kingula Posted March 28, 2005 Posted March 28, 2005 Axel, super ze Twoje psiaki maja sie dobrze :wink: Dasza praktycznie do soboty byla bardzo cierpiaca, a sobote nastapil mega zwrot- Dasza wrocila do zywych. Rana pieknie sie zrasta, Dasza bryka jak dawniej, naprawde ciezko nam ja upilnowac :roll: No i juz w czwartek pozbywamy sie szwow :wink: Quote
coztego Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 Cieszę się, zę Wam tak dobrze idzie! :D Trzymam kciuki za operacje zdjemowania szwów! Mam nadzieję, że suńki będą cierpliwe ;) Quote
Flaire Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 Słuchajcie, a dlaczego te środki przeciwbólowe podaje się w Polsce w czopkach, a nie doustnie? Pytam, bo w USA nie ma takiego zwyczaju... Quote
coztego Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 Słuchajcie, a dlaczego te środki przeciwbólowe podaje się w Polsce w czopkach, a nie doustnie :niewiem: Ja nic o czopkach nie słyszałam. Nie musiałam Kresce podawać więc szczegółowo nie omawiałam tematu, ale o czopkach nic mi nie wspominano... 8) Quote
PIKA Posted March 29, 2005 Author Posted March 29, 2005 Cisze się, ze u "pokrojonych" wszystko gra :D Flaire - czemu czopki to zapytaj w Elweci, ja się tam dowiedzialam, ze tak bedzie lepiej i raczej jakbym miala potrzebe, zapodania p/bólowego bez konsultacji weta, to zaaplikowałabym pyralgine w tabletkach a nie w czopkach, ale to z czystej wygody :wink: Chociaz patrząc z drugiej strony to w pewnym sensie rozumiem decyzje o czopkach. Kwas acetylosalicylowy zawarty w pyralginie moze podrażniac śluzówke żołądka, wszystko co podane doustnie (albo dopyszcznie :wink: ) wymaga zwiekszonej pracy wątroby :wink: , wydluża sie czas dzialania leku. Podając czopki (doodbytniczo, jakby co :wink: ) przyspieszamy dzialanie leku, omijamy żoładek i odciązamy wątrobę. To takie moje przypuszczenia , mozecie je potwierdzic u wetów, jak nie potwierdzą, albo cos dołożą do tej listy to poprosze o sprostowanie, i rozszerzenie informacji :D Quote
K@tk@ Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 Byliśmy w lecznicy parę minut po 8.00, zeby jak najszybciej pozbyc sie szwów. Axa trzęsła sie jak galaretka, ale pozwoliła sobie na zdjecie szwów. Za to przy Aurze odbył się Meksyk :-? Nie pozwoliła przewrócic sie na plecy ( ona nie ma w zwyczaju pokazywania podwozia, nie lezy nigdy kołami do góry). "Walczyły" z nią 4 osoby:ja, Axel, wetka i wet. W końcu na siłę jej brzuch został odsłonięty i wet przystąpił do zdejmowania szwów. Aura dyszała strasznie, serducho waliło jak oszalałe, powiększyły jej sie źrenice :o i...posiusiała sie ze strachu. Na szczęście wet był już wprawiony, doswiadczony i szybciutko, sprawnie zdjął szwy. Axa ma ładna bliznę po ranie ( prościutką i czystą), natomiast u Aury brzusio jest nieładny: blizna nie znajduje sie pośrodku, bardziej z lewej strony brzucha i ma kształt lekkiego łuku. W jednym miejscu troche się "babrze", ale bedziemy tamponowac i miejmy nadzieję, że dobrze sie zagoi. Sunie maja na brzuszku uczulenie i jakby odparzenie, czy trzeba smarowac to czymś? Z tych nerwów nie wypytalismy o to wetów. Zmykalismy z lecznicy, az sie za nami kurzyło. W nagrodę za cierpliwośc i wytrwałość od samego zabiegu do zdjecia szwów dziewczyny dostały po smyczce flexi i były juz na pierwszym dłuższym spacerze. Teraz śpią jak zabite :P Trzymamy kciuki za reszte rekonwalescentów i czekamy na wieści. Quote
coztego Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 [quote name='K@tk@'] Nie pozwoliła przewrócic sie na plecy ( ona nie ma w zwyczaju pokazywania podwozia, nie lezy nigdy kołami do góry). Kreśka też nei lubi pokazywania brzuszka publicznie, więc w naszym przypadku pani wet się poswięciła i zdejmowała szwy w pozycji co najmniej dziwnej... ;) Sunie maja na brzuszku uczulenie i jakby odparzenie, czy trzeba smarowac to czymś? Ja bym jednak zapytała weta, przynajmniej przez telefon. Moja nic a nic nie miała na brzuszku, poza niewielką różową kreseczką po cięciu. W nagrodę za cierpliwośc i wytrwałość od samego zabiegu do zdjecia szwów dziewczyny dostały po smyczce flexi Dzielne dziewczynki!!! :D Quote
PIKA Posted March 29, 2005 Author Posted March 29, 2005 K@tk@ napisał(a): Sunie maja na brzuszku uczulenie i jakby odparzenie, czy trzeba smarowac to czymś? Z tych nerwów nie wypytalismy o to wetów.. Moja tez miala coś takiego, wyglądalo to jak krostki. I w naszym przypadku byl to efekt odrastania wlosków po ich zgoleniu. Poglaźcie suczki ręką po brzuszku w tych miejscach. jak poczujecie twarde wloski ( efekt dotykowy jest taki, jak u nieogolonego ze 2 dni faceta ) to pewnie to. Ja smarowałam Alantanem, żeby troszkę załagodzic :) Ale oczywiście wetów się możecie zapytać, z tym że nie sądzę, ze przy zdejmowaniu szwów tego nie zauwazyli :wink: Quote
Mokka Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 K@tk@ napisał(a): Za to przy Aurze odbył się Meksyk :-? Nie pozwoliła przewrócic sie na plecy ( ona nie ma w zwyczaju pokazywania podwozia, nie lezy nigdy kołami do góry). "Walczyły" z nią 4 osoby:ja, Axel, wetka i wet. Wiem, jak to jest. Mój byk nie lubi, gdy go obcy dotykają (zwłaszcza w lecznicy), więc w czasie, gdy nosił szwy, nauczyłam go komendy "pokaż brzusio". Dokonywałam wtedy przy ranie niezbędnych zabiegów, przemywanie itp. Pies się nauczył! A jak poszliśmy do weta, nakazałam psu wywalić koła do góry, a pan doktor pewną i delikatną rączką tak szybko uporał się ze zdjęciem szwów, że Leon nawet nie warknął (a ryknąć na weta potrafi :evil: ). Taka byłam dumna z nich obu, teraz też czasami wykorzystuję tę pożyteczną umiejętność, jak trzeba psa w lecznicy położyć na boczku, alboco. Quote
coztego Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 Mokka napisał(a): nauczyłam go komendy "pokaż brzusio". Mokka, Ty jesteś genialna! :D Albo Leon taki wybitny ;) Może jakieś wskazówki odnośnie takiej nauki? 8) Quote
Mokka Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 coztego napisał(a):Mokka napisał(a): nauczyłam go komendy "pokaż brzusio". Mokka, Ty jesteś genialna! :D Albo Leon taki wybitny ;) Może jakieś wskazówki odnośnie takiej nauki? 8) Jaja sobie ze mnie robisz? :roll: Przeca już po Świętach... Quote
K@tk@ Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 Pika, masz rację to sa takie czerwone krostki. I własnie podejrzewalismy, że pojawiły sie, gdyż odrastaja im włoski na brzusiach. Spróbujemy z alantanem :D Jakie to cudowne uczucie kiedy jest juz "po wszystkim" i wszystko wraca do normy. Za niedługo zaczną sie szaleńcze spacerki i znowu pysia będą radosne i zadowolone. Ludziki koffane, dziekuje Wam bardzo za wsparcie i udzielanie wszelkich rad :calus: . Z Wami było nam o wiele łatwiej przejśc przez ten "horror"... Quote
LAZY Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 Tak się ciesze ze wszysto jest dobrze! U nas pani wet zdejowaa szwy jak sunia staa a ona sie wyginaa bo sucz nie chcia sie poozyc... Sorki za brai iterowe ae nie nan kiku iter na popsutej kawiaturze... :-? Quote
Axel Posted March 30, 2005 Posted March 30, 2005 Kingula ciezymy się, że Dasza szybko wróciła do siebie i już jutro pozbędzie się szwów :D . Dziś zauważyłem u Axy, że ma kawałek nie wyciągniętej nici. Wyszło to dopiero dziś, bo lekka opuchlizna przy ranie już blednie i pomniejsza się. Nie pozostało mi nic innego jak pobawić w wyciąganie nitki. Wyciągnięty kawałek miał 1cm. Może zbytnio panikuję, ale nie chciałbym, żeby mój pies musiał wracać na stół przez czyjeś niedopatrzenie :evil: . Sprawdzajcie więc brzuchale swoich psiaków :wink: . Quote
malawaszka Posted March 30, 2005 Posted March 30, 2005 noo Lunka tesh miała pozostałość nitki - proporcjonalnie mniejszą :wink: :lol: gładziutko wyszło :fadein: Quote
kassia Posted April 10, 2005 Posted April 10, 2005 Witajcie :D Jestesmy tu nowe.My,tz Kasia i Bajeczka :) Chcialysmy sie przywitac i kariere na forum zaczac od tematu "sterylka"bo to dla nas temat swiezy. Bajka ma dwa i pol roku,za soba trzy cieczki i trzy ciaże urojone.Decyzja zapadła juz wczesniej,ale zawsze sie jakos"nie skladalo",wiecie jak to jest.Jak jest kasa to nie ma urlopu,jak jest urlop to jest cieczka...Ale w koncu sie udalo. Baja miala zabieg trzy tygodnie temu.Została jej po nim blizna,dziki apetyt(o zgrozo!!ja psu nie zaluje,ale...:),a jej pani kilka niemilych wspomnien.. W zasadzie nie wiem czego sie spodziewałam.Ze moj kundelek bedzie traktowany jak pacjent prywatnej kliniki?A moze sadziłam ze weterynarze traktuja swoich pacjentow z szacunkiem i tyle. Po pierwsze musialam sie targowac,zeby pozwolili mi byc przy niej zanim zasnie.Zostałam przy psicy,trzymałam miske pod pycholem jak zaczela wymiotowac i sluchalam jak to histeryczne pańcie maja fanaberie. Potem przyszedł jakis miesniak i wzial ja za tylne i przednie lapy i zaniosl na sale jak worek ziemniakow :evil: Ja rozumiem ze oni nie moga sie z kazdym zwierzakiem piescic (chciaz wlasciwie dlaczego??),ale chocby ze wzgledu na tego wlasciciela mogliby stwarzac pozory,prawda? Potem byla nieprzespana noc,ale to wszycy znacie z wlasnych doswiadczen :) W naszym przypadku bylo to o tyle smieszne ze zasnelismy na chwile kolo psicy na podlodze,a obudzilismy sie na tej podlodze sami a pies spał w najlepsze w naszym łózku :D Coz ,wygoda panienki przede wszystkim:) A potem pare dni sciemniania pt"ja wcaaaale nie dobieram sie do szwów",pare dni wcieklego warczenia na widok seksownego kaftanika w ktry ja przyodziewalismy(nie robcie ze mnie idiotki,wrrrr :D) ,pare dni karmienia ksiezniczki na łozku :oops: z ręki :oops: i tydzien wnoszenia kundlicy po schodach :oops: I po strachu. Ciesze sie ze sie zdecydowalam,mimo wszystko.Pomijajac takie drobiazgi ze juz nie bedzie nam sie zbierala kawalerka pod oknami,ze sunia nie bedzie w gatkach paradowac po domu,najwazniejsze jest to ze uchronilam ja przed paroma wrednymi chorobskami i ze nie spowoduje(nawet niechcacy)przyrostu populacji gatunku kundel burus bezdomnus :) Moja Bajke znalazła i uratowala pewna cudwna pani.Znalazła na smietniku,z piatka rodzenstwa..... To byl dla mnie ostateczny argument na korzysc sterylki,jesli rozumiecie co mam na mysli. A mam dziwna pewnosc ze rozumiecie :D Pozdrawiamy serdecznie. Kasia i Bajka Quote
malawaszka Posted April 10, 2005 Posted April 10, 2005 Kasia :klacz: i witajcie wśród seksownych inaczej :wink: i na forum :angel: :D Quote
PIKA Posted April 10, 2005 Author Posted April 10, 2005 Kasia witamy :klacz: A tak w ogóle to gdzie Wy sterylizowaliście suczkę? :o Toz to jakis koszmar a nie klinika :evil: Quote
coztego Posted April 10, 2005 Posted April 10, 2005 PIKA napisał(a):A tak w ogóle to gdzie Wy sterylizowaliście suczkę? :o Toz to jakis koszmar a nie klinika :evil: Otóż to? Też mnie to zastanawia? :roll: Witaj na forum Kasia! :wink: Quote
Dina2 Posted April 10, 2005 Posted April 10, 2005 Kasia z Bajeczką witajcie! :multi: Oby takich odpowiedzialnych właścicieli było jak najwiecej! Quote
LAZY Posted April 10, 2005 Posted April 10, 2005 Wiataj Kasieńko!!! :buzi: Cudownie czyta sie takie odpowiedzialne wypowiedzi i zyciowe decyzje przemyslane tak dokładnie i z takim rewelacyjnym skutkiem! Quote
kassia Posted April 10, 2005 Posted April 10, 2005 Dziekujemy za tam miłe przyjecie :D Lazy,nie wiem czy skutek taki rewelacyjny,oj nie wiem...Mój maz wlasnie bada w skupieniu i przy pomocy latarki suczy brzuchol(bezwstydnie wywalony do gory)i wybrzydza ze blizna cosik krzywa :D Ale grunt ze przestał lamentowac,jaka straszna krzywde suce zrobilam.W stresie przed i po zabiegu jak czlowiek jeszcze słyszy bez przerwy jakie to jest okrutne zdrowego psa kroic....Mozna sie przejac,nie? Bajka mowi ze chce swoje zdjecie pod moim podpisem:)Powie mi ktos jak to sie robi? Pozdrawiamy Quote
Mokka Posted April 11, 2005 Posted April 11, 2005 Witaj Kasiu z Bajeczką. Wszystkim nam niezmiernie miło, że zasiliłyście grono bezpłciowców (daj Boże niektórym "płciowcom" tyle energii i wigoru, jakimi dysponują niektóre nasze "poszkodowane kaleki"). Co do kliniki - sama widzisz, że fachowość to nie wszystko. :( Przykre, że osoby, które niby z powołania powinny być życzliwe dla zwierząt, tak się zachowują. Muszę się pochwalić, że w naszej lecznicy pan troskliwie nosił mojego chorego Leona na rękach (35 kg. - może nie jest tp rekordowa waga, ale czuć ją w kręgosłupie, zapewniam :P ), choć Leon jak się lepiej poczuł, zachowywał się skandalicznie rycząc jak lew i waląc pana kagańcem. Najważniejsze, że najgorsze już za Wami. Jeśli poczytałaś ten topik, to wiesz napewno, że to co "Twoi" weci nazwali histerią jest chyba najnormalniejszym objawem pod słońcem. Dziwne, że jeszcze się nie przyzwyczaili. :-? Ucałuj Bajeczkę i powiedz, że wciągnęłaś ja na (pardon :oops: ) członka naszego klubu. :D Quote
coztego Posted April 11, 2005 Posted April 11, 2005 [quote name='Mokka']Muszę się pochwalić, że w naszej lecznicy pan troskliwie nosił mojego chorego Leona na rękach (35 kg. - może nie jest tp rekordowa waga, ale czuć ją w kręgosłupie, zapewniam :P ) Kreskę też nosiliśmy troskliwie, pani wet specjalnie męża wołała, zeby suńkę delikatnie wziął (bo to wielki chłop jest), a ja podtrzymywałam łebek ;) kassia, wysłałam Ci pw. Quote
kassia Posted April 11, 2005 Posted April 11, 2005 Histeryczna pancia,Kasia histerycznie woła ratunkuuuu... Macalam wlasnie suczy brzuchol (pomna forumowych doswiadczen z wyłazacymi z psów nitkami) no i sie "domacalam". Pod skora,wzdłóz blizny mozna wymacac jakby nitki :o Takie cienkie dlugie cos,przemieszczajace sie pod palcami...Ciezko wytłumaczyc. Suka zadnych dolegliwosci bólowych nie zgłasza.Tego czegos na pewno jescze wczoraj nie było,a jest to zdecydowanie cialo obce. W zwiazku z tym dziele sie przemysleniami.Jak głupie,to mi to od razu pwiedzcie :D Czy to moga byc jakies szwy wewnetrzne? Ale wewnetrzne to chyba rozpuszczalne? Chciaz z drugiej strony z Waszych dziewczyn nitki wychodzily? Jezeli jest tak jak mysle to czy te nitki wyjda same? Do weta bede mogla pojsc najwczesniej jutro,mam nadzieje ze nic złego sie z tym brzuchem nie dzieje :( Jesli gadam bez sensu to przepraszam.Zawsze bredze z nerwów. Zmartwiona Kasia i nieustajaco wyluzowana Bajeczka.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.