Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tiaa - mi lekarz onkolog chciał upitolić paluszek, bo miałam nowotwór:placz:Ale się nie poddałam, mamcia mie zawiozła do innej kliniki i palec uratowali i nawet zwierzątko wyleczyli - tfu tfu odpukać już przeszłam 4 operacje, ale po ostatniej nawrotów już nie ma - walczyłam z raczkiem 12 lat i zabiliśmy ścierwo:multi::multi::multi:A gdybym posłuchała tego rzeźnika, co chciał mi chlastać kochany paluszek, to byłabym dziś panna z kikutem:placz::cool3:


A maślaczek Pepy to chyba łatwiej wyleczyć od zwierzątka co do tyłu chodzi;):diabloti:

Posted

[quote name='Vectra']jakisz dziś fantastyczny dzionek :evilbat:

żeby było ciekawiej to dopiero się kończy tamten dzionek dla mnie - idę spać :hand:

[quote name='niufek']A no faktycznie , super dzionek .Pepa z grzybem se lata ,Malawaszka z krwi i kosci pacyfistka klnie jak szewc , tylko Pysi brakuje zeby ona tez se poklela troche w dobrym towarzystwie i bedzie .Jak tu nie kochac zyc??

bosko jest prawda? :evil_lol:

[quote name='niufek']A Pepa to prawdziwka dorwala ze sie tak cieszysz??

najprawdziwszego prawdziwka :multi:

[quote name='Maga100']witaj, moja droga :bigok:
Kiedy przeprowadzka? :cool3:

w grudniu :p

jak się wyglebiłam na motorze i napuchła mi dłoń, i w końcu trafiłam na ostry dyżur ortopedyczny (w warszawie go znaleźć łatwo nie było...), to na korytarzu powitało mnie stado pijaczków, którzy pospadali ze schodów i innych krawężników uszkadzając coś sobie. Było ich tylu, że powiedzieli, że przyjmą mnie za jakieś 3-4 godziny, no i niewiadomo ile na rtg będę czekać... Kolega więc odwiózł mnie do Medicoveru, gdzie było czysto, ślicznie i od ręki wszystko. I drogo :cool1: Ale warto było.


ja też z poważniejszymi chadzam prywatnie, ale jak pomyślę, ze co miesiąc te cholerne zusy przelewam (nie przez gardło :placz:) to nie będę chodziła z pierdołami prywatnie - żebym odczuła ulgę wystarczyło przepłukać ucho czyli 3 sekundy roboty, a zapłaciłabym prywatnie zapewne 50 zł co najmniej :roll: a to przecież pół m kw płytek :lol:

[quote name='Pysia'] Wyleczysz grzybka szybciutko


no mam nadzieję, że tak będzie i bez nawrotów!

[quote name='Doginka']
A maślaczek Pepy to chyba łatwiej wyleczyć od zwierzątka co do tyłu chodzi

łatwiej - bez porównania ;) i cudnie, że Tobie się udało wygrać!


paaaaaaaaaaaaaaaaaa

Posted

nooo grzybcio... super :multi::roll:

a co do służby zdrowia to pozwól że się wypowiem.... dzięki ortopedom specjalistom- dwóm różnym i panu doktorowi rehabilitacji.... moja prawa ręka nigdy nie będzie do końca sprawna.....
a wystarczyło żeby któryś z nich wcześniej niż po 4 mies, ciągłych wizyt zauważył że ona złamana jest..... ale cóż mogą byle dziady zobaczyć ze zdjęcia rentgenowskiego :roll:
1,5 roku leczenia, rehabilitacji, senatorium..... i co usłyszałam na koniec??? "to już Ci tak zostanie, oszczędzać... bedziemy rehabilitować co jakiś czas,jedź do Gołębiewskiego na basen z hydromasażem- to przynosi ulge"

no to oszczędzam, a jak sie zapomne to boli jak job twoju mać....:angryy:

i jak pomyśle że za te comiesięczne zusy już dawno naprawiliby mnie w prywatnej klinice to szlag mnie trafia....

a ino płaczą, strajkują:mad::angryy:
"pokaż lekarzu co masz w garażu":angryy:

a mój rodzinny jak poszłam z 40 stopniami gorączki krótko na temat:
prowadzisz działalność tak??
tak
czyli za L4 wypłaca ci ZUS??
tak
odpal 150 zł, to dostaniesz 2 tyg. L4 :angryy::angryy:

...odpaliłam mu hasło i zmieniłam lekarza :diabloti:.....

Posted

To ja opowiem jak 15 lat temu leczyli mojego Michała:

Miał wówczas 3,5 roku i chorował co miesiąc - zapalenia oskrzeli, czasami zapalenie płuc. Więc co miesiąc antybiotyk - lista leków na dwóch stronach kartki a4. Chodziliśmy po lekarzach: byliśmy u 3 róznych laryngolgów, no i pediatrów. Kazali wyciąć 3 migdał. Nie zrobiliśmy tego. W końcu po znajomościach po roku gdy znowu był chory załatwiliśmy wizytę w Szpitalu Klinicznym u ordynatora oddziału dziecięciego (teraz to już docent, czy profesor nawet).

Pan doktor po wysłuchaniu opowieści o leczeniu Michała stwierdził bez żadnych badań, że wg niego to przewlekłe zapalenie zatok nosowych. Oczywiscie przebadali go wzdłuż i wszerz - i diagnoza sie potwierdziła. Skierował nas do lekarza laryngologa w szpitalu (oczywiscie do wskazanej osoby). Po miesiącu porobili wymazy z gardła - czysto. Absolutnie odradzili wycinać migdał. Michał nigdy nie chorował na anginy. Całe eleczenie przez następne lata to były inhalacje, w ciągu nastepnych lat chyba raz brał antybiotyk.

Do dzisiaj chodzi grzecznie w czapkach i szalikach chociaż stary koń.

Posted

Michał od małego był jakiś taki porządny: mył grzecznie zęby - więc ma dziś 18,5 roku i jedną maleńką plombę w 7. A je tony słodyczy. Dentysty sie nie bał i bez problemu miał plombowane mleczaki.
Nosił grzecznie aparat ortodontyczny przez chyba 8 lat - więc ma równe zabki.
Grzecznie robił inhalacje - więc nie trzeba było antybiotyków ...

Nie wiem po kim on taki. :evil_lol:

Posted

łomatko ale wywołałam - żeby nie było, to są też dobrzy lekarze :lol:


a dzisiaj się dowiedziałam, że moje psy za dużo szczekają - to wiem - nic nowego, ale chodzi o to, że tacy ludzie u mnie w bloku mają nadpobudliwą ONke - porypane toto że masakra - my wychodzimy na dwór, ona stoi na balkonie i mało się tam nie zagotuje tak się drze - nawet jak Lun nie szczeknie - czasem jak usłyszy Lunę na dworze jak szczeknie to w domu im się awanturuje i rzuca się na okna - no i wyobraźcie sobie, że to jest moja wina :roflt: moją winą jest też to, że jak widzimy się na spacerze z psami to ja muszę z moimi spylać bo oni nie potrafią tej ONki (drobnej zresztą) utrzymać - i to też jest moja wina bo mam psy, których ONa nie lubi :roflt:

Posted

oj z tymi sąsiadami:angryy::angryy::angryy: moja też za dużo szczeka nawet mi policję nasłali ale nic nie wskórali a sami psa też mają...i to nie onka ale kundelka, który rzuca się na wszystko co się rusza no ale ja psy kocham i jestem w stanie zrozumiec a oni nie...są ludzie i ludziska.
na temat lekarzy to owszem znam dobrych ale...weterynarzy, na wspomniany medicover też nie narzekam ale na temat pogotowia się nawet nie wypowiadam zwazywszy na fakt ze jestem z Łodzi:cool3:.

Posted

Wakacje , coraz więcej bid :(

a co do sąsiadów , ja mam sąsiada , prawie przez ścianę.Prawie bo jest przerwa między naszymi domkami , ale powinno jej nie być.Mieszkam tu ponad 2 lata , widziałam go 2 razy.:diabloti:

Posted

te psiaki to nie wakacyjne - to zwyczajny wiejski przychówek :shake: facet ma sukę i psa - w listopadzie suka się oszczeniła, nie znalazł domów dla szczeniaków i tak to się kręci :( teraz dostał warunek, ze pomożemy jak wysterylizuje sukę - i się zgodził bo to dla nie go niełatwa sytuacja teraz jest - a kurna ludzie na wsiach nie wiedzą o możliwości sterylizacji :shake:)

Szczęściara z tym sąsiadem jesteś :lol:

madziamn - psiaki są w okolicy Bolesławia

Posted

Waszko , w mieście nie wiedzą o sterylizacjach .. BA twierdzą , że to zbrodnia wielka , psa okaleczać.Na wsi się dziwić ? Sama wiesz , na wsi inaczej się żyje , myśli.
Mi się udało już kilka osób namówić na sterylkę , bo ja jak do klientów jeżdżę , to muszę im w psach pomieszać ;) I powiem Ci , że niektórzy zupełnie nie wiedzieli , że można sukę wysterylizować , że istnieje taki zabieg - chodziło o cieczki , że kłopot , że kundle szaleją etc.
A serio , to tych ludzi których ja znam , różnych (taka praca ;) ) lubią swoje psy , kochają , dobrze je traktują.

No tego sąsiada mam super , ale drugi przez ulicę nadrabia za wszystkich :diabloti:
ale odkąd mają amstaffkę , zmienili zdanie odnośnie moich świń.Już nie uciekają w popłochu.BA nawet zagadają i mówią dzień dobry.

Posted

Trzymam kciuki, żeby grzybek poszedł sobie szybko w czortu.

Ja już też słyszałam, że z czterema psami to powinnam w lesie mieszkać, daleko od ludzi. :cool3:
No i, że moje psy szczekają - oczywiscie od osoby która sama ma psa, który mieszka w kojcu i szczeka dzień i noc. Moje w nocy grzecznie śpią w łózeczku.

Wasiu wrzuć parę "miłych" słów państwu to się odtentegują. :diabloti:

Posted

No i nikt nas nie kocha :placz:

za karę pokażę Wam Śloozaki - chłopaki rosną, a dziś miałam koszmarny sen związany z zaplanowaniem wymiany podłoża w faunaboxie - otóż przyśniło mi się, że śloozaki były takie maleńkie znowu, że podczas płukania spłynęły do kanalizacji :placz::placz::placz: na szczęście to był tylko sen :evil_lol:









Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...