Jump to content
Dogomania

Skóra i kości na łańcuchu- PIES- bez pomocy, teren Wojtyszek. Udało się- JASMINEK ma DOM <3


Recommended Posts

Wspaniale, że Jaśminek pojechał do domu! Napisz w wolnej chwili więcej.

Myślę, że on się jeszcze nie zadomowił, może mieć rozregulowany żołądek po zmianie karmy. Co pani mu daje do jedzenia? 

Link to post
Share on other sites
  • Replies 424
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Dla swoich fanek :)) Jasminek przesyła uśmiech :)  

Wstawiam obiecany filmik :D  

Jedzie za godzinkę będzie u Anecik

Posted Images

Po pierwsze - czy on w DT był w domu, czy na zewnątrz? Czy siki trzyma?

Po drugie - jedzenie najpierw powinno być podobne i i podobnych porach co w DT

Po trzecie - dwie doby pilnowania non-stop, częstsze wyprowadzanie - nawet na krotko, ale co 2 godziny. Ogromna pochwała, kiedy załatwi się na zewnątrz.  Uwaga - szybki ruch wzmaga perystaltykę jelit. Więc po wyjściu ruch, szybkie zwroty, podbiegniecie. Jak on w ogóle zachowuje się w domu, jaki jest w kontakcie z człowiekiem, gdzie śpi, za mało mam informacji o zachowaniu Jaśminka, aby coś więcej wymyślić. 

  • Like 1
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

OK, rozumiem, DZIĘKUJE SOWA ŚLICZNIE juz opisuje.

Więc tak- u Anetki Jasminek był w domku, w boksie wewnętrznym, też po przyjeżdzie chyba ze dwie doby załatwiał się w boksie, ale potem to się unormowało, wpadki były bardzo sporadyczne. Jadł u Anetki Fitmin i taką tez karmę prosiłam by Pani dla niego kupiła, więc zmiany karmy nie ma....ale....

Juz opowiadam od początku. W czwartek Państwo byli u Anetki od rana i po wspólnym spacerze wrócili i powiedzieli, ABSOLUTNIE BIERZEMY GO, to nasz pies :) nie mieli żadnych wątpliwości.  Anetka jeszcze prawie godzine wszystko mówiła im, uczulała, doradzała itd. Podróż minęła bardzo spokojnie, w domu od początku zachowywał się dobrze, skakanie po ludziach od razu praktycznie się skończyło, za to chodził za swoimi ludźmi jak cień tylko patrząc oczętami i prosząc o głaski, dobre słowo. Pani się nie mogła nachwalić, jaki to cudowny, łagodny, bystry pies. W czwartek oczywiście było najwięcej wpadek ...i tak- Jasmin porwał PÓŁ PIZZY ...nie wiem czy małej czy dużej ale zjadł w sekunde....to niestety nie były jedyne produkty spożywcze które porwał (tzn Pani napisała dosłownie tak: "że porwał kilka rzeczy, w tym pół pizzy")...więc juz tego samego dnia Państwo zaczęłi uczyć Jasminka zakazu wstępu do kuchni, ma stać przed kuchnią i wtedy dostaje nagrode...był tez w czwartek na kilku spacerach. Ogólnie dzień miał trudny no i w nocy niestety zasikał cały dywan i zrobił tam kupe (sądze ze wtedy to akurat byla kwestia PIZZY, bo pewnie tez po niej mocno chciało mu się pić).

W piątek udało się nauczyc go już nie wchodzenia do kuchni, nauczył się tez podawać łapkę, no więc wczoraj nie jadł już niczego poza karmą, mimo to znów zrobił w nocy kupke na ten dywan Czasem Pani pisała, że też ten dywan w ciągu dnia minimalnie podsikuje.....

Dziś rano o 6tej Pani poszła z nim na 2 h spacer. Wysłała mi filmiki, jak węszy, jaki jest skupiony na wszystkim, zachwycony po prostu.

W domu zachowuje się bardzo dobrze. W nocy śpi w swoim legowisku- w salono/korytarzu....NIe śpi w sypialni z ludźmi, zostawiaja go samego...nie wiem czy to dobrze czy źle ale sadze, że dobrze, bo i tak jest dość skupiony na ludziach, musi się uczyć byc sam.

Aha - wczoraj zostal tez wyczesany i wykąpany, ale normalnie w domu- nie w spa. Zniósł to bardzo dobze. W domu w ogóle nie szczeka, na spacerach szczeka na inne psy i koty.

Nie wiem niestety ile razy dziennie jest karmiony i o której jest ostatni posiłek, musze to ustalić.

 

Na koniec tylko napisze, że dziś Pani napisała mi tak : " Jaśmin przeniósł jakość naszego życia na wyższy poziom. To jest niesamowity pies"...ładne sa te słowa, ale...czy oznaczają miłośc na zawsze i mimo kup....zobaczymy....

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, kiyoshi napisał:

Państwo zaczęłi uczyć Jaśminka zakazu wstępu do kuchni, ma stać przed kuchnią i wtedy dostaje nagrodę..

Po kolei - taki naskok na człowieka to reakcja baaardzo  lękowa. Proponuję naprowadzać w siad smakolem, eliminując naskok, chwalić najpierw, potem smakol.

Gdzie legowisko - nie powinno być przy drzwiach wyjściowych, to skutkuje stresem.

Co do załatwiania się - proponuję zwinąć dywan. Dwie noce nieprzespane będą, siedzimy - drzemiemy z psem tam, gdzie był dywan. Pies na smyczy treningowej, lub dłuższej, przywiązanej do talii właściciela. Drzemiemy, a co dwie godziny, lub w razie niepokoju psa, wychodzimy z domu. Nawet co pół godziny, to lepiej przemęczyć niż kupy w domu. Idziemy z psem tak, gdzie najczęściej załatwiają się psy sąsiedzkie. Jeśli pies przymierza się do załatwiania, spokojna pochwała, po zakończeniu - przywołanie, nagroda.  

Proszę o wiadomość czy poskutkowało.

Zakaz wejścia do kuchni nie uczy co zrobić nad jadalnym kąskiem. Na razie niech tak będzie, za dwa-trzy  tygodnie będzie pora - przypomnijcie mi - na naukę niepodejmowania dostępnego żarcia. Poradnik Zwykły niezwykły przyjaciel do kupienia p[rzez stronę nosem.pl, kosztuje ok,22 zł, proponuje kupić,  łatwiej będzie dojść do następnego etapu.

I jeszcze jedna ogólna uwaga -  nie do Państwa od Jaśminka - moje porady telefoniczne dla przygarniętych psów są za free. Nie zawsze skutkują, bo nie widzę psa i ludzi jednocześnie. Mogę się pomylić - ale tak jak i Wy, Cioteczki staram się pomóc, w miarę możliwości. Jednak od dziś będę na priv wyznaczać dzień i godzinę ewentualnego telefonu, jeśli ktoś nie zadzwoni lub nie wyśle sms z odwołaniem terminu, zostanie skreślony z dalszych rozmów - chyba nie możecie brać mi tego za złe? Wiem, że ludzie nie cenią tego co za darmo, ale ja jeszcze bardziej nie lubię uchybiania elementarnym zasadom savoir-vivre'u - jestem człekiem baaardzo starej daty...

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Mój Jaśminio kochany! Tak się stara.. Państwo chyba rozsądni i cierpliwi - przy niecierpliwych już by piesio był z powrotem w hotelu.. Nauczą się siebie szybko. Na pewno. Ja widzę dobrą wolę po obu stronach :)

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Sowa napisał:

Po kolei - taki naskok na człowieka to reakcja baaardzo  lękowa. Proponuję naprowadzać w siad smakolem, eliminując naskok, chwalić najpierw, potem smakol.

Gdzie legowisko - nie powinno być przy drzwiach wyjściowych, to skutkuje stresem.

Co do załatwiania się - proponuję zwinąć dywan. Dwie noce nieprzespane będą, siedzimy - drzemiemy z psem tam, gdzie był dywan. Pies na smyczy treningowej, lub dłuższej, przywiązanej do talii właściciela. Drzemiemy, a co dwie godziny, lub w razie niepokoju psa, wychodzimy z domu. Nawet co pół godziny, to lepiej przemęczyć niż kupy w domu. Idziemy z psem tak, gdzie najczęściej załatwiają się psy sąsiedzkie. Jeśli pies przymierza się do załatwiania, spokojna pochwała, po zakończeniu - przywołanie, nagroda.  

Proszę o wiadomość czy poskutkowało.

Zakaz wejścia do kuchni nie uczy co zrobić nad jadalnym kąskiem. Na razie niech tak będzie, za dwa-trzy  tygodnie będzie pora - przypomnijcie mi 

 

 

1) ale on już w ogóle nie skacze na czlowieka. Minęło samo w 1szy dzień po adopcji--tak jak zakladakam

2) legowisko jest w spokojnym miejscu,NIE przy drzwiach, jest w rogu takiego korytarza jakby, widzialam na filmiku, myślę że to dosyć dobre miejsce, może tam z pewnością pobyć sam i się wyciszyc

3) ok. Spróbuję to podpowiedzieć z załatwianiem. Muszę jeszcze ustalić co i kiedy je

4) odezwiemy się na pewno. Pobieranie jedzenia ludzkiego to nic przyjemnego :( ludzie się męczą ale i pies ma potem kłopoty trawienne a nawet gorzej.

Dziękuję Sowa. Będę jutro czekać na wieści od Pani. Martwię się... Byle go nie oddali, bo.on już się tak przywiaxal. W najgorszym razie jednak poszukam tam kogoś w pobliżu kto podejdź i skoryguje. To ich 1szy psiak 

Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, agat21 napisał:

A jeszcze zapytam co u Joszka? Martwi mnie bardzo psina :(

Nie wiem niestety. Zakładam że w wekend odwiedzi go ta rodzina adopcyjna bo muszą dowieść książęczke i podpisać zrzeczenie. Tak ustaliłam z Panią z Fundacji (chyba) bo inaczej nie wiem zupełnie jak to ogarnąć od strony formalnej. Ja też jestem rozbita i właściwie caly czas o nim myślę. To pierwsza taka sytuacja. Kiedyś obiecalysmy sobie z Sabina że nigdy żadnego psa nie oddamy do Fundacji... Bardzo tęsknię za Joshim. Wciąż nie mogę się pogodzic z tym wszystkim. Wiem jednak ze nie miałam wyboru w tej decyzji... U nas byłby sam prawie całą dobe. Nawet nie dalybysmy rady dobrze dg obrać mu dawki Luminolu... Nasz wet schronisko też nie jest geniuszem--nadaje się do szczepień i kastracji..z resztą jest roznie :( mam nadzieję że Joshi odnajduje się już w nowym miejscu, on jest dosyć elastyczny. Zadzwonię tam w tygodniu. Nie chcę też codziennie pytać tej Pani bo wiem że to i tak nic nie zmieni 

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
31 minut temu, kiyoshi napisał:
39 minut temu, agat21 napisał:

A jeszcze zapytam co u Joszka? Martwi mnie bardzo psina :(

Nie wiem niestety. Ja też jestem rozbita i właściwie caly czas o nim myślę. Bardzo tęsknię za Joshim. Wciąż nie mogę się pogodzic z tym wszystkim. Wiem jednak ze nie miałam wyboru w tej decyzji... U nas byłby sam prawie całą dobe.  mam nadzieję że Joshi odnajduje się już w nowym miejscu, on jest dosyć elastyczny. 

Ja też myślę o Joshim. Miał paskudnego pecha, ale wierzę że skoro teraz fizycznie czuje się  już lepiej, to reszta też się ułoży i jeszcze trafi na dobrych, swoich ludzi. Jest w dobrych rękach.

31 minut temu, kiyoshi napisał:

Zakładam że w wekend odwiedzi go ta rodzina adopcyjna bo muszą dowieść książęczke i podpisać zrzeczenie.

Oby tylko ci ludzie nie wpadli na pomysł by jednak zabrać go z powrotem jak zobaczą że dobrze się czuje. 

Link to post
Share on other sites

Sowo, mam pytanie odnośnie tej części wypowiedzi Jednak od dziś będę na priv wyznaczać dzień i godzinę ewentualnego telefonu, jeśli ktoś nie zadzwoni lub nie wyśle sms z odwołaniem terminu, zostanie skreślony z dalszych rozmów. 

Czy wyznaczony termin, a właściwie chyba uzgodniony tyczy nowej rodziny  czy nas z dogo?

Link to post
Share on other sites

Poker, to dotyczy nowej rodziny, jeśli chciałaby pogadać, ale się zeźliłam wyjątkowo, bo wczoraj grzecznie czekałam trzy godziny na telefon od rodziny, która psa adoptowała - na telefon w już uzgodnionym terminie rozmowy - i nie doczekałam się.

Jeszcze co do Jaśmina - o skakaniu pisałam sądząc po fotce. Jak już nie skacze  - nie ma sprawy. Bo to na fotce to nie był radosny naskok, tylko taki spanikowany. Jeśli państwo od Jaśmina chcą dzwonić - ok. Byłoby dobrze, aby przedtem zajrzeli na stronę nosem.pl - są tam cztery teksty o adopciakach. I może przez nosem.pl zamówić poradnik Zwykły niezwykły przyjaciel - to naprawdę konieczne dla właścicieli pierwszego w życiu psa. Jak przeczytają, to będą wiedzieli jak mówić do psa, żeby pies ich rozumiał. Poradnik napisany jest prosto, nie takim wyszukanym "behawioralnym" językiem i jest krótki, nikt nie zmęczy się czytaniem.  (Właśnie czytam sobie ogromną knigę Zaburzenia zachowania u psów Schroll, Dehasse. Kosztuje majątek - ja pożyczyłam - i napisana jest tak, aby straszliwie mądry behawiorysta mógł zalewać bliźnich tą mądrością, np zamiast napisać zwyczajnie "lepiej, aby pies zmienił dom", to czytam "zmiana domu może się okazać opcją terapeutyczną" - i już każdy wie, jaka to mąąąąądra książka). Jakby Państwo od Jaśmina chcieli do mnie dzwonić, to ok. Nie znam rozkładu ich mieszkania, ale legowisko w korytarzu, jeśli ludzie przechodzą do łazienki w nocy czy dochodzą odgłosy z klatki schodowej, to pies tam nie czuje się bezpiecznie.  W jakim mieście jest Jaśmin? Może znam kogoś, kto pomógłby im niedrogo i bezpośrednio.

Link to post
Share on other sites

OK, dziękuje dziewczyny. Zaraz polece Państwu strone nosem.pl, musza jeszcze sporo poczytać :)

Ja jednak zadzwonie do Pani dzisiaj, bo wczoraj tylko pisałysmy i nadal nie wiem dokładnie co on je, w jakich porach, jakie ma smakołyki...Pamiętam doskonale, jak przyjechał do Anety to bardzo szybko załapał czystość w boksie. Wydaje mi się, że tylko 2 pierwsze noce nabrudził a potem już nie, nawet Aneta go chwaliła, że tak szybko...Potem oczywiście były chyba jeszcze 2 pojedyncze incydenty przez te 2 m-ce, ale to było sporadyczne....Nie wydaje mi się więc, by to był problem behawioralny, raczej jest to kwestia diety, zmiany rytmu dnia, plus też ekscytacji/stresu...Musze to na spokojnie z Panią przegadać.

1 godzinę temu, Sowa napisał:

 

Poradnik napisany jest prosto, nie takim wyszukanym "behawioralnym" językiem i jest krótki, nikt nie zmęczy się czytaniem.  (Właśnie czytam sobie ogromną knigę Zaburzenia zachowania u psów Schroll, Dehasse. Kosztuje majątek - ja pożyczyłam - i napisana jest tak, aby straszliwie mądry behawiorysta mógł zalewać bliźnich tą mądrością, np zamiast napisać zwyczajnie "lepiej, aby pies zmienił dom", to czytam "zmiana domu może się okazać opcją terapeutyczną" - i już każdy wie, jaka to mąąąąądra książka). 

Nie znam rozkładu ich mieszkania, ale legowisko w korytarzu, jeśli ludzie przechodzą do łazienki w nocy czy dochodzą odgłosy z klatki schodowej, to pies tam nie czuje się bezpiecznie.  W jakim mieście jest Jaśmin? Może znam kogoś, kto pomógłby im niedrogo i bezpośrednio.

Zgadzam się- poradniki często pisane sa takim zawiłym językiem, bo niby ma to brzmieć bardziej profesjonalnie?? czy nie wiem? śmieszne, ale zgadzam się z Tobą- tak jest. Często też kwestia jest sam przekład- bo może tekst oryginalny był prosty, tylko tłumacz zamotał. Ja mam to samo w pracy z normami tłumaczonymi z języka angielskiego. Tłumaczenia norm mikrobiologicznych (i pewnie innych) robią tłumacze (tzn mgr anglistyki) który zwykle nie ma pojęcia o temacie i potem wychodzi misz masz pseudo intelektualny...trzeba to tłumaczyć z polskiego na nasze a najlepiej w ogóle sięgać po oryginał....A taka dygresja jeszcze odnośnie tłumaczeń, bo sporo o tym napisała Olga Tokarczuk doceniając swoich tłumaczy...W przypadku tej autorki często zastanawiam się, czy przekłady nie byłyby bardziej dostępne dla mnie....ksiązki napisane przez nią po polsku sa dla mnie tak ciężkie do przebrnięcia (a staram się przeczytać, bo to jednak Noblistka) - czy ktoś tez tak ma?

 

Co do roskładu w domu Jaśminka to tak: dom jest piętrowy. Państwo mają sypialnie i łazienke na piętrze, prowadzą tam schody i ze schodów po jednej stronie jest korytarz z drzwiami do pomieszczeń, a po drugiej jest taki kawałek pustego korytarza tzn. ślepy, nie ma tam drzwi, jedynie okno, to jest taki zakątek, nikt tam nie przechodzi, jeśli piesek zaśnie to będzie całkowicie w spokoju, jedynie mógłby tam ktoś podejśc do okna. NIe wiem tylko gdzie jest ten dywan....czy na dole? czy on w nocy schodzi na dół? własnie tego nie wiem i musze dopytać.

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, kiyoshi napisał:

NIe wiem tylko gdzie jest ten dywan....czy na dole? czy on w nocy schodzi na dół? własnie tego nie wiem i musze dopytać.

To ważne pytanie! Jeśli schodzi na dół, to może już uznać, że jest w wystarczającym dystansie od własnego legowiska. Nie umie przecież sygnalizować szczekaniem potrzeby wyjścia -może zejść na dół i kręcić się pod drzwiami, ale nikt tego nie widzi.

Link to post
Share on other sites

Ja się wtrącę na chwilkę odnośnie dywanu.Trzeba dywan zanieść do pralni aby wyprali chemicznie,wtedy zniknie zapach,który zaznaczył pies.Pies lubi wracać do tego zapachu i może tam się załatwiać.Podłogę też trzeba dokładnie umyć aby pozbyć ją zapachu.

Link to post
Share on other sites

Kiyoshi, Olgę zacznij czytać od tych lżej napisanych :) Polecam "Prowadź swój pług przez kości umarłych". Z różnych względów jest to dobra książka, aby zakochać się Oldze :) 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Dziś już Pani napisała że wpadek nie było. W nocy wstała i od razu Jasminek pobiegł pod drzwi, wypuściła go, załatwił się i w domu już było czysciutko. 

Ma podobno cały czas luźna kupę. Poradziłam by może podeszli z nim do weta jednak, może trzeba go znowu odrobaczyc. 

Poza tym jest wszystko dobrze :) 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Sowa napisał:

Jak załapał, to ok - trzeba tylko zastanowić się nad porami karmienia, aby nie musiał wychodzić w nocy.

Ostatni posiłek ma o 18tej. Sądzę że problem może tkwić jednak w zdrowiu

Link to post
Share on other sites
Dnia 21.03.2021 o 12:58, agat21 napisał:

Kiyoshi, Olgę zacznij czytać od tych lżej napisanych :) Polecam "Prowadź swój pług przez kości umarłych". Z różnych względów jest to dobra książka, aby zakochać się Oldze :) 

Nie czytałam, ale widziałam film. Omal mi serce nie wyskoczyło od początku filmu do końca - i z nerwów (atmosfera) i z żalu...

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
  • kiyoshi changed the title to Skóra i kości na łańcuchu- PIES- bez pomocy, teren Wojtyszek. Udało się- JASMINEK ma DOM <3

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...