Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

3 x napisał(a):
ekhm, hmm
czasami a nawet czestawo zdarza nam się spacerować z iesami w pojedynkę
więc teorię o 4 rękach musże obalić ;)

Ok, ale czemu upierasz się, że rąk musi być tyle co psów? Ja często chodzę z 3ką, czasem z 4ką i jakoś dodatkowe łapki mi nie wyrosły ;) Kwl i Apsa też mają po dwie :p
Tak czy siak - zapraszam choć na wątek i bazarek dla Kulci, skoro samej Kulci nie chcesz.

Posted

[quote name='morisowa']Ok, ale czemu upierasz się, że rąk musi być tyle co psów? Ja często chodzę z 3ką, czasem z 4ką i jakoś dodatkowe łapki mi nie wyrosły ;) Kwl i Apsa też mają po dwie :p
Tak czy siak - zapraszam choć na wątek i bazarek dla Kulci, skoro samej Kulci nie chcesz.

ja wiem, że wy tak potraficie
tym niemniej będe się upierać, że przy takiej specyfice psów jaką my mamy się nie da ;)
jeden stoi, drugi lezy, jeden się podniesie drugi się znudził i się kładzie
jeden człapie drugi 8 m dalej sra, po czy np się kładzie ;) bo akurat 875 m dalej zobaczył psa innego albo usłyszał samochód
a przeciez jak jedzie samochód to na bank wyskoczy z niego ... nawet nie wiem co może wyskoczyć, fakt faktem, że trzeba sie zatrzymac i podelektować szumem silnika, w tym czasie oczywiście drugi albo pierwszy, zzera trawę żeby się porzygac ale ale zza winkla wyłania się inny pies więc trzeba go powochać
że już nie wsponę o tym, że jeden po drugim poprawia sikania
generalnie jest tak, że jak idziemy to strafa buforowała wokół nas to okrąg o promeniu 8 m + długość mojej ręki i długość psa

ale to wszystko powyższe i tak pikuś
nie ma rączek dodatkowych które mogłby trzymac smycze a smycze trzeba trzymac bo KAŻDY z nich przychodzi na wołanie kiedy chce a niekoniecznie kiedy się go woła ;)
ale żeby utrzymac dość "szeroką" strefę buforową to chdzą na automatach
które sa wielkie i ważą więcej niż niejeden 'jorczek' czy inny 'cziłałek'
i zwyczajnie mi się dwie takie w łape nei mieszczą :oops:

opowieści poranne ;)
wychodze do pracy
tuz pod blokiem przypominam sobie, że zapomniałam śniadania do pracy
więc wracam
nastawiona na salwę powitalna w wykonaniu Prodzika, b on jeszcze nie odróznia kto idzie ;)
wkładam klucz w drzwi ....
cisza!
o kutwa!
jak to cisza!?!?
aaaaaaaa!!!
Prodziak zakumał że nie trzeba szczekać przy otwierańiu przez nas drzwi :multi:
przekręcam klucz
CISZA!
uchylam drzwi
CISZA!
nawet nie słychac sapania Freda
kutwa co jest grane?
przeca nie było mnie max 3 min
nie zakumali jeszcze że już wyszłam ?
otwieram drzwi
Fredzio słodko śpi a Prodziak wpierdala na posłaniu moje śniadanie :diabloti:

juz chyba wolę jak szczeka ;)

słodziak:

Posted

moja mama z mężem jakiś czas temu byli w mojej piwnicy po coś tam, w środku dnia - ma klucze. ja mieszkam na czwartym. no i jej mąż mówi, sprawdźmy, czy psy pilnują - i zadzwonili domofonem sprawdzić, czy będą szczekać. A doopa!

Posted

u nas nic nie może być co jadalne i papierowe na wierzchu , Qwendi wciągnie wszystko , ostatnio byliśmy na kawie u moich rodziców , po wypiciu kawy poszłam założyć buty , mama poszła ze mną do korytarza ale zaniepokoiła mnie cisza , oglądam się a Qwendi stoi dwiema łapami na stole i wpierdala placek :splat:o rolkach papieru w toalecie i o leżących chusteczkach higienicznych na wierzchu nie wspomnę to najlepszy przysmak :mdleje:

więc smacznego życzę ;))))

Posted

sleepingbyday napisał(a):
moja mama z mężem jakiś czas temu byli w mojej piwnicy po coś tam, w środku dnia - ma klucze. ja mieszkam na czwartym. no i jej mąż mówi, sprawdźmy, czy psy pilnują - i zadzwonili domofonem sprawdzić, czy będą szczekać. A doopa!

może Ci domofon nie działa ;)
u nas tez domofonem mozna dzwonić do woli ;)
tyle, że ten co wisi ma urwany kabelek a drugi jeszcze w pudełku ;)

Posted

dOgLoV napisał(a):
u nas nic nie może być co jadalne i papierowe na wierzchu , Qwendi wciągnie wszystko , ostatnio byliśmy na kawie u moich rodziców , po wypiciu kawy poszłam założyć buty , mama poszła ze mną do korytarza ale zaniepokoiła mnie cisza , oglądam się a Qwendi stoi dwiema łapami na stole i wpierdala placek :splat:o rolkach papieru w toalecie i o leżących chusteczkach higienicznych na wierzchu nie wspomnę to najlepszy przysmak :mdleje:

więc smacznego życzę ;))))


buhaha ;)
u nas drewno, plastik i papier rządza :)
chociaż nie gardzi tez wałkiem do malowania ;)

wczoraj sępił od Grema obiad
więc już po grem dał mu polizac łyzkę
umaczaną w piekielnie ostrym :angryy: sosie papryczkowym jaki tylko Grem u nas jada
a ten Gamoń oblizał a jakże ;)
widac lubi ostre ;)
i to ostre tak mu zaostrzyło apetyt że wpierdzielił swoja porcję zarcia i jeszcze do Fredowego się dobrał ;)

Posted

Gremlin napisał(a):




Aha.


Tak pytam bo jak My jeszcze mieszkaliśmy z Qwendi w bloku to była wielka afera pt " Tybetam w bloku ?? :eek2: " również hodowczyni waszego Prodziaka twierdziła że tybetan nie może mieszkać w bloku stąd moje zaskoczenie ;) teraz mieszkamy w domku z dużym ogrodem i szczerze mówiąc nie zauważyłam żeby Qwedni zrobiło to jakąś większą różnice czy była w bloku czy teraz w domku , w bloku była nawet mniej terytorialna , każdy mógł wejśc do domu i został przywitany "lizaniem" i merdającym ogonem a teraz nikt nie ma prawa podejśc do furtki a o wejściu obcej osoby na posesje nie ma mowy jak ona jest na podwórku ....

Posted

[quote name='dOgLoV']A Wy mieszkacie w bloku ??:)
tak

[quote name='dOgLoV']Tak pytam bo jak My jeszcze mieszkaliśmy z Qwendi w bloku to była wielka afera pt " Tybetam w bloku ?? :eek2: " również hodowczyni waszego Prodziaka twierdziła że tybetan nie może mieszkać w bloku stąd moje zaskoczenie ;) teraz mieszkamy w domku z dużym ogrodem i szczerze mówiąc nie zauważyłam żeby Qwedni zrobiło to jakąś większą różnice czy była w bloku czy teraz w domku , w bloku była nawet mniej terytorialna , każdy mógł wejśc do domu i został przywitany "lizaniem" i merdającym ogonem a teraz nikt nie ma prawa podejśc do furtki a o wejściu obcej osoby na posesje nie ma mowy jak ona jest na podwórku ....

widzisz
kupno mieszkania zaczełam x lat temu od kupna lodówki ;)
więc nie widzę przeszkod żeby kupno domu z ogrodem zacząć od kupienia tybetana ;)

marta od poczatku była poinformowana gdzie trafi pies
także albo zmieniła poglądy albo takie na niej zrobilismy wrażenie, że je to nie przeszkadzało :evil_lol:
mało tego na Prodzinkę czekaliśmy ponad rok bo w poprzedniej turze się nie załapalismy
więc naprawdę było duzo czasu na przemyślenia z obydwu stron ;)
choć ja do końca nie wiem czy podjęlismy słuszna decyzję ;) ws. Gangreńca ;)

a poza tym to przeciez nasze mają osobne pokoje i wogóle ;)

kiedys Grem pisał, że spotkalismy mix kaukaza/azjaty/bernardyna w centrum stolicy i się sami dziwilismy, że TAKI pies w bloku ;)
widac, że czas zweryfikował nasze myślenie ;)
i szczerze powiem, że co do Freda uważam, że żadne podwórze nie daje i nie dawało mu takiego poczucia bezpieczeństwa jak nasze cztery kąty w bloku :)
co do Prodzika mam watpliwości
ale zupełnie innej natury ;)

[quote name='dOgLoV']Tak pytam bo jak My jeszcze mieszkaliśmy z Qwendi w bloku to była wielka afera pt " Tybetam w bloku ?? :eek2: "

u nas na szczęscie nikt nie wie co to za rasa
i li tylko jedynie ostatnio się spotykamy z komentarzami:
mijam na klatce grupę młodzieży
i jededen do drugiego rzecze:
"nic nie mówiłeś że macie niedziwiedzie w bloku" :evil_lol:

sbd, nasz tez działa tylko jeszcze nie został zamontowany
nówka sztuka niesmigana ;)
i byc moze kiedyś zadziała
warunkiem konieczym do tego jest szybkość
tzn musimy być szybsi od Prodziaka
tzn musimy go zamontowac szybciej niż Prodziak go znajdzie na szafkach ;)

Posted

oraz potem odbierac szybciej, niż prodziak będzie chciał :-).

ostatnio pewien chętny na psa, co to ludzie chcą oddać wypowiedział sie tak : "paaani, ja 500 psów miałem, psy w miastach to dla zysku, to patologia."


doglove, skąd imię qwendi?

Posted

My oczywiście nic nie mamy do tego że Wy macie tak duże psy w bloku , tak tylko się zdziwiliśmy że na nas tak najeżdżano ( swego czasu był to gorący temat na innym forum ) a tutaj proszę , jednak tybetan może być w bloku się okazuję ;) zawsze twierdziłam że nie podwórko się liczy , bo co to za frajda dla psa że pies widzi właściciela idącego od furtki do drzwi i od drzwi do furtki , pies musi czuć obecność człowieka i powinien mieć z nim kontakt , więc jak słyszę wypowiedz ludzi " pies musi mieć podwórko bo musi się wybiegać " to mnie krew zalewa , a jak ona ma się wybiegać na podwórku ? biegając za rowerzystami ? goniąc swój cień ? :angryy: pies potrzebuje długiego intensywnego spaceru z właścicielem , a nie podwórka , nasze wpadają w szał radości jak tylko usłyszą dźwięk smyczy :loveu: nic nie jest im w stanie zastąpić kontaktu z nami i długich spacerów ....

sleepingbyday

Miot był na Q , hodowczyni dała nam literkę a resztę trzeba było sobie wymyślić no to wpisało sie w google "spis imion dla psa " i wybrało suczki na Q ;) i tak została Qwendi ;)


Posted

[quote name='dOgLoV']My oczywiście nic nie mamy do tego że Wy macie tak duże psy w bloku , tak tylko się zdziwiliśmy że na nas tak najeżdżano ( swego czasu był to gorący temat na innym forum ) a tutaj proszę , jednak tybetan może być w bloku się okazuję ;) zawsze twierdziłam że nie podwórko się liczy , bo co to za frajda dla psa że pies widzi właściciela idącego od furtki do drzwi i od drzwi do furtki , pies musi czuć obecność człowieka i powinien mieć z nim kontakt , więc jak słyszę wypowiedz ludzi " pies musi mieć podwórko bo musi się wybiegać " to mnie krew zalewa , a jak ona ma się wybiegać na podwórku ? biegając za rowerzystami ? goniąc swój cień ? :angryy: pies potrzebuje długiego intensywnego spaceru z właścicielem , a nie podwórka , nasze wpadają w szał radości jak tylko usłyszą dźwięk smyczy :loveu: nic nie jest im w stanie zastąpić kontaktu z nami i długich spacerów ....

sleepingbyday

Miot był na Q , hodowczyni dała nam literkę a resztę trzeba było sobie wymyślić no to wpisało sie w google "spis imion dla psa " i wybrało suczki na Q ;) i tak została Qwendi ;)


nawiedziała nas przy tzn okazji APSA
i była świadkiem ile to Fred potrzebuje się wybiegac na spacerze ;)

dOgLoV - pod kątem mieszkania w bloku wybieralismy tez rasę Prodziaka bo Fredzio został z nami po prostu :)
teraz mam teorię, że duzy pies w bloku - ok (w zależności od charakteru psa oczywiście) ale np ja nie pozwoliłabym sobie na trzymanie haszczaka czy wyżła w bloku (a na osiedlu wyżły sa modne)
po prostu wiem, że nie bylibyśmy w stanie zapewnić im odpowiedniej dawki ruchu

to tak samo jak tez pokutuje wizja goldenów i labków jako psów dla dzieci
ok wszystko sie zgadza tylko 2/3 osób chętnych na labka czy goldena chce miec psa z reklamy
a potem sie dziwi że pies niszczy
a jeszcze bardziej się dziwi, ze potrzebuje się wybiegac i wogole że trzeba go wychowac ;)

Posted

sleepingbyday napisał(a):
ale dawki ruchu nie zapewniasz ani w mieszkaniu, ani w domu, tylko na spacerach ;-)


dlatego nie nadajemy sie do wyzla ani do haszczaka
nas ONek tak wymęczył, że teraz gustujemy w leniwcach ;)

Posted

Tybetan nie potrzebuje podwórka, by się wybiegać (chociaż dzięki temu Jetsan sporo się rusza, bo ma jeszcze spacery, na których biega luzem, czasem robi 10km trasy ), ale po to, by miał co pilnować. W końcu do tego ta rasa została stworzona, one są bardzo terytorialne, dlatego niektóre osobniki mogą sprawiać problemy w bloku. Nadmierna agresja, darcie ryja i te sprawy. Tylko to zależy jakiego mamy tybetana, bo są osobniki bardzo agresywne, pierwotne (chociazby Chakra w mahatmie), ale też łagodniejsze, spokojne "miśki".
Zdecydowanie lepsze dla tybka jest mieszkanie w bloku, niż stałe trzymanie w kojcu, na ogrodzie, bez spacerów itd. Ten ogród naprawdę nie jest koniecznością...
Jetsan do domu bardzo chętnie przychodzi, czasem nawet na dwór nie chce wyjść, ale i tak go wyrzucam, bo mu w domu za gorąco. Ja go w bloku wyobrazić sobie nie umiem, ale on jest przyzwyczajony do życia w ogrodzie z dostępem do domu :) Chociaż pewnie i tak by się przyzwyczaił i jedyne czego mogłabym się obawiać, to atakowanie gości, czy obcych ludzi na klatce :roll:

Dla moich rodziców tybetan to idealny pies, bo posiedzi w ogrodzie, postróżuje, do domu przyjdzie, ale się nie naprzykrza, nie wymaga "pracy", jak na spacer nie wyjdzie to mu się wielka krzywda nie stanie, nie rozniesie domu, ogrodu itd. Mi kiedyś też taki pies odpowiadał, tylko trochę się pozmieniało i teraz wolałabym psa z ADHD :evil_lol:

Posted

[quote name='Naklejka']Tybetan nie potrzebuje podwórka, by się wybiegać (chociaż dzięki temu Jetsan sporo się rusza, bo ma jeszcze spacery, na których biega luzem, czasem robi 10km trasy ), ale po to, by miał co pilnować. W końcu do tego ta rasa została stworzona, one są bardzo terytorialne, dlatego niektóre osobniki mogą sprawiać problemy w bloku. Nadmierna agresja, darcie ryja i te sprawy. Tylko to zależy jakiego mamy tybetana, bo są osobniki bardzo agresywne, pierwotne (chociazby Chakra w mahatmie), ale też łagodniejsze, spokojne "miśki".
Zdecydowanie lepsze dla tybka jest mieszkanie w bloku, niż stałe trzymanie w kojcu, na ogrodzie, bez spacerów itd. Ten ogród naprawdę nie jest koniecznością...
Jetsan do domu bardzo chętnie przychodzi, czasem nawet na dwór nie chce wyjść, ale i tak go wyrzucam, bo mu w domu za gorąco. Ja go w bloku wyobrazić sobie nie umiem, ale on jest przyzwyczajony do życia w ogrodzie z dostępem do domu :) Chociaż pewnie i tak by się przyzwyczaił i jedyne czego mogłabym się obawiać, to atakowanie gości, czy obcych ludzi na klatce :roll:

Dla moich rodziców tybetan to idealny pies, bo posiedzi w ogrodzie, postróżuje, do domu przyjdzie, ale się nie naprzykrza, nie wymaga "pracy", jak na spacer nie wyjdzie to mu się wielka krzywda nie stanie, nie rozniesie domu, ogrodu itd. Mi kiedyś też taki pies odpowiadał, tylko trochę się pozmieniało i teraz wolałabym psa z ADHD :evil_lol:

no własnie dlatego wybraliśmy tybcia
bo się nie narzuca
a przynajmniej nie powinien, zupełnie jak Fredzio :)
który jak na kaukaza przystało jest szalenie terytorialny
i ma tylko jedną cechę przewyższająca terytorializm - lenistwo
i trzymamy kciuki, żeby i u Prodzinki tak się w końcu stało :evil_lol:

a teraz już ciii o hodowlach bo podejrzewam, ze tylko we czwórke wiemy o co chodzi
a i w sumie watek ten nie jest po to zeby rozwodzić sie kto ma psa skąd itd
ten watek jest po to, żebym do woli mogła ponarzekac na Gadzinę nie wypominając mu skąd pochodzi ;)
a i innym dogoużyszkodnikom pokazać Fredzia któremu bezmała pół dogo swego czasu kibicowało jak i pozostałym boguszyckim kaukazom ['] :)

[quote name='sleepingbyday']to moj wieczny tymczas lisław tez jest tybetanem - nieustanna pelengacja perimeteru to jego ukochany obowiązek ;-).

uwaga. tybetan łódzki (lisław spod łodzi) wygląda tak:




tu ujęcie klasycznej sylwetki:



Lisio wymiata :)
mam nadzieję, ze skoro urodziny zośki przeszły bez echa to może na prawei urodzinach Freda i Prodziaka uda się spotkac :)

Posted

Hmmm... Tybetan w bloku może stwarzać drobne problemy, z powodu emisji decybeli na poziomie niedozwolonym przez prawo, tudzież dlatego że nie bardzo da się wykopać dziurę w podłodze.
Co do zaciekłych dyskusji na różnych forach - o ile pamiętam z czasów zamierzchłych, kiedy jeszcze tu i ówdzie zaglądałam, punkt widzenia najczęściej zależał od tego komu aktualnie należało przy...olić. To jest tak, że nasi mają rację a nie nasi nie mają, z definicji.

3x ale że Prodziak jest taki leniwy? Wierzyć mi się nie chce. Może Fred ma na niego zły wpływ? Dla mnie tybetan jest idealny jeśli chodzi o spacerowy temperament, jak już się wysika. Co z reguły zajmuje pierwszą godzinę spaceru i polega na oblewaniu wszystkich pionów po drodze. Nabieram wtedy podejrzeń, że ten pies jest wypełniony pęcherzem moczowym całkowicie. Po mniej więcej godzinie spaceru w rytmie : dwa kroki - stop - węszenie - sik - dwa kroki - stop węszenie - sik (a wszystko to z godnością i namaszczeniem) następuje chwila nerwowego podnoszenia nogi w nadziei, że coś się jeszcze wyciśnie, a potem można już iść normalnie. I to jest bajka! Bo ja sobie idę, smycz trzymam jednym palcem, w zasadzie dla formalności, pies idzie przy nodze, wciąga mnie pod górę i asekuruje przy stromych zejściach, bez żadnych komend, bez słowa wie kiedy ma zwolnić, kiedy przyspieszyć, kiedy skręcamy, zmieniamy kierunek, pokonujemy przeszkodę. Cudowne poczucie harmonii. Tylko musi się udać tak, że w promieniu kilometra nie ma: suki z cieczką, innego psa, kota, ludzi, dzików, sarenek, kur, bajora ( źródła, strumyka, kałuży - wiadomo, że tybetany nie znoszą wody), bażantów, lisów oraz, nie wiedzieć czemu, kapliczek przydrożnych, bo te wywołują parcie na pęcherz.
Ej, wasze tybetany machają ogonami?

Posted

[quote name='3 x']ja wiem, że wy tak potraficie
tym niemniej będe się upierać, że przy takiej specyfice psów jaką my mamy się nie da ;)
Chcesz się licytować na specyfikę? :cool3:
Dwójka głucha, trzeci się nie słucha. Jedno ledwo człapie, ale jak tylko przestanę na nią patrzeć, okazuje się, że już się zdążyła zaplątać w krzak / słupek / latarnię. Drugie się snuje, węszy i olewa krzaczki.Trzecie się kręci wokół mnie i dwóch pierwszych albo się nakręca i ciągnie do psów. Trzeba go BARDZO pilnować, żeby nic nie zżarł, bo będą kłopoty. A w kagańcu trzeba go BARDZO pilnować, żeby nie próbował zdjąć kagańca o wszystkie mijane samochody :roll: Dodatkowo trzeba go pilnować, żeby nie podeptał dwóch pierwszych, od których jest 5 razy większy. Bo zwracanie uwagi na otoczenie i uważanie to nie dla niego. Poza tym jak suka sika, to on musi to powąchać JUŻNATYCHMIAST, więc trzeba go pilnować, bo wkłada łeb pod sikającą sukę i ją przerzuca metr dalej :diabloti: (suka jest niewiele większa od jego głowy) Dla odmiany jak pies sika, to musi poprawić i trzeba pilnować żeby nie nasikał na psa (od którego jest ze 3 razy wyższy).
Jak trzeci s*a, to pierwsze w tym momencie zaplątuje się o kosz na śmieci i okazuje się, że nie mogę sprzątnąć, bo mi brakuje jednego metra, żeby dosięgnąć i najpierw muszę iść 5 metrów i odplątać pierwsze, które w tym momencie dostaje nagłego zrywu w stronę domu, za to jednocześnie drugie z trzecim mogą skorzystać z okazji i się zaplątać o siebie nawzajem, bo drugie przeszło trzeciemu pod brzuchem. I to jest ten moment, kiedy spotykamy jedynego przechodnia, który chciałby nas minąć i bardzo się spieszy, tylko że właśnie zajmujemy 550% szerokości chodnika.

Czwarte krąży wokół luzem, bo i słyszy, i słucha. Jedyne. I tylko czasem przychodzi potem z kagańcem umaczanym w ***** (w optymistycznej wersji w jakiejś jadalnej białej papce) i próbuje wytrzeć go o moje spodnie.

Luzik ;)


nie ma rączek dodatkowych które mogłby trzymac smycze a smycze trzeba trzymac bo KAŻDY z nich przychodzi na wołanie kiedy chce a niekoniecznie kiedy się go woła ;)
ale żeby utrzymac dość "szeroką" strefę buforową to chdzą na automatach
które sa wielkie i ważą więcej niż niejeden 'jorczek' czy inny 'cziłałek'
i zwyczajnie mi się dwie takie w łape nei mieszczą :oops:

Z tego wynika, że jak się któryś załatwi, to i tak Ci brakuje raczki, żeby posprzątać
Za to jeśli dokooptujesz do nich dwa mniejsze, to w każdą rączkę możesz wziąć jedną dużą fleksę i jedną małą :razz:

Posted

[quote name='Florentynka']
3x ale że Prodziak jest taki leniwy? Wierzyć mi się nie chce. Może Fred ma na niego zły wpływ? Dla mnie tybetan jest idealny jeśli chodzi o spacerowy temperament, jak już się wysika. Co z reguły zajmuje pierwszą godzinę spaceru i polega na oblewaniu wszystkich pionów po drodze. Nabieram wtedy podejrzeń, że ten pies jest wypełniony pęcherzem moczowym całkowicie. Po mniej więcej godzinie spaceru w rytmie : dwa kroki - stop - węszenie - sik - dwa kroki - stop węszenie - sik (a wszystko to z godnością i namaszczeniem) następuje chwila nerwowego podnoszenia nogi w nadziei, że coś się jeszcze wyciśnie, a potem można już iść normalnie. I to jest bajka! Bo ja sobie idę, smycz trzymam jednym palcem, w zasadzie dla formalności, pies idzie przy nodze, wciąga mnie pod górę i asekuruje przy stromych zejściach, bez żadnych komend, bez słowa wie kiedy ma zwolnić, kiedy przyspieszyć, kiedy skręcamy, zmieniamy kierunek, pokonujemy przeszkodę. Cudowne poczucie harmonii. Tylko musi się udać tak, że w promieniu kilometra nie ma: suki z cieczką, innego psa, kota, ludzi, dzików, sarenek, kur, bajora ( źródła, strumyka, kałuży - wiadomo, że tybetany nie znoszą wody), bażantów, lisów oraz, nie wiedzieć czemu, kapliczek przydrożnych, bo te wywołują parcie na pęcherz.
Ej, wasze tybetany machają ogonami?

U mnie spacer wygląda podobnie ;) Tylko jak on przystanie, by coś powąchać, to może tak stać kilka minut :roll:
Czasem nawet ze mną biegał jakieś 2,5km bez problemu :)

Jetsan macha ogonem, gdy wracam do domu, gdy wychodzimy na spacer, gdy wpuszczam go do domu :D no i jak jest głodny, to gdy mu miskę z żarełkiem niosę, to się cieszy i macha ogonem :)

Posted

APSA napisał(a):
Za to jeśli dokooptujesz do nich dwa mniejsze, to w każdą rączkę możesz wziąć jedną dużą fleksę i jedną małą :razz:

Apsa, całość tekstu piękna, ale to stwierdzenie :loveu: / :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...