bonsai_88 Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 SBD toż się upieram, że ta franca słyszy, tylko świetnie sie nauczyła olewać wszelkie dźwięki :cool3: Quote
sleepingbyday Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 a to goopio z je strony. moja śp suka jak była jż stara i głucha to doskonale słyszała z ostatniego pokoju rozbijane jajko :cool3:. i w sekunde była obecna w kuchni :p. blue pozbawia się takich możliwości :cool1: Quote
Tengusia Posted January 4, 2009 Author Posted January 4, 2009 dostalam takie pw od alli :( [quote name='alla']Niestety mam przykrą wiadomość. Blue ma chyba padaczkę. Nie jestem tego pewna, bo też nigdy nie widziałam psa podczas ataku. W pierwszej chwili myślałam, że Blue się czymś zadławiła. Chciałam jej pomóc. Z pyska leciała jej piana, zesikała się a nawet zrobiła małą kupę, cała dygotała, jej oczy były takie niewidzące. Jutro pójdę do weterynarza. Ala ja juz nie wiem co poczac z ta sunia ... czy ktos moze jej zrobic ogloszenia prosze !!! bez ogloszen ta sunia nigdy nie znajdzie domku ... co do padaczki to poczekam na opinie weta mam jednak nadzieje ze to nie padaczka ... sama juz nie wiem ;( alla prosze cie zadzwon w tej sprawie do Kasi (Doddy) ona ma duze rozeznanie wsrod weterynarzy a to moze sie przydac zeby dobrze zdiagnozowac mala ;) Quote
hop! Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Z tego, co się doczytałam Blue była zaszczepiona tylko przeciwko wściekliźnie. Oby nie miała neurologicznej postaci nosówki. :shake: Trzeba sunię porządnie zdiagnozować... Quote
alla Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Do weterynarza pojechalismy jak tylko mogłyśmy i nie zdążyłyśmy przeczytać waszych wskazówek - nie skontaktowałyśmy się z Doddy, ale mamy zaufaną, dobrą lecznicę z wykwalifikowanymi weterynarzami więc myślę, że nic się nie stało. z konsultacji z panem weterynarzem wynikało, że przyczyn mogło być wiele a przed małą szereg badań które mają wykluczyć wszelkie przyczyny - wtedy zostanie postawiona diagnoza ew padaczki. Lekarz ogólnie skłaniał się ku hipotezie, że mała jest głucha ze względu właśnie na genetyczne niedorozwoje neurologiczne w korze mózgowej, być może i stąd padaczka, a być może stąd, że ma źle rozwinięty układ nerwowy/krwionośny w okolicach nerek i wątroby i stąd atak. oczywiscie, weterynarz rozważał też możliwość niedoborow elektrolitów, lub ze względu na brak odrobaczenia zatrucie toksynami z ukl pokarmowego - ale jak powiedzial, wowczas atak bylby dluzszy i nie ustapił samoistnie. Korzystajac z okazji, że akurat weterynarz-okulista był na miejscu zrobiliśmy badania oczu - oglądaliśmy dno oka, spojowki, mierzylismy cisnienie oka - wszystko dlatego, ze czesto ukl nerwowy i krwionosny oczu jest odbiciem ogolnego stanu tych ukladow, niestety, oglądanie dna oka ma sens jedynie gdy wykona je się do 10 tygodnia zycia lub po roku - nie mniej, z tego co udało się obejrzeć wynika, że mała ma zespół anomalii oczu Collie czyli, że jej głuchota jest prawdopodobnie genetycznie sprzężona ze wzrokiem [mniejsze wypigmentowanie np.] oraz umaszczeniem, niestety, może się okazac tak, że mała z czasem straci wzrok lub bedzie cierpiala na slepote zmierzchową, wszystko to okaze sie dopiero po badaniu oczek kiedy Blue bedzie miala rok. jutro idziemy na badanie krwi - okaze sie czy nerki, watroba pracuja poprawnie i czy nie jest to kwestia niedoborow. dodatkowo mala ma grudowate zapalenie spojowek - jest to wirusowe, leczy sie objawowo, czasami niezbedne jest operacyjne 'skrobanie grudek' a czasami wystarczy tylko leczenie objawowe ktore w zaleznosci, trzeba prowadzic stale a czasami udaje sie zatrzymac rozwoj choroby i ma sie na jakis czas spokoj. Wszystko jest zapisane w ksiazeczce Blue, poza tym mamy nr lekarza prowadzacego Blue [wysle go na PW tengusi] a dodatkowo przyszly wlasciciel bedzie mogl poprosic o wykaz leczenia z komputera, takze napewno przyszly wlasciciel bedzie dokladnie poinformowany o stanie zdrowia blue i podjętym przeze mnie leczeniu aby w razie koniecznosci mogl kontynuowac. szkoda bidulki :((( Mysle, ze pierwszy wlasciciel wiedzial o problemach padaczkowych Blue i dlatego chcial ją uspic a nie dlatego, że jest glucha. Quote
Tengusia Posted January 4, 2009 Author Posted January 4, 2009 alla nawet nie wiesz jak sie ciesze ze Blue trafila na tak odpowiedzialna i kochana osobke jak ty ... wazne jest teraz zeby mala zdiagnozowac (tak jak piszesz jest to w trakcie) no i ogloszenia - bez ogloszen na dom nie ma zadnych szans :( postaram sie dzisiaj jeszcze zwerbowac pare cioteczek od ogloszen o pomoc zobaczymy czy znajda chwilke dla Blue, mam tylko pytanie czy w ogloszeniach mozemy podac twoj telefon alla jako kontakt w sprawie adopcji ??? Quote
alla Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Oczywiście, że można. Jutro zrobimy dalsze badania, dzisiaj niestety już jadła i nie dało się. Przyznam się, że podbiła nasze serca (na razie moje i córki, bo syn dopiero dzisiaj wróci i zobaczy ją pierwszy raz). Będę o wszystkim informować, chociaż chyba muszę kupić dyktafon ;) żeby to wszystko spamiętać. Pewnie doświadczonym "psiarzom" jet łatwiej. Quote
bonsai_88 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Bardzo mi przykro z powodu problemów Blue :-(. Mam nadzieję, że małą uda się jakąś "ogarnąć" i doprowadzić do zdrowia... no i wychodzi na to, że sunię czeka w przyszłości wyprowadzanie tylko na lince :-( Quote
sleepingbyday Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 och nie.. tyle pecha na malutką spada...:-( moge tylko pocieszać, i trzymac kciuki... a trzymma. jej uroda powinna pomóc... oby! Quote
alla Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Jeżeli to był pojedynczy atak, to jeszcze nic strasznego. Moja kotka miała też takie ataki, dokładnie 3. Minęło ponad rok i nic się nie dzieje (odpukać). Troszkę zajrzałam na stronki o padaczce i z częstotliwością ataków bywa różnie. Będziemy obserwować.:) Quote
doddy Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Czy Blue już dostała jakieś leki? Bo nie podaje się żadnych leków przy jednorazowym ataku. Teraz najważniejsze obserwować sunię czy napady będą się powtarzać. Quote
sleepingbyday Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 mój tymczas miał jeden atak i na razie nic się nie powtarza, mogło to być od porażenia, bo kabel mi nadgryzł :mad:, albo od uderzenia o coś (bo też zwymiotował) tego dnia... niekoniecznie padaczka... oby, oby! Quote
bonsai_88 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Na pocieszenie dodam, że padaczka taka straszna nie jest i można z nią żyć ;)... Quote
alla Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 No to już po bólu ;) ; była grzeczniutka. Wyniki po 15, ale nie wiem czy nie pojadę dopiero jutro. Blue nie dostała żadnych lekarstw, nie ma co od razu szaleć zwłaszcza, że wizyta była kilka godzin po ataku. Ponoć przy zmianie ząbków może też się coś takiego przydarzyć. A Blue jest akurat po wymianie. Dzisiaj się odrobaczamy. Quote
rufusowa Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Z tego co wiem bardzo żadko udaje sie wykryć przyczynę padaczki ale jesli ataki nie są częstsze niż raz na miesiąć, to się nie podaje leków. Można poprobować z witaminami i magnezem....niektorym psom moze pomóc podawanie bromku potasu Quote
bonsai_88 Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Mam nadzieję, że to był taki "bezpowodowy" atak związany z zębami :roll: Quote
alla Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Tak jak mówiłam, nie dałam rady dzisiaj odebrać wyników. Nie dzwonią, czyli erka nie potrzebna ;) . Zakrapiam jej oczka i widać, że jest już lepiej. Ale możliwe, że dlatego iż mamy małą kwarantannę :roll: . Blue ma lekki katar i wetka zasugerowała dzisiaj rekonwalescencję w domu. Więc mamy tylko krótkie spacerki. Syn stwierdził, że na żywo jest fajniejsza. Do tej pory widział tylko zdjęcia. A teraz słówko o Mareczku. Dalej żyje u córki, ale funkcjonuje już normalnie. Wychodzić nie chce. Kiedy tylko usłyszy Blue, to nawiewa pod łózko. I tam niestety spędza większość czasu. Quote
bonsai_88 Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Alla a może uda się w końcu przyzwyczaić kotecka ;). Sama piszesz, że już jest ciut lepiej :cool3: Quote
alla Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 :lol: tez o tym pomyslalam. Wtedy poszlismy na zywiol ... Blue jest dla niego chyba za duża i po prostu on się jej boi. Jest żywiołowa a on od razu panikuje. Obecny stan jest jakis stabilny, no ale nie do konca dobry. Ja to sobie mysle tak, jak znajdzie sie domek z ogrodem, lub domek z drugim pieskiem, najlepiej dobrze ulozonym to Blue powinna dostać taką szansę. Pomimo, że jestemy z nią już związani. Pomiomo starań muszę liczyć na innych, inaczej ciężko jej się wybiegać, wybawić. Zwykła zabawa z rzucaniem patykami. Jak jesteśmy same to du.a, bo ona nie wie gdzie spadło. Przy innych psach ma chociaż dobry kierunek ;). Nie rzucamy piłką tylko ją jej kopię. Na razie niuncia wymaga zakrapiania oczu i podawania witamin ( katarek). Wyniki odbiorę po południu. Quote
alla Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 Wyniki są w normie. Podwyższone leukocyty (14,10 dla tych co się znają ;) ). Dlategoteż od dzisiaj mała dostanie antybiotyk, więc przesunie się jej termin szczepienia na wirusówki. Quote
basiagk Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 To dobrze, że tylko tyle. Fajnie pannie się trafiło. Niby tylko DT ale jaki?!:p Quote
bonsai_88 Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 Oj tak, Birma była dużą pomocą przy męczeniu małej.... albo mała przy męczeniu Birmy :evil_lol:... W każdym razie dobrze, że z kotem lepiej, a małą nie tak źle ;)... wiadomo już czemu mogła mieć ten napad? Quote
bonsai_88 Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 Rufusowa jestem ostatnią osobą, którą musiała byś pocieszać jeśli chodzi o padaczkę Blue :diabloti:. Sama mam padaczkę, więc doskonale wiem, że da się żyć z tą chorobą i [przy odrobinie szczęścia] da się z nią żyć tak, by inni o tym nie wiedzieli :evil_lol: Quote
alla Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 Zresztą mógł to być jednorazowy wyskok. Mała czuje się dobrze, tylko mogłaby cholera więcej jeść :p. Ma tylko apetyt na kocie żarcie. Quote
rufusowa Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 bonsai_88 napisał(a):wiadomo już czemu mogła mieć ten napad? to niestety wymaga czasu, tym bardziej że wyniki badań krwi nic nie wyjaśniły :cool3: tak czy inaczej z padaczką da się żyć :cool3: pisze to jako szczęśliwa (mimo to) posiadaczka psa z tą dolegliwością ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.