Jump to content
Dogomania

MISZA - schorowany,samotny zrozpaczony MA SUPER DOM, ZOSTAJE U MEGII!!!


Recommended Posts

  • Replies 928
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Gosiu...my jesteśmy takie dziwne cóś,ze często czujemy jak uwidzimy...myślę,że kilka tych poważniejszych i z przemywania powinno być...taki rodzaj dokumentacji i...porównania.:oops:

Dziękuję za aktualizację!:loveu:

Miszko...powodzenia!

Posted

marysia55 napisał(a):
Leyla , a cóż to czarnowidztwo, kaukazy to mądre psy i jestem pewna, że Kaszmir wie że od Ciebie może go spotkac tylko ciepło i dobro, nawet jesli boli :loveu:


Marysiu ,nie Kaszmir tylko Miszka:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: tak myślę ,bo on do mnie z takim dystansem podchodził, otworzył się za kiełbaskę dopiero:evil_lol::cool3:

Posted

Leyla napisał(a):
Marysiu ,nie Kaszmir tylko Miszka:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: tak myślę ,bo on do mnie z takim dystansem podchodził, otworzył się za kiełbaskę dopiero:evil_lol::cool3:


Sorki Leyla , chyba za dużo wątków odwiedzam :wallbash: zresztą to kaukaz i to kaukaz, więc przesłanie prawidłowe. Chyba czas sie położyć spać skoro już nawet imiona mi sie troche pierdzielą. Miszka ciumaski od ciotki Marysi w sam nochal. Leyla na kiełbasę to prawie każdy chłop pójdzie, no chyba że wegetarianin :diabloti:

Posted

marysia55 napisał(a):
Sorki Leyla , chyba za dużo wątków odwiedzam :wallbash: zresztą to kaukaz i to kaukaz, więc przesłanie prawidłowe. Chyba czas sie położyć spać skoro już nawet imiona mi sie troche pierdzielą. Miszka ciumaski od ciotki Marysi w sam nochal. Leyla na kiełbasę to prawie każdy chłop pójdzie, no chyba że wegetarianin :diabloti:


Ach żeby jeszcze Misza był taki piękny jak Kaszmir..:roll: Właśnie ,Kaszmira muszę odwiedzić..w końcu to u niego zobaczyłam Miszę:razz:

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Cioteczki...zrozumcie,bo Miszka na pewno zrozumie...zrozumcie!:-(

Kolejny koń juz się modli...:-(:-(:-(


Modlitwa konia z transportu

Mój wiatronogi Boże koni
Czy ty naprawdę widzisz wszystko?
[...]


NIECH WIATRONOGI MA GO W SWOJEJ OPIECE..............

Pamiętam gdy pierwszy raz przeczytałam "Modlitwę..."

Pochodzi ona - choć to nie jest tu najważniejsze, ale niech prawom wydawniczym/autorskim stanie się zadość - z książki Barbary Borzymowskiej "A pies siedzi i patrzy...." wydanej przez Fundację "Zwierzęta Eulalii", w której przebywa ponad 30 uratowanych koni i wiele innych zwierząt...

Zadzwoniłam do Eulalii Wojnicz - Jej sytuacja jest bardzo trudna :-(... Serce pęka, ale wesprzeć może ratujących jedynie duchowo....

Choć właściwie nie tylko :-)!
Zaproponowała bowiem, że tym którzy pomogą w ratowaniu konia mogłaby przesłać ten wiersz w postaci, w jakiej występuje w książce (niestety, z uwagi na koszty tylko mailem do własnego wydrukowania). Ten piękny obraz ma format A3 (Pani Eulalia prosiła, żebym napisała, że zdjęcie użyczył bezinteresownie wspaniały fotograf Marcin Sacha) i wygląda tak (na wypadek gdyby nie udało mi się go załączyć, bo coś mi za ogromny wychodzi, trzeba wejść na stronę Fundacji www.eulalia.pl, gdzie w Galerii po lewej są obrazki z książki):



Posted

Leyla napisał(a):
Ach żeby jeszcze Misza był taki piękny jak Kaszmir..:roll: Właśnie ,Kaszmira muszę odwiedzić..w końcu to u niego zobaczyłam Miszę:razz:


Niestety pusto teraz u Kaszmira...a okazało się,że nie ma domu.:oops:

Leyla,chyba z Miszką u weta.
Czekamy na informacje i trzymamy kciuki.

Posted

Poznałam Miszkę dzisiaj. Wspaniały, dostojny, urzekający. Smutny, tyle przeszedł...Bardzo mi zapadl w serce.
Pamiętam stare zdjęcia, teraz wygląda dużo lepiej. Ma zabezpieczony boks od slonca i deszczu i otwarte, może sobie chodzić.
Ciekawe, czy dał się zapakowac do samochodu:evil_lol:



Posted

Mysza...dzięki za fotki! :loveu:
Widać,że ta łapka mu się powoli goi.Nabiera pięknych barw...ale ten straszliwy smutek w oczach.Och,jak marzę,żeby zobaczyć w nich radość...może...kiedyś...:oops:


Dzisiaj wpłynęła jedna wpłata od sensoryczna...przeleję jutro z następnymi,ojej,jutro sobota!...przelewam dzisiaj!

Wykaz na dzień 10.07.09...wpływy z allegro Miszy:
_sensoryczna...5zł



Dziękujemy bardzo!:loveu:

Posted

Niestety ,Misza nie dał się zapakować do samochodu...Wiem,że do brzmi durnie..bo jak to możliwe ,żeby psa do auta nie wepchnąć:shake: No i pewnie siłą dali byśmy radę,ale serce nam się rozdarło jak wstał ciągnięty za smycz i popuścił siusiu. To samo widziałam w schronisku, tam też tak reagował.Przywarł całym ciałem do ziemi i błagalnym wzrokiem patrzył prosząc ,żeby go zostawić. Uwieżcie ,że to łapie za serce. Dopiero co odżył psychicznie, powoli zaczyna nam ufać, zaczął merdać ogonkiem. Kosztowało to dużo wysiłku i dzięki temu można go leczyć ....jeśli stracimy to zaufanie, nie damy rady mu zrobić nawet zastrzyku. Pani doktor już nie zawsze pozwala się dotykać. Muszę załatwić wizytę domową innego wyjścia w najbliższym czasie nie widzę:shake: Dla niego to miejsce w którym przebywa to raj, on nawet nie jest zainteresowany spacerami po za posesją. On chce być w środku cały czas, mimo ,że inne psy pchają sie do wyjścia na spacer...
Stan Miszy jest coraz lepszy, rany widocznie się poprawiły, zasychają. Dziś na chwilę zdjęliśmy Miszy abazur i bardzo sie zdziwił,że nic sie nie sączy:crazyeye::p W każdym razie kości już nie widać:multi: Sierść się poprawiła i brzuszek okrąglejszy ..i ogonek się rusza czasami:p

Posted

No to wyglada na to, ze Misza musi zostac tam gdzie jest. Dobrze, ze go na sile nie pchaliscie do samochodu. On ciagle ma takie smutne oczy, ale skoro ogonem juz merda to znaczy, ze idzie ku dobremu.

Posted

Kaja i Aza napisał(a):
No to wyglada na to, ze Misza musi zostac tam gdzie jest. Dobrze, ze go na sile nie pchaliscie do samochodu. On ciagle ma takie smutne oczy, ale skoro ogonem juz merda to znaczy, ze idzie ku dobremu.

Kamień spadł mi z serca ,że też tak uważasz. Naprawdę ,nie można tak zmasakrowanego psa traktować siłą.
Misza musi zostać tam gdzie jest....i on nie ma zamiaru stamtąd odejść:evil_lol::cool3:

Posted

On sobie tak chyba myśli, "zbyt piękne to życie ,żeby było prawdziwe" i ciągle jakby czekał na cios:shake: ale niedługo się przekona,że to jego życie i nic mu nie będzie odebrane:p

Posted

Leyla, ja wiem, ze wszystko co robisz jest dla dobra Miszy, jesli potrzeba konsultacji chirurgicznej, to przywieziemy po prostu doktora do Miszy, znaczy sie Ty przywieziesz;). Wiadomo, ze pies ma ograniczone zaufanie i traktowac go sila tylko by mu zaszkodzilo i zepsulo wasza prace.

Posted

Kaja i Aza napisał(a):
Leyla, ja wiem, ze wszystko co robisz jest dla dobra Miszy, jesli potrzeba konsultacji chirurgicznej, to przywieziemy po prostu doktora do Miszy, znaczy sie Ty przywieziesz;). Wiadomo, ze pies ma ograniczone zaufanie i traktowac go sila tylko by mu zaszkodzilo i zepsulo wasza prace.


lekarz to napewno zrozumie i przyjedzie ;)

Posted

Najważniejsze czego potrzebuje teraz Miszka,to poczucia bezpieczeństwa.
Popieram Twoją decyzję...Ty tam byłaś i wyczułaś,że tak trzeba,więc tak było!!!...nie wyobrażam sobie,by znowu w tych oczach uwidzieć rozpacz i strach.:-(

A swoją drogą...po co kaukazowi spacery?...a kto będzie wtedy pilnował domciu?:cool3:...nasz kochany odżywający kaukazik!:loveu:

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Najważniejsze czego potrzebuje teraz Miszka,to poczucia bezpieczeństwa.
Popieram Twoją decyzję...Ty tam byłaś i wyczułaś,że tak trzeba,więc tak było!!!...nie wyobrażam sobie,by znowu w tych oczach uwidzieć rozpacz i strach.:-(

A swoją drogą...po co kaukazowi spacery?...a kto będzie wtedy pilnował domciu?:cool3:...nasz kochany odżywający kaukazik!:loveu:



Myślisz,że to jego poczucie obowiązku nie pozwala mu wyjsć na spacer??
Kiedy bierzemy smycze ,wszystkie psy szaleją ,a Misza nie...tylko siedzi i patrzy;)

Posted

Leyla napisał(a):
Myślisz,że to jego poczucie obowiązku nie pozwala mu wyjsć na spacer??
Kiedy bierzemy smycze ,wszystkie psy szaleją ,a Misza nie...tylko siedzi i patrzy;)


Wiesz...znawcą kaukazików nie jestem,ale KWL chyba pisał,że kaukazy nawet nie lubią spacerów...albo ja tak nad interpretowałam:oops:... tak mi jakoś zresztą do kaukaza to pasuje,bo kto będzie pilnował jak wszyscy pójdą:cool3:

Myślę jednak,że dla Miszki to miejsce jest właśnie wyznacznikiem bezpieczeństwa i dlatego nie jest skory do opuszczania go.

Posted

zuzlikowa napisał(a):

Myślę jednak,że dla Miszki to miejsce jest właśnie wyznacznikiem bezpieczeństwa i dlatego nie jest skory do opuszczania go.


A jak było z opuszczaniem schroniska? Tak samo silny opór?

Posted

Uderz w stół...
Niektóre lubią inne nie. To zależy trochę od psa, bardziej od socjalizacji. Dla jednych to "urlop" i wtedy są bardzo rozbrykane, wesołe i bardzo miłe - przerwa w pracy, można przestać byc groźnym :-) . Inne będą niepewne i zestresowane, jeśli nie są zaznajomione z takimi możliwościami. Misza to chyba druga grupa. Pewnie, można mu kiedys pokazać co to spacer , ale na dziś to raczej stres.
Co do decyzji o nie wożeniu Miszki na konsultację to nie ma dyskusji. Nie ma zagrożenia zycia psa, to po co go męczyć psychicznie - oczywista decyzja którą całowicie popieram.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...