bumel Posted April 21, 2009 Author Posted April 21, 2009 No właśnie, a propos tematu kastracji... Zanim Konguś pojechał do domku, sądziłam, że córka tej Pani (przypominam, że jest weterynarzem) będzie naszym sprzymierzeńcem, jeśli chodzi o te kwestię. Wczoraj zapytałam p. Danuty, czy możemy przymierzyć się w przyszłym tygodniu do zabiegu. Przypomniałam jej, że jest na miejscu Lolka, która pomoże. No a Pani na to, że ona się waha, bo jej córka odradza :-o. Pani się zwyczajnie boi o Konga, bo ta córka ją chyba trochę nastraszyła, m.in. tym, że zabieg u psów jest dużo bardziej poważny niż u suk (jako laik, uważam, że jest akurat odwrotne, no ale może się nie znam)... Pani zaczęła argumentować, że po co narażać pieska na cierpienie, że przecież będzie pilnowany, nigdy nie wypuszczany za ogrodzenie luzem, że ogrodzenie jest zabezpieczone, itd. Że jak najbardziej zgadza się z tym, że kundelków nie mozna rozmnażać... Próbowałam ją przekonywać - przedstawiałam argumenty zdrowotne, że to uchroni go przez rakiem jąder, że może nie będzie miał tendencji do znaczenia terenu, że się uspokoi troszkę, itd. W końcu użyłam argumentu, że to wydłuży psiakowi życie (przysięgam, że gdzieś o tym czytałam). Pani tym argumentem się zainteresowała, powiedziała, że zapyta córkę (jak córka nie potwierdzi, to jestem spalona:roll:). Widać, że córka jest wyrocznią.... Oczywiście wspomniałam też, że finanse na to są. Przez telefon trudno było mi ja przekonać. Stanęło na tym, że Pani obiecała, że jeszcze temat przemyśli (córka ją odwiedzi w weekend majowy) Co robić? Bardzo szkoda, ale szanuję decyzję Madzi. Quote
agata51 Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 [quote name='magda222']Cieszę się,że Kongo jest szczęśliwy. Chciałam wrócić do tematu kastracji.Czy jest już wyznaczona data? Prześlijcie mi dane i nr konta na które mam przelać obiecane 50 zł. Tylko proszę o przesłanie mi ich na adres mailowy: [email protected] lub gg: 603761.Wycofuję się z dogomanii,ale chcę doprowadzić wszystkie finansowe deklaracje do końca. No co ty? Dlaczego? Co my bez ciebie zrobimy? bumel, my już chyba nic nie możemy zrobić. Kongo już nie jest nasz. No, może troszeczkę. ;) Możesz jeszcze wspomnieć o problemach z prostatą. Gdybym wcześniej odkryła dogo i wiedziała to, co wiem teraz, mój wyżeł może by jeszcze żył. Quote
sonikowa Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 Ja bym na jakiś czas odpuściła pani kwestię kastracji. Do pewnych decyzji trzeba dojrzeć, a może wkurzy ją niuchanie w sezonie cieczkowym czy coś takiego ;-) Ja ją rozumiem, że się boi, bo też zwlekałam z operacją u swoich psów. Może potrzebuje trochę czasu.. Tylko trzeba przypominać, żeby jej Konguś nie zwiał. A póki co niech się sobą cieszą :loveu: Po tylu latach biedak jest kochany. Quote
panbazyl Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 kastracja.... Kilka lat temu bylam przeciw, teraz jestem ZA!!!! Dość dlugo zbieralam się zeby wykastrować mojego perskiego kocura ( z rodowodem jest, import). Bardziej ja się obawialam wszelkich spraw z tym związanych niż było potrzebne. Nawet już zamowilam kolegę weta zeby To zrobil i za kilka godzin go odmawialam.... Az w kiońcu - nie pamiętam co było przyczyna, chyba ucieczki kota z domu i strach, ze ktoś go zabije i jego kotki też..... zaprosilam znów kolegę ale powiedziałam, zęby zaraz po telefonie już był u mnie i zalatwił cala sprawę. Trzeba było dzień wypościć kota i nastepnego dnia ciachanie. Z perspektywy tych kilku jego lat z jajami i tych kilku bez - te bez są o wiele lepsze dla niego! Bo nie ucieka z domu na całe dnie i noce trzyma się domu nie produkuje niechcianych kotkow które później ktoś topi :mad: bardziej kot dba o swoją higienę nie znaczy terenu i domu (czyli nie śmierdzi) nie utył Co znaczy tyle - faceci bez jaj są lepsi :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
madcat1981 Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 panbazyl napisał(a):faceci bez jaj są lepsi :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: mój TZ ma jajka ale też: panbazyl napisał(a): nie ucieka z domu na całe dnie i noce trzyma się domu nie produkuje niechcianych kotkow które później ktoś topi :mad: bardziej kot dba o swoją higienę nie znaczy terenu i domu (czyli nie śmierdzi) nie utył ... więc nie generalizujmy;):evil_lol: a tak na serio, jestem za kastracją. jestem coraz bardziej za kastracją za każdym razem, gdy podchodzę z moją Sunią na spacerze do innego pieska (mogę, bo nie jest agresywna odkąd wysterylizowałam), a właściciel krzyczy - "niech pani uważa bo moja ma cieczkę!" albo"mój to by sobie podu...czył, ale nie ma z kim... a to pies czy suczka?"...:roll::roll::roll: Z życia wzięte :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Ania+Milva i Ulver Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 madcat padłam:lol::lol: To co by było jakby Tz wyciąć jajka- to dopiero by był chodzący ideał:evil_lol: Ja mysle,że może warto by było zadzwonić do pani jak akurat będzie jej córka- przede wszystkim kastracja jest wymogiem adopcyjnym!!!! i to trzeba jej uswiadomić. Moze to zrobic i za miesiąc czy dwa, ale zrobic musi. Oczywiście ,że kastracja przedłuża życie- pies nie ma raka jąder czy prostaty więc zyje dłużej;) Quote
agata51 Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 Aniu, a co zrobisz, jak Pani nie spełni wymogu adopcyjnego? Odbierzesz jej Kongula? Już to widzę. :eviltong: Quote
bumel Posted April 22, 2009 Author Posted April 22, 2009 Ania+Milva i Ulver napisał(a): Ja mysle,że może warto by było zadzwonić do pani jak akurat będzie jej córka- przede wszystkim kastracja jest wymogiem adopcyjnym!!!! i to trzeba jej uswiadomić. Moze to zrobic i za miesiąc czy dwa, ale zrobic musi. Myślę, że pomysł z zadzwonieniem do pani, wtedy kiedy jest u niej córka, jest wart spróbowania (majowy weekend). Jeżeli któraś z Was byłaby gotowa to zrobić, to prześlę nr telefonu na PM. Ja nie będę miała fizycznej możliwości - jestem wtedy w szpitalu po operacji (którą mam 29-tego) i bez wdawania się w medyczne szczegóły, o ile w ogóle będę wstanie wtedy mówić, to mocno niewyraźnie:cool1: Argument, że musi wykastrować psa, bo to warunek adopcyjny, może nas zaprowadzić do nikąd, zgadzam się z Agatką -i co będzie jak pani się zaprze, odbierzemy jej wtedy Konga? Zresztą próbowałam argumentu z umową, z tym, ze pieski dogomaniackie idą do adopcji wysterilizowane, no ale tutaj zależało nam, zeby jak najszybciej pojechał do niej, itd. Okazało się, że pani Danuta właśnie z powodu swoich wątpliwości co do kastracji, umowy do tej pory nie podpisała. Słuchajcie, ona nie ma złej woli, poprostu boi się o psa, którego już zdążyła bardzo pokochać.Trzeba delikatnie, zdrowotnymi argumentami próbować ją przekonać. Ale jak przekonać jej córkę, która pracuje w zawodzie, nie mam pojęcia:shake:? Quote
magda z. Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 możecie podac pani mój przykład i Bismarcka. Ja tez wcześniej miałam jamniola wychowywanego w domu i on piszczał w czasie cieczek, ale problemów zdrowotnych nie miał, bo od szczylka go miałam i jakoś to było. ale pies ze schronu to co innego. Jak mój łosiek się odstresował i przestał się bać otoczenia to zaświeciły mu w głowie panny. Najpierw były problemy z gruczołem krokowym, potem prostata. a teraz pies jest nieoperacyjny i ja co pół roku będę wywalać 150zł na implant, aby go chemicznie kastrować. Mogłam się nie piórkac z chłopakiem i zrobić to od razu, jak większość osób, które sa już wyćwiczone w DT. Psiak i tak dojdzie do siebie. Dlatego będe nadal mówić na wątkach, aby psa od razu ciachać, przed wydaniem, bo potem szopki się robią, a jak ktos juz raz będzie miał psa czy sukę po zabiegu to dopiero doceni jego zasadność. Quote
sonikowa Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 Ja sie teraz trochę narażę, ale ja bym pani i Kongusiowi dała spokój na miesiac, dwa.. Zawsze to jest operacja i zawsze jest ryzyko i stres. Tutaj na dogo, gdzie psy się ciacha często i gęsto, mamy inna perspektywę, ale dla kogoś, kto psa przygarnął i teraz chce mu nieba przychylić, to narażanie go na ból tak od razu jest trudne do przyjęcia. Poza tym nic złego się tam nie dzieje, więc chyba te kilka tygodni można odpuścić? Zagrożenia pseudohodowlą w przypadku Konga ;-) chyba nie ma... Niech sie cieszy chłopak życie, a pani psem. Tak jak już pisałam, długo nie moglam zdecydować się na kastrację swoich psów, a jak ciachnęłam to obydwa na raz i to z marszu. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 Nie chodzi mi o straszenie pani Danuty że albo kastracja labo zabieramy psa-jestem normalnie myśląca:evil_lol: kto by psa z takiego raju zabierał;) Rozumiem jak najbardziej jej obawę przed zabiegiem- narkoza-sama mam zawsze ogromnego stracha czy pies się wybudzi. Trzeba do tego podejść na spokojnie- dyplomatycznie i przede wszystkim przekonac do tego dobrymi argumentami-Kongo na prawdę baaardzo lubi suczki i na razie może i nie ma tego problemu, ale za rok czy dwa jak bedzie juz panem na włościach to jak poczuje miłośc, to żadne płotki nie pomogą;) No i skonczyłoby się posikiwanie i znaczeie terenu w domu. Ja moge do pani zadzwonic -1 maja będe w trasie, ale potem nie ma problemu-jesli nie bedzie innego chętnego to prosze o numer na pw;) Quote
panbazyl Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 doleję trochę dziegciu do tej beczki miodu kastrowania (choc jestem za kastracją). Mialam znalezioną wielorasową sunie po kastracji. Już taką ją przygarnęłam. Miala chyba w złym czasie zrobiony zabieg albo [po prostu źle, bo nie trzymala moczu. To bylo bardzo denerwujące dla mnie, dla niej chyba nie, ale nie wiem. Gdzie tylko się polożyła w domu (moje psy mieszkają w domu) to zostawaly ślady siusiów... Nie bylo to przyjemne i non stop trzeba było mieć wiadro i mopa w pogotowiu. W koszyku w ktorym spala miala pod spodem wylożoną folię, bo zasikiwala to spanie. W koncu znalazłam lekarstwo na jej posikiwanie (z RPA koleżanka mi przyslała), ale niestety sunia nie doczekala tego leku, bo ktoś ja zatruł... Lek już przyszedł po jej odejściu.... No, ale Kongo to facet i nie ma tego problemu u psow, chyba że się mulę??? Bo z kastrowanych gacetow to w domu mam tylko kota a on nie posikuje. Quote
bumel Posted April 22, 2009 Author Posted April 22, 2009 Myślę sobie, że wszystkie osoby, które wypowiedziały się tutaj na temat kastracji Kongusia, mają swoje niepodważalne racje. Jak dla mnie jedyne co możemy zrobić, to od czasu do czasu zagadnąć ją na ten temat i użyć łagodnej perswazji:p Dziękuję Ci Aniu bardzo:loveu:, że się zgodziłaś zadzwonić do p. Danuty, podczas gdy będzie tam jej córka. Na pewno warto spróbować, a najwyżej potem, tak jak pisze Sonikowa, możemy dać jej dłuższą chwilę na przetrawienie tematu. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 No pewnie- na wszystko przyjdzie czas;) Quote
magda z. Posted April 23, 2009 Posted April 23, 2009 może kongusiowa pani sama dojrzeje do takiej decyzji, nam jest łatwiej się wypowiadać, bo dużo więcej czytałyśmy i obserwowałyśmy z tym tematem;) Quote
agata51 Posted April 23, 2009 Posted April 23, 2009 W razie czego zaopiekujemy się przecież potomstwem kongusiowym! Damy radę? Damy! To taki żart - wężykiem! Quote
Onaa Posted April 25, 2009 Posted April 25, 2009 Pozwoliłam sobie na offa, bo sytuacja na wątku poniżej jest bardzo trudna i smutna, dwudniowe szczeniaczki - czy będą miały szanse na dobre życie ? Proszę, zajrzyjcie : http://www.dogomania.pl/forum/f28/pilne-5-dwudniowych-szczeniakow-nie-dajmy-im-umzec-136428/ Quote
agata51 Posted April 29, 2009 Posted April 29, 2009 Oj, chciało by się jakichś wiadomości od Konula! Quote
Ania+Milva i Ulver Posted April 29, 2009 Posted April 29, 2009 Będę dzwoniła w niedzielę:cool3: Quote
Ania+Milva i Ulver Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 U KOnga wszystko ok;) Tyle tylko wiem na szybko:diabloti: Pani miała gości w niedziele i nie chciałam jej głowy zawracac - prosiła o tel dzis wieczorkiem abysmy mogły dłużej pogadac, ale na 18 musze jechac do nas do schronu bo załatwiam adopcje , takze zadzwonie na pogawędkę jutro- Pani już powiadomiona. Quote
bumel Posted May 5, 2009 Author Posted May 5, 2009 Ciekawe, czy Ania już po rozmowie...dochodzi do siebie:evil_lol:, bo jak jeszcze przed, to lepiej żebyś walnęła sobie np. colacao:cool3: Hmm, jakby to powiedzieć, ja byłam lekko wyczerpana po rozmowie, choć za dużo sama nie powiedziałam, nie dało rady się przebić:evil_lol:, mam nadzieję, że Ani pójdzie/poszło lepiej:p Quote
bumel Posted May 5, 2009 Author Posted May 5, 2009 Ania+Milva i Ulver napisał(a): Co do kastracji-pani nadal sie waha, ale raczej w pozytywna stronę;) Jeszcze o tym porozmawiałysmy- i tu był mój monolog;) Umowa jest juz podpisana i wysłana wczoraj. Super Aniu, widzę, że wszystko zmierza w dobrą stronę. Bardzo wielkie dzięki za ten tel.:loveu: A jak zakończyłyście rozmowę? Pani Konga się odezwie jak już podejmie decyzję? Quote
Ania+Milva i Ulver Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 he he rzeczywiście rozmowa z panią Danutą , to raczej monolog o tym co Konguś zrobił:evil_lol: Słychac,że Kongusiem zachwyceni-pani mówi o nim z przejęciem i zafascynowaniem. Kongo zadomowił się na dobre, nie znaczy w domu już, po ogrodzie lata jak szalony. Zdazyło się,że 2 razy wymsknął sie przez furtkę, ale nigdzie nie ucieka tylko obwachuje co za furtka i siedzi i czeka na wpuszczenie. Jest wesoły , pani mówi,że nabrał ładnej sierści. Na pana czasem jeszcze poszczekuje- w ogóle do mężczyzn jest an dystans...ale u mnie równiez tak było. Co do kastracji-pani nadal sie waha, ale raczej w pozytywna stronę;) Jeszcze o tym porozmawiałysmy- i tu był mój monolog;) Umowa jest juz podpisana i wysłana wczoraj. Quote
agata51 Posted May 6, 2009 Posted May 6, 2009 Kongulu, ja cię proszę, nie wymskiwaj się przez furtkę! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.