Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Evelin,dziękuję i czekam.Dzisiaj wreszcie dowiedziałam się,że wynik badania krwi Saby jest ujemny, to znaczy,że hormony tarczycy są w normie.Pan wet tak mi oświadczył.Powiedział,żebym jak najszybciej przywiozła Do niego Sabę. Tylko nie bardzo wiem po co?.Powiedział,że musi ją zobaczyć.Tyle razy ją woziłam,żeby zobaczył i nic z tego nie wyniknęło?. Nie wiem co mam robić?Po co ja ją mam wieźć?Znowu to samo.A jak zapytałam co z alergią, to znowu odpowiedział nic.A ona się drapie i spada z wagi.Pan doktor krótko mówiąc nie wie co jej jest.To co ja mam z nią robić?

Posted

Pipi napisał(a):
A jak zapytałam co z alergią, to znowu odpowiedział nic.A ona się drapie i spada z wagi.Pan doktor krótko mówiąc nie wie co jej jest.To co ja mam z nią robić?


Pipi, od razu przepraszam jak cos "palnę", bo nie czytam na bierząco wątku i mogłam coś przeoczyc,

ale,

czy były robione badania krwi ogólne - pod kątem wątroby, nerek, trzustki itd. (waga może spadać i od nerek, i od trzustki)

i czy po podaniu leków przeciwalergicznych widziałas jakąś poprawę?

Może lekarz chce obejrzec pod kątem zmian skórnych ?

No cos jest nie tak, skoro waga spada i się drapie.

Posted

[quote name='Pipi']Evelin,dziękuję i czekam.Dzisiaj wreszcie dowiedziałam się,że wynik badania krwi Saby jest ujemny, to znaczy,że hormony tarczycy są w normie.Pan wet tak mi oświadczył.Powiedział,żebym jak najszybciej przywiozła Do niego Sabę. Tylko nie bardzo wiem po co?.Powiedział,że musi ją zobaczyć.Tyle razy ją woziłam,żeby zobaczył i nic z tego nie wyniknęło?. Nie wiem co mam robić?Po co ja ją mam wieźć?Znowu to samo.A jak zapytałam co z alergią, to znowu odpowiedział nic.A ona się drapie i spada z wagi.Pan doktor krótko mówiąc nie wie co jej jest.To co ja mam z nią robić?[/quote]

moim zdaniem Arka powinna zmienić Sabie lecznice, taka zabawa w ciuciubabkę? ileż razy będziesz wozić sukę a ten wet Was zwodzi? czy on jest w ogóle odpowiedzialny? przecież nie robi tego charytatywnie do diabła.....
gdyby było wiadomo czy to alergia to może jakaś karma specjalistyczna?
a fiprex jej nie podrażnił skóry?

Posted

Badanie krwi było robione,ale pod jakim kontem.to ja widocznie nie powinnam wiedzieć,bo mi nie mówi.Nic mi nie mówi,a jak zapytam,to mówi,że nic nie ma.Dzisiaj zobaczyłam u Saby znowu strupy na łapkach i się trzęsła,tak jakby było jej zimno.Wet robił jej USG i powiedział,że wszystko w porządku.A zachowują się tam tak,jak by leczyli psa za darmo.
Po podaniu Encortonu,na samym początku widziałam,że opuchlizna z łapek zeszła i i trochę strupki ogasły,ale po kilku dniach,jak wet ją obejżał,kazał odstawić encorton.Potem jak pojechałam,to znowu powiedział żeby podawać,no i podaję raz dziennie po jednym 20 mg,ale nie widać poprawy.
Ona ma zakropione advokate na skórę,fripexem jej nie pryskałam.Oczywiście w sobotę pojadę z nią do niego,bo może faktycznie,to lekarz i musi widzieć jaki jest stan skóry,czy się zmienia.Z tym,że ja widzę i przecież mówię,ze jest znowu gorzej.
Słuchajcie,ja nie ukrywam,że suka nie ma u mnie odpowiednich warunków.Przedewszystkim tam gdzie jest nie ma trawy,jest piach,kurz.Nie powinna ona nie dosyć,że skóra chora to jeszcze w piachu leżeć.Zimą było co innego,a teraz naprawdę nie mam gdzie jej zabrać.Brałam nawet do domu,ale przeszkodą są moje suki.Nie ma nawet mowy o zgodzie między nimi.Zresztą na łóżko sika.Tam gdzie stoi załatwia potrzeby.Już nie wiem,czy jest sens dalej ją ratować.Wiem jedno,bez dt nie da rady raczej.
Wogóle jestem skomplikowanym przypadkiem,ja i psy.Wiem i dziękuję Wam,że mi pomagacie.
Jeszcze wspomnę,że Arka też nie może nic się dowiedzieć.Dzwoni do niego.Najpierw chciała by dowiedzieć się na czym stoi z kasą.Ponoć rachunek poszedł,ale nie tam gdzie trzeba,no i czeka.Ja juz dawno przeniosła bym się gdzie indziej,ale to nie ja decyduję.Powiem jeszcze,że od lat co najmniej 15 w tej lecznicy leczę zwierzęta i zawsze było w porządku.Co się stało,nie mam pojęcia,ale domyślam się,czyja to "robota",kto nastawił wetów przecieko mnie.Bo to widać gołym okiem nie stety.Tylko co ma biedna Sabcia do tego?

Posted

o matkooo Pipiniu , miej sile kochana i zdrowie , zeby dalej pomagac ,Aniolku ! Trzymam mysli i kciuki za twa rodzine i za psiaczki i kotusie:thumbs::iloveyou:ale masz wielkie serduchoooo Pipi droga ! Sily duzoooo nasza kobieto dzielna:loveu::loveu::multi:

Posted

Jeździłam wczoraj z Sabusią do weta.Pan doktor przyjął nas bardzo szybko,niemal natychmiast.Na dzieńdobry powiedział,że Saba wygląda lepiej.Chodzi o stan skóry.Pobrał zeskrobinę i krew.Dostała zastrzyk/antybiotyk/ i ja mam podawać jej jeszcze przez pięć dni.Potem dostanie tabletki i leczenie ma trwać 6 tygodni.W sobotę następną pojadę do pana doktora powiedzieć jakie są postępy,czy wogóle są? i wezmę tabletki.E nkorton podawać dalej,tylko mniejszą dawke i tabletki od depresji również .
Arka,dziękuję.Widać było odrazu,że rozmawiałaś z lekarzem.Obroży Preventic nie założył,bo powiedział,że jeszcze od aplikacji Advokate za wcześnie.Wspomniał oczywiście,że życzeniem sponsorki jest założenie preentic,ale za dużo tego dobrego będzie.Założy przy natępnej wizycie.
Dużo pracy mnie czeka,ale jestem zadowolona po tej wizycie,bo mam nadzieję,że to pomoże.Jeśli nie, to raczej nic juz jej nie pomoże,ponieważ może to być sprawa genetyczna i układ immunologiczny nie poradzi sobie z tą chorobą.Chyba nic nie pokręciłam,mam nadzieję,że dobrze zrozumiałam.
Jeśli chodzi o wszystkie trzy piesy Poświętne,to wet również powiedział,że źle jest,że one są razem.W normalnym układzie jest za,żeby nie rozdzielać rodzeństwa,ale w ich przypadku jet koniecznością.Gdyby jakiś cud się stał i znalazł by się dt dla Gucia???.On jest młody,taki biedny z tymi sukami.One, już dochodzi do tego,że odganiają go od miski.Podchodzi i raz zje,a innym razem nie,bo mu nie dają.Napadają na niego,zwłaszcza matka jest okrutna.Doszło do tego,że jak juz wyjdzie na wybieg,to idąc sika po drodze.Przeważnie siedzi na posłaniu.Nie bawi się z nimi,wcale nie widzę żeby się bawił.Zaczajam się po cichutku,zaglądam do nich,ale nie widzę,żeby on był z nimi.Siedzi na posłaniu i przygląda się tylko.Zrobiłam mu oddzielne posłanie,ale one zaraz idą tam gdzie on.A on ucieka z miejsca na miejsce.Położyłam im dywan na ziemię,żeby na słonku mogły się wygrzewać,to pogryzł go na strzępy.Z drugiej strony,kiegy już uda mi się go schwycić w rogu zagrody,to po chwili zaczyna tulić się i lizać mnie po rękach i twarzy i chowa się,a nawet lezie na mnie tak jak by chciał się schować.Widzę,że wtedy jest szczęśliwy.Kiedy odejdę,myka wtedy na posłanko i chowa głowę jak struś.Tak bardzo mi go żal.Jak mu pomóc?
Ewcia,dziękuję,jesteś kochana.

Posted

:thumbs::calus::iloveyou:Pipiniu alez ty masz serduchoooo wielkie ! Tak sie zajmujesz psiatkami , dajesz rade kochana , dajesz :loveu::loveu:i ja tobie s serca calego zycze zeby domki sie zglaszaly po psiunki , takich ludzi wiele niema ...oj nie .! Pipi kochana mnie sie marzy ze zostane kiedys domkiem tymczasowym dla wieluuuu ...ale ciekawe czy to marzenie sie spelni , u nas w Sosnowcu to wlasciwie nie ma tymczasow , ja ci dziekuje ogromnie za twe serce:loveu:kochana trzymaj sie mocniutkoooooooo :multi::multi:

Posted

Biedny Gucio..... co tu robić......:shake:
może jakiś domowy tymczas płatny....ale skąd fundusze na to? nie wiem czy uzbieramy.........

Posted

Już znalazłam rozwiązanie dla Gucia,przynajmniej na razie.Mąż zaczął robić dla niego oddzielne miejsce.Prosiłam,tupałam no i zabrał się dzisiaj do tego,Na szczęście idzie do lata i taką prowizorkę zrobi i budę,ale nie ocieplaną,bo nie ma z czego za bardzo,ale bedzie oddzielony i zobaczymy czy to coś pomoże,czy jeszcze gorzej zdziczeje i będzie płakał.
Dzisiaj TZ wziął go na ręce i po chodził z nim po podwórku.Pokazał mu z bliska koziołka,poszedł do kurnika,pokazał kurki,zaniósł do domu i tam z nim posiedział i wiecie co?,Gucio miał taką minę jak by był zadowolony.Potem,kiedy wrócił do zagrody,to suki napadły na niego,ale on odwarknął do nich i one zdziwiły się bardzo i odpuściły mu.Gdyby chociaż TZ mógł być zawsze w domu?,ale nie ma lekko, za groszem trzeba się ruszać.Jeszcze trochę,to syn na wakacje zjedzie do domu,będzie wtedy zajmował się Gutkiem.
Przed chwilą byliśmy u "Poświętnych" i Gucio z mojej ręki parówki nie wziął,a z ręki tz wziął.Śmieszny, taki głuptak jeden.Chciał by,ale strach silniejszy.Ja myślę,że chyba te tabletki juz zaczęły działać,bo tak jak by mniej się bał.Suki to już do mnie całkiem,całkiem,ale brzuszka jeszcze nie odsłaniają.Myślę jednak,że małymi kroczkami będzie co raz lepiej.

Posted

Nie,one mają zero agresji.Pierwszy raz jak TZ brał go na ręce żeby przenieść z miejsca na miejsce,to krzyczał strasznie i zapienił się,ale nie ugryzł.Saba trochę gryzła,ale tylko pierwszy raz.Wczoraj znowu robiłam zastrzyk i nic,nawet nie czuje kiedy robię.Trzeba ją tylko wyciągnąć z posłania,a potem już dobrze.W nagrodę dostaje paróweczkę i zadowolona.Gucio i Norka również po parówce chociaż ich nie kłuję.Dzisiaj Gucio wziął gryzaczka z ręki,a to już coś.Najlepiej by było jak któreś z nas siedziało by z nimi razem na okrągło.Z nami to już zresztą pół biedy,ale jak Artur przyjeżdża na weekend i idzie do nich,to od niego tak zwiewają,że jedno na drugie wchodzi.Musi chodzić kilka razy,co jakiś czas i potem już dobrze,ale pogłaskać nie da rady.Do męża już przyzwyczaiły się na dobre,bo jak nawet po tygodniu wracał do domu,to witały.Bea_m,a może coś myślisz?. . . . bo zapytałaś?

Posted

Nic konkretnego nie miałam na myśli ale taka informacja jest istotna. Miałam też dzikusa którego mój syn przytachał do domu ale on wlazł pod komodę i zęby pokazywał wszystkim. Pare godzin :roll: Założyłam kurtkę i rękawiczki i wyciągnęłam gadzinę za mordę. Pysio przytrzymałam i przytulałam...przytulałam ...przemawiałam... myziałam aż gnida się zmęczyła i przestała kąsać. A później stwierdził że fajnie jest i przestał sie wygłupiać. Ja tam taka cierpliwa jak ty nie jestem :roll: za morde i do serca .... też pomaga :p

Posted

Kurcze,ja też tak robię,ale nie pomaga.To ciężki kaliber. . . .On sikać zaczął.Jak wchodzimy,żeby zastrzyk zrobić Sabci,to siedzi i sika.A żarcie podaję mu z ręki,to trzeci dzień dzisiaj nie tknął.Postawiłam pod nos na posłanie i jak wyszłam, to dopiero zjadł łapczywie,potem zwymiotował i jeszcze raz zjadł.Mój TZ powiedział,że jestem głupia,bo mu ustąpiłam,że trzeba było do skutku podawać,że to tak jak z dzieckiem,jak ustąpisz,to przepadłaś.Pewnie ma rację,ale dwa dni bez jedzenia?,boję się,że żołądek mu wysiądzie czy co?Zresztą,nie mam serca go męczyć.Jeszcze trochę i może w końcu zrozumie,głuptas jeden.Sabie,tak jak by lepiej.Zrobię jutro zdjęcia.Skóra nie jest już taka jak u słonia.W kilku miejscach robi się miękka i chyba pokazują się nowe włoski.Tak mi się wydaje.Jeszcze za wcześnie może sie chwalić,ale myślę,że będzie lepiej.Ona tak dzielnie znosi te zastrzyki,że aż sie dziwię.Ma dość i chce być zdrowa i ładna. . . . . .

Posted

Pipi- ja w sprawie tych szczeniaczków, o których pisałaś wcześniej. Czy zostały jakieś do adopcji ?. Dostałam maila z allegro od pani zainteresowanej suniami. Możesz mi podac swego maila żebym mogła Ci wysłac ?
pozdrawiam

Posted

Jeździłam wczoraj do lecznicy powiedzieć panu doktorowi,że z Sabcią jest lepiej,bo tak jest/według mnie/Skóra zrobiła się miękka,juz się nie drapie,śwądu nie widać.Ona nawet już tak nie śmierdzi.
Wet,zalecił odstawić jak tak Encorton,podawać dalej antybiotyk Cefaseptin forte/600mg 2xna dobę i tabletki od depresji w dalszym ciągu.Za tydzień do kontroli,najlepiej z Sabą.Może tym razem będzie dobrze?.Długie to ma być to leczenie,ale oby pomogło.Na razie zareagowała na te leki poprawnie,bo widać poprawę.Ja to tylko się boję,że po odstawieniu encortonu,znowu się pogorszy.Postaram się zaraz wkleic kilka zdjęć z bliska,może będzie widać jak meszek ze skóry wyrasta.
Nie macie pojęcia jaka to radość jak widzę,że jednak chyba jest szansa,że będzie z nią dobrze.
Dziękuję Wam,że szybciej odemnie zwróciłyście uwagę,że jest z nią gorzej,bo łysieje.Ja nie znam się na tym i myślałam,że tak musi być,dostawała przecież jakieś leki/NKT/.
[FONT=Arial Black]Arka,[/FONT][FONT=Verdana]dziękuję,że mogę ją leczyć.[/FONT]
Wam wszystkim dziękuję,za pomoc,że mają co jeść.Bez Waszej pomocy nie dała bym rady.[FONT=Arial Black]DZIĘKUJĘ :loveu::multi::lol:[/FONT]

Posted

:Dog_run::Dog_run::ylsuper::ylsuper::Cool!::Cool!:i tu sie pieknie przywitamyyy:multi:Pipiniu z calegooo serca swego mocniutko sie za was modle o zdrowko , wieleee zdrowka , Sabunia bedzie piekna , zobaczysz Pipiniu jaka z niej krolewna :loveu::loveu:trzymaj sie kochana mocnoooooooo:multi:

Posted

:Dog_run::ylsuper::ylsuper::Cool!:Pipiniu kochana ! Twa sunka coraz piekniejsza :loveu:badzcie zdrowi kochani , wszystkiego dobrego dla wszystkich twych misiaczkow Pipi droga badz silna !! dziekiiii za psiaczki:loveu::loveu:

Posted

Witamy i pozdrawiamy.U nas wszystko dobrze.Bieda tylko z Guciem.One nie dają mu nawet zjeść.Przy mnie też nie je.Dzisiaj znowu matka na niego napadła.Słuchajcie,ja nie widzę dla niego przyszłości.Sunie siako,tako oswojone,a on jak zaklęty.Nie daję z nim rady.Nie wiem co robić.Pomóżcie,poradźcie,proszę........

Posted

Tak tylko zapytam : Czy może jednak jakoś uzbierać wspolnie na ten osobny kojec dla Gucia -/albo wspólny ,ale z innym psem -/ na tańsze deski z tartaku w okolicach i tę siatkę ..? Ile tych desek trzeba mniej więcej ? Może podzwonię po pobliskich tartakach i popytam / I jaka może być max cena ?-Bo ja nie znam się na tym Póki ten Gucio będzie żył w panicznym lęku wśród napadających i niechętnych mu obu suczek -matki i siostry - nie będzie u niego zadnej poprawy -a jego powroty ze spacerów solo z Wami tym bardziej będą "nagradzane" przez suczki atakami agresji i nienawiści wobec niego .Tak jak to bywa zresztą w schronach - psy z zazdrości gryzą i atakują psa , ktory wyszedł z wybiegu czy kojca na zewnątrz -a one nie wyszly . Zresztą Pipi sama o tym wszystkim wie doskonale -ma ogromne doświadczenie - jej TZ także. /Obym tylko się nie naraziła nikomu ../.
,Gdyby Gucio nadawał się do uwiązania na zewnątrz - może mniej by wtedy się panicznie bał a byłby odseparowany od dręczących go Nory i Saby ?

Posted

Rozmawialam z Wiosną w sobotę tel. w sprawie hoteliku i resocjalizacji Gucia -jak wiesz jest szansa na miejsce , ale kolejka jest duża .Dopiero 17 miejsce kolejne -chyba,że ktoś przepuści tego psa ,bo z różnych względów kogoś pies nie może wtedy akurat tam jechać .No i jeszcze problem finansów: czy będzie zawsze kasa na ten hotelik -za m-c okolo 450 zl. a może to być wiele m-cy .....Te uratowane 3 psy z pola -a raczej ich socjalizacja -to bardzo cięzki problem -nie tylko dla Was ,ale i każdego behawiorysty / psiego psychologa zapewne. A najtrudniej jest z Guciem -bo ma przeciwko sobie obie suki : matkę Nore i siostrę Sabę,co go bardzo dobija psych.i fizycznie. A raczej wykancza-biedaka...:(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...