Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

nie ma sprawy ,i tak bym się nie wyrobiła;) do Ostrowca pojechał kierowca z wielką suką Azą i dwoma królikami ,które jadą docelowo do Katowic :multi: a w drodze powrotnej przywiezie tę budkę ,także nie wiem gdzie ja chciałam jeszcze upchnąć szczeniory...i siebie:evil_lol:
Zostało jeszcze 5 królików (matka z czwórką dzieci) ale one niestety są "mięsne" i nie ma sensu ich dalej ogłaszać bo debile chcą je na pasztet:placz::placz::placz:
całe szczęście DT zdecydował ,że w takim wypadku króliki (a raczej króle) mogą u nich zostać ,trzeba tylko "maluchy" wysterylizować ,bo mamusia już jest ciachnieta.

Posted

Króliki:
Mrs.ka, mam nadzieję, że wydałaś miniatury, bo Pan się trochę zdziwił, że takie duże :crazyeye: Ale jest OK, dojechały, wyadoptowane, człowiek nie robił problemu i się bardzo cieszył:multi:
Co do większych mają umówiony zabieg kastracji - mamuśka też (nie była kastrowana, bo miała małe) na przyszły tydzień. Ale żeby je zrobić przy jednym transporcie, to w piątek muszę odezwać się do weta.

Super wyszło, że miał kto pojechać i w obie strony coś zalatwić.

W kwestiach formalnych - dziś UM pokomplikował sprawy z Murzynem w kwestii odpowiedzialności (psem z mega raną). Zaczynają być świętsi od papieża - na swoją modłę oczywiście. Jak wpłynął wniosek o wydanie decyzji czasowego odebrania zwierzęcia, to nagle pojechał komitet na miejsce i ocenił, niezgodnie z prawdą zresztą, że pies był bezdomny. Owszem był, ale 8 - 10 lat temu. Zabrali zrezczenie się psa na UM i pozamiatane.
Ale podobno powinnam mieć cyt. /sprzed kilku dni/ "odpowiedni dystans do całej sytuacji, bo w urzędzie to już nie metamorfoza, ale catharsis":crazyeye::crazyeye::crazyeye:


Szukam chętnych do zaopiniowania programów gminnych (choć do wskazania podstawowych logicznych uwag) już mamy 3 programyi wiem że będą następne .......... ;( A czasu brak ..............

Posted

Majaa napisał(a):
Króliki:
Mrs.ka, mam nadzieję, że wydałaś miniatury, bo Pan się trochę zdziwił, że takie duże :crazyeye: ...........


hm, no nie są malutkie ale w porównaniu z młodymi od królicy to naprawdę miniatury :)

Posted

Viris napisał(a):
Dajcie znać czy budka dla kotów się podobawszy :>


Niestety nie widziawszy, ale na pewno jest super!
Żeby starczylo mi czasu, to pojadę do Powiatowego Zakładu Aktywności Zawodowej w Kałkowie właśnie, aby powielali ;) Może się uda ......

Posted

Dzisiaj zapadł wyrok w sprawie Iłżeckiej - warunkowe umorzenie (głównie ze względu na wiek) z okresem próby na 1 rok
Działo się dzisiaj na sprawie trochę, ale najważniejsze, że chyba obie Panie: prokurator i sędzina, dosyć jasno i klarownie, momentami głośno i naskakująco, wyklarowały kobiecie, o co chodzi, co jej grozi, podkreślając równocześnie, iż taki wyrok zapada (na razie) tylko ze względu na wiek kobiety i dalej dobitnie tłumacząc jej, że jesteśmy zobowiązani do nadzoru i w w przypadku jakiejkolwiek nieprawidłowości "sprawa automatycznie wróci na wokandę jako sprawa z wyrokiem 3 lat pozbawienia wolności". Na ile zrozumiała - nie wiem, ale chyba dobrze. Zazwyczaj takie rzeczy rozumie dobrze, tylko później włącza jej się "kombinatorstwo"
Przyznaję się, że odstąpiłam od jakichkolwiek żądań ponad to, czego oczekiwała prokuratura. Grzywna nie wchodziła dla mnie w rachubę, bo to jest tak samo jak z mandatem - kobieta pewnie zapłaci, ale faktycznie i psy, i dzieci, nie będą miały o tyle mniej jedzenia. Ona sama zapewnia ogrzewanie w całym domu, w większości karmi dzieci, a córka jest bez ślubu z partnerem, który alimentów przyznanych nie płaci, córka nie pracuje i ... jest w kolejnej ciąży. To jest kolejny koszmar!!! Zadaję sobie pytanie, ile mogłam zrobić dla tych dzieci i czy coś więcej? Kogo mogłam to zawiadomiłam, dzisiaj również po sprawie rozmawialam z Panią prokurator, aby podpowiedziała, co można zrobić dalej. Z ciężkim sercem w tym domu i w tej sytuacji zostawialiśmy najstarsze psy, nie bardzo wiedząc jak im pomóc od razu (oprócz kastracji, odrobaczenia, szczepień), zakładając, że w perspektywie czasu uda nam się je zabrać i wyadoptowywać na spokojne, a co dopiero mówić o dzieciach?!

Posted

W tym tygodniu uciekła w Poznaniu na os. Tysiąclecia kielecka suczka. Wcześniej koczowała na terenie szpitala przy Langiewicza. Suka jest bardzo nieufna. Uciekła w chwili gdy była z opiekunką w lecznicy. Jest w obroży i ze smyczą. Nie pozwala do siebie podejść. Jej opiekunka to osoba niepełnosprawna poruszająca się na wózku. Bardzo potrzebna pomoc w łapaniu. Sama nie da rady. Prosiła o pomoc w różnych instytucjach, ale nikt nie chciał jej pomóc. Czy znacie poznańskie wątki. Proszę o wklejenie prośby. Jeśli suczyna nie zostanie złapana, to przy obecnych mrozach ma małe szanse na przeżycie. Kontakt do opiekunki 693702730 (p. Bogusia).

Posted

Majaa napisał(a):
Dzisiaj zapadł wyrok w sprawie Iłżeckiej - warunkowe umorzenie (głównie ze względu na wiek) z okresem próby na 1 rok
Działo się dzisiaj na sprawie trochę, ale najważniejsze, że chyba obie Panie: prokurator i sędzina, dosyć jasno i klarownie, momentami głośno i naskakująco, wyklarowały kobiecie, o co chodzi, co jej grozi, podkreślając równocześnie, iż taki wyrok zapada (na razie) tylko ze względu na wiek kobiety i dalej dobitnie tłumacząc jej, że jesteśmy zobowiązani do nadzoru i w w przypadku jakiejkolwiek nieprawidłowości "sprawa automatycznie wróci na wokandę jako sprawa z wyrokiem 3 lat pozbawienia wolności". Na ile zrozumiała - nie wiem, ale chyba dobrze. Zazwyczaj takie rzeczy rozumie dobrze, tylko później włącza jej się "kombinatorstwo"
Przyznaję się, że odstąpiłam od jakichkolwiek żądań ponad to, czego oczekiwała prokuratura. Grzywna nie wchodziła dla mnie w rachubę, bo to jest tak samo jak z mandatem - kobieta pewnie zapłaci, ale faktycznie i psy, i dzieci, nie będą miały o tyle mniej jedzenia. Ona sama zapewnia ogrzewanie w całym domu, w większości karmi dzieci, a córka jest bez ślubu z partnerem, który alimentów przyznanych nie płaci, córka nie pracuje i ... jest w kolejnej ciąży. To jest kolejny koszmar!!! Zadaję sobie pytanie, ile mogłam zrobić dla tych dzieci i czy coś więcej? Kogo mogłam to zawiadomiłam, dzisiaj również po sprawie rozmawialam z Panią prokurator, aby podpowiedziała, co można zrobić dalej. Z ciężkim sercem w tym domu i w tej sytuacji zostawialiśmy najstarsze psy, nie bardzo wiedząc jak im pomóc od razu (oprócz kastracji, odrobaczenia, szczepień), zakładając, że w perspektywie czasu uda nam się je zabrać i wyadoptowywać na spokojne, a co dopiero mówić o dzieciach?!


Brawo Majaa i Mrs.Ka.
Dodatkowo uznanie dla Majaa za szczegółowe rozliczenie darów zebranych w Tesco - tak właśnie powinno się rozliczać dary.

Posted

[quote name='Odi']Dodatkowo uznanie dla Majaa za szczegółowe rozliczenie darów zebranych w Tesco - tak właśnie powinno się rozliczać dary.

Merci beaucoup, ale to jest oczywiste dla mnie. Swoisty doopchron. Nikt nam nie może także zarzucić, że same zjadłyśmy, albo nasze prywatne psy, więc biorę potwierdzenia również od osób, którym przekazujemy karmę. Ewentualnie piszę na wątku (tj w przypadku Iłżeckiej), bo tam z uzyskaniem podpisu może być ciężko, co chyba jest oczywiste dla wszystkich:cool3:

Zapraszam na wątek psiaków odebranych z Nowej Słupi
http://www.dogomania.pl/threads/221908-Cztery-psy-zabrane-z-interwencji-ze-skandalicznych-warunków-potrzebujemy-wsparcia.?p=18498373

Posted

a ja od rana uczestniczyłam w akcji ratowania... zamarzniętego łabędzia . Jestem w szoku ale pozytywnym ,w sparawie jednego łabędzia interweniowała komenda wojewódzka policji ,ściągnięto nad zalew w Brodach Straż Pożarną ze Starachowic i to dwa samochody z łodkami ratowniczymi . Łabędzia wydobyli bo był przymarznięty do lodu,umieścili go w wozie strażackim i nikt nie wiedział co dalej z nim zrobić. Oczywiście między innymi chodziło o procedury ,a dzisiaj sobota czyli nikt nie był w stanie podjąć decyzji. I tak strażacy dwie godziny spędzili nad zalewem z łabędziem ogrzewanym dmuchawą samochodową. W końcu przyjechaliśmy naszą "psią karetką" i zabraliśmy ptaszka do gabinetu dr.Białonia , który zdecydował zabrać go do domu na obserwacje. Z ostatniej chwili , łabądź zaczyna reagować i się porusza ,także są duże szanse ,że z tego wyjdzie.


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us

Posted

mrs.ka napisał(a):
a ja od rana uczestniczyłam w akcji ratowania... zamarzniętego łabędzia . Jestem w szoku ale pozytywnym ,w sparawie jednego łabędzia interweniowała komenda wojewódzka policji ,ściągnięto nad zalew w Brodach Straż Pożarną ze Starachowic i to dwa samochody z łodkami ratowniczymi . Łabędzia wydobyli bo był przymarznięty do lodu,umieścili go w wozie strażackim i nikt nie wiedział co dalej z nim zrobić. Oczywiście między innymi chodziło o procedury ,a dzisiaj sobota czyli nikt nie był w stanie podjąć decyzji. I tak strażacy dwie godziny spędzili nad zalewem z łabędziem ogrzewanym dmuchawą samochodową. W końcu przyjechaliśmy naszą "psią karetką" i zabraliśmy ptaszka do gabinetu dr.Białonia , który zdecydował zabrać go do domu na obserwacje. Z ostatniej chwili , łabądź zaczyna reagować i się porusza ,także są duże szanse ,że z tego wyjdzie.

Brawo.... ale jak widać procedury szwankują ...........
Musiał być w koszmarnym stanie, jeśli nawet nie próbował atakować strażaka ............ ;(

Posted

qrdemole napisał(a):
Biedny mały... ale teraz pewnie dojdzie do siebie...
coraz ciekawiej u Ciebie Dominika :D

Na szczęście to nie u mrs.ka się działo Ciekawe, co będzie dalej w tej sprawie .. Pewnie znówbędę produkować pisma ..........i tłumaczyć co poniektórym, że białe, jest białe, czerwone - czerwone, a czarne jest takie jaki każdy widzi.

Posted

uff...to dobrze, że biedny łabądek czuje się w miarę dobrze, mam nadzieję, ze to tylko przemarznięcie, nic poważniejszego...dobrze, że tylko ten jeden...bo jak do mnie dzwonili z rańca z tej komendy to powiedzieli, ze cale stado przymarzło!

Posted (edited)

A ma szansę wrócić do natury ptaszek? Żeby nie było jak w Ostrowcu, że inne łabędzie zabiły tego który wybrał się do tesco :(
Ewentualnie może by w Przemyślu się spytać o rady, ewentualnie rehabilitację.

Edited by Viris
Posted

http://www.tvn24.pl/28377,1733084,0,1,handel-kwitnie,fakty_wiadomosc.html

Tym razem w tv przykłady jak polak (przez małe p specjalnie) sobie chce potrafić poradzić Jeszcze duuużo wody upłynie nim osiągniemy cel wedle nawet tej nowelizacji ustawy!
Apropos długości łańcucha - wszyscy się do mnie śmiali Też zawsze twierdziłam, że glupawy, ale może się przydać i już wykorzystałam w zawiadomieniu w sprawie organisty z NS

Posted

[quote name='Viris']A ma szansę wrócić do natury ptaszek? Żeby nie było jak w Ostrowcu, że inne łabędzie zabiły tego który wybrał się do tesco :(
Ewentualnie może by w Przemyślu się spytać o rady, ewentualnie rehabilitację.[/QUOTE]
Na razie nie ma szans na powrót do natury. Łabądek żyje ............. w wannie u weta. Niestety nie je i nie chce chodzić - ma lekki niedowład kończyn dolnych, ale chętnie pływa i pije. Do Przemyśla weta skierowałam .....

Dzisiaj znów było zgłoszenie o szczeniakach z dwóch miotów zamieszkujących nory na terenie jednego z zakładów pracy. Byłam tam dzisiaj z qrdemole. Częściowo informacja się potwierdziła, a więc dzisiaj mieliśmy trudne wyłapywanie wieczorem. Osiem szczeniąt w wieku ok. 7 tygodni, cwanych i dzikich, jak mamusia. Udało się ze szczeniakami, matka będzie łapana za dnia, bo bez sedalinu się nie obejdzie ..........

Posted

O matko, wszędzie szczeniaki, w takie mrozy jeszcze. A te które by przeżyły za rok miałyby kolejne mioty....
Moja córka była na mazurach teraz, oglądałam zdjęcie i jestem w szoku bo w gnieździe bocianim siedział bocian.
Strasznie mi go szkoda, bo chyba nie przeżyje tych mrozów.

Posted

Szczeniaki, o których pisała Majaa nie miałyby większych szans na przeżycie dzisiejszych i kolejnych mrozów, bo ulokowały się pod plandeką, ale na gołym betonie :( Dobrze, że się udało - dziękujemy Majaa za expressową reakcję :)

Posted

qrdemole napisał(a):
Szczeniaki, o których pisała Majaa nie miałyby większych szans na przeżycie dzisiejszych i kolejnych mrozów, bo ulokowały się pod plandeką, ale na gołym betonie :( Dobrze, że się udało - dziękujemy Majaa za expressową reakcję :)


Qrdemole, za co, Ty qrde, dziękujesz? Byłaś, widziałaś. Uczysz się, co robić w takich przypadkach
szczeniory pojechały do rakarza, były w gabinecie dyżurującym dzisiaj, ale (to wiem od weta) były agresywne, roztrzepane, zszokowane i ciężko było ustalić prawdziwe proporcje płci. Zostały odrobaczone na razie. Mnie się wydaje, że było 5 suk i 3 psy, ale to tylko orientacyjne dane!

Posted

Awit napisał(a):
i jestem w szoku bo w gnieździe bocianim siedział bocian.
Strasznie mi go szkoda, bo chyba nie przeżyje tych mrozów.

Może trzeba zawiadomić odpowiednie służby? To nie jest jednak normalne, że bocian nie odleciał!

Posted

Łabądek dochodzi do siebie. Zaczął jeść, a to już sukces! Niestety myślę, że przy tak dużym zaangażowaniu ludzi i jego przyzwyczajeniu do "człowieków", jego powrót do natury, o ile w ogóle będzie możliwy, grozi jemu rychłym końcem żywota. Teraz chyba rola człowieków, aby mu znaleźli bezpieczną przystań, bo ptaszyna jest "niesamowicie wdzięczny, grzeczny i układny" - to słowa TZ weta, która jest zootechnikiem z wykształcenia i bardzo wrażliwą osobą, i de facto pod jej opieką codzienną znajduje się ptak. Siedzi godzinami z nim, żeby "mu się nie nudziło w wannie", masuje łapy, aby zaczął chodzić. Ale jeśli Ania go wzięla pod swoje skrzydła (za co Jej chwała), to napewno jest oswojony, aż ponad to, na ile powinien być, choć miał z założenia skłonności do przyjaźni "ludzko - łabędziej"

Posted

Majaa napisał(a):
Łabądek dochodzi do siebie. Zaczął jeść, a to już sukces! Niestety myślę, że przy tak dużym zaangażowaniu ludzi i jego przyzwyczajeniu do "człowieków", jego powrót do natury, o ile w ogóle będzie możliwy, grozi jemu rychłym końcem żywota. Teraz chyba rola człowieków, aby mu znaleźli bezpieczną przystań, bo ptaszyna jest "niesamowicie wdzięczny, grzeczny i układny" - to słowa TZ weta, która jest zootechnikiem z wykształcenia i bardzo wrażliwą osobą, i de facto pod jej opieką codzienną znajduje się ptak. Siedzi godzinami z nim, żeby "mu się nie nudziło w wannie", masuje łapy, aby zaczął chodzić. Ale jeśli Ania go wzięla pod swoje skrzydła (za co Jej chwała), to napewno jest oswojony, aż ponad to, na ile powinien być, choć miał z założenia skłonności do przyjaźni "ludzko - łabędziej"


mój ojczym ma świra na punkcie ptaków, hoduje gołębie, pawie, bażanty i wiele innych, których nazw nie znam :roll: miał też łabędzie i nawet "wysiedział" 4 łabędzie jaja :evil_lol: więc gdybyście szukali dt dla ptaszyny to w jego ptaszarni miejsce się znajdzie :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...