruj sobie odpowiedz, chyba ja znam. Polecam dalej noszenie smaczkow dla obcych psow, i moze tez cos dla rozwrzeszczanych nie psiarzy, w koncu tak zalatwiasz konflikty.

Fajnie jest poczytac watki :moj piesek do tej pory ulozony i grzeczny, nagle z jakiegos powodu rzucil sie na psa/czlowieka, co robic? help, pliiis!
 

 

Moze moderator by wyczyscil te wypociny, moje tez ofkors, i przeniosl temat na osobny watek?

dog mnie uprzedziła... przyłaczam się do współczucia - nie możesz być pewna zachowań swojego psa = nie znasz go.

Nie wiem tylko czy bardziej współczuć tobie czy psu.

Pytasz czy osoba jakaś tam ma nie ma prwa wrzeszczeć bo z odległosci 50-100 metrów psa zobaczyła. Odpowiedź brzmi - nie ma. Bo jest wtedy chamem do kwadratu i na inne traktowanie nie zasługuje. Po prostu... 

 

Ponadto odnośnie tej nieszczsnej smyczy - tu na dogo jest opis dramatu jaki przezyła właścicielka psa na smyczy. Smycz go zabiła.... bo tramwaj ruszył a pies nie miał możliwości uwolnienia się z obroży(bo była zbyt ciasno).

 

Tak więc wiesz... nie wszystko złoto co się świeci

Link to comment
Share on other sites

Spike podał tu punkt ustawy, który jest bardzo nieprecyzyjny więc od sądu tak naprawdę zależy jego interpretacja.
Przypuszczam, że wypowiadający się i uznający Czarnego kapturka za oszołoma nie mają pojęcia jak jest to interpretowane.
A interpretacja jest taka, że właściciel nie może mieć kontroli nad psem bez kagańca puszczonym luzem na terenie nieogrodzonym.
I nie opowiadajcie, że w takiej sytuacji ZAWSZE kontrolę nad psem macie.
Więcej pokory bo jeśli do tej pory kontrolę mieliście nie oznacza, że tak będzie zawsze.
Dwa sądy, w których pracuje moje rodzeństwo nigdy nie wydału wyroku w takiej sprawie na korzyść wĺaściciela psa. I śmiem twierdzić, że nie są w tym odosobnione.
Owszem, zdarzają się przypadki staruszki puszczającej luzem starego pinczerka lub dres idący bez smyczy z agresywnym astkiem ale was, drodzy dogomaniacy, przecież to nie dotyczy;-)

Link to comment
Share on other sites

Przypuszczam, że wypowiadający się i uznający Czarnego kapturka za oszołoma nie mają pojęcia jak jest to interpretowane.
 

Czyli uważasz, że ta babka prześladująca twojego znajomego z pieskiem nie była oszołomem?

 

Dyskusja na temat tego, że pies to tylko pies i się nie przewidzi blablabla też już była. Ja znam mojego psa, znam jego reakcje, wiem kiedy może chodzić luzem, a kiedy nie. Kropka.

Link to comment
Share on other sites

Nie ważne co ja uważam bo to nie ma żadnego znaczenia dla interpretacji ustawy przez sąd i dla wyroku.
Już widzę te uśmieszki i kiwanie głowami z politowaniem na sali rozpraw gdy mówisz, że Twój pies bez smyczy na nieogrodzonym terenie jest zawsze pod Twoją kontrolą.

Link to comment
Share on other sites

Isabelle, znam przypadek, że kask motocyklowy spowodował śmierć motocyklisty i nie zapięty pas uratował pasażera ale podawanie takich kuriozalnych przykładów to naprawdę dziecinada...

dokładnie taka sama dziecinada jak opowiadanie o szarpnięciu smyczą psa po to by go uratowac przed Tirem na środku lasu :-)

Link to comment
Share on other sites

 

 

Spike podał tu punkt ustawy, który jest bardzo nieprecyzyjny więc od sądu tak naprawdę zależy jego interpretacja. 

 

Wcale nie jest nieprecyzyjny. Jest tak samo precyzyjny jak stwierdzenie że za zwierze odpowiada ten kto je chowa lub się nim posługuje. Oznacza właśnie to że pies ma być pod kontrolą, czyli wolno mu robić tylko to na co pozwala opiekun. Pies idący 2 metru ode mnie jest pod moją pełną kontrolą, robi tylko to na co mu pozwalam, w tym przypadku - idzie sobie.

Gdyby "bycie pod kontrolą" oznaczało trzymanie na uwięzi to było by napisane że ma być trzymany na uwięzi.

Ten przepis jest bardzo sensowny bo oznacza ni mniej ni więcej że zapięcie psa na smyczy nie zwalnia nas z odpowiedzialności gdyby ten pies np kogoś ugryzł bo pod kontrolą z pewnością nie był. A z kolei jeżeli pies jest dobrze wychowany, łagodny i posłuszny to wcale zapinanie go na smyczy nie jest przez przepisy wymagane i oszołomy które robią awanturę bo im się to nie podoba mogą mnie cmoknąć.

 

Dzisiaj na spacerze miałem taką sytuację że z naprzeciwka biegł facet. Mój pies szedł sobie po wąskiej ścieżce, za nim ja a z naprzeciwka biegnie gość. Facet miał do psa tak z 15 metrów i zobaczyłem że zaczyna skracać krok, zwalniać. No to zawołałem psa po imieniu, nawet nie kazałem mu przyjść do siebie bo facet jak zobaczył że pies na dźwięk swojego imienia przestaje iść w jego stronę tylko odwraca się do mnie to ruszył znowu w takim samym tempie jak poprzednio, przepiegł obok psa, potem obok mnie, powiedzieliśmy sobie dzień dobry i tyle.

Facet się przestraszył na początku jak biegł w stronę dużego, "ostrego" z wyglądu psa. Ale jak zobaczył że pies słucha na pierwsze wołanie i nie ma żadnego zamiaru rzucić mu się do łydki to zachował się normalnie i tyle.

A jak ktoś jest bałwanem któremu chodzi o to żeby zrobić komuś awanturę to ją zrobi nawet jak pies będzie szedł na smyczy i w kagańcu.

Niedawno szedłem sobie obok ryneczku i jakaś baba się przyczepiła że "nie mam gdzie z tym psem chodzić". Wtedy pies był na smyczy i normalnie szedł obok mnie.

Link to comment
Share on other sites

Ostanio posłowie z parlamentarnego koła przyjaciół zwierząt pisali do wojewodów w sprawie zniesienia obowiązku prowadzenia psów na smyczach i w kagańcach jaki obowiązuje w wielu miastach. Oni też się "nie orientują w temacie"? Twierdzili to co ja tylko powtarzam, czyli że taki nakaz jest sprzeczny z ustawą o ochronie zwierząt. A było nie było oni tę ustawę uchwalali.

To że ty, czy kto inny "nie zna przypadku żeby sąd przyznał rację właścicielowi psa" to tak naprawdę nic nie oznacza bo jest wiele różnych czynników dla których tak się mogło stać.

Np taki że jeżeli w gminie regulamin utrzymania porządku mówi że pies ma być prowadzony na smyczy na wygraną w sądzie pierwszej instancji nie ma w ogóle szansy (tak jest o ile wiem w Gdańsku, Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu). Bo jeżeli nawet te przepisy są sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt to musi się w tej sprawie wypowiedzieć zdaje się sąd najwyższy więc sąd pierwszej instancji NIE MOŻE tu przyznać racji właścicielowi psa bo uchwalony w gminie regulamin nakazuje smycz.

Ale jak już pisałem u mnie tak nie jest i regulamin utrzymania porządku w łodzi mówi wyraźnie ze pies pod "bezpośrednia kontrolą właściciela" i "gdy nie stwarza to zagrożenia" może być prowadzony bez smyczy i kagańca a to oznacza że w łodzi smycz i kaganiec są obowiązkowe tylko w przypadku psów z "listy ras niebezpiecznych i ich mieszańców".

Link to comment
Share on other sites

A ja postawię Ci najlepsze wino jak ci wymienieni cokolwiek w tej kwestii wskórają.
Zdaje się, że pisaĺeś dziś jakoby bezprawne sà lokalne ustawy nakazujące prowadzenie na smyczy bowiem ustawa o ochronie zwierząt stanowi inaczej.
Otóż w świetle prawa lokalne ustawy doprecyzowujà zapis ustawy i tak są przez prawników interpretowane.
Zakładam, że doczytałeś o tym skoro zmieniłeś nieco zdanie.Szkoda, że z innymi kwestiami nie idzie Ci tak dobrze.
Tak potwornie byłeś zniesmaczony topikiem a teraz widzę, że brylujesz w temacie:-D

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...