Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted


staram sie nie zwracac ale on i tak albo przychodzi do mnie albo sie wpatruje.Ja nic nie mowie do niego i generalnie olewam.Dzisiaj za "tresure" wzial sie moj chlopak, ktoremu udalo sie wyegzekwowac wreszcie "lezec" :multi: no coz...ma wiecej cierpliwosci niz mama;)


I jak ktoś z nim trenuje, a on biegnie do Ciebie, nie patrz na niego, odwróć się tyłem.


przy psach zawsze sie staram zeby mial luzna smycz, zreszta on sam jej nie napina i jak widzi psa to sie jezy, piszczy i zatacza kolka kolo mnie.Mysle ze raczej ma poczucie bezpieczenstwa.


Jeśli tak sięzachowuje, to jeszcze nie ma poczucia bezpieczeństwa. :shake: On często przylegał do nóg dzieci i chował się za nimi, jak zjawiał się pies agresor. Myślę, że to troszkę zajmie zanim wróci do normy i przestanie się bać.


Jak bylismy u weta to obwachal sie na ulicy z malym szczeniaczkiem i mimo ze sie zjezyl to bylo ok. Za jakis czas postaram sie moze umowic z jakas kolezanka z lagodnym psem i zainicjowac(jesli Czarny bedzie chcial) jakas wspolna zabawe...tylko musze znalezc kolezanke z takim psem najpierw;)


Niekoniecznie na zabawę się umówcie, ale wspólne spacerowanie. Niech tamten pies nie podchdozi do Czarnego frontem, ale po łuku. Jak Czarny będzie się bał, lepiej poprostu iść obok siebie na sapcer i niech się zbiją w stado, a potem po jakimś czasie można pozwolić im zbliżyć się do siebie. Potem ten już zzaufany pies może uczyc Czarnego podchodzic do innych psów.

Jak pobiegl za kotem, zawolalam go, on przyszedl i od razu zamknelam go w pokoju.Chyba wiedzial o co chodzi bo nawet nie pisnal(po zamknieciu)


Pewnie tak. :cool3:


Postaram sie tak robic.Pomysl z klatka wzial sie z tego ze zastanawiam sie jak duzo trzeba dac Czarnemu czasu na nauke zostawania samemu i kiedy bedzie wiadomo ze nie ma innego wyjscia jak klatka.


Prawda jest tak, że aby nauczyć psa nie niszczyć, kiedy zostaje sam, powinno się również niszczeniu zapobiegać i od tego jest klatka. Klatka to spory wydatek. Sądzę, że przydałaby się w nauce, ale z racji jej koszów i niepewności co do tego, czy Czarny ją zaakceptuje, lepiej poczekać. Jeśli jednak się zdecydujesz kup odpowiednio dużą i zrób mu w nim budkę.


Bedziemy zatem cierpliwi, okleimy drzwi kartonem(czyms mniej zniszczalnym niz okleina;)i bedziemy czekac.
Dzisiaj zostawilam Czarnego samego na 30 min i oprocz skakania na okna(zwalil pare malo istotnych rzeczy) i niestety nowych zadrapan wszystko bylo ok.


Czemu początki zawsze muszą być trude... :roll: No cóż, widać taki już nasz los. :cool3: Jeśli zniszczenia będą ponad miarę, kup klatkę. Poczekaj też z pewnymi decyzjami do momentu konsultacji z Porta Niagra z racji tego, że ona może mieć swoje sposoby radzenia sobie z problemami. Póki co cierpliwości. Za wcześnie jeszcze, żeby nie bał się zostawać sam. Trzymam kciuki za postępy Czarnego! :p

  • Replies 176
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

u Czarnego niestety nic nowego.Cierpi na silny lek separacyjny, pomimo moich staran( jak musi zostac sam w domu zostawiam mu konga, kosc wedzona, ktora lubi jak jestem w domu;) zabawki i nawet cos pachnacego mna)sytuacja nie ulega poprawie..:-( dzisiaj zostal sam na pare godzin, znowu drapal w drzwi, zerwal firanki(pewnie probowal sie wydostac przez okno) i zasikal pokoj. Na poslaniu zostawilam mu zabawki, konga i kosc, ktorych nawet nie ruszyl.Nawet sie na chwile nie polozyl na wyrku bo specjalnie ulozylam zabawki tak zeby bylo widac czy lezal :cool3:.Przez te pare godzin musial stac caly czas przy drzwiach.Widac to nawet po sladach lap (jak wszedl w swoja mokra plame to dokladnie widac, gdzie sie przemieszczal).Jak weszlam do domu to strasznie szalal, mimo ze go za kazdym razem ignoruje.Kiedy odczekuje 10-15 min, Czarny sie uspokaja, wtedy jakikolwiek moj gest w jego kierunku na powrot wyzwala w nim "uspiona" radosc na moj widok.

W dalszym ciagu lazi za mna wszedzie, skutkuje jedynie moje grozne(:diabloti:) "na miejsce" i wtedy z mina pelna cierpienia zatrzymuje sie w miejscu lub po chwili z ociaganiem sie pojdzie na swoje wyrko.

Jutro mamy umowiona wizyte u behawiorystki Agnieszki Janeczek.

Posted

Sądzę, że spotkanie ze specem to dobre wyjście w takim wypadku, bo wygląda na to, że z dziwnych względów ten lęk separacyjny mu się pogłębia, więc nie ma na co czekać.

A zrób może takei doświadczonko małe i zamknij się w swoim pokoju, a Czarnego zostaw w dalszej części mieszkania. Ciekawe, czy też będzie szalał. Spóbuj też na minutkę, żeby zniszczeń nie było zostawić go zamkniętego w mieszkaniu, ale nie w pokoju.

On Cię widzi przez to okno w Twoim pokoju, jak wychodzisz? Bo inaczej chyba tak na oknie nie skupiałby się. Sądzę, że jednak będzie trzeba pomyśleć o klatce. Skoro siusia, to już duży stres dla niego. Czy nadal nie reaguje na Twoją mamę, tylko Ciebie?

Posted

Jeszcze jedno pytanko - ile teraz Czarny ma ruchu na dworze i w jakiej postaci? Czy tylko spacerek na smyczy? Przydałyby się jakieś szaleństwa z aporcikiem.

Posted

mama zwykle jest w domu do poludnia, pozniej idzie do pracy, czasem na noc. Jak ja jestem w domu to ja sie zajmuje Czarnym (wychodze, karmie itd).Ostatnio mama nie poswieca mu czasu wiec nie wiem czy Czarny w dalszym ciagu na nia nie reaguje.Po zachowaniu w stosunku do mojego chlopaka moge wnioskowac, ze raczej nie bedzie jej sluchal(tez ze wzgledu na to jak malo czasu mu poswieca:/)Moj chlopak ostatnio spedza z Czarnym sporo czasu, wychodza nawet sami na spacery ale Czarny czasami go slucha, a czasami nie.Zauwazylam, ze ostatnio w stosunku do mnie zachowuje sie podobnie.Przed zalozeniem smyczy, czy podaniem michy wystarczy ze powiem raz siad i siada, na spacerze jest rozkojarzony i rzadko kiedy poslucha.

Czarny na spacerach lata juz bez smyczy, dzisiaj pogonil nawet gleboko w las(wyczul jakas zwierzyne) i zniknal mi z oczu.Zaczelam go wolac i po chwili przybiegl pędem.

Na spacerach albo weszy albo chodzi przy moich nogach(chlopak twierdzi ze jak wychodza sami to Czarny w ogole sie go nie trzyma).Na smyczy to samo: ze mna porafi isc dluzszy czas przy nodze(nogach;) a przy nim strasznie ciagnie, nie wiem czemu:/nawet kiedy idziemy razem a chlopak trzyma smycz.

Na spacery chodzimy 3 razy dziennie(zawsze Czarny biega)i ewentualnie poznym wieczorem na sikniecie przed dom.Probowalam go zainteresowac patykiem ale jakos go to nie kreci.Jesli juz, pobiegnie chwile za nim, a potem w zupelnie inna strone idzie weszyc.Wtedy tez nie reaguje na moje wolania po imieniu. Probowalam tez brac zabawke, ktora lubi sie bawic w domu ale na dworze w ogole sie nia nie interesuje. Nie wiem jak nauczyc go aportowania skoro on sam nie widzi w tym nic atrakcyjnego, mimo ze zachecam go za kazdym razem jak wychodzimy na spacer...

Nadal boi sie psow.Gdy sa w poblizu coraz glosniej zaczyna na nie warczec:/

Dzisiaj rano zamknelam sie w lazience na jakies 20 minut i Czarny mial dostep do wszystkich pomieszczen(nie byl zamkniety i byl sam w domu).Poczatkowo piszczal, pozniej nie slyszalam bo leciala woda ale jak wyszlam wszystko bylo ok(poczatkowo myslalam ze moze gdzies siknął albo pastwi sie nad jakims meblem ale nic takiego sie nie stalo:) stal jednak pod drzwiami do lazienki ale wczesniej slyszalam jak chodzil tez po domu)

Definitywnie wywalilam jego wyrko ze swojego pokoju.Spi teraz grzecznie w salonie, czasem tylko przyjdzie zanim sie poloze spac ale od razu kaze mu wracac (i wraca).

Co do okien, on akurat zwykle zerka w inne niz to, przez ktore kiedys go obserwowalam z zewnatrz wiec chyba nie chodzi o to, ze jemu sie wydaje ze ja tam jestem.Czasem jak wyjdzie z domu moja mama lub chlopak podchodzi tez do drzwi balkonowych(cale przeszklone),patrzy w przestrzen i piszczy. w ogole ostatnio zaczal tez byc niespokojny jak wychodza z domu pozostali domownicy(nie tylko ja).Jakis czas chodzi wtedy po domu i piszczy.Potem sie uspokaja. Ostatnio Czarny zostaje raczej w domu sam (bez mamy).

To tyle.Poznym wieczorem postaram sie zdac relacje z wizyty u psiego psychologa, mamy dopiero na 20. wiec troche nam to czasu zajmie zanim wrocimy do domu z drugiego konca miasta;)

Posted

Golliee, w wolnej chwili zerknij na ten wątek:
http://www.dogomania.pl/forum/f461/pies-wyje-zostawiony-sam-w-domu-19960/
Na którejś ze stron udziela rad Mrzewińska, opisuje takie ćwiczenie, które sama określa jako "kręcenie kijem w przerębli". To jest uciążliwe i trochę śmieszne, ale np. u nas zdało egzamin. To znaczy u mnie sytuacja jest zupełnie inna, łagodniejsza, nie chodzi o psa adoptowanego, ale wył i przestał. Więc zawsze można spróbować a przynajmniej poczytać - może coś się przyda.
Jeśli już zorganizowałaś sobie spotkania z behawiorystą, to przedyskutuj z nim kwestię ignorowania psa po przyjściu do domu. Ja się tu absolutnie nie chcę wymądrzać, wiecie na pewno lepiej, ale to tak trochę panią Fennell przypomina i - przy całym szacunku - opinie na temat jej metod są bardzo rozbieżne. Niektórym psom pomaga, inne dodatkowo frustruje.

Posted

[quote name='filodendron']Golliee, w wolnej chwili zerknij na ten wątek:
http://www.dogomania.pl/forum/f461/pies-wyje-zostawiony-sam-w-domu-19960/
Na którejś ze stron udziela rad Mrzewińska, opisuje takie ćwiczenie, które sama określa jako "kręcenie kijem w przerębli". To jest uciążliwe i trochę śmieszne, ale np. u nas zdało egzamin. To znaczy u mnie sytuacja jest zupełnie inna, łagodniejsza, nie chodzi o psa adoptowanego, ale wył i przest[quote name='filodendron']Golliee, w wolnej chwili zerknij na ten wątek:
http://www.dogomania.pl/forum/f461/pies-wyje-zostawiony-sam-w-domu-19960/
Na którejś ze stron udziela rad Mrzewińska, opisuje takie ćwiczenie, które sama określa jako "kręcenie kijem w przerębli". To jest uciążliwe i trochę śmieszne, ale np. u nas zdało egzamin. To znaczy u mnie sytuacja jest zupełnie inna, łagodniejsza, nie chodzi o psa adoptowanego, ale wył i przestał. Więc zawsze można spróbować a przynajmniej poczytać - może coś się przyda.
Jeśli już zorganizowałaś sobie spotkania z behawiorystą, to przedyskutuj z nim kwestię ignorowania psa po przyjściu do domu. Ja się tu absolutnie nie chcę wymądrzać, wiecie na pewno lepiej, ale to tak trochę panią Fennell przypomina i - przy całym szacunku - opinie na temat jej metod są bardzo rozbieżne. Niektórym psom pomaga, inne dodatkowo frustruje.



Jestesmy z Czarnym po wizycie u behawiorystki.Jestesmy z chlopakiem bardzo zadowoleni, babeczka zna sie na rzeczy i ma swietne podejscie do psow. Czarny wywarl na niej duze wrazenie:cool3: Na jego lęk separacyjny przepisala 2 leki, ktore bedziemy stosowac ok 1,5 m-ca. W czasie kuracji Czarny powinien sie wyciszyc i unormowac uklady pobudzania i hamowania:cool3: wszystkie problemy z posluszenstwem,siusianiem, lękiem przed psami i malym zainteresowaniem zabawkami sa na tle nerwowym.Czarny wbrew pozorom nadal przezywa zmiane otoczenia i trybu zycia a 2 tygodnie to za malo, zeby sie przestawic. Babeczka powiedziala, ze w duzym uproszczeniu powrot do normalnosci psa "po przejsciach" trwa tyle ile czasu ich doswiadczal wiec w przypadku Czarnego bylby to wlasciwie rok.Z pomoca lekow uda nam sie jednak ten proces przyspieszyc:multi:

Zalecila takze Czarnemu zajecia na myslenie, polecila mi fajne gryzaki, ktore rozwijaja miesnie szczeki, co takze bedzie mialo pozytywny wplyw na Czarnego. Co do konga dr stwierdzila, ze jeszcze za wczesnie na takie zabawki-na razie musi miec cos mniej skomplikowanego. Generalnie moja rola nadal ma polegac na ignorowaniu Czarnego przy wychodzeniu i powrotach i motywowaniu go do podejmowania samodzielnych dzialan.

Bedziemy w stalym kontakcie z dr wiec na biezaco bedzie monitorowac zmiany w zachowaniu Czarnego:)

Wreszcie pojawilo sie swiatelko w tunelu, bardzo sie z tego powodu ciesze:)

Korzystajac z okazji jeszcze raz chcialabym podziekowac Filodendronowi za ksiazke :lol:ał. Więc zawsze można spróbować a przynajmniej poczytać - może coś się przyda.
Jeśli już zorganizowałaś sobie spotkania z behawiorystą, to przedyskutuj z nim kwestię ignorowania psa po przyjściu do domu. Ja się tu absolutnie nie chcę wymądrzać, wiecie na pewno lepiej, ale to tak trochę panią Fennell przypomina i - przy całym szacunku - opinie na temat jej metod są bardzo rozbieżne. Niektórym psom pomaga, inne dodatkowo frustruje.



Jestesmy z Czarnym po wizycie u behawiorystki.Jestesmy z chlopakiem bardzo zadowoleni, babeczka zna sie na rzeczy i ma swietne podejscie do psow. Czarny wywarl na niej duze wrazenie:cool3: Na jego lęk separacyjny przepisala 2 leki, ktore bedziemy stosowac ok 1,5 m-ca. W czasie kuracji Czarny powinien sie wyciszyc i unormowac uklady pobudzania i hamowania:cool3: wszystkie problemy z posluszenstwem,siusianiem, lękiem przed psami i malym zainteresowaniem zabawkami sa na tle nerwowym.Czarny wbrew pozorom nadal przezywa zmiane otoczenia i trybu zycia a 2 tygodnie to za malo, zeby sie przestawic. Babeczka powiedziala, ze w duzym uproszczeniu powrot do normalnosci psa "po przejsciach" trwa tyle ile czasu ich doswiadczal wiec w przypadku Czarnego bylby to wlasciwie rok.Z pomoca lekow uda nam sie jednak ten proces przyspieszyc:multi:

Zalecila takze Czarnemu zajecia na myslenie, polecila mi fajne gryzaki, ktore rozwijaja miesnie szczeki, co takze bedzie mialo pozytywny wplyw na Czarnego. Co do konga dr stwierdzila, ze jeszcze za wczesnie na takie zabawki-na razie musi miec cos mniej skomplikowanego. Generalnie moja rola nadal ma polegac na ignorowaniu Czarnego przy wychodzeniu i powrotach i motywowaniu go do podejmowania samodzielnych dzialan.

Bedziemy w stalym kontakcie z dr wiec na biezaco bedzie monitorowac zmiany w zachowaniu Czarnego:)

Wreszcie pojawilo sie swiatelko w tunelu, bardzo sie z tego powodu ciesze:)

Korzystajac z okazji jeszcze raz chcialabym podziekowac Filodendronowi za ksiazke :lol:

Posted

super, mam nadzieję, że będą efekty :lol:
a te leki to co to za leki?
zainteresowała mnie też informacja, że pies tak długo odreagowuje, jak długo cierpiał :hmmmm:
bo wiesz, my też mamy psa, który był wczesniej niczyj, i też mamy z nim trochę problemów (a jest u nas juz prawie 6 miesięcy)

Posted

golliee napisał(a):
Korzystajac z okazji jeszcze raz chcialabym podziekowac Filodendronowi za ksiazke :lol:

A już doszła? Fajnie. Nie ma za co, to malutki drobiazg :oops: Trzymajcie się ciepło - powodzenia.

Posted

na spacerze jest rozkojarzony i rzadko kiedy poslucha.


Na spacery chodzimy 3 razy dziennie(zawsze Czarny biega)i ewentualnie poznym wieczorem na sikniecie przed dom.Probowalam go zainteresowac patykiem ale jakos go to nie kreci.Jesli juz, pobiegnie chwile za nim, a potem w zupelnie inna strone idzie weszyc.Wtedy tez nie reaguje na moje wolania po imieniu. Probowalam tez brac zabawke, ktora lubi sie bawic w domu ale na dworze w ogole sie nia nie interesuje. Nie wiem jak nauczyc go aportowania skoro on sam nie widzi w tym nic atrakcyjnego, mimo ze zachecam go za kazdym razem jak wychodzimy na spacer...


napiszę od siebie kilka słów.
pies się na spacerach nudzi i sam sobie organizuje zajęcie. Po co ma do CIebie wracać jak nie możesz mu zapewnić nic ciekawszego od tego co sam sobie wykombinuje :p Moim zdaniem niezbędna jest dla Was praca na lince. Ćwiczenie podstawowych komend połączone z zabawą. Bez tego idziecie droga do nikąd bo jak macie zawiązywać więź nie mając wspólnego języka? Trzeba sobie powoli go wypracowywać.
Inną korzyścią jest też to,że choćby 15 minut ćwiczeń zmęczą psa psychicznie bardziej niż godzinny spacer. Będzie w domu odpoczywał spokojniej. Na pewno to Was zbliży.
Nie wiem czy o lince ktoś Wam mówił?
można kupić na metry taką linkę np 10 metrów i na niej uczyć przywoływania, siadania, zostawiania, chodzenia przy nodze itd. Pues ma możliwość swobodnego ruchu a Ty masz nad nim kontrole.
Naukę aportowania można zaczynać w domu. Ja tak robiłam bo mam suczke która początkowo bała się wszystkiego łącznie z wyjściem na dwór. Powoli turlałyśmy piłeczke po podłodze. Odebrać -nagroda. Świetnie robi zabawa w chowanie i szukanie. Nakręca psa bardziej bo musi się wysilić. No i wszystko robić krótko ,żeby pozostawić w niedosycie.
Taka nauka trwa. Czasami krócej czasami dłużej. Ale jak bardzo warto mam nadzieję zobaczysz ;)
powodzenia. Trzymam za Was kciuki

Posted

Od-Nowa napisał(a):
napiszę od siebie kilka słów.
pies się na spacerach nudzi i sam sobie organizuje zajęcie. Po co ma do CIebie wracać jak nie możesz mu zapewnić nic ciekawszego od tego co sam sobie wykombinuje :p


Racja bez dwóch zdań. Czarny przywykł do wycieczek z końmi. W stajni miał sporo różnych zajęć wbrew pozorom i dużo ruchu. Przypuszczam ,że 3 spacer ydzienie to dla niego obecnie za mało. Ale sam spacer musi być dynamiczny, z elementami treningu opartego na zabawie. Dla psa właściciel musi stać się super atrakcyjnym towarzyszem wędrówek, a wtedy od niego nie odejdzie.
Tak się złożyło, że trzy z moich psów trafiły niemal jednocześnie do mnie i razem były uczone. MIałam na linkach przypiete miękkie aporty i urządzaliśmy małe polowanko na nie. Obracałam linką wokół siebie, aport "uciekał" psu. Zabawę zaczynałam na hasło i potem to hasło wystarczyło, żeby psy biegiem do mnie wracały.


Od-Nowa napisał(a):
Moim zdaniem niezbędna jest dla Was praca na lince.


Zgadzam się. Linka zapobiega ucieczkom psa i samowolce, a to przyspiesza naukę i blokuje tworzenie się negatywyhc nawyków u psa.

Od-Nowa napisał(a):
Ćwiczenie podstawowych komend połączone z zabawą. Bez tego idziecie droga do nikąd bo jak macie zawiązywać więź nie mając wspólnego języka? Trzeba sobie powoli go wypracowywać.



Też trafne spostrzeżenie. Poprzez zabawę buduje się więź i poznajecie sie wzajemnie, uczycie. Jednocześnie odstresowuje się psa, to dla niego najlepsza terapia. Nie wystarczy na spacerach zmęczyć psa fizycznie, ale dać zajęcie dla jego umysłu. Dowartościować go i ustalić zasady w Waszym "stadku".

Od-Nowa napisał(a):
Nie wiem czy o lince ktoś Wam mówił?
można kupić na metry taką linkę np 10 metrów i na niej uczyć przywoływania, siadania, zostawiania, chodzenia przy nodze itd. Pues ma możliwość swobodnego ruchu a Ty masz nad nim kontrole.


Na początek może nawet lepsza byłaby 5-8-metrówka, bo mi się w 10-metrówkach ludzie plątają. ;)

Od-Nowa napisał(a):
Naukę aportowania można zaczynać w domu. Ja tak robiłam bo mam suczke która początkowo bała się wszystkiego łącznie z wyjściem na dwór. Powoli turlałyśmy piłeczke po podłodze. Odebrać -nagroda. Świetnie robi zabawa w chowanie i szukanie. Nakręca psa bardziej bo musi się wysilić. No i wszystko robić krótko ,żeby pozostawić w niedosycie.


Podpisuję się pod tym. ;)Z tym, że na początku, jeśli pies nie ma skłonności do aportowania i trzymania aportu lepiej nie odbierać tak od razu, najpierw lepiej wyrobić w nim chęć trzymania.

Co do wizyty u behawiorystki mam troszkę mieszane uczucia. To znaczy leki owszem mogą pomóc psa wyciszyć na czas "terapii"(jeśli nie da się wejść z terapią bez leków), ale inaczej się do tego podchodzi. Najpierw zaleca się ćwiczenia i sprawdza się, czy one działają. Dopiero wchodzi się z lekami. Każdy z takich leków daje efekty uboczne, na każdego psa każdy lek działa inaczej. Niektóre mogą pobudzać. Nie rozumiem po co od razu dwa leki na raz, to mnie nieco niepokoi.
Kong nie jest skomplikowaną zabawką na początek. Należy według mnie raczej do tych bardziej prostych.
Kolejna sprawa - powrót do normalności wcale nie musi zajmować tak dużo czasu. A czasem w trudnych przypadkach zajmuje dużo więcej niż zajęły przykre przeżycia. Czasem wystarczy jedno przykre przeżycie, żeby konieczna była kilkuletnia praca nad psem. W przypadku Czarnego nie jest źle. Przejawia typowe zachowania charakterystyczne dla wielu psiaków z adopcji. Nie wiem, czy behawiorystka obserwowała Wasze relacje, bo na bank coś jest nei tak o tyle, że Czarny skupia się na Tobie, Golliee, coraz mocniej ,a innych ignoruje coraz bardziej. Z reguły takie uzależnienie od danej osoby powoduje u psa nerwowe zachowanie.
Co do ignorowania psa przy wychodzeniu i wracaniu - każdy ma inne podejście, co człowiek to teoria. Sprawdziłam to na wielu psach i jestem za z małymi wyjątkami, do których Czarny póki co nie należy. Psa definitywnie pobudzać nie można.
Warczenie na psy u Czarnego powodowane jest lękiem. Był tak pogryziony, że nie stawał na tył w ogóle. Psy zapędzały go pod ścianę lub w osobne pomieszczenie. Naprawdę był biedny. Warczenie to ostrzeżenie i trzeba pamiętać, żeby nie karcić go za to, bo przejdzie od razu do dzieła i zacznie używać zębów. Nie zmuszaj go do bezpośrednich kontaktów z psami, tylko na odległość, jeśłi się boi. Polecam psiaki Od-Nowy jako towarzystwo, samą Od-Nowa może Ci wiele doradzić jeśli chodzi o trening. ;)
Konieczne jest, żeby Twoja mama w miarę możliwości znalazła czas, aby zajmować się Czarnym, żeby on odczuł, że ona też ma swoją rolę względem niego.

A przede wszstkim najważniejsze jest, Golliee, Twoje nastawienie. To klucz do wszystkiego i daje wielkie możliwości. To dopiero początek. Rzadko bywa tak, że psiaki po adopcji problemów nie sprawiają. Każdy też inaczej wpływa na swojego psa. To tylko kwestia czasu - sama zobaczysz, że Czarny zacznie wracać do normy i nie wiem nawet ,czy leki są potrzebne. Na pewno nie dwa. Czasem lepiej jest nie przejmować się pewnymi problemami, a one same mijają. Pies czuje nasz stres, a to też daje negatywne rezultaty.

I ostatnia sprawa - jakby się udało zrobić jakieś nowe foteczki na spacerkach choćby, to będę wdzięczna. ;):loveu:

Posted

trafne uwagi, nie bede sie spierac. Nie chce,aby ktokolwiek myslal, ze jestem zawiedziona Czarnym i ze nie spodziewalam sie zadnych problemow. Czarny jest swietnym psiakiem ale szybkosc zmian jakie beda zachodzic u niego zalezy przede wszystkim ode mnie dlatego bardzo sie ciesze z propozycji spotkania z Od-nowa. Brakuje mi praktycznej porady, odnosnie cwiczen z Czarnym.

Wiem ze leki moga brzmiec przerazajaco i nie wszyscy moga sie zgadzac z ich zastosowaniem w stosunku do Czarnego. Mysle jednak, ze w tej sytuacji nie bylo wyjscia. Wszystkie proponowane na forum sposoby byly wykorzystywane w praktyce i niestety zawiodly. Mysle, ze Dr Agnieszka Janeczek, zna sie na tym, co robi i postanowilam jej zaufac.Podczas 2h wizyty obserwowala Czarnego, jak sie zachowuje przy mnie i jak beze mnie. Nie wiem jakie cwiczenia mialas Eurane, na mysli, odnosnie tej wizyty? Ogolnie oboje z chlopakiem odnieslismy pozytywne wrazenie odnosnie calego przebiegu spotkania, uwazam, ze nie byly to tylko pochopnie wyciagniete przez wetke wnioski.

jesli chodzi o zachowanie Czarnego to musze sprostowac: Eurane, nie jest coraz gorzej.Po prostu Czarny zaczal bardziej akceptowac pozostale osoby w domu, o czym swiadczy jego reakcja na ich wyjscie. Nie chodzi tez juz tylko za mna ale tez czasami za chlopakiem.Powolutku przestaje byc wiec moim cieniem, a to chyba dobrze?

Fotki, obiecywalam, wiem, ale mam maly problem z aparatem. Postaram sie go szybko naprawic i wrzucic wreszcie pare ujec ze spaceru:)

pozdrawiam
golliee

Posted

Przeprasza za offa :oops:


Bardzo proszę wszystkich o oddanie głosu na Stowarzyszenie Obrona Zwierząt z Jędrzejowa w ankiecie Krakvetu - wygrałyśmy ankietę Dogo i teraz serdecznie proszę o wsparcie nas na Krakvecie.

Pierwszy raz bierzemy udział w głosowaniu, pokrótce powiem, że działamy tu fizycznie w trzy osoby, mając pod swoja opieką 30 psów, dodatkowo opór urzędniczej materii, żadnych dotacji oraz ogólną niechęć dla naszych działań ze strony mieszkańców. Jesteśmy zdane tylko na własną przedsiębiorczość ...

Bardzo proszę o głosiki:
Forum o psach i kotach


Z góry dziękujemy ;-)
Aby oddac głos trzeba sie zalogowac na forum krakvetu:lol:

Posted

golliee napisał(a):
Wiem ze leki moga brzmiec przerazajaco i nie wszyscy moga sie zgadzac z ich zastosowaniem w stosunku do Czarnego. Mysle jednak, ze w tej sytuacji nie bylo wyjscia. Wszystkie proponowane na forum sposoby byly wykorzystywane w praktyce i niestety zawiodly. Mysle, ze Dr Agnieszka Janeczek, zna sie na tym, co robi i postanowilam jej zaufac.Podczas 2h wizyty obserwowala Czarnego, jak sie zachowuje przy mnie i jak beze mnie. Nie wiem jakie cwiczenia mialas Eurane, na mysli, odnosnie tej wizyty? Ogolnie oboje z chlopakiem odnieslismy pozytywne wrazenie odnosnie calego przebiegu spotkania, uwazam, ze nie byly to tylko pochopnie wyciagniete przez wetke wnioski.


Na działąnie metod proponownych na forum trzeba czekać kilka tygodni przynajmniej. Nie ma niestety niczego, co działałoby natychmiast - nawet leki tak nie działają. Behawiorysta podczas spotkania zawsze przygotowuje program różnych cwiczeń z psem. Na pewno coś Ci ta pani zaleciła, bo tak zrozumiałam z tego ,co wcześniej pisałaś. I te ćwiczenia są ważniejsze niż leki. Natomiast o tyle jestem zdziwiona, że nigdy nie podaje się leków już na początku. Tym bardziej, że mają efekty uboczne.

golliee napisał(a):
jesli chodzi o zachowanie Czarnego to musze sprostowac: Eurane, nie jest coraz gorzej.Po prostu Czarny zaczal bardziej akceptowac pozostale osoby w domu, o czym swiadczy jego reakcja na ich wyjscie. Nie chodzi tez juz tylko za mna ale tez czasami za chlopakiem.Powolutku przestaje byc wiec moim cieniem, a to chyba dobrze?


Wspaniale! :cool3: To znaczy, że jednak praca z nim daje efekty. A przede wszystkim, tak jak Ci wcześniej mówiłam, pies potrzebuje czasu, aby przywyknąć do nowego miejsca i rodziny, żeby przestać się bać. NIestety rzadko od tego są wyjątki.

golliee napisał(a):
Fotki, obiecywalam, wiem, ale mam maly problem z aparatem. Postaram sie go szybko naprawic i wrzucic wreszcie pare ujec ze spaceru:)


Super! :p Czekam z niecierpliwością wielką. :razz:

Posted

ależ tu cisza :razz:

miałam okazję poznać ostatnio Czarnego i jego Panią :vamp::megagrin:
a golliee nic nie napisała :hmmmm:

zaparzę kawki i skrobnę słówko ;)

Posted

od razu cisza :eviltong:
na razie nic nowego, trenujemy i umacniamy więź:razz:
Spotkanie z Od-nowa bardzo mile, wiemy juz z Czarnym jak odwracac uwage od rzeczy, ktore go moga draznic, Czarny zwraca juz coraz mniejsza uwage na rowerzystow na ktorych wczesniej szczekal.

Obecnie cwiczymy targetowanie i idzie niezle:)

We wtorek, moze uda nam sie spotkac ze znajoma Od-nowa, ktora ma idealna sunie do zapoznania z Czarnym.Bedzie to na pewno duzy krok, ku temu, aby Czarny nie stresowal sie tak na widok innych psow.

Ponadto skontaktowala sie ze mna jeszcze jedna Pani, ktora chce pomoc w problemach Czarnego z zostawaniem w domu. Zobaczymy co z tego wyniknie:razz:

Od-nowa: jeszcze raz dzieki za spotkanie.Mam nadzieje, ze nie ostatnie;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...