Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witajcie. Bywam rzadko na dogo. Teraz bede o wiele czesciej. Jestem przyszłym technikiem weterynarii. Zapytam wprost jak Wam mozna pomóc ?
Wyobrazam sobie co ten psiak musi przezywac bidulek.

  • Replies 207
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Każda pomoc jest na wagę zlota!
Ogłoszenia w necie, ogłoszenia wśród znajomych,aukcje, banerki, karma, miekkie poslanko- którego pewnie nigdy jeszcze nie miał oraz oczywiście finanse na leczenie i hotel. W zasadzie nie mamy nic.
Najbardziej potrzebny jest oczywiście domek choćby tymczasowy pies lgnie do człowieka to jakiś koszmar co go spotkało.
Psiak jest wykastrowany, z pierwszych obserwacji wynika, że nie niszczy w boksie i nie zaczepia innych psiaków. ( w Boguszycach siedział z 150 innymi psami biegając wśród nich )

Posted

Kto pisze fajne, chwytliwe teksty do ogłoszeń?
Tak myślę, że trzeba uderzyc w tkliwa nutę, bo Rudi to psiak dla wrażliwego człowieka, a nie dla osiłka :cool3:. Podstawa to allegro.
Ja mam pytanie natury technicznej, pod czyją opieką prawnie jest teraz pies?

Posted

Miałam okazję poznać Rudiego. Myślę,że ludzie którzy chcieliby go adoptować będą mili obawy co do jego późniejszych zachowań .
Z jego nieszczęsnego wyglądu mogą wyciagnąć błędne wnioski.
Należy ich uświadomić ,że Rudi to łagodny ,spokojny nie atakujący psów amstaff.
Rany ...... właściwie sito na jego skórze jest skutkiem nie ataku,tylko obrony przed zębami współtowarzyszy niedoli.
Amstaff rzucony w sforę 150 innych psów nie mógł ich atakować.
Najprawdopodobniej krył się gdzieś po budach ,unikając w miarę możliwości ataku innych zwierząt.
Porozsyłałam wątek po znajomych.Mam nadzieję,że ktoś ulituje się nad tym nieszczęśnikiem.
Rudi to masywna przytulanka dla wrażliwego ludzia.




Posted

aga_1234 napisał(a):
Nikt nie chce dać nawet grosika? Widać sie nie nadaję i nie umiem wzruszyć Waszych serc :placz: Widać trzeba pisać łazawe historie, wymyślać. Czy zdjęcia nie wystarczaja? Rudi nadal nie schodzil nam z kolan cały czas sie przytulał. Był z nami na spacerze z Almą ani sunia ani Rudi nie interesowali się sobą na wspólnym spacerze.

Wczoraj Rudi miał wizytę weta w hotelu, dostał specyfiki na opuchliznę antybiotyki, przemywanie ran - ale pewnie nikogo to nie interesuje.:crazyeye:


interesuje, wyslalem grosik

Posted

Jestem, jestem. Jutro będzie tekst.
W jakim on jest wieku?
Jak długo był w tym przybytku szczęścia u Wahlowej?
Leczony jest w związku z ranami po pogryzieniach, czy wyszedł jeszcze jakiś kwiatek?
Poproszę dane kontaktowe do tekstu.

Posted

[quote name='majqa']Jestem, jestem. Jutro będzie tekst.
W jakim on jest wieku?
Jak długo był w tym przybytku szczęścia u Wahlowej?
Leczony jest w związku z ranami po pogryzieniach, czy wyszedł jeszcze jakiś kwiatek?
Poproszę dane kontaktowe do tekstu.


Wiadomo na kogo zawsze można liczyć :calus: :Rose:

Z tego co mi wiadomo Rudi ma ok. 7-8 lat. W przytulisku przeżył 5 lat.
Obecnie jest leczony na nowe rany, których nabawił się w noc przed zabraniem.
Jest kastrowany i odrobaczony.
Problemem jest , że nie potrafi jeść suchego. Przez lata jadł surowe kurze głowy i łapki :angryy: :mad:
Ogromna z niego przylepa w stosunku do człowieka.
Z informacji od osób które z nim przebywają wiadomo,że jest łagodny w stosunku do psów -praktycznie go nie interesują.


W ogłoszeniach kontakt:
tel- 506 305 077 - Agnieszka
mail: [email protected]

Filmik CoolCaty prezentujący Rudiego na wątku :
"Psy Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż Potrzebna "

Posted

anovip1 napisał(a):
(...) Przez lata jadł surowe kurze głowy i łapki (...)


Mam nadzieję biedaku, że los wyrówna krzywdy, a Ci, którzy dopuścili do takiego Twojego stanu sami będą wpiep.... kurze odpadki. :angryy:

Posted

Przyglądałaś się mojej tragedii?!Amstaff oskarża.


Jak to się dzieje, że człowiekowi z przysłowiowego świecznika, znanemu i uznawanemu, do tego stopnia wymyka się coś spod kontroli, uchodzi trzeźwości jego osądu, że zaczyna poruszać się na oślep, miotać w sieci własnej głupoty? Gdybyż tylko na głupocie zasadzało się całe nieszczęście można by rzec: "Z Bogiem sprawa. Pół biedy." Postać rzeczy zmienia się, gdy bezmyślność i brak przewidywania skutków własnych czynów pociągają za sobą cierpienie żywych istot. Niemożliwe? Czyżby? Poznajcie Państwo Rudiego, jednego z podopiecznych przytuliska, założonego przez osobę wielkiego serca, taką jak opisana powyżej. Nadrzędną dewizą tego szczególnego przybytku było umiłowanie zwierząt, przychylenie im nieba, kierowanie się ich dobrem, dbanie o ich godność i zadośćuczynienie doznanym przez nich przeszłym krzywdom. Ilość tych sloganów
zdaje się być niewyczerpana. Oczom ludzi, którzy nie potrafi dłużej przyglądać się tragedii czterołapków i postanowili za cenę zmęczenia, wyrzeczeń, bólu zagryzanych z przerażenia warg pomóc, ukazał się widok, jakiego nigdy nie wymarzą z pamięci, nie dana im będzie łaska zapomnienia. W pewnym sensie o Rudim, cudnym, 7-8 letnim amstaffie, myśleć należy jak o prawdziwym szczęściarzu! Tak, tak, nie ma pomyłki w tym określeniu. To przekochane, łagodne, aż dziw bierze, że spokojne, nie przejawiające cienia agresji wobec innych zwierząt i człowieka, a do tego zrównoważone i ufne stworzenie opuściło swe piekło. Pisząc wprost - uszło kłom współbraci. To oni pokryli jego ciało mozaiką nie mającą sobie równych, prawdziwym artyzmem, dziełem czystej natury. Jakże ciężki musiał być stan Rudiego skoro alarm w jego sprawie podnieśli weterynarze ratujący zwierzęta w opisanym przytulisku i to on właśnie, spośród setek (!!!) innych w potrzebie, wzbudził aż taką reakcję? Dla Rudiego opuszczenie miejsca, w jakim wegetował 5 lat, było ostatnim gwizdkiem i rzutem na taśmę w walce o jego parszywe dotąd życie i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Koszmar jest już za nim, choć nie ma cienia wątpliwości, że będzie powracał w snach. To chyba jedyne brzemię, którego nie sposób z niego zdjąć. Błagamy o pomoc, o włączenie się w dalszy etap ratowania Rudiego! Do jego powrotu do normalności wiedzie jeszcze daleka i wciąż ciernista droga, prowadząc przez żmudność i kosztowność leczenia ran. Niemniej kosztownym jawi się utrzymanie biedaka w hoteliku dla zwierząt, gdzie dochodzi do siebie, ucząc się, a może przypominając sobie (?), czym jest delikatność dotyku ręki, pieszczota głosu oraz bycie blisko z człowiekiem i ku szczerej radości człowieka. Równocześnie z gojeniem ran fizycznych na rany psychiczne nakładany jest balsam miłości i cierpliwości. Ten ostatni zabieg ma największą moc sprawczą. Pragniemy wierzyć, że przyszły właściciel Rudiego ów zabieg będzie kontynuował. Tak naprawdę o niczym innym nie marzymy. Jesteśmy przekonani, że nadejdzie dzień, kiedy Rudi stanie u boku swego nowego pana i wtuleniem się w jego dłoń, radosnym merdaniem ogonem, zdradzi, jak bardzo został uszczęśliwiony! Dla takich chwil warto żyć i na takie czekać... To wielce prawdopodobnie, że taki dzień jest mu pisany, bowiem serca tych, którzy choć przez chwilę mieli z nim do czynienia, wziął Rudi niepodzielnie we władanie. Ufny, wpatrzony w człowieka jak w obraz, lgnący do niego z desperacją szczenięcia, jest doskonałym materiałem na przyjaciela, nie mającego sobie równych. Jego dodatkowym atutem jest uroda, bo choć tak okrutnie zubożona, wcześniej niż później wróci do dawnej świetności i Rudi zabłyśnie pełnią piękna. Gdyby chcieć jednym zdaniem skwitować Rudiego, nie sposób znaleźć właściwszego niż to: "To pies, w którym nie da się nie zakochać!!!" Zwracamy się do Państwa z ogromną prośbą o wsparcie leczenia i hotelikowania tego sponiewieranego biedaka. On ze wszech miar wart jest daru serca!



Osoby zainteresowane przeszłością Rudiego, pragnące dopytać
o jakieś istotne szczegóły, rozważające jego adopcję,
proszone są o kontakt z Panią Agnieszką, dzwoniąc
na numer 0-503 30 50 77 lub pisząc
na adres mailowy [FONT=MS Shell Dlg 2][email protected][/FONT]



Osobom myślącym o Rudim jako o potencjalnym reproduktorze,
psie służącym do obrony, a co i smutna rzeczywistość pokazuje
do walk, z góry dziękujemy!



Tym z Państwa, którzy uznają, że warto wspomóc Rudeńka
pozostawiamy dane do wpłat:
Fundacja "Pomagajmy Razem - Zwierzęta w Potrzebie"
Nr Konta: PKO BP 05 1020 3378 0000 1602 0168 8993
tytułem " Amstaffy - Rudi"

Posted

Majga - tekst jak zwykle boski!:loveu:

ludzie - grajcie w totolotka...bo niedługo to na nas będzie trzeba zbierać kasę:placz: tyle bied jest w potrzebie, ze naprawdę cieżko nawet o 5 zł:-(

Rudi - strasznie przyjacielski psiak:loveu::loveu::loveu:- chyba bardziej w typie pita;)

Posted

Koniecznie, o ile wejdą znaki, dajcie aukcji tytuł, jak w napisanym przeze mnie teście. On musi uderzyć po oczach. Z kolei sama aukcja, poza jej wyróżnieniem, powinna być wypasiona graficznie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...