Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='kamilawa']

Jest szansa na dom dla Bobika ! Szczegółów dowiem się w ciągu kilku dni. Jak na razie się cieszę, choć wiem, że wszystko może się inaczej potoczyć. Muszę coś sprawdzić. Niedługo jeszcze raz napiszę o całej sprawie. Trzymajcie najmocniej w świecie kciuki!

Nie zapeszajmy... :oops::oops::oops:
oby sie udalo...

  • Replies 556
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='kamilawa']
Jest szansa na dom dla Bobika ! ... Trzymajcie najmocniej w świecie kciuki!

:crazyeye: :multi:

Trzymam kciuki !!! :thumbs::thumbs::thumbs:

Posted

Fela napisał(a):
Kamilawa, to ja dzwoniłam - zresztą już wiesz ;-) Na telefon czekaj jutro.
Kciuki trzymajcie, koniecznie.


Dzieki wielkie za telefon. Nie zasnę dziś... :shake::evil_lol:

Posted

[quote name='kamilawa']
Jest szansa na dom dla Bobika ! Szczegółów dowiem się w ciągu kilku dni. Jak na razie się cieszę, choć wiem, że wszystko może się inaczej potoczyć. Muszę coś sprawdzić. Niedługo jeszcze raz napiszę o całej sprawie. Trzymajcie najmocniej w świecie kciuki!


:crazyeye::crazyeye::crazyeye:
wreszcie mam dostęp do neta po Świętach, wchodzę do Bobisia, a tu powiało optymizmem:multi:
oby się wszystko udało, będę niecierpliwie czekać na wieści "potelefoniczne":cool3::cool3::cool3:

fajnie, że ruszyła także akcja ogłoszeniowa za granicą:lol: Racja, Bobik i Kładka nie mogą iść do żadnego innego schronu, gdziekolwiek by on nie był, tylko DS lub zaufany DT wchodzi w grę.
no i ta propozycja ze zdjęciami dla Maszaberli też jest super:lol: dobrze, że jest "wypasiony":evil_lol: sprzęt fotograficzny;)

ale i tak teraz będę żyć myślą, że jest nadzieja dla Bobisia i Kładki:multi:
jaki ten Bobiś biedaczek na tych filmikach, ledwo chodzi, staruszeczek taki, 14 lat w schronie, to nie do uwierzenia:-(
Boże, oby Bobisiowi i Kładce się udało domek znaleźć:modla::modla::modla:

Posted

A ja czekam na telefon i czekam... Doczekać się nie mogę. :evil_lol:

Byłam w schronie. Całe szczęście, że nie zapomniałam po co przyszłam. Wzięłam smyczki, obróżki, przygotowałam aparat. Koleżanka powiedziała, że porobi kilka zdjęć jak chcę. Więc idę sobie powolutku, wchodzę do boksu i jak mnie Kładka wycałowała, wyściskała ;) Założyłam jej dławik (żeby nie musiała na zdjęciach mieś jakiejś brzydkiej obróżki) przygotowałam do krótkiego spacerku. Podniosłam dach budy i patrzę a Bobiś sobie siedzi i merda ogonkiem jak głupiutki :cool3: więc jemu założyłam kolczatkę, oczywiście na stronę bez kolców i wołam biedaka... A on wstać nie może, tzn. podnieść tylnych nóżek... Ja oczywiście cała zaryczana mówię do niego "Kochany, nie rób mi tego, nie poddawaj się... z całej Polski ludzie Ci pomagają, chcą dla Ciebie jak najlepiej... Szukamy Wam domku, ale teraz musisz być silny, nie możesz się za żadne skarby poddawać, musi być dobrz skarbeczku..."' i po tych słowach... piekniś wstał i ruszyliśmy na spacerek. Oczywiście łapki się chwiały, ale kawałek pochodziliśmy.
Koleżanka porobiła fotki, oni się tak kręcili, że mi się w głowie zaczęło kręcić :lol: Ze wspaniałych małżeńskich fotek chyba żadna się nie udała :evil_lol: Ale są niektóre ładne ;)
Niestety... złych zdarzeń nie ma końca. Wracamy już do boksu. Na 'poboczu' drogi prowadzącej koło boksów stoi taka drewniana paleta. Bobik uwielbia iść bokiem i... nagle się połozył, myślałam, że nic sie nie stało. Pociągnęłam go leciutko, a nagle Kładka jak oszalała zaczęła na mnie skakać, wyrywać sie, wiec ja patrzę, a Bobik ma włożoną łapkę miedzy jedną deskę, a drugą. Oczywiście ja -panika. Mimo wszystko próbuję jakoś tą łapkę uwolnić. Bobik piszczy, ja już praktycznie nic nie widzę, bo jestem tak zapłakana. Bobik i Kładka zaczęli mi gryźć dłonie, ale się tym ie przejmowałam. Pobiegłam szybko po kolezankę, która pracuje w schronie (jeszce nigdy chyba tak szybko nie biegłam). Na szczęście Ewa wie jak zachować sie w takiej sytuacji i w ciąglu kilki sekund łapka Bobika była wyciągnięta. Nie kuleje na nią, normalnie chodzi. Całe szczęście. Ja mam pogryzione całe dłonie, ale nic sobie z tego nie robię. Dzięki Bogu, Bobikowi nic nie jest... Po wszystkim jak nigdy Bobik mnie lizłam po buzi, Kładka się cieszyła, a ja cały czas ich przepraszałam...
Że ja nie mogę wziąć tych biedaków do domu... Są cudownymi zwierzakami, pełnymi miłości... Oby się udało, oby...


Pozdrawiam :loveu::loveu:

Posted

kamilawa napisał(a):
A ja czekam na telefon i czekam... Doczekać się nie mogę. :evil_lol:


no czekamy, czekamy na te wieści:cool3: oby dobre tylko były:lol:

Posted

[quote name='agailawa']A ja czekam na wieści od Ciebie Kamilo :cool3:
Wyobrażam sobie tą panikę :-( Dobrze, że nic się nie stało .

Oj, Aga, nie wyobrażasz sobie. Jeszcze o mały włos nie przewróciłam się o Różę, bo wygrzewała się na słoneczku. Na szczęście drzwi do kuchni były otwarte także kilka sekund mniej bólu w łapce. Aż mnie Ewa uspokajała, bo się zanosiłam dosłownie...

A telefon nadal milczy. Tak cichutko powiem, że zaczynam tracić nadzieję, że ktokolwiek się odezwie... Ale ciii. Trzeba mieć nadzieję.

Posted

[quote name='kamilawa']
A telefon nadal milczy. Tak cichutko powiem, że zaczynam tracić nadzieję, że ktokolwiek się odezwie... Ale ciii. Trzeba mieć nadzieję.

oj, tylko nie to!!!!!:placz::placz::placz::placz::placz:

Posted

[quote name='kamilawa']

A telefon nadal milczy. Tak cichutko powiem, że zaczynam tracić nadzieję, że ktokolwiek się odezwie... Ale ciii. Trzeba mieć nadzieję.

Kamilko, nawet nie mow ze ktos byl zdecydowany a teraz sie nie odzywa...:oops:
a nie mozna w druga strone - zadzwonic do tej osoby?

Szkoda zeby taka oferta przepadla, tym bardziej ze to nie za latwa adopcja...

Posted

Maszaberla napisał(a):
Kamilko, nawet nie mow ze ktos byl zdecydowany a teraz sie nie odzywa...:oops:
a nie mozna w druga strone - zadzwonic do tej osoby?


pewnie tak na 100% nie była to osoba zdeklarowana na adopcje, tak myślę:roll:
ja też jestem zdania, że wobec tego trzeba, żeby ktoś do tej osoby zadzwonił, jak ona nie dzwoni:cool3:

Posted

Kamilko, strasznie przejmujący jest twój opis dzisiejszych wydarzeń w schronie. Biedny Bobik.. Kieyd oglądał go wet? Może te kłopoty ze wstawaniem to kwestia stawów i mogą pomóc leki?
Stary Kier (jemu też zresztą pomagają dziewczyny z Niemiec) nie wychodził z budy, a po lekach zaczął nawet biegać... Bobik jest stareńki, ale bardzo dzielny. Niemniej może można mu jakoś w tej codziennej walce pomóc?

Dobrze, że ma was :-)

Posted

bico napisał(a):
pewnie tak na 100% nie była to osoba zdeklarowana na adopcje, tak myślę:roll:
ja też jestem zdania, że wobec tego trzeba, żeby ktoś do tej osoby zadzwonił, jak ona nie dzwoni:cool3:


Ja jestem niecierpliwa, cos marnie to widze :shake:

Posted

Pzreczytałam właśnie opis pobytu Kamilki w schronie i tak bardzo sie wzruszyłam, że nie mogę opanować łez....najbardziej jednak podzialal na mnie opis wypadku z łaplą Bobika..i reakcja Kladki na to wszystko...Jeju...ja nawet nie umiem sobie tego wyobrazić....jak one się muszą bardzo kochać, skoro Kladka właściwie od początku wiedziala, że cos Bobisiowi w łapkę jest....:-(:-(:-(Nie wyobrażam sobie jednak, że moglyby one zostać rozdzieleni..nie....za nic chyba....Nie wiem...cuzje się bezradna, bo wiem, ze u nas bedzei trzeba cudu, żeby ktoś wziął oba skarby do siebie...ale ja wierze w cuda....i nie wyobrażam sobie aby mogło być inaczej....i mam nadzieję, że nie będzie...mam nadzieję, że znajdą domek..i pojdą do niego razem....

Posted

Maszaberla napisał(a):
Ja jestem niecierpliwa, cos marnie to widze :shake:


Maszaberla, bo ja tego nie przeżyję, jak ta opcja nie wypali:-(

Posted

Cisza... Ta głupia denerwująca mnie cisza. Cholera jasna! Czekałam wczoraj do 2 w nocy, w razie gdyby ta pani wybrała sobie taki czas na rozmowę, ale... telefon milczał. :placz:
Napiszę zaraz na pw do Feli, bo to ona ze mną rozmawiała. Nr telefonu do tej Pani Ani (o ile dobrze usłyszałam imię) nie mam...

Ludzie ratujcie mnie, bo ja mam takiego doła, że szok...

Sonikowa też myślałam o lekach, rozmawiałam wczoraj z kierowniczką, od miesiąca, dwóch może... psy w naszym schronie są chipowane i robi to wet. Także widział Bobika. Z tego co wiem, ta łapka przednia (juz kiedys mówiłam- jakby miał ją w gipsie i troszkę nią kręcił- tak chodzi) ma to chyba jak przyszedł do schronu... Bobik bardzo ładnie chodzi jeśli o to chodzi, gorzej ze wstawaniem, ale zawsze przy nim stoi Kładka i żebyście to widzieli... jakby ona mu mówiła 'oprzyj się o mnie, pomogę Ci' :-(...


Mam nadzieję, że pani jeszcze do mnie zadzwoni... może cały czas myśli nad adopcją.




:placz::placz::placz::placz::placz::placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...