Jump to content
Dogomania

SUVI - Stara, szara, bura, smutna zamojszczanka - jeszcze będzie pięknie, tylko proszę pomóż


Recommended Posts

Wczoraj Jaaga zauważyła postępującą zmianę na oku Suvi. Niestety próba wyciągnięcia jej z budy i zawiezienia do weta nie powiodła się. Trzeba będzie nafaszerować dziewczynę jakimś ogłupiaczem. Jaaga napisz co i jak.

Link to post
Share on other sites
  • Replies 472
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Wiele osób pewnie czekało na ten moment.  Trawnik koło kojca dopiero porasta, wiec wpadłam na pomysł, zeby jej wstawić trawę w doniczkach. Praktycznie wszystkie zamojszczaki po przyjeździe zajada

Aska rzeczywiście zrobiła ogromną trasę, poświęciła niedzielę tym biedom. Podziwiam, bo to nie była pewnie łatwa droga. Wspaniała kobieta. Sunia ma w pisane w książeczkę imię Dunia i podany rok u

Z tym nie powiodło się. Żaden tam nie chce zostać. Po zamknięciu furtki zaczynają szczekać i z paniką w oczach patrzą, jak odchodzę. To musiałby być psiak nawykły do wybiegu i budy. Jak otworzyłam chł

Posted Images

10 godzin temu, Poker napisał:

Biedna sunia

Biedna:(.

Może jutro Jaaga coś napisze.

Jestem ciekawa co z tym okiem, bo od tego chyba zależy dalszy ciąg działań...

Link to post
Share on other sites

Rzeczywiście zrobiła jej się zmiana na oku. jednego dnia to była sieć czerwonych naczynek na środku oka, a drugiego juz jasny punkt na środku, więc pewnie wrzód rogówki. Udalo się jej zarzucić smycz i wyciagnać z budy, ale dalej ani kroku, bo ekspresowo prawie całkiem przegryzła smycz. Nie dała podejść i zarzucić nic na siebie, bo nie kuliła się czy odwracała, tylko stanęła na łapach w moją stronę, patrzyła mi w oczy, pokazała zęby i czekała na mój krok.

Mąz pojechał po antybiotyk. Dostaje go plus lek przeciwzapalny i na szczęście dziś jest o wiele lepiej. już bałam się, żeby nie skończyło się usunięciem gałki ocznej, bo tak się w ciagu doby oko zmieniło, a tu ani podac kropli, ani maści, ale cały stan zapalny schodzi. Na wszelki wypadek wzięliśmy Sedalin, ale mieliśmy go podać, gdyby było gorzej i lekarka musiała coś jej podac czy oczyścić.

  • Like 2
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Poker napisał:

Jesteście niesamowicie dzielni.

Może dałoby radę założyć jej smycz łańcuszkową? Wiem , że to rady na odległość.

Ona tą smycz gryzła tak zajadle, że w parę sekund zaczęły jej krwawić dziąsła. Leżała i trzeba by ją wlec za szyję. Nie wiem, co robiłaby z łańcuszkową. No i nie da się załozyć, bo sztywną parcianą smycz Andrzej za pomocą drewnianego sztyla z miotły wsadził do budy i zarzucił jej na głowę. Zresztą nie bardzo teraz jest po co zakładać. Ona nie nadaje się do wziecia do domu. Nie wprowadzimy jej za nic do samego budynku, a co dopiero po schodach na piętro, a jest za duża, żeby dało się ją wziać na ręce. Będziemy ogradzać cześć, w której jest kojec, żeby miała swój wybieg. Może na zdjeciach nie widac, ale to pies porównywalny wielkoscią do Kokosa, tylko na krótkich łapach. Jest zdecydowanie niższa, ale masywna.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Biedna suka, ale  Ty Jaaga także. Chyba nic tak nie dołuje jak niemożność udzielenia pomocy zwierzęciu, które ma się pod opieką. Robisz co możesz, więcej w tej chwili się nie da. 

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Sowa napisał:

Biedna suka, ale  Ty Jaaga także. Chyba nic tak nie dołuje jak niemożność udzielenia pomocy zwierzęciu, które ma się pod opieką. Robisz co możesz, więcej w tej chwili się nie da. 

Przyznam, że bardzo się wystraszyłam i jak piszesz, czułam się totalnie bezsilna. Wzięłam kiedyś z hodowli nutrię z chorym okiem. Dostawała leki, ale leczenie nie przynosiło efektów. pewnej nocy gałka pękła, wszystko we krwi, Kapi w panice, my również.  Nigdy nie zapomnę tego szaleństwa szukania w środku nocy na cito lekarza, który podejmie się operacji. Nie chciałabym nigdy wiecej tego przeżywać.  Nutrię po prostu wyciagnęłam z łózka, bo z nami spała, zawinełam w kocyk i pojechaliśmy na operację. Natomiast Suvi przez kilka godzin nie dałoby się ogarnać, zakładajac, że wtedy w ogóle zjadłby coś z syropem Sedalin.

Dotąd leczenie oczu zawsze udawało się dzięki zakraplaniu, a tu sytuacja patowa. Sam antybiotyk nie bardzo pomógł, dopiero jak dostała środek przeciwzapalny, to się polepszyło. Bardzo mi ulżyło, bo nie zakładałam nawet tak dobrego scenariusza.

Jednak ta nasza próba jej zabrania z kojca  dała nam jakiś obraz tego, jak wygląda sytuacja. Na razie nie mam mowy o jej domowym życiu. Kiedy wyjeżdżała ze schroniska, zakładałam 14 dni kwarantanny i do domu. teraz wiem, że trzeba ogarnąć jej otoczenie i stworzyć jej warunki do życia, w którym bedzie mogła stopniowo przyzwyczajać się do obecności człowieka. Jak bedzie miała wybieg i będę jej tam wpuszczać psy, to powinna powoli ogarniac, że nic jej nie grozi.

  • Like 3
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
Dnia 4.05.2021 o 09:15, Jaaga napisał:

Lub np umieścić u Korkusów na jakiś czas, żeby z nią pracowali. to jedyni szkoleniowcy do których mam pełne zaufanie i znam od lat.  Tylko ceny niestety nie są bezdomniakowe. I Pani Henia (juz na emeryturze) ma podejście, że przy psach żyjących bez człowieka, cudów się nie zdziała. Juz wczesniej z Nią rozmawiałam na ten temat. 

A czy ktoś mógłby przyjechać i popracować z nią albo chociaż spróbować i coś doradzić ?

Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Aska7 napisał:

A czy ktoś mógłby przyjechać i popracować z nią albo chociaż spróbować i coś doradzić ?

Aska7, a jak to sobie wyobrażasz? Ona zrobiła kupe i zsikała się pod siebie przy próbie wyciagania z budy, zgryzła w kilkanascie sekund smycz do krwi i dalej walczyła. Pani Korkusowa juz doradzała mi wczesniej i powiedziała, że w sytuacji psa, który od małego był bez kontaktu z człowiekiem lub miał złe doświadczenia, cudów nie zrobimy. Przeciez oni nie przyjadą 60 km w jedną stronę, żeby posiedziec przy budzie, bo to efektu nie przyniesie. Zadzwoń do pana Korkusa, porozmawiasz sama. Jesli on będzie widział szansę, to mają hotelik, gdzie moga na bieżąco pracowac z psem.

Zadzwoń, zastanów się i zadecyduj, co dalej. Musiałabym kupić metalową furtkę, panele i bloczki na podmurówkę na ogrodzenie. Jesli nie przydadzą się przy Suvi, to ja nie mam potrzeby wydawac kasy i ich montowac, bo nie mam żadnego psa do życia w kojcu.

 

Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Jaaga napisał:

Pani Korkusowa juz doradzała mi wczesniej i powiedziała, że w sytuacji psa, który od małego był bez kontaktu z człowiekiem lub miał złe doświadczenia, cudów nie zrobimy.

No niestety tak jest. Brak kontaktu od urodzenia do 4 m-ca jest gorszy niż złe doświadczenia. Złe doświadczenia, stresy pourazowe można jakoś zaleczyć, odwrażliwić. Bez kontaktu pozostaje dzikie zwierzątko, trudniejsze do oswojenia niż to wychowane w rodzinie dzikich psów. Bo tamte miały jakieś doświadczenia bycia w grupie. Nikt w tej chwili nie powie, czy i jakie szanse na oswojenie i po jakim czasie ma Suvi.  

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Na oswojenie są szanse, jak z każdym dzikim zwierzątkiem. Na to, żeby Suvi stała się przeciętnym psem, trochę mniejsze. Kwestia oczekiwań. Trzeba ją traktować jak dzikie, nie że to piesek i coś powinien, będzie łatwiej zrozumieć. Moim zdaniem.

Link to post
Share on other sites

Rozi, próbowano eksperymentalnie dzikie zwierzęta odchowywać w izolacji od pobratymców i od ludzi w krytycznym okresie rozwoju. Próbowano z szympansami, był nawet eksperyment na ludzkim dziecku trzymanym w izolacji -ktos z władców świata chciał przekonać się jakim językiem odezwie się dziecko, które nie słyszy mowy człowieka i nie widzi ludzi, karmione bez kontaktu z człowiekiem.  Dziecko zmarło zanim się odezwało, szympansy były niezdolne do wydawałoby się wrodzonych dla gatunku zachowań społecznych, nawet do normalnych zachowań wobec potomstwa.

Mam mimo wszystko nadzieję, że Suvi jest tylko dzika - dlatego sugerowałam kliker, bo to jest przekaz dobry wobec dzikich zwierząt,  bazujący na jedzeniu, żeby przetrwać. A że Suvi je, to być może da się nauczyć, że podejście do siatki oznacza jedzenie, założenie obroży oznacza jedzenie i tak dalej... może ktoś znajdzie lepszy sposób, oby.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Miałam tylko chody w księgarni w czasach, gdy niektóre książki zdobywało się po znajomości, w czasach wielogodzinnych kolejek za karpiem i losowania wśród pracowników puszek z szynką na święta:-)

Link to post
Share on other sites

Ja to się nie znam, ale dałabym Suvi spokój tak długo jak go potrzebuje. Moim zdaniem taki wybieg dla niej to dobry pomysł, będzie mogła obserwować z bezpiecznej odległości Was, mieć kontakt z psami, a z czasem przekona się, że nie taki człowiek straszny. Być może nigdy nie stanie się psem "domowym" ale jest szansa, że zaufa na tyle, żeby wyjść z budy, opuścić kojec i żyć bez strachu z Waszym stadem obok człowieka. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Grunt żeby lek zadziałał i pozostaje czekać.

My łapaliśmy bezdomną wychudzoną maliznę na podwórku, a mieliśmy jęzory na brodzie, mała się tak szarpała, gryzła i rzucała... aż zasłabła. Musieliśmy zadziałać ,,brutalnie" bo była zima a ona miała kolejną cieczkę. To było straszne a pies niewiele większy od kota 😞  mieliśmy własnej roboty chwytak, worek, i klatkę w pogotowiu....

A Suvi to spory psiak... 😔 

Link to post
Share on other sites
Dnia 9.05.2021 o 20:24, maarit napisał:

Grunt żeby lek zadziałał i pozostaje czekać.

My łapaliśmy bezdomną wychudzoną maliznę na podwórku, a mieliśmy jęzory na brodzie, mała się tak szarpała, gryzła i rzucała... aż zasłabła. Musieliśmy zadziałać ,,brutalnie" bo była zima a ona miała kolejną cieczkę. To było straszne a pies niewiele większy od kota 😞  mieliśmy własnej roboty chwytak, worek, i klatkę w pogotowiu....

A Suvi to spory psiak... 😔 

I trzeba pamiętać, ze w podobny sposób była łapana przy wyjeździe ze schroniska, tez na pewno bardzo broniła się...

Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Jaaga napisał:

Dzis byliśmy w Obi kupić furtkę i panele, mają przywieźć w czwartek. Wzięliśmy na wszelki wypadek najwyższe, na 1,72 cm.

Widziałam kiedyś zdjęcia posesji na której mieszkał husky uciekinier i na całej długości pod górną krawędzią ogrodzenia poziomo były zawieszone na sznurach takie szare rury PCV, żeby pies wspinając się po ogrodzeniu trafiał łapami na obracającą się luźno rurę i nie pokonał płotu... Suvi nie jest najmłodsza i może nie aż tak sprawna, żeby się wspinać wysoko, ale tak mi przez myśl przeszło, że może jednak zabezpieczyć. Miałam kiedyś tymczaskę, która po takich panelach wspinała się jak małpka, dzikuska złapana na Sedalin :(

Link to post
Share on other sites
38 minut temu, mari23 napisał:

Widziałam kiedyś zdjęcia posesji na której mieszkał husky uciekinier i na całej długości pod górną krawędzią ogrodzenia poziomo były zawieszone na sznurach takie szare rury PCV, żeby pies wspinając się po ogrodzeniu trafiał łapami na obracającą się luźno rurę i nie pokonał płotu... Suvi nie jest najmłodsza i może nie aż tak sprawna, żeby się wspinać wysoko, ale tak mi przez myśl przeszło, że może jednak zabezpieczyć. Miałam kiedyś tymczaskę, która po takich panelach wspinała się jak małpka, dzikuska złapana na Sedalin :(

Nie zakładam, żeby była tak zdesperowana i sprawna. Jest masywna i ciężka, na krótszych łapach. Z dwóch stron jest 2 m betonowe ogrodzenie, z trzeciej mur budynku, a z przodu właśnie bedzie to metalowe, wysokie ogrodzenie. Nawet, gdyby pies jakimś cudem się wydostał, to i tak pozostaje na terenie ogrodu, który mamy już cały ogrodzony betonowym murem. Nigdy nie zostawiam luzem żadnego psa, gdyby nikogo nie było w domu, mam na tym punkcie obsesję. Nawet gdyby miała naturę łazika ogrodzeniowego, to mamy zawsze w zapasie gęstą ptasią siatkę do nałożenia na ogrodzenie, bo przerabialiśmy już wspinanie się po bramie u innej suni.

Planujemy na ten wybieg wstawić drugą budę i choć na trochę wpuszczać inne psy, żeby miała towarzystwo i mogła brac przykład kontaktu psów z człowiekiem. Tylko wątpię, czy moje bedą z tego zadowolone ;) Nasze budy są tylko dla kur i gęsi do znoszenia jajek.

  • Like 2
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
49 minut temu, Jaaga napisał:

Nie zakładam, żeby była tak zdesperowana i sprawna. Jest masywna i ciężka, na krótszych łapach. Z dwóch stron jest 2 m betonowe ogrodzenie, z trzeciej mur budynku, a z przodu właśnie bedzie to metalowe, wysokie ogrodzenie. Nawet, gdyby pies jakimś cudem się wydostał, to i tak pozostaje na terenie ogrodu, który mamy już cały ogrodzony betonowym murem. Nigdy nie zostawiam luzem żadnego psa, gdyby nikogo nie było w domu, mam na tym punkcie obsesję. Nawet gdyby miała naturę łazika ogrodzeniowego, to mamy zawsze w zapasie gęstą ptasią siatkę do nałożenia na ogrodzenie, bo przerabialiśmy już wspinanie się po bramie u innej suni.

Planujemy na ten wybieg wstawić drugą budę i choć na trochę wpuszczać inne psy, żeby miała towarzystwo i mogła brać przykład kontaktu psów z człowiekiem. Tylko wątpię, czy moje bedą z tego zadowolone ;) Nasze budy są tylko dla kur i gęsi do znoszenia jajek.

Ja też mam taką obsesję i dlatego, choć Suvi na wspinającą się nie wygląda, pomyślałam o dodatkowym zabezpieczeniu. Ale w takich warunkach rzeczywiście potrzebne nie jest. A psiaki może polubią towarzystwo Suvi i wcale nie będą niezadowolone :)

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...